Ludzie otaczają cię z każdej strony. Niektórych znasz od kołyski, kolejnych ganiałeś w podstawówce, a jeszcze innych poznałeś całkowitym przypadkiem w naprawdę dziwnych okolicznościach. Na portalach społecznościowych bombardują cię zaproszeniami, zasypują kciukami w górę pod zdjęciami i pod każdym postem o sukcesie piszą „gratulacje!”. Milion zielonych kropek widnieje na czacie i wydaje się, że jesteś duszą towarzystwa, która zna każdego. Gorzej, kiedy chcesz się z kimś czym podzielić i  nagle się okazuje, że nie ma do kogo otworzyć gęby.

Nie jest tak, że każdy ma przyjaciela.

Możesz być otoczony tysiącem znajomych. Możesz znać każdego na uczelni, wymieniać przyjazne „cześć” na korytarzu, możesz chodzić i pić z nimi piwo na imprezach raz w miesiącu albo obgadywać razem wykładowcę. W szkole możesz spędzać z ludźmi każdą przerwę, pijąc herbatę z automatu i obserwując innych. Możesz być dorosły i w pracy rozśmieszać nawet groźnego szefa.
Możesz mieć kontakt z połową miasta i wiesz co?
Możesz dalej czuć się samotny.

„CZEŚĆ” TO NIE WSZYSTKO

Nie jest powiedziane, że jeśli ktoś czuje się samotny, to na pewno dzień w dzień siedzi sam w domu przez dwadzieścia cztery godziny. To wcale nie znaczy, że nie pisze do ludzi i unika z nimi kontaktu.
Bo najczęściej wcale tak nie jest.
Samotność to nie tylko wyobcowanie i zamknięcie się w czterech ścianach: możesz mieć rodzinę, możesz mieć kochającego partnera i wspaniałe relacje, możesz być najbardziej lubianą osobą w mieście i czuć potrzebę zaprzyjaźnienia się z kimś innym. Bo dopóki dzień jest zwyczajny i nic się nie dzieje, to zwykłe „cześć” na ulicy albo krótka rozmowa między wykładami wystarczy. Nie potrzeba nic więcej. Do czasu.
Do momentu, w którym jesteś szczęśliwy, chcesz coś komuś opowiedzieć i orientujesz się, że możesz przekazać to jedynie swojej drugiej połówce – bo tylko ją to interesuje. Do czasu, w którym coś złego się dzieje i wygadać się możesz jedynie swojemu kotu, bo nikogo innego tak naprawdę to nie interesuje – na imprezach o smutnych rzeczach się przecież nie rozmawia. Do chwili, kiedy siedzisz sama w domu od dwóch tygodni i nikt nie daje znaku życia: kiedy dochodzisz do momentu, w którym ty przestajesz pisać pierwsza, bo wstyd się narzucać.
I kiedy zdajesz sobie sprawę, że sam z siebie nikt nie pisze, bo nie czuje takiej potrzeby.
W końcu decydujesz się opublikować status na fejsie, bo przynajmniej tak możesz komuś coś przekazać. Dostajesz tysiące lajków i żadnego pytania, bo każdy z nas przelatuje bezmyślnie wzrokiem swoją tablicę i ma w dupie innych. Przecież obchodzi mnie tylko moja własna osoba.

LUDZIE TO EGOIŚCI

Podobno zdrowy egoizm jest dobry: i ja w to święcie wierzę. Wierzę w to, że należy nam się odpoczynek i czas dla siebie. Jestem pewna, że ktoś, kto próbuje coś wymagać od kogoś innego, ma do tego jakieś tam prawo.
Ale większość z nas wcale nie jest zdrowym egoistą. Jest zwykłym egoistą.
I kiedy jesteś samotny, ten egoizm ludzi widzisz bardzo dokładnie: kiedy próbujesz się przebić w rozmowie i pochwalić czymś konkretnym, a ktoś ciągle ci przerywa swoim opowiadaniem, bo przecież „ja dzisiaj..”, ” i robiłam jeszcze to”, „a potem ja…’. Kiedy komunikujesz coś – twoim zdaniem – ważnego i nie dostajesz żadnego pytania, bo nikogo nie obchodzą szczegóły. Kiedy umawiasz się z kimś z dużym wyprzedzeniem, a następnie zostajesz wystawiony do wiatru, bo tej osobie nawet nie chciało się napisać, że jej nie będzie.  Brak empatii w ludziach – wszyscy tylko biegną do przodu bez żadnego namysłu i robią wszystko, by im było dobrze: innym być nie musi.

GORZKO I SMUTNO

A najdziwniejszy moment jest wtedy, kiedy ludzie uważający się za twoich dobrych znajomych nie wiedzą o tobie kompletnie nic. Kiedy w pewnym momencie coś ważnego się dzieje – na przykład osiągasz sukces albo masz problemy – i dowiadują się o tym po paru miesiącach z wielkim zdziwieniem i oburzeniem, że im nie powiedziałeś.
Ale tak naprawdę wcale ich to nie interesowało.
Zawsze możecie spytać o szczegóły na ASK.FM albo śledzić mnie jak szpiedzy na FACEBOOKU 
  • Hej, jestem Asia. Mam 24 lata i nie mam znajomych. Tzn. niby mam, ale są kiedy czegoś potrzebują a jak chcę pogadać to puf nie ma… Taaak…
    to pogram w simsy, tam bez skrupułów można być wrednym ;D i być antisocial;D

    • A nie, w Simsach to mam masę znajomych. Wszyscy przychodzą do mnie na imprezę i razem tańczymy taniec – połamaniec, a następnie któryś z nich idzie sobie spać do mojego łóżka i ma kompletnie w tyłku jakiekolwiek zasady dobrego zachowania. 😀

    • Ps. Jeśli ktoś uzna moją odpowiedź za wredną – przepraszam 😉 nie było to moim celem 😉 wiadomo, że kilka mocnych, pewnych osób jest w życiu każdego z nas, ale reszta – zlewa nas.

    • Hahaha 😉 moi umierają;( zawsze chodzą głodni;))

    • Jak ja dawno nie grałam w simsyy !! 🙁 chyba kilka lat temu.. albo i więcej.

    • Ja mam ochotę, ale nie mam kiedy 😀

  • Ja mam podobnie u mnie to jeszcze przekłada na imprezy i spędzanie czasu, bo jak przychodzi co do czego, to nawet do kina nie ma z kim iść

  • Patrycja

    Taka prawda.. Istnieje jeszcze coś takiego, jak znajomi odzywający się tylko w potrzebie 😀 chyba każdy ma takich. Niedawno „przyjaciółka” rozstała się z chłopakiem, więc starałam się ją wesprzeć jak mogłam, pisałam często etc. (mieszkamy kilkaset km od siebie). Doszła do siebie i akurat wtedy ja zostałam porzucona. Napisałam jej o tym i co? Nawet głupiego „jak sie z tym czujesz” 😉
    Poza tym obecnie ludzie naprawdę są egoistami. Lubią opowiadać tylko o sobie, a gdy „wysłuchają” tego, co ktoś ma do powiedzenia, odpowiadają zwykle jedynie „mhm”, „no to spoko”, „no to lipa” etc. I jak tu myśleć, że się nie narzucamy?
    Pozdrawiam wszystkie empatyczne osoby, które dbają o swoje znajomości i naprawdę interesują się innymi ludźmi 🙂

    • Jakbym czytała o swoich doświadczeniach! Do mnie dzwoni się o 4 nad ranem w sprawie problemu z facetem, ale już do kina czy zwyczajnie na kawę się nie spotyka 😉

    • Znam to też i zastanawiam się z czego to wynika. Dlaczego ludzie myślą tylko o sobie – bo tutaj ewidentnie widać, że właśnie tak jest. Myślicie, że to przez wychowanie?

  • Czuje trochę jakbym czytała o sobie. Ludzie patrzą z reguły na siebie, mają gdzieś co czujesz i co naprawdę się z Tobą dzieje. Czasem potrafią mieć jedynie pretensje, że się nie odzywam ale sami też nie potrafią się odezwać.

  • Sama też nie mam znajomych, ba nie mam nawet drugiej połówki więc często nie mam często do kogo gęby otworzyć ani z kimś wyjść.

  • Do mnie ten trend nie dotarł. Mam przyjaciół od piaskownicy, do dzisiaj spędzamy ze sobą multum czasu i wiemy o sobie wszystko, chyba mniej mam tych znajomych na cześć. Chyba czas to zmienić xD
    Ale jakoś moim zdaniem…nie wiem, czy bym się z kimś tak zaprzyjaźniła teraz jak kiedyś kiedyś. Chyba z tego wyrastam xD
    Taka to już nasza dzisiejsza internetowa cywilizacja, że nam fejsbuk życie zaczyna zastępować.

  • W Internecie widać tę samotność o wiele lepiej niż w rzeczywistości. Nie pokazujesz ludziom, że czujesz się dotknięty ich ignorowaniem, że rozmowa na fejsie to wszystko na co liczysz, że ich zupełna ignorancja cię dotyka. Nie robimy tego, bo boimy się, że będzie jeszcze gorzej – i stajemy się coraz bardziej samotni w tłumie innych samotnych osób. Niby postęp, cywilizacja, a ludzie są coraz dalej.
    Mam 17 lat i na pewno nie mam osoby, której mogłabym się wygadać.

    • *to nie wszystko na co liczysz 😀

    • Dokładnie, Masked, mam takie samo zdanie. Trzymaj się :*

  • Anonymous

    Ja mam prawie 30 lat i też nie mam znajomych. I tak, zgadzam się z Tobą, ludzie to egoiści. Mam takie wrażenie, że ciężko spotkać osobę, która zrobiłaby dla innych coś bez interesu i jakiejkolwiek korzyści. Zawsze starałam się dbać o moich znajomych z liceum. Spotykaliśmy się głównie u mnie, bo ja lubię gotować i zawsze coś przyrządziłam. W tym roku jednak stwierdziłam, że nie będę dbała o ludzi, na których nie mogę liczyć. Dbałość o każdy związek (czy ten między kobietą i mężczyzną czy między przyjaciółmi) powinna być obustronna. W przeciwnym razie jest niczym innym tylko wykorzystywaniem. Mój mężczyzna pracował w sylwestra i po obdzwonieniu wszystkich swoich „znajomych” spędzałam go przed komputerem bo każdy miał swoje plany. Teraz piszą kiedy robię imprezę na 30-te urodziny zapominając o tym, ze sami nigdy na żadne urodziny mnie nie zapraszali.

    Może to zabrzmiało jak narzekanie staruszki ale właśnie po Nowym Roku poczułam, że tak naprawdę nie mam znajomych i w chwilach słabości nie ma na kogo liczyć.

    Dobrze, że jesteś Ty Marta – jesteś ode mnie dużo młodsza ale Cię uwielbiam – jesteś świetna w swoich obserwacjach świata :*

    • Cześć!
      Mam dokładnie taką sytuację – nie ma tej obustronności! Ludzie lubią mnie – przynajmniej tak mówią – ale wydaje mi się, że myślą tylko o sobie, albo przynajmniej, nie wiem, nie odczuwają może takiej potrzeby kontaktu jak ja.

      Dziękuję za bardzo miłe słowa 🙂

  • Z czego to twoim zdaniem wynika? Wydaje mi się, że jesteś przesympatyczną osobą:), trudno jest mi uwierzyć, w to, co piszesz; niemniej i ja zaobserwowałam to zjawisko obok siebie.

    • Nie wiem, może ja robię coś źle? Mam kupę znajomych, którzy deklarują, że mnie lubią, ale nie mam z nimi bliższych kontaktów. Jakoś chyba nie czują potrzeby bliższych znajomości, a ja z kolei chciałabym znaleźć jakąś lepszą koleżankę 🙂

  • Anonymous

    Dobrze, że mam dwie siostry i faceta, chociaż oni zawsze mnie wysłuchają. Bo ze znajomymi bywa różnie. Ci codziennie, uczelniani, świetni są właśnie do tego, żeby ponarzekać na wykładowcę, pójść na piwo. Tych paru z liceum, z którymi wciąż utrzymuję kontakt są odpowiedni na dłuższe wieczorne wyjścia, rozkminy po pijaku, robienie dziwnych rzeczy:). Czyli niby tak, jak powinno być. Ale spotykamy się średnio raz w miesiącu, więc większość moich zmartwień jest już przeterminowana zanim zdążę się nimi podzielić, więc też coraz mniej tak naprawdę o sobie wiemy.

    • Mam dziwne wrażenie, że sama napisałam ten komentarz. Właśnie tak wygląda moja sytuacja. 🙂

  • Ja mam przyjaciółkę, chyba szczerze mogę tak powiedzieć. W LO miałam dwie, one poszły na studia, ja postanowiłam zostać w domu kontakty trochę się poluzowały. Było kilka osób, które krytykowały mój rok przerwy, ale dzięki temu, że zostałam w domu poznałam świetną dziewczynę, z którą od razu złapałam kontakt. Nie możemy się nagadać do dzisiaj. Pewnie obie jesteśmy na jakiś sposób egoistyczne, ale bez przesady. Myślę, że po prostu jeszcze nie poznałaś takiej fajnej dziewczyny. Oglądasz seriale, czytasz książki ? Lubisz pogadać o pierdołach i poważnych sprawach ? No to możesz być moją bratnią duszą ;D Czasami potrzeba niewiele, żeby poznać kogoś fajnego 🙂
    PS. Chciałam Cię zapytać o studia. Jeśli to oczywiście nie tajemnica ani problem to prosiłabym o odpowiedź. Gdzieś czytałam u Ciebie, że studiujesz we Wrocławiu, chciałam zapytać jaki kierunek i czy mieszkałaś we Wrocławiu przed studiami? Ja mam do tego miasta jakieś 450 km, ale mimo wszystko chce tam studiować. Napisałaś jakiś post w tym temacie ? ;> studia a odległość, jak radzić sobie samemu w wielkim mieście, bez znajomych wśród obcych.

    • Anonymous

      A ja polecam właśnie miasta gdzie idziesz samemu, nikogo nie znając, ja właśnie tak poszłam – Wtedy poznajesz najwięcej ludzi, bo jeżeli masz kilka znajomych to trzymasz się w tej zamkniętej grupie ludzi i czasem nie dopuszczasz nowych znajomych.

    • Nie, przeprowadziłam się do Wrocławia jak się dostałam na studia 🙂 Studiuję dziennikarstwo i komunikację społeczną na UWR. 🙂 Nie pisałam chyba posta stricte o tym, jak się odnaleźć, ale pisałam posty z wrażeniami, są w kategorii lifestyle na samym końcu (link do kategorii masz na górze). :*

  • Ale wśród tych znajomych i prawdziwy przyjaciel się znajdzie. Tylko nad relacją trzeba popracować.

    • Dobrze, to co zrobić z sytuacją, kiedy ja chcę nad tym pracować, a te inne osoby nie czują takiej potrzeby? W takiej wlaśnie sytuacji jestem.

  • Martuuś

    Czytam Twoje wszystkie przemyślenia i jestem naprawdę zaskoczona…Do tej pory myślałam,że tylko JA nie mam stu milionów znajomych 😉
    I najlepsze jest to ,że niedawno tez o tym temacie myslałam tzn. o tym, ilu mam naprawdę znajomych…:)
    Ale może to jakieś magiczne połączenie MiędzyMartowe:)
    Osobiscie uważam, że piszesz o rzeczach, które dotykają każdego z nas, ale czasy są takie, że …albo inaczej. WIĘKSZOŚĆ LUDZI jest taka, że nie bardzo skupia się nad tym, by chwilę pomysleć, zastanowić się nad tym, jak żyją i co ich uszczęśliwia…Wydaje mi się,że „swojska ” z Ciebie babka:))W pozytywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście:)
    Trzymaj tak dalej – we mnie masz wierną fankę i czytelniczkę:)

  • A już myślałam, że to tylko ja jestem takim „odludkiem” 😉
    Gdyby nie moja druga połowa nie miałabym się do kogo odezwać i już jakiś czas temu niestety zdałam sobie sprawę, że moje próby spotkania się, pisania i zaczepiania na czatach dawnych znajomych, z którymi kiedyś sporo się przeszło, nie mają sensu. Zaczęłam się właśnie czuć dokładnie tak jak to napisałaś, jakbym się narzucała.

    Nie wspomnę już nawet o spotkaniach, na których to ja wypytuje, słucham, doradzam, a w zamian nie dostaje ani jednego pytania wyrażającego szczere zainteresowanie moimi sprawami prywatnymi czy zawodowymi, ech :/
    Cóż, widocznie tak już to musi być. Nie da się uszczęśliwić nikogo na siłę swoim towarzystwem.

    Gorzej, że taki stan rzeczy czasem sprawia, że czuję się jak najbardziej beznadziejny człek na świecie 😉

    • Coś w tym jest. Nie wiem o co chodzi i dlaczego inni ludzie nie mają takie potrzeby bliskiego kontaktu czy zainteresowania się kimś innym. Kiedy ja kogoś lubię, to bardzo mnie interesuje, co u niego słychać – ot tak, po prostu. Czasami myślę, że może ze mną jest coś nie tak 😀

  • Poruszyłaś ważny temat. To problem, który dotyka także mnie. Ale nie czuję, by winny temu był wyłącznie Internet. W podstawówce, gimnazjum, szkole średniej również nie miałam prawdziwych znajomych, przyjaciółki, z którą mogłabym gadać o wszystkim, zawsze byłam samotnikiem. Teraz mam dużo znajomych, nie alienuję się, ale czuję, że na niewiele osób mogę liczyć. I cholernie mnie to przygnębia. Kiedyś próbowałam to zmienić, szukałam sobie na siłę kogoś, z kim mogę pogadać… Ale to wcale nie jest takie proste. O wiele łatwiej jest gnać i patrzeć na czubek własnego nosa. I obawiam się, że u kolejnych pokoleń to będzie jeszcze bardziej nasilone.

    • Właśnie nie jestem pewna, czy rzeczywiście tak będzie z tymi kolejnymi pokoleniami. Obserwuję sobie młodszych i dochodzę do wniosku, że oni mają chyba lepsze relacje, niż my. Z drugiej strony, nie mam jak tego obiektywnie ocenić, bo nie wiem jak jest „po zmroku’ – czyli czy poza tym, że wrzucają razem zdjęcia i spędzają czas to jest tam coś głębszego i czy ich relacje są zaawansowane.

  • Jestem Agata, mam 21 lat, kochającego chłopaka i żadnych bliskich znajomych.

  • Anonymous

    Cześć Marta:) Ja również mam 20 lat i nie mam znajomych, nie mam też chłopaka- nigdy nie miałam. Jednak martwi mnie coś innego mianowicie wcale mi to nie przeszkadza, mimo że brzmi to trochę prowokacyjnie:)
    Właśnie minął rok od czasu kiedy ostatnio byłam na imprezie (studniówka), nie studiuję bo przygotowuję się do poprawy matury więc prawie całe dnie jestem w domu, nie licząc tego, że 4godz. dziennie opiekuję się 7 letnią córką sąsiadów. Co ciekawe gdy moja najbliższa mi przyjaciółka przyjedzie do domu rodzinnego z miasta gdzie studiuje ja wcale nie mam zbyt wielkiej ochoty jej widzieć( nie to że nie obchodzi mnie co się u niej dzieje) widzimy się może z 2 godziny a potem nie rozmawiamy długie tygodnie. To dziwne ale nam to wystarcza.
    To jest dopiero dziwne i nie wiem czym sobie to tłumaczyć przecież człowiek jest stworzeniem stadnym, może to przez to że jestem niesamowitym introwertykiem i nawet gdy cierpię to robię to w samotności.
    Ot zagwostka.
    Pozdrawiam Cię Marto, Agata

    • Myślę, że to zależy od charakteru 🙂 I wydaje mi się też, że skoro Ci z tym dobrze, to chyba nie ma się czym martwić 🙂 Pozdrawiam Cię, Agato!

  • Anonymous

    oj Marta, jesteśmy w tym samym wieku i gdybyś mieszkała w Krakowie to czuje, że zaprzyjaźniłybyśmy się! 😀 Zaskakuje mnie to jak zawsze trafiasz w samo sedno swoimi postami ale tym razem jestem pod megawrażeniem! Jestem zwierzeciem towarzyskim, by nie być odrzucona ale z introwertyczną naturą i właśnie dzisiaj zastanawiałam się czy to ze mną jest coś nie tak i czy nie iść przypadkiem do psychologa z moją samotnością i nieumiejętnością nawiązywania głębszych kontaktów z ludźmi. Niesamowicie trafnie napisałaś to do czego już ostatnio doszłam, że ludzie to egoiści. Poznając nowe osoby wciąż się o tym przekonuje. Bardzo jestem ciekawa innych ale pod warunkiem, że nie przytłaczają mnie opowieściami i nie zaczynają każdego zdania od „ja…”. Miło by też było, gdyby to zainteresowanie szło w drugą stronę ale na to nie narzekam, bo nie lubię mówić o sobie. Niestety na moich studiach większość osób, mimo, że całkiem miłych to… egoiści;)

    • Albo gdybyś ty była we Wrocławiu 🙂
      Bałam się trochę, że po tej notce ludzie się będą ze mnie śmiali czy coś, ale widzę, że nie tylko ja się tak czuję 🙂

  • Jak byłam w gimnazjum strasznie zazdrościłam popularnym osobom, że wszystkich znają, chodzą na imprezy itd, a ja w sumie miałam tylko jedną bliską przyjaciółkę. Z czasem się to zmieniło, gdy zauważyłam, że te osoby są popularne tylko wtedy, gdy im się w życiu układa. Gdy mają problemy, nagle nikt ich nie zna.
    Nie mogę narzekać na brak znajomych, choć nie liczę ich w dziesiątki. Dwie bliskie przyjaciółki (które znają się nawzajem bardzo słabo) i chłopak. Reszta to znajomi, z którymi jestem bliżej w danym okresie czasu, jak studia, praca itp. Ale teraz już wiem, że wiele znajomości jest przejściowych, a dbać trzeba o te kilka wybranych. Wymaga to bardzo dużo wysiłku, bo w końcu każdy ma swoje życie i tylko 24 godzinną dobę, ale wszystko da się zorganizować. No i najważniejsze „przyjaciół poznaje się w biedzie” – jest nie wiele przysłów, które tak dobrze oddają rzeczywistość. Dlatego warto uważnie obserwować, komu naprawdę na nas zależy, a z kim można się tylko dobrze bawić na imprezie.

    • Bardzo mądre słowa 🙂 Ja ciągle słyszę, że nie mają czasu i nie wiem, jak to się dzieje, skoro większość z nich studiuje tylko na lajtowych kierunkach i nic więcej nie robi 🙂

    • To tu już chyba lenistwo i nałogowe oglądanie seriali, albo całkowita nieumiejętność planowania sobie życia i wydaje im się, że ciągle są zajęci 🙂

  • kurczę, to jest faktycznie straszne, jak dzielisz się czymś ważnym z kimś pozornie ważnym, a potem, gdy to tego wracasz, ten ktoś pozornie ważnym dziwi tym czymś, o czym już przecież mówiłeś, nad wyraz mocno. i okazuje się tym samym bardzo tej twojej uwagi niewarty.

    ech, mam nadzieję, że zrozumiałaś ; )

    życie…

  • Znajomych mam, przyjaciół mam, ale samo mieć to nie wszystko 😉

  • Anonymous

    Też tak miałam. Miałam 20 lat, nie miałam znajomych. Doszło do tego, że miałam 20 lat i zamiast znajomych – depresję. Dziś mam lat 23 i sytuacja się zmieniła. Przestałam wiecznie czekać, aż ktoś się odezwie i odzywam się pierwsza. Dbam o kontakty. Jednak jeśli jest to jednostronne – spisuję taką znajomość na straty.

    • Zastanawiam się, co właśnie zrobić, skoro to jest jednostronne. Szukam dalej, ale mam wrażenie, że wszyscy są „zajęci”, bo już mają swoich bliskich znajomych.

  • No to w takim razie ja też napiszę coś od siebie. Podobnie jak wiele osób tutaj nie mam w zasadzie znajomych. Jak chcę iść do kina, na koncert albo inne wydarzenie to nie ma z kim, bo wszyscy jacyś tacy wielce zajęci, bo praca, dom, dzieci, mąż i co tam sobie jeszcze wymyślisz 😉 no to zaczęłam chodzić sama na wiele wydarzeń i nie żałuję i na pewno będę dalej chodzić. Mam co prawda przyjaciółkę z którą spotykam się bardzo często, co najmniej raz w tygodniu, ale poza tym nie ma więcej osób które interesuje co u mnie. Nawet ostatnio rozmawiałyśmy właśnie na ten temat, że wkurza nas to, że my się pytamy co u Ciebie ale oczywiście pytania zwrotnego nie uzyskujemy… bardzo ciekawe jest to, że tak wiele jest osób, które nie mają znajomych… zastanawiam się czym to jest spowodowane, jakiś znak czasów w których żyjemy z tymi wszystkimi fejsbukami i innymi smartfonami czy może to my jesteśmy inni i nie przystosowani, że w ogóle nas to obchodzi?

    No i zakończę jak kilka osób przede mną. Mam na imię Magda, mam 28 lat i nie mam znajomych.
    Pozdrawiam
    Magda 😉

    • Cześć Magda 🙂
      Zastanawiam się właśnie, czego to wina – tych fejsbuków, czy czegoś innego? Nie mam pojęcia. Ale ja też zawsze słyszę wymówki o braku czasu: to jest standard 🙂

  • M.

    Ja na szczęście mam 2 dobre przyjaciółki i narzeczonego i wiem, że na nich na bank mogę polegać 🙂
    A reszta znajomych odzywa się, gdy coś chce.
    Mam 2 znajome, które wiecznie mają pretensje, że się do nich nie odzywam
    Gdy przykładowo wyślę do jednej z nich sms’a: co słychać? dostaję odpowiedź: dobrze, bez żadnego zwrotnego pytania! Wrrr!

  • Szczerze mówiąc to pierwszy temat, o którym nie mam zielonego pojęcia. Póki co mam najlepszą przyjaciółkę i kilka naprawdę dobrych koleżanek z którymi mogę zawsze pogadać. Nie wiem ile to przetrwa, ale mam sporą nadzieję, że długo. Nie wiem jak to wygląda w dorosłym świecie. Być może wszyscy prędzej czy później stają się egoistami. Jestem za to pewna, że kogoś tam zawsze warto mieć. Bez ludzi człowiek jest nieczłowieczy. I dziwny. A przyjaciół też trzeba szukać. Jeśli sama mówię tylko „cześć” to czemu kogoś miałoby interesować co się ze mną dzieje? Pomysły – mam 20 lat i nie mam celu. Albo pasji. Pozdrawiam!

    • Mam już taki wpis zapisany w kalendarzu, wyczytałaś mi go chyba, hihi 🙂

  • I to jest dokładnie to, czego mi brakuje. Otworzyć do kogoś gębę, nawet o trzeciej w nocy, powierzać sekrety, chodzić na zakupy do drogerii.

  • Hmm…to mi przypomniało że muszę obdzwonić znajomych, bo trochę ich zaniedbałam. Brak czasu to tylko wymówka, koniec z wymówkami.

  • Anonymous

    Marta witaj w klubie samotników 🙂

  • Jakie to przykre, że muszę się z Tobą zgodzić. Niby mam znajomych, ale to nie to samo co druga połówka. Mam sporo problemów i właściwie mogę się nimi podzielić tylko z jedną osobą, która mnie wspiera, a reszta.. reszta uważa się za przyjaciół, ale gdzie są jak ich potrzebuję??
    Coś w tym prawdy jest, ja staram się zawsze wysłuchać, są ludzie którzy zwracają się do mnie tylko jak moją swoje problemy. Właściwie często tak jest, że każdy ma w dupie co mam do powiedzenia mówię coś, a po chwili ktoś wchodzi mi w zdanie i gada o dupie marynie.
    Rzadko kiedy ktoś na prawdę chce się do wiedzieć co u mnie słychać…
    Już od dłuższego czasu staram się ”nie narzucać” i po prostu się nie odzywam jako pierwsza.
    Fejsa szczerze mówiąc bym usunęła, ale potrzebny mi do kontaktu z ludźmi z uczelni.
    Dużo bym tu mogła jeszcze napisać, tylko po co jak prawie wszędzie są egoiści i nie obchodzi ich moje zdanie.

    • Nawet nie wiem jak skomentować, bo pod wszystkim mogłabym się podpisać, więc będę bardzo nieoryginalna i napiszę: #truestory

  • Anonymous

    Dziewczyny skoro jest nas tyle może się zaprzyjaźnimy 😉 Jestem Agata, mam 19 lat. Właśnie pożegnałam się z moim chłopakiem i po raz kolejny dopadła mnie ta głupia świadomość samotności… A przecież mam jego, świetne siostry, mamę, pare koleżanek, a ciągle mam to uczucie. Zastanawiałam się często co ze mną nie tak, szukałam winy w sobie, ale czas nauczył mnie, że nie warto za wszelką cenę próbować się z kimś przyjaźnić, utrzymywać kontakty jeśli ta osoba nie wykazuje większej ochoty.. Urywam takie znajomości bo chyba wole być sama, choć momentami jest cholernie ciężko, ale wierzę w to, że Ci którzy zasługują, którzy do nas pasują – pojawią się w pewnej chwili i zostaną na zawsze. Bez zabiegania o to, przekonywania ich, zachęcania… bo na tym prawdziwa przyjaźń polega, bądźmy sobą, bądźmy nadal takie jak dotychczas – godne zaufania, służące dobrym słowem, dostępne w każdej chwili dla ważnych osób, ale nie dajmy się wykorzystywać, nie czujmy że się narzucamy, bo kiedyś ktoś to doceni. Jak spotkam taką osobę, może którąś z was dziewczyny 🙂 będę najszczęśliwsza na świecie !
    Tak w ogóle to chyba jakiś znak że tu trafiłam właśnie w tym momencie, pierwszy raz, zupełnie przypadkiem… dziękuję za ten post.

    • Cześć Agata i witam u mnie 🙂 Rozgość się 🙂
      Ja właśnie zaczynam myśleć, że może ja jestem jakaś dziwna i dlatego nikt nie chce być blisko. 🙂 Mam nadzieję, że jest tak jak piszesz i jeszcze sobie spotkam jakąś super-wypasioną koleżankę 🙂

  • Anonymous

    O kurcze adekwatna notka do mojego stanu obecnego… 😉 Jestem po LO, nie poszłam na studia i od maja siedzę sobie w domu. Zdarza się, że po kilka tygodni bez wychodzenia z domu(mieszkam trochę dalej od miasta, więc do lasu iść nie mam po co) ale ja jestem typem „domownika” i czasem jest mi z tym okej 😉 Ale czasem tak na prawdę chciałabym gdzieś wyjść a moja jedyna opcja to wyjście do babci.. Spytałby ktoś a gdzie znajomi z LO ? Zawsze byłam typem samotnika raczej i nie utrzymywałam z nimi zbyt dobrych relacji ale miałam 3 dobre koleżanki, które poszły na studia medyczne i nie mają wiecznie czasu, zresztą się wyprowadziły do jakiś większych miast i dla nich jestem zwykłym leniem. Ale właśnie od dziś zmierzam coś zmienić, bardzo lubie sama chodzić sobie po mieście. Więc od jutra lecę na miasto, skoczę do biblioteki, rozejrzę się(chcę w końcu zacząć szukać jakieś pracy) i odwiedzę babcię. Myślę, że jak na 1 dzień „nowego życia” to całkiem okej 😉
    Może ktoś jeszcze jest w takiej sytuacji jak ja, założmy jakiś fanclub czy coś, pisać śmiało 🙂

    • Cześć! Jak najbardziej „nowe życie” brzmi super. Napisz mi, jak ci dziś poszło? I co fajnego przyniosłaś z biblioteki? 🙂

    • Anonymous

      O kurcze po raz drugi to mój komentarz! 🙂 Sytuacja raczej się nie zmieniła jeśli chodzi o znajomych..ale w maju poszłam na prawo jazdy, najlepszy okres w moim życiu 🙂 Zdane wszystko za 1 podejściem i teraz choć mieszkam „w lesie” mogę sobie podjechać gdzieś i nie siedzieć w domu. Wstyd się przyznać ale….pracy szukam nadal, strasznego mam pecha jeśli o to chodzi, myślę że jak coś znajdę to czy tego chcę czy nie zawsze nawiąże jakieś nowe znajomości. Ale plus z tego jest taki, że byłam już na tylu rozmowach o prace, że zero stresu no i kilka poznanych nowych twarzy, z widzenia ale zawsze to coś. Z chłopakiem widuję się dosyć często, jest co raz lepiej no 🙂

  • Marta, ten wpis jest po prostu rewelacyjny. Przyznam szczerze, że dobrze znam to uczucie, które opisałaś – mam dużo znajomych, jestem towarzyska, ale jeszcze nie znalazłam osoby, która byłaby moim prawdziwym przyjacielem na dobre i na złe (pomijam chłopaka czy rodzinę). W przeszłości miałam „przyjaciółki”, które okazały się być nic nie warte i od tego czasu mam duży problem, żeby zaufać komuś do tego stopnia, by zwierzyć się mu z moich osobistych problemów. Swoją drogą – im więcej Ciebie czytam, tym bardziej myślę, że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić w „prawdziwym” życiu.
    Rzeczywiście masz rację – większość nas jest zwykłymi egoistami i nie ma w tym egoizmie nic zdrowego… Bo tak naprawdę najlepiej byłoby łączyć w sobie cechy egoisty i altruisty, osoby, której zależy na sobie samym, ale też osoby empatycznej. Nawet jak o tym piszę, to wydaje się być to bardzo trudne, a co dopiero, gdyby wprowadzić to w swoje życie.

  • Ciężko dzisiaj nie być samotnym.

  • Jakiś czas temu mój chłopak zapytał czemu nie mam przyjaciół, takich serio najbliższych. Prawie się rozryczałam, bo życiu nie jest tak łatwo, że chcesz i masz. Brakuje mi takiej przyjaciółki od serca, kogoś dla kogo mogłabym się wyżalić, ale przez całe życie nie było mi to dane. Szkolne przyjaźnie skończyły się razem z ostatnimi klasami, a na podwórku prawie nikogo nie widać. Znajomych mam, ale to od czasu do czasu, jak coś się wspólnie organizuje, albo jest potrzeba.
    Mam 22 lata i nie mam przyjaciół.

  • Anonymous

    Dziękuję Ci ogromnie za ten tekst!
    Jagoda

  • Na szczęście, kiedy ja miałam 20 lat, żeby utrzymać relacje międzyludzkie, chodziło się wspólnie po zajęciach na piwo albo do parku na oranżadę, albo urządzało domówki. A kiedy miałam 18 nawiązałam przyjaźń, która trwa do dziś, kolejna trwa od czasu zakończenia studiów, trzecią przyjaciółkę poznałam kilka lat temu.
    A moją najnowszą – około roku temu.
    Nie zawsze każda z nich ma czas, ale prawie zawsze chociaż jedną interesuje to, jak ja się czuję, podobnie ja prawie zawsze znajdę czas, żeby wysłuchać którąś z nich.
    Ale to dawanie i branie, bez wielu lat wspólnie nie doszłabym do tego.
    pozdrowienia!

  • Smutna prawda, mam tak samo… Dopóki ja odzywam się pierwsza, to jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, ale każdy milknie, gdy nie wyciągnę sama ręki po najdrobniejszy chociaż kontakt.

    • Siła Mart? 🙂 Wracaj z Tokio i przyjedź do Wrocławia 🙂

  • Kurde a u mnie 3/4 znajomych odkąd znalazło 2gą połówkę ( nie mam tu na myśli Soplicy:> ) stali się aspołeczni. To znaczy nie, spotykają się tylko z ukochaną osobą, na uczelni pogadają, jak mają problem wiedzą do kogo się odezwać ale nigdy czasu nie mają na nic innego, co byłoby nie związane z ich Misiem Ptysiem:> a spróbuj im wytłumaczyć,że warto byłoby czasem wyrwać się bez nich, tak tak właśnie ze mną!:D na piwo, kawę cokolwiek to przecież nie mają czasu bo są już umówieni i dziwna jestem,że nie chcę siedzieć 24/24 ze swoim facetem. I bądź to człowieku mądry!…

    • Takie przypadki też znam. Nie jestem święta, bo przez pierwsze 2-3 miesiące sami byliśmy z Patrykiem tak pochłonięci sobą, że nie widzieliśmy reszty świata. Ale teraz już jest spokojniej, chętnie puszczam go do chłopaków i sama też bym wyszła, ale nie ma z kim…

    • Eee tam, na początku też miałam tak samo – tylko Łukasz i Łukasz:P Ale później się wreszcie ogarnęłam. Uważam, że to normalne ze względu na fascynację drugą osobą ale żeby cały czas?… Też nie mam za bardzo z kim, a jeśli już ktoś ma chwilę wolnego to wtedy a) mój promotor musi się koniecznie z nami teraz spotkać i dostał słowotoku b) zmienili mi plan, nie mogę się urwać c) mam zupełnie inne plany, których już NIE mogę zmienić

  • Anonymous

    Mnie też brak znajomych dotyka bardzo boleśnie, tym bardziej że nie mam chłopaka. Odczułam to szczególnie mocno ostanio, jak ukryłam swoje urodziny na facebooku. Życzenia złożyły mi 2 osoby… Przyjaciólka, a raczej osoba która kiedyś nią była, zarzuca mi że się do niej nie odzywam. I rzeczywiście, nie mam ochoty z nią rozmawiać, bo ona mów tylko i wyłącznie o sobie, swoich znajomych, ja muszę jej doradzać- ona ma mnie w dupie. Nawet ostatnio sama zauważyła że gada tylko o sobie i poprosiła żebym teraz ja coś opowiedziała, ale nie miałam okazji dokończyć bo okazało się, że ONA TEŻ MIAŁA PODOBNĄ SYTUACJĘ!
    M.

    • Straszne to jest, ja też tak często mam 🙂 Niby pytają, co u mnie, a potem zaczynają znów o sobie. Ja nie mam nic przeciwko słuchaniu o kimś, tylko.. chciałabym, żeby ktoś był zainteresowany też mną 🙂

  • Cześć, też jestem Marta i też nie ma znajomych. Z tą różnicą, że mam 23 lata i właśnie rozstałam się z chłopakiem. Tak to dopiero szczyt samotności. 🙂

  • W oparciu o Twój tekst naszedł mnie pomysł na napisanie posta na temat egoizmu 😉

    Mam 19 lat i mam jednego przyjaciela za którego dziękuje bogu 😉 Lepiej trafić nie mogłam 😉

    • Ja dziękuję światu, że mam Patryka. I kota. 🙂

  • To jest niezwykłe, że jest nas tak wiele – osób z tym samym przeświadczeniem.
    Ja mam bardzo podobnie, jakbym paliła za sobą wszystkie mosty. Jak do tego doszło? i kiedy to się zaczęło?

  • wia

    Z tego co widzę w swoim środowisku, brak znajomych najczęściej dotyczy osób „sparowanych” 😉 Ile razy było tak, że rozluźniał mi się kontakt z jakąś koleżanką, bo znalazła chłopaka i nie czuła już potrzeby innych relacji z otoczeniem… Problem zaczynał się wtedy, gdy się rozstawali, bo dziewczyna nagle orientowała się, że nawet nie ma się komu wypłakać po zerwaniu. Ot, nie ma znajomych, bo wszystkich olała, gdy poznała tamtego.
    Nie mówię, że Ciebie to dotyczy- nie należysz w końcu do maniakalno zakochanych dziewczyn z klapkami na oczach :)- to tylko takie luźne przemyślenia, bo to chyba częste zjawisko.
    Ja także nie mam znajomych, ale wynika to z kilku faktów:
    a) kilka miesięcy temu wyjechałam z mojego rodzinnego miasta na studia, jestem w domu raz na 3-4 tygodnie, a i wtedy muszę się dużo uczyć, więc nie mogę spędzić całego dnia na spotkaniach, a utrzymywanie kontaktu na odległość… no cóż, ciężko
    b) studiuję na I roku medycyny, więc mój czas wolny jest ograniczony do minimum- mam mnóstwo fajnych znajomych na studiach, ale nie mamy czas nawet spotkać się poza uczelnią, poznać się lepiej
    Właściwie to jak zwykle trafiłaś z postem w moje aktualnie przemyślenia, bo rozmawiałam dzisiaj o tym z moją grupą na uczelni i wszyscy mają podobne odczucia- kontakt ze znajomymi sprzed czasu studiów strasznie nam się osłabił, a nowe kontakty jakoś się nie zacieśniają 😉 Boję się momentu, kiedy na II-III roku nagle ilość nauki spadnie, zrobi się więcej wolnego czasu, a ja pomyślę: „poszłabym na piwo/kawę/gdziekolwiek… ale zaraz, nie mam z kim!”.

    • Rozumiem o co chodzi z tymi spostrzeżeniami, bo sama to zauważyłam 🙂 Na szczęście z Patrykiem chętnie puszczamy siebie do innych znajomych, gorzej, że ja nie mam z kim wyjść!
      Cieszę się czasami, ze mam tyle zajęć, blogi i tak dalej – przynajmniej człowiek tak o tym nie myśli. Co nie zmienia faktu, że czasami mi przykro. 🙂

  • Anonymous

    Mam 23 lata i cechuje mnie skrajny introwertyzm. To chyba główny powód nieposiadania znajomych.
    K.

    • A czy jest Ci z tym dobrze? Bo jeżeli tak, to no problemo. (Pytam z ciekawości, rzecz jasna)

    • Anonymous

      Zdążyłam przyzwyczaić się do tego stanu. Próbowałam to zmienić, ale chyba nie jestem duszą towarzystwa.
      K.

  • Anonymous

    Typowo, z tym że ja nie mam pretensji do otaczających mnie ludzi, sama jestem egoistką, do tego introwertyczką trudną w kontaktach 😉

    • Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Zaczytałam się i… zamyśliłam. Jakie to prawdziwe co piszesz.
    Dzisiaj w utrzymanie znajomości i przyjaźni trzeba włoży dużo więcej wysiłku niż kiedyś. Ja pamiętam czasy kiedy nie było komórek, komputerów też nie( pojedyncze sztuki Commodore czy Atari), a kolorowy TV był tylko w co 10 domu, za to z sąsiadami, kolegami, przyjaciółmi i rodziną spędzało się bardzo dużo czasu i były to przyjaźnie fantastyczne, szczere, silne.
    Dzisiaj konkurujemy z tymi wirtualnymi przyjaciółmi, z komputerem, z telefonem, z telewizorem.
    Egoizm i niechcemisizm wszech obecnie stosowany.

    • Dokładnie! W podstawówce codziennie latałam po dworze ze znajomymi, teraz trudno kogoś na godzinę wyciągnąć raz na dwa tygodnie. Masakra.

  • W sumie to mam lepsze koleżanki, ale czy już przyjaciółki … Cienka granica i to bardzo. Dopóki ktoś mi za skórę nie zalezie to okej, ale potem to już różowo nie jest…

  • Witaj w klubie;) Właśnie dziś o tym myślałam, że nie mam zupełnie nikogo z kim mogłabym szczerze pogadać:( I tak jak Ty piszesz, też jestem miłą lubianą osobą, ale ludziom chyba nie zależy na bliskich relacjach.

  • C.

    Popłakałam się. To tekst o mnie. Mam 18 lat a jedynymi znajomymi których obchodzę są ci z internetu.

  • Anonymous

    Mam 22 lata i też nie mam znajomych. Trochę mi z tego powodu przykro, bo nawet nie mam z kim wyjść z domu, a co dopiero pogadać. Oczywiście zdarzają się jakieś znajomości, ale często wygląda to tak, że ktoś traktuje mnie jak swój „pamiętnik” opisując co u niego, gdzie był, co robił. A nawet jeśli taka osoba postanowi już zapytać co u mnie ( oczywiście tylko dlatego, że musi bo o sobie opowiedziała już wszystko) to czuję że wcale jej to nie interesuje 😀 No jak żyć?!
    Powinniśmy wszyscy umówić się herbatę i pogaduszki i wtedy nikt nie mógłby powiedzieć że nie ma znajomych 🙂 Skoro mamy te same problemy to powinniśmy się dogadać 😀

  • Mam 22 lata i nie mam znajomych. Kiedyś byłam duszą towarzystwa, a teraz, 3 lata po skończeniu technikum wszystko się rozjechało. Każdy poszedł w swoją stronę i ciężko było się spotkać w starym gronie.
    Jeden zagranicą, drugi pracuje i studiuje i nigdy nie ma czasu, trzecia dwa dziecki urodziła i nawet jak mam chwilę żeby wpaść i pogadać, to i tak głównie słucham o tym, że jeden dzieciak ma kolkę, a drugi zieloną kupę wczoraj zrobił.
    Właśnie dlatego chcę w końcu, po 3 latach przerwy pójść na studia.
    Trochę dla siebie, ale bardziej po to żeby oprócz mojego konkubenta mieć do kogo japę czasem otworzyć 😉

  • Jestem Anonimowa A., lat 23 – znajomych mam wyłącznie w Internecie. Nawet tych pozornych na uczelni brak. Ja doskonale wiem, jakie to fasadowe, ale czasem nawet owego blichtru brakuje. Chociaż może lepiej, że nie mam tej iluzji i w trudnej chwili się nie rozczaruję?
    Doprawdy, ciężko powiedzieć…

  • Anonymous

    mateczko, jak ja to znam. ze znajomymi ze studiów to jeszcze nie ten level, ze znajomymi z liceum to już nie ten level i jak człowiek chce pogadać o pierdołach to może się tylko do swojego faceta odezwać, bo tylko przy nim nie zaczynam się zastanawiać czy to co mówię nie jest przypadkiem głupie i nudne. parę zdań w Twoim poście jest naprawdę jak wyjętych z mojej głowy; tacy mądrzy ludzie w moim Wrocławiu, nawet w moim Instytucie! 😉

  • Kiedyś miałam trochę więcej znajomych niż teraz, a mimo to czułam się tak samo jak w tym momencie. Szczerze mówiąc wolę mieć jednego szczerego przyjaciela, niż całe mnóstwo fałszywych ludzi dookoła mnie, którzy odzywają się tylko gdy czegoś chcą. Bo zwykle właśnie tak się dzieje. W dzisiejszych czasach chyba trudno o szczerych, zaangażowanych w znajomość ludzi, którzy są przy nas w tych dobrych i złych chwilach 🙂

  • Anonymous

    Prawda jest taka , ludzie zostali rozpuszczeni jak małe dzieci , i nauczeni tego, że nie warto patrzeć dalej niż za swój czubek nosa, bo po prostu to się nie opłaca. Cóż, może w tym i trochę prawdy, bo teraz ludzie którzy z chęcią Cie wysłuchają i doradza są wręcz wykorzystywani , bo znajdzie się taki osioł który posłucha w trudnych chwilach, bo nikt inny nie chce. I tacy ludzie po pewnym czasie sami mają dosyć takiego wykorzystywania, bo nie dość że ktoś zawraca Ci głowę swoimi problemami, nazywa Cie „przyjacielem”, a jak jest już dobrze,to ma Cię totalnie w dupie, to chyba wybór jest oczywisty. Jestem dobrym przykładem, byłam bardzo pomocną osobą, zawsze wszystkim oferowałam swoją pomoc, podawałam prace domowe itp. Gdy przyszło mi do zapytania na face, w prywatnej grupie klasowej, co jest zadane , nikomu nawet nie chciało się odpowiedzieć, więc od tamtej chwili, dzwonie do zaufanych osób, które wiem że mi pomogą, i sama nie pomagam. Wiem że dobra moc wraca, ale jak widać nie zawsze, po prostu ludzie to egoiści, patrzący tylko i wyłącznie na swoje korzyści. Może to wina świata, i nowej technologii która coraz bardziej ułatwia życie, ucząc ludzi że nie warto robić dużo i się wysilać, może po prostu trafiamy na złych ludzi … nie wiem. Ale przez te 18 lat się nauczyłam , że przyjaźń nie istnieje , ze nie warto się bardzo poświęcać bo później można dostać po tyłku. Oczywiście, nie mówię że nie mamy pomagać, ale po co się wysilać dla ludzi , którzy Cie wykorzystują. Już chyba wolała bym być sama. Marta, masz Patryka,ciesz się nie wszystkim jest to dane 🙂 dzieki sytuacjom z moimi znajomymi doceniłam bardzo mojego chłopaka, i chyba nie warto się tym przejmować. Znam wiele osób które mają milion znajomych, a jak z nimi rozmawiam to zawsze się żalą że nie mają drugiej połówki. Medal ma dwie strony. Po prostu zostaje się cieszyć że ma się kogoś komu można zaufać, nie mając miliona znajomych. Nie mówię że trzeba się ograniczać , tylko i wyłącznie do chłopaka, ale według mnie nie warto się takimi rzeczami tak bardzo przejmować. A jeśli to nie daje spokoju, to działać, i poznawać nowych ludzi i szukać!

  • Ana

    Skądś znam ten stan. W Twoim wieku miałam podobnie. I jeszcze z rok – dwa później. A przecież przez pierwsze dwa lata studiów miałam wspaniałą kumpelę zapoznaną we wspólnie nam przydzielonym pokoju w akademiku. I co? I gdy to ja byłam w potrzebie, okazało się, że pomogli mi „zwykli” znajomi. Z niektórymi już nie mam kontaktu, inni stali się wspaniałymi znajomymi, których mogłabym nazwać nawet przyjaciółmi. Ale jestem ostrożna. Otacza mnie wąskie grono ludzi, na których mogę liczyć. I szersze zwykłych znajomych, choćby z pracy. Ale każdy ma też swoje życie. Mi to jednak mi wystarcza. I Tobie też tego życzę – zobaczysz, ułoży się, będziesz mieć takich znajomych, o jakich nie śniłaś. W tej kwestii życie potrafi zaskakiwać bardzo pozytywnie 🙂

  • Mam na imię Kasia i mam przyjaciół. Nie mam ich dlatego, że mi się trafił jakiś odjechany zestaw ludzi w okół ale dlatego, że staram się dbać o ludzi, na których mi zależy. Egoizm widać nie tylko w „przyjaciołach” autorki tekstu, którym ona ewidentnie wisi, ale i w niej samej. Żeby mieć przyjaciół trzeba najpierw być przyjacielem. I co najważniejsze, nie oczekiwać od przyjaźni wymiany 50/50. Liczenie na ludzi to dość często głupota, ale jak już pomogą to trzeba im dziękowac i się cieszyć.

  • Mam 21 lat i nie mam żadnych, ale to żadnych znajomych, których widziałabym często. Bo co kilka miesięcy to nie jest często. Jestem dziwna 🙂

  • Niska

    Przede wszystkim Marta, chcę Ci bardzo podziękować za poruszenie tego problemu. Tobie, ale też wszystkim, którzy pod tym postem się podpisali – nagle dowiedziałam się, że nie jestem sama!

    Teraz jestem w LO, więc do tej pory miałam kilka przyjaciółek, ale raczej nie najlepszych, bo nasz kontakt jest obecnie bardzo ograniczony. Jednak widzę: mojego starszego brata, który ma mnóstwo kumpli, kilku bardzo dobrych przyjaciół, w tym dziewczynę, z którą przyjaźni się od podstawówki, wszystkich tych moich znajomych, którzy mają swojego „BFF”, jednego, dwóch, pięciu, ośmiu – tylko ja jestem sama.

    Czasem mam zupełnego doła, bo skoro jestem taka samotna, to chyba coś jest ze mną nie tak.

    Jednak zwróciłaś moją uwagę na to, że ludzie to egoiści. Nigdy na to nie wpadłam, zawsze szukałam błędu w sobie. Ale rzeczywiście, teraz też to zaobserwowałam – mało kto odwdzięczy się pytaniem czy zainteresuje się czymkolwiek niezwiązanym ze swoją osobą.

    Jednak wierzę, że gdzieś czekają na nas osoby, do których będziemy mogli zadzwonić bez żadnych obaw o 4 nad ranem, albo tak po prostu – umówić się na kawę za pół godziny.

    I jeszcze raz dziękuję wszystkim, bo dzięki Wam wiem teraz, że może to nie ja jestem problem 🙂

  • No to teraz w drugą stronę – a czy my zawsze dostrzegamy kiedy ktoś chce z nami pogadać, wygadać się, posocjalizować, potrzebuje naszego zainteresowania? Czy tylko oczekujemy żeby ktoś miał czas dla nas, kiedy my akurat tego potrzebujemy?

    • Pewnie zależy od człowieka. Mam nadzieję, że ja dostrzegam, ale nie wykluczam sytuacji, że kiedyś mogło mi się zdarzyć, że nie. Właśnie o to chodzi we wpisie: żeby nie tylko myśleć o sobie, ale dostrzegać też to, że ktoś inny potrzebuje zainteresowania.

  • Meśka

    Tydzień temu właśnie zrozumiałam (po kilku latach) jakich miałam przyjaciół czy znajomych…Chciałam być dobra i to mnie zgubiło. Podczas przypadkowego spotkania słyszę krótkie „cześć, co słychać, spoko, to fajnie, dobra ja już lecę, odzywaj się”. Te magiczne słowa „odzywaj się”. Tak robiłam, odzywałam się pierwsza przez kilka lat. W odpowiedzi dostawałam częściej krótkiego sms, chyba tylko z grzeczności. Przez te wszystkie lata, naiwna, szukałam usprawiedliwień, bo przecież oni też mają swoje życie, ale na pewno o mnie myślą. Bo przecież czasem (może raz/dwa w ciągu roku) nawet zapytali dlaczego się nie odzywam, więc pewnie ich obchodzę…Tak, okazało się jak bardzo. W pewnym momencie sama zapytałam siebie, czy w ciągu wielu lat „przyjaźni i znajomości” była choć jedna osoba, która pierwsza do mnie odezwała się, czy napisała? Nie było takiej osoby. Teraz, od początku tego roku, gdy zainteresowanie nie wychodzi ode mnie, widzę jak przyjaciele się wykruszają. Z jednej strony dobrze, że tak się dzieje, ale z drugiej strony znowu jestem sama. Nikt nie pamięta gdzie mieszkam, telefon milczy, czuję się jakbym nie istniała. A przecież mam tylu znajomych i przyjaciół od liceum. Byłam zbyt dobra dla innych, o sobie całkowicie zapomniałam… Rozpoczął się nowy etap, z głównym postanowieniem jakim jest zadbanie o siebie, swoje dobre samopoczucie być może z pustą listą kontaktów w telefonie.
    Dziękuję za ten post, tak naprawdę jestem tu pierwszy raz ale na pewno nie ostatni. Pozdrawiam!

  • Chce mi się napisać High 5! ale to takie smutne przybicie piątki. Tak, to trochę jest smutne. Zawsze od siostry słyszałam, że mi zazdrości bo mam tylu znajomych… i wszystko tak stanęło do góry nogami, że teraz większość wieczorów spędzam w domu sama właśnie. I stawiam sobie pytanie co poszło nie tak? Z jednej strony przejrzałam na oczy, bo byli ludzie którzy tylko udawali bliskich, ja wychodziłam do nich z sercem na dłoni i mogli liczyć na każdą moją radę, a oni wbijali mi nóż w plecy. Każda taka sytuacja skracała moją pewność siebie o kilka cm, ale za każdym razem udawało się im zamydlić mi oczy. Aż w końcu rozstałam się z kimś kto był idealny, w rozstanie wmieszani byli właśnie „pseudoprzyjaciele” i to mi otworzyło oczy. Uświadomiłam sobie tyle rzeczy, które były znakami że traktują mnie nie fair. A ja czuje się bez nich 100% lepiej, nikt mi nie podcina skrzydeł teraz. Więc nie każde utracenie kogoś jest stratą!!! Z drugiej strony jest kilka osób których nie doceniłam przez swoją naiwność i wiarę w pseudoprzyjaźć. Ale jest jeden plus, że uczymy się na błędach i znam swoją wartość i nie pozwolę być tak traktowana jak byłam, a może w końcu znajdzie się ktoś kto nie tylko mnie będzie słyszał, ale i będzie słuchał – może to jest naiwne podejście?

    A jeżeli chodzi o dobrych znajomych to często traci się kontakt przez odległość, albo ktoś wchodzi w związek i jemu poświęca najwięcej czasu. Ale pomimo rozczarowań trzeba wierzyć że kiedyś będzie dobrze, a jak widać nie jesteśmy same (chodź brzmi to przewrotnie;) z tym problemem.

    Także, jestem Karolina, mam 22 lata i nie mam znajomych 🙂

  • Na widok tytułu pomyślałam – „haha, ja też. Nie jesteś sama”.
    Ja jestem z tych co nawet z domu nie wychodzą jak nie muszą. Wyjście na zakupy ( zazwyczaj chodzę daleko) jest dla mnie wystarczającym spacerem. I czasem czuję że ekspedientka w Tesco jest dla mnie milsza i zwraca na mnie więcej uwagi od moich znajomych. I nawet mnie pamięta i wita zawsze jak przychodzę.
    Mogę się podpisać pod każdym słowem z tego akapitu pod obrazkiem z drogą i drzewami, nad fragmentem o egoizmie. Poza tym o FB. Tam nawet nic nie piszę, ale z drugiej strony przestałam też obserwować większość moich znajomych, bo nie obchodzi mnie że ktoś z kim studiuję był na zakupach czy też wyszedł w piątek do klubu. I nagle nie mam nawet po co wchodzić na fb.
    Nie powiem, jest mi źle z tym wszystkim.
    Ale po co mam po raz któryś próbować, skoro i tak mnie wszyscy później ignorują i olewają.
    Wolę siedzieć w moim mieszkaniu i marnować życie na patrzenie w sufit.

  • Anonymous

    Chciałbym się nie zgodzić z tym wszystkim, co zostało napisane w poście,ale nie mogę. Określenie ‚przyjaciel’ kompletnie się dewaluuję do rangi znajomego, kolegi…a może tylko do poplecznika od którego oczekujesz,że pocieszy cie, gdy tego potrzebujesz (często bez wzajemności)? Nikogo nie dziwi brak znaku życia od miesiąca od osób, które nazywały się twoim przyjacielem. Brak przywiązania, zainteresowania i więzi. Ludzie odchodzą i przychodzą. Nie ja, to ktoś inny będzie osobą ważną pełniącą rolę tymczasowego przyjaciela…

  • Anonymous

    ja nawet w simsach nie mam znajomych, bo nie mam simsów! 😀 wstyd wstyd… ale prawda jest taka, że mam 20 lat i nie mam znajomych z którymi spotykam się regularnie.. ba! nawet chłopiska kochanego mego nie mam obok siebie na co dzień…będzie dopiero po studiach czyli po slubie…zazdroszczę Martulaa 🙂

  • Hej, podpisuje się rękami i nogami pod tą notką. Ostatnie 2 lata mnie tego nauczyły. Miałam paczkę bardzo dobrych znajomych w średniej szkole, po jej ukończeniu każdy poszedł w swoją stronę i mimo, że mieszkamy w jednym mieście odzywamy się do siebie 2 razy w roku i to w tylko z mojej inicjatywy. Za przyjaciółkę miałam swoją kuzynkę, u której byłam druhną na weselu. Sama z siebie odzywa się tylko z życzeniami kiedy mam urodziny lub w sprawach rodzinnych. Postanowiłam zobaczyć, czy warto sobie nią głowę zawracać, bo przecież praktycznie znałyśmy się od dzieciństwa, więc przez kilka miesięcy często się do niej odzywałam, oczywiście odpisywała itd., a kiedy przestałam- zero odzewu. Kolejne ciekawe doświadczenie zdobyłam na studiach. Zrobiłam licencjat, w październiku zaczęłam magistra, którego w grudniu przerwałam. Wszystko na jednej uczelni i praktycznie z tymi samymi ludźmi. Odzywali się do stycznia tylko i wyłącznie w sprawie egzaminów kolokwiów itd, nawet nie zapytali czemu od ponad miesiąca mnie nie ma na uczelni. Kiedy uznali, że nie chodzę na zajęcia i nie jestem na bieżąco z uczelnianymi newsami, przestali się odzywać. Czasami smutno człowiekowi, że stara się i jak grochem i ścianę. Doszłam do wniosku, że dla ludzi nie wolno być zbyt miłym i zbytnio się interesować, wtedy szanują człowieka i ‚chcą znać’.

  • Jesteś naprawdę dobra w tym co robisz, bo od samego początku tekstu miałam wrażenie, że piszesz o sobie. Na koniec okazało się, że tak faktycznie jest. Post emanuje uczuciami i emocjami jak żaden poprzedni, który czytałam na Twoim blogu.
    I może mówię to trochę na wyrost, ale chętnie przeczytałabym Twoją książkę, bo masz bardzo ciekawy sposób patrzenia na świat i jesteś świetnym obserwatorem. Każdy Twój tekst motywuje mnie do zatrzymania się na chwilę i pomyślenia nad rzeczami, których zwykle nie zauważam.
    Trochę cukru się posypało, ale mam nadzieję, że zrozumiesz to co chciałam przekazać 🙂

  • Znam to;/

  • Anonymous

    Jestem Jolka. Kończę liceum. Nie mam przyjaciół. Naprawdę NIE MAM.Nawet znajomych. Niestety zaliczam się do tych ludzi , których tu opisałaś. Nawet nie chodzi o to ,że nie są dla mnie interesujący. Bo są. Tylko wypracowałam taki schemat ,że gdy ktoś mnie pyta „Co tam u ciebie” to automatycznie ogarnia mnie panika,ze ten ktoś nie wie o czym ze mną gadać, że stara się na siłę ciągnąć rozmowę. I w tedy zaczynam pieprzyć bez sensu byleby tylko nie było tej nagłej ciszy w rozmowie. Staram się być „zabawna” ,a tak naprawdę tracę głowę, co jest szczególnie widoczne w kontaktach z facetami ( i nie ,nie chodzi mi tu o jakąś miłość czy podryw, po prostu chciałabym znaleźć sobie kumpla ).

  • olga

    jesteś strasznie mądra, brakuje mi takich ludzi w moim towarzystwie, którego szczerze nienawidzę.

  • Anonymous

    Mam 25 lat, nie mam rodzeństwa, przyjaciół czy nawet znajomych o chłopaku nie wspomnę (od roku sama…) życie z dnia na dzień bez radości, energii. Gdy dochodzę do wniosku, że facet mógłby to zmienić i „otwieram” się na poznanie kogoś to okazuje się, że ma już kogoś lub hmm chwila podrywu (we mnie budzi się nadzieja) i potem koniec – w tym momencie dodatkowo legło w gruzach moje poczucie wartości. Wydaje mi się, ze jestem dość silna wiele razy się podniosłam wmawiając sobie sama (bo nie mam z kim pogadac) będzie dobrze, ale tej siły po kolejnej porażce zaczyna ubywać… Boję się tej samotności, czas upływa baardzo szybko, rówieśnicy zaczynają zakładać rodziny „poparowania” od dawna…Czy tak zaczyna się depresja ?

  • Anonymous

    Muszę stwierdzić, że to bardzo, bardzo dobre spostrzeżenie… Czytałam Twój post i miałam wrażenie, że czytam o sobie. Wszyscy maja mnie totalnie w dupie. Kiedy potrzebuję z kimś się spotkać, pogadać, nikt nie ma czasu, nie może etc. Kiedy czegoś potrzebują, okazuje się, że mają mój nr telefonu. I mają tupet zadzwonić, nawet po 2 latach nie odzywania się. Ja facebooka usunęłam. Nie potrzebuję takich fałszywych znajomych, totalnych egoistów, którzy jedynie przez drugiego przechwalają się tym, co ugotowali na obiad, gdzie byli, co kupili…Jedyne co mi pozostało, to wierzyć w to, ze kiedys poznam człowieka, który czuje jak ja…

  • Anonymous

    Tutaj pełno osób uważa, że ktoś ma za nimi latać i błagać o spotkanie. Bez przesady! Każdy ma swoje sprawy – naprawdę!!! Ja się przyznam, że mam tylko znajomych z którymi się spotkam tak ot, raz na miesiąc i tyle, pośmiać się, a nie gadać o tym co trudne. Znajomych na uczelni mam również – tak samo czasem się spotkać, czasem gdzieś pójść ale max. 20 razy w roku. Nic mnie bliższego z nimi nie łączy. I przyznam się, że chciałabym ale nie mam czasu naprawdę, studia, nauka, praca, zajmuja mi cały czas, do tego kurs językowy, basen, trzeba coś zjeść, umyć się…etc. i dnia brakuje, nie dosypiam nie mogę zdążyć, i choć bym chciała – KIEDY??? Naprawdę bym chciała, ale nie jestem w stanie poświęcic nikomu więcej jak 2 godzinki raz na 2 tyg, bo padam na twarz i marzę tylko żeby pójśc spać!!! To raczej pęd dzisiejszego świata, odległości powodują, że trudno o głębsze relacje. Chciałabym mieć przyjaciół, ale nie mam czasu, porażka na całej linii ale to prawda!!!

  • Anonymous

    Ja nie potrzebuję żeby ktoś za mną latał , tylko chociaż czasem zrozumiał . Miałam trzy przyjaciółki robiłyśmy razem wszystko chociaż były bardzo spokojne , a ja pragnęłam troszkę poszaleć układało się między nami . Jednak nadszedł kres tym wspaniałym czasom . Myślałam że będzie lepiej ponieważ poznałam swoją drugą połówkę . Okazało się jednak że moje ” przyjaciółki ‚ stały się nagle rozrywkowe , a zazdrosnemu chłopakowi w dodatku w związku na odległość nie spodobało się że mam we wszystkich imprezach uczestniczyć bez niego . Dziewczyny zaczęły obgadywanie że ” trzyma mnie na smyczy albo w klatce ” . Wszystko z dnia na dzień się skończyło . One trzymają się razem i spędzają ze sobą często całe dnie , a ja zostałam odtrącona . Jestem zakochana , ale to dla mnie za mało . Nie mam z kim porozmawiać . Czuję się samotna , a jeszcze tyle problemów osobistych . Niestety każdy potrzebuję przyjaźni 🙁

  • Anonymous

    Hej ;D cóż, jeżeli ktoś czuje się samotny jak ja i ma wrażenie, że wszyscy mają go, delikatnie mówiąc gdzieś.. niech odezwie się pod postem, a podam swoje gg, pocztę. cokolwiek! Chyba, że jesteście tak bardzo zajęci sobą i swoim ‚brakiem znajomych’. Zawsze można przecież spotkać się, popisać 🙂 Pozdrawiam Monika.

    • Anonymous

      jakbyś mogła podaj swoje gg albo coś

    • Anonymous

      Hej 🙂 Podasz swoje gg/e-mail? Cokolwiek?

  • Anonymous

    gg: 50080284

  • Anonymous

    Cześć, mam na imię Piotrek. Przypadkowo wpadłem na tą stronkę ( albo i nie ) i z zaciekawieniem przeczytałem to o czym tu piszecie. Też czuje się samotny… Podobno jestem duszą towarzystwa, wszystkich rozbawiam i mam liczne grono znajomych, ale żadnej osoby której mógłbym się wygadać. Obecnie studiuję na drugim roku wete w Olsztynie i jak wiadomo na studiach pojawili się nowi znajomi. Wszyscy wydają się być w porządku, jednak doszedłem do wniosku, że pisali i rozmawiali ze mną tylko wtedy gdy czegoś potrzebowali, nawet nie spostrzegli, że zacząłem oddalać się od grupy, stałem się nieobecny… Zawsze służyłem pomocą dzieliłem się wszelkimi materiałami i notatkami. Początkowo nie przeszkadzało mi to, że mnie ignorują jednak teraz czuje się coraz bardziej samotny. Zupełnie nikt nie napisał do mnie przez wakacje z własnej inicjatywy. Sam starałem utrzymywać się z nimi jakiś kontakt pisząc smsy jednak otrzymywałem tylko jakieś krótkie, ignorujące mnie odpowiedzi. Stwierdziłem, że nie warto angażować się tak jak robiłem to do tej pory. Nigdy nie zawarłem żadnych znajomości na tyle żeby można było je nazwać przyjaźnią. Czasami czuje się zazdrosny widząc ”znajomych”, spędzających czas razem tym bardziej, że niedawno rozstałem się z dziewczyną. Teraz telefon służy mi jedynie do odbierania wiadomości z sieci… Być może nikogo to nie zainteresuje to co tu napisałem- trudno, zaczynam powoli do tego przywykać, ale cieszę się z tego, że mogłem to napisać i wreszcie wyrzucić to z siebie.

  • Post bardzo udany – zdecydowanie porusza jakąś głęboko skrywaną „strunę”. Jednak męczy mnie jedna rzecz – jaki jest morał? A właściwie, jakie jest rozwiązanie powyższego problemu? Tym bardziej, skoro tyle osób zauważa u siebie taki problem.

    • Anonymous

      Ja również chciałabym poznać jakieś rozwiązanie, co robić w takiej sytuacji…przeczytałam wszystkie komentarze i pod 80% z nich mogę się podpisać mnie też ta sytuacja dotyczy i akurat dzisiaj poczułam się tym przygnębiona, może osoby ktore tu pisały podadzą jakiś kontakt do siebie? chętnie bym pogadała

  • Anonymous

    No patrz, właśnie kisnę z samotności i przeglądam internet w poszukiwaniu odpowiedzi co jest ze mną nie tak, że tak na prawdę w wolnym czasie nie mam nikogo żeby się spotkać czy porozmawiać. Wchodzę w 5 link znaleziony w google i trafiam na twój post… tak masz mnie na swojej liście znajomych na fb (czy już wyrzuciłaś), tak,znamy się na żywo, ze szkoły. Jak łatwo skwitowałaś mnie jako egocentrycznego kogoś kto bezmyślnie scrolluje tablice na fb rzucając lajki na lewo i prawo, a dlaczego ja miałabym Cię tak nie nazwać? czym ja się różnię od ciebie. Ja do ciebie nie napisałam, ty do mnie też nie. Nie powinnaś tak hop siup osądzać ludzi, którzy Cię otaczają.

  • Anonymous

    Witam. Mam 28 lat. Niedawno zmieniłam miejsce zamieszkania. Nowe miasto, nowe otoczenie i środowisko. Podoba mi sie tu.
    Ale jest jedno… nie mam tu znajomych. Narzeczony pracuje na miejscu, wiec ma kolegów tu na miejscu. Złoszczę sie gdy zostawia mnie samą i wychodzi na „godzinkę”. Kłócimy się o to, ze zostawia mnie, i ze to moja wina ze nie mam znajomych. Fakt, niby wszyscy mnie lubią(tak mówią) ale co do czego nie mają czasu. A bo to praca, mąż, dzieci…. Wiec zostaje sama. Nie wiem co mam robić.

  • Samotny wędrowiec

    Witam ja również jestem samotny ponieważ wszystkich którzy znalem szanowałem i chwaliłem odsunęli się odemnie,świat poniża mnie choć nic takiego nie zrobiłem wiele znajomych ze mnie śmieje rzuca kamieniami pluje i przeklina moim kierunku a mam tylko 21 lat i jest coraz gorzej pewnie na moim miejscu by każdy was by wybrał samobójstwo,ale samobójstwo gorsza rzecz która człowiek wymyślił żyję samotnie i umrę samotnie m,oje gg 3759961.

    • Samotny wędrowiec

      Gdyby nie Jezus to by tu nie było dziękuje ci Jezus za to ze jesteś 🙂

  • Paweł

    Siema, jestem Paweł i czasami czuję się samotny. Szukam jakiejś dziewczyny z okolic Gdyni, może byśmy się poznali i zażegnali swoją samotność we dwójkę. To chyba będzie najlepsze rozwiązanie niż pisać o swoich smutkach tutaj w komentarzach 😉 Mam 20 lat a to mój nr gg 53835995 jeśli ktoś chce napisać to śmiało, jestem otwarty na nowe znajomości. Pomyślności wszystkim.

  • Hódj

    Czujesz często poczucie winy, gdy rozmawiasz z rodzicami?
    Ja bym ci radził by ograniczyć z nimi kontakt – nie wiem jak często z nimi teraz rozmawiasz- mówisz, że dzwonisz raz na tydzień i tyle. A jak wyjeżdżasz na studia to zostań też tam na wakacje i pracuj w tym mieście. I zacznij ćwiczyć jak chcesz, oczywiście trzeba też zacząć więcej jeść. Powodzenia.

  • ktos

    Pozwolę sobie napisać, co o tym sądzę ale najpierw trochę o mnie,żeby nie było,że jestem niewiarygodna. Mam 21 lat, studiuję i nie mam dosłownie żadnych znajomych. Nie,nie jestem osobą lubianą i rozchwytywaną na studiach,która i tak odczuwa samotność (bez urazy dla takich osób ale nie mają one pojęcia jak wielkie mają szczęście,że chociaż mogą otworzyć do kogoś gębę, ja potrafię miesiącami się nie odzywać, nie licząc odpowiedzi na pytania wykładowców, bo po porostu ze mną nie chce nikt gadać). Jestem osobą stereotypowo samotną,tzn. kimś,kogo zobaczycie samego w kinie, samego dzień w dzień na spacerze,kto nie odzywa się do nikogo na uczelni i nie ma dosłownie do kogo się zwrócić.
    Ale dosyć o mnie, napiszę lepiej jak ja to widzę.

    Otóż powiem wprost-wpis mi się bardzo spodobał, popłakałam się nawet bo autorka opisała pewne rozczarowana towarzyskie,które mnie spotykały notorycznie, jednak nie wydaje mi się,żeby problem leżał w egoizmie i tylko w innych ludziach. Mówi się,że jak nie chcą się z nami zadawać, to nie są nas warci ale czy zawsze tak jest?
    Zastanówmy się. Mamy znajomego,z którym chcemy wyjść na piwo ale on po raz któryś nas zlewa. Czy ta osoba jest na pewno egoistą myślącym tylko o sobie? Nie wydaje mi się. W przeciwnym razie każdy człowiek byłby zamknięty w czterech ścianach i nie wychodziłby nigdzie ale tak przecież nie jest.. Przykładowy chłopak nie wyszedł z nami ale może w tym czasie spotkał się z kimś innym? Przecież ja na co dzień widzę,że ludzie normalnie ze sobą przebywają więc coś tutaj nie gra. Wydaje mi się,że konkretne osoby mają nas w dupie, bo nie przypadliśmy im do gustu, nie musi to świadczyć o ich złej naturze. Nie chcę tu nikogo usprawiedliwiać, bo pewne zachowania są no..chamskie (jak nie powiadomienie,że się nie przyjdzie na spotkanie) ale jak dla mnie to niestety w tej sytuacji my, jako poszkodowani jesteśmy dla tamtych osób mniej ciekawym materiałem na znajomych. Wielokrotnie przeżywałam sytuacje opisywane przez autorkę, wielu znajomych mnie zostawiło ale ci ludzie przecież zamiast spotkać się ze mną,wybrali w tym czasie kogoś innego. To jest smutne tak naprawdę ale nikt też nie powiedział,że będzie łatwo. Cholernie ciężko nabyć umiejętności społeczne,które pozwolą znaleźć bliskie osoby,bo też społeczeństwo jest dynamiczne i nieprzewidywalne. Nie można określić typu osoby lubianej przez ludzi, bo tu występują naprawdę ogromne rozbieżności. Widziałam ludzi ładnych i brzydkich mających wzięcie towarzyskie, ludzi spokojnych,cichych i tych energicznych, sarkastycznych, a nawet agresywnych i wrednych, gdzie niektórzy z tych grup cieszyli się szacunkiem,a inni już nie. Przykładowo- miałam bardzo spokojną,cichą koleżankę w gimnazjum,która się do nikogo nie odzywała ale mimo to ludzie ją sami zapraszali do grupy i chcieli mieć z nią kontakt,a natomiast mnie nie dość,że nikt nigdzie nie zapraszał to jeszcze niektórzy gnębili,a byłam tak samo cicha i spokojna jak ona. Niech ktoś mi to logicznie wytłumaczy? Po prostu nie jestem atrakcyjna towarzysko i już.

    • helen

      Bardzo ciekawie to opisalas i masz podobne spostrzeżenia do moich. Też mam bardzo różne rozmyślania w tej materii kontaktów międzyludzkich. Uważam się za osobę nieatrakcyjna towarzysko, zawsze jacyś znajomi byli, spotykalam sie Z ludzmi ale pozniiej ze strachu Przed Odrzuceniem poczuciem Ze nie Mam Nic Ciekawego Do powiedzenia wycofywalam się z tych relacji.

  • Agnieszka

    Każde słowo które przeczytałam opisuje to jak jest lub jak się czuję… Ludzie traktują mnie jak powietrze czasami zastanawiam się czy ja nie jestem niewidzialna albo czy może umarłam… Szczypię się po ręce.. Ale nie jeszcze coś czuję. Zdarzają się sytuacje gdy mym marzeniem jest nic nie czuć. Być jak skała. Wzamian za brak bolesnych uczuć nie tęskniła bym nawet za tymi dobrymi bo zdarzają się rzadko. Zaczynam się bać że znowu wpadam w depresję..

    • Ewelina

      hej, podaj jakiś namiar, albo napisz do mnie na gg 13574314 a możemy pogadać 🙂

  • Ania

    Cześć 🙂 Tak jak większość z was ja też jestem samotna 🙁 Jeśli tak to można nazwać to ” poszukuję ” koleżanki bo tego mi najbardziej brakuje 🙁 chodzi o typowo kobiece rozmowy o wszystkim i o niczym, kiedy można się pośmiać i obgadywać facetów 🙂 jeśli jesteś samotna to napisz na gg 54195358 🙂 zapraszam osoby ze śląska 🙂 Mam 20 lat 🙂

  • Ania

    Mam tak samo… nawet nie wiem, kiedy zostałam sama jak palec 🙁 przecież zawsze byłam bardzo lubiana i miałam pełno koleżanek a teraz siedzę w domu i zastanawiam się co ze sobą zrobić aby nie zwariować …

    • Ewelina

      hej, gdybyście chciały pogadać, czy nawet spotkać się gdzieś, to walcie śmiało 🙂

  • Fjona

    to podaj xd

  • eee

    @

    Anonimowy

    9 miesięcy temu~ [9 miesiacy temu w momencie gdy mamy 09.07.2015]

    historia brzmi znajomo… i … owszem, „czlowiek nie jest samotna wyspa” ale da sie z tym zyc i to nawet dosc przyjemnie jak sie tylko odnajdzie swoja droge JAK.
    Z ciekawych obserwacji: zlikwidowalam facebooka, dwie osoby sie odezwaly smsowo, ze mnie nie widza na FB, konto zniknelo, ze kontaktu nie bedzie przez to (czy cos w ten desen). Na moja SMSowa kontrpropozycje: umowmy sie na kawe „na miescie” komorka juz nie odpowiedziala…
    Pobieznie przejrzalam komentarze – jeden mowiacy o tym „czy my sami sluchaamy innych” => otoz tak, mysle ze sporo osob ktore zabraly tu glos JEST dla innych, jesli tym innym tez jakos ciezko. Ale jak staja na nogi to znikaja z naszego zycia.
    Na szczescie nie wszyscy sa tacy.
    W pewnym wieku (moj to juz grubo po 20) ciezko o znajomych: znajomi zakladaja rodziny, ciezko o nowych, bo, jak ktos pisal – praca-dom – i nie ma za bardzo gdzie znajdowac tych znajomych… ale takie myslenie to pulapka. Blog mi sie spodobal bo….. werbalizuje to co przerobilam sama przez lata. A mianowicie: sami jestesmy kowalami swego losu.
    Mozna w ten sposob, jak to niektorzy robia – zostawiali nr gg. A mozna i na inne – kluby sportowe/filmowe/turystyczne/itp; wyjscie z wlasnej jaskini przede wszystkim nie zastanwiajac sie czy bedziecie wygladac glupio idac samemu do kina/na koncert/wycieczke
    Mysle ze z odrobina checi kazdy swoja droge znajdzie. tego Wam zycze.

    Kilka osob zastanawia sie co jest z nimi nie tak… a zastanawialiscie sie CZY wogole jest cos nie tak? bo moze nic => tutaj akurat jak widac sporo osob z podobnymi przemysleniami. Wiec moze to z innymi jest cos nie tak?

    Tez uwazalam sie za osobe nieatrakcyjna towarzysko. I taka ktora nie ma nic do powiedzenia. Potem jakos sie to zmeinilo i w sumie mialam duzo do przekazania, moim zdaniem ciekawych rzeczy i podzielenia sie poczuciem humoru oraz ogolnie dobrym nastrojem duzo sie smiejac – i to szczerze. Ale w innym srodowisku zostalam akurat zgaszona ze za duzo gadam. To tak jak w bajce Ezopa „Mlynarz, syn i ich osiol”. Nie dogodzisz wszystkim. A do tego ludzie potrafia zabic slowem. Szczegolnie tych co wrazliwszych. Ja jestem mega wrazliwa. Ale walcze 😉
    Jest lepiej – gorzej – roznie. Dla mnie dosc wazne zeby lubiec siebie i byc zadowolonym. Z tego co sie robi. W jakim miejscu sie jest. Kim sie jest. I to TERAZ i TUTAJ.
    czego Wam tez zycze.
    Polecam lekture muzyczna z uwzglednieniem tekstu: Nina Simone- „Aint got no – I got life.

  • Anonimowa

    Cześć, mam 21 lat. Jak czytam ten post, to widzę siebie od początku do końca. Całe życie byłam duszą towarzystwa, nigdy nie narzekałam na brak znajomych. Gimnazjum, szkoła średnia. W ostatniej klasie technikum poznałam chłopaka przez swoja koleżankę z klasy.(jesteśmy ze sobą już prawie da lata) Wszyscy mi dobrze życzyli, aż nagle po pewnym czasie wszyscy się ode mnie odwrócili. Szkoła się skończyła zaczęły się wakacje i zostałam sama. Wiadomo bardzo się cieszę, że mam faceta i że on zawsze mnie wysłucha, ale czasem brakuje mi tego, że nawet jak dzwoni to chciałabym mu powiedzieć, że umówiłam się z koleżankami tylko problem w tym, że ich nie mam… Nie mogę cały czas bombardować go babskimi rzeczami bo faceci rzadko je pojmują 😛
    Od niecałych dwóch miesięcy pracuje i jak szłam do pracy miałam nadzieje, że wreszcie kogoś poznam z kim znajdę wspólny język, niestety jak zwykle tak się nie stało.
    Może głupio to zabrzmi, ale cieszy mnie to, że nie tylko ja mam taki problem 🙂
    Chciałabym wreszcie uwolnić się od tej samotności tylko jeszcze nie wiem jak… 😉

  • Anonimowa

    Cześć, mam 21 lat. Jak czytam ten post, to widzę siebie od początku do końca. Całe życie byłam duszą towarzystwa, nigdy nie narzekałam na brak znajomych. Gimnazjum, szkoła średnia. W ostatniej klasie technikum poznałam chłopaka przez swoja koleżankę z klasy. Wszyscy mi dobrze życzyli, aż nagle po pewnym czasie wszyscy się ode mnie odwrócili. Szkoła się skończyła zaczęły się wakacje i zostałam sama. Wiadomo bardzo się cieszę, że mam faceta i że on zawsze mnie wysłucha, ale czasem brakuje mi tego, że nawet jak dzwoni to chciałabym mu powiedzieć, że umówiłam się z koleżankami tylko problem w tym, że ich nie mam… Nie mogę cały czas bombardować go babskimi rzeczami bo faceci rzadko je pojmują 😛

    Od niecałych dwóch miesięcy pracuje i jak szłam do pracy miałam nadzieje, że wreszcie kogoś poznam z kim znajdę wspólny język, niestety jak zwykle tak się nie stało.

    Może głupio to zabrzmi, ale cieszy mnie to, że nie tylko ja mam taki problem 🙂

    Chciałabym wreszcie uwolnić się od tej samotności tylko jeszcze nie wiem jak… 😉

    • Ola B

      Mam dokładnie tak samo. Zaczęły się studia, myślałam, że poznam kogoś z kim będę mogła spędzać weekendy, śmiać się i po prostu rozmawiać tak szczerze.. Niestety nikogo takiego nie znalazłam. Na studiach ludzie zwykle mają już swoje grono znajomych i nie interesują się za bardzo nowymi znajomościami.. Po części również cieszę się, że nie jestem sama, jednak to ze tyle osób ma taki problem jest smutny. To przykre, że tak ciężko jest znaleźć kogoś z kim można spędzić miło czas, pogadać..

      • Joanna

        To może jakieś spotkanko takich osób ?:PP

        • Ewelina

          Gdyby ktoś chciał pogadać to ja zapraszam gg: 13574314

          • Joanna

            Nie mam gg ale możesz podać meila ! :))

          • Ewelina

            Podaj maila, bo ja w swoim mam imie i nazwisko a wolałabym ich tak publicznie nie ujawniać 😀

          • Joanna

            ja w swoim rowniez mam imie i nazwisko…;d;d;d;

    • Ka St

      Jakbym czytała o sobie…

  • kama

    czesc wszystkim 🙂 jestem Kamila i od jakiegos czasu rowniez jestem samotna. dobija mnie to wszystko, wstaje z rana i nie mam co robic wlasciwie. siedze w domu. nie mam do kogo wyjsc. mam u siebie trzy kolezanki ale kazda ma albo prace albo mieszka pod moim miastem i rzadko sie widzimy. bo a to dojazd a to brak czasu. wiec rzadko wychodze do nich. mam jedna przyjaciolke ale w holandii od 2lat. piszemy jedynie ze soba, ale wiadomo to nie to samo. mam rowniez chlopaka ale widzimy sie tylko na weekend bo pracuje w innym miescie. czasem nawet jest to tylko jeden dzien na tydzien bo on ma inne zajecia. czuje sie samotna i coraz bardziej nie wazna. nie jestem typem dziewczyny, ktora ma depresje, siedzi i narzeka. lubie sie smiac, podobno jestem towarzyska, z kazdym znajde jezyk, rozsmieszam ludzi ale jakos nie ma wokół mnie tlumow. jest wiele dziewczyn ktore sa „puste” pepki swiata a znajomych maja tysiace. czy ten swiat nie ma wartosci? przykro mi ze ja dla kogos nie jestem tak wazna, ze ktos bedzie pisac do mnie oby sie spotkac. jestem albo mnie nie ma. skacze kolo kazdego i uszczesliwiam a kolo mnie niestety nikt. czasem nie mam ochoty wstac bo nie mam po co. zainteresowan szczegolnych nie mam. nie moge znalezc zajecia dla siebie zeby nie byc uzaleznionym id chlopaka z ktorym tez mi sie przestalo ukladac… mam 21 lat. pozdrawiam wszystkich ! 🙂

  • Ka St

    Znam wasz los… Mam chłopaka, ale przecież to nie to samo, co przyjaciółka. Potrzebna jest jakas równowaga, a ja jak już gdzies wychodzę to spędzam czas tylko z nim, czasami jeszcze z jego kumplami, którzy zresztą są bardzo fajni… Ale brakuje mi zwyklej rozmowy, obecności drugiej kobiety, bratniej duszy. Mam 20 lat i tak naprawdę nie mam żadnych fajnych wspomnień z przyjaciółmi, ciągle tylko szkoła, teraz jeszcze od wakacji praca… Wakacje zawsze w domu, zadnych spontanicznych wypadów…. Może na studiach się to zmieni, wybieram się na 1 rok. Trzymajcie kciuki, ja za was tez trzymam!

  • Dziwimnieto

    Ja mam 31 kat, jestem kobietą, która napawdę bardzo, ale to bardzo dużo w zyciu przeszła. Wiem, że to temat dla ludzie w wieku ok. 20 lat, ale być może kogos zainteresuje to co mam do napisania. Zawsze byłam osobą wokół której kręciło się stado ludzi. Z róznych powódow..słuzbowych, prywatnymch…Potem zmarł mi ojciec, babcia, nawet pies – w ciągu 2 lat, było mi bardzo, bardzo cięzko…powoli znikali wszyscy wokół, nikt nie próbował nawet wyciągnąć ręki, nikt. Tyle wspólnych imprez, tyle wspólnych dni, nocy, smiechów i smutnych chwil…do mnie nie zwrócił się nikt…Obecnie nie mam do kogo nawet napisać, że coś fajnego mi się przydarzyło albo coś śmiesznego. Mogę mówić tylko do męża albo do mamy, żadnych znajomych, zero, nic….czasami myślę, że gdyby miał być mój pogrzeb to czy ktoś by w ogóle przyszedl…szczerze? wątpie…

  • disqus_xaeZxDfJri

    Cześć!
    Mam 21 lat i studiuję w Wa-wie. Ja też kiedyś tak się czułam, szczególnie na początku studiów, gdy Warszawa mnie strasznie przytłaczała i ciągle zadawałam sobie pytanie: co ja tu w ogóle robię? Dodatkowo jestem introwertykiem i gdy jestem w dużej grupie osób po prostu się zacinam i nie potrafię słowa z siebie wykrztusić. Osoby z mojej grupy uważały, że moja małomówność zapewne wynika z tego, że ich nie trawię. Prawda jest taka, że nie potrafiłam się wśród nich odnaleźć i bałam się odzywać. Nikt też do mnie specjalnie nie zagadywał, więc stałam się po prostu ‚niewidoczna’ dla wszystkich. Strasznie mnie to przygnębiało, ale po jakimś czasie stwierdziłam, że nie muszę przecież dostosowywać się do wszystkich, być duszą towarzystwa i Bóg wie jeszcze co tylko po to żeby zaczęli mnie lubić. Po prostu ich olałam i stwierdziłam, że najlepiej będzie, jeśli będę pielęgnować te znajomości, które miałam jeszcze z czasów podstawówki i liceum, bo to właśnie to te przyjaźnie są dla mnie najważniejsze 🙂
    Po dwóch latach studiów w końcu okazało się, że kilka osób, które zbierały wokół siebie wszystkich- są dwulicowe i nie można na nich polegać. Wtedy też właśnie ludzie z mojej grupy coraz częściej zaczęli mnie dostrzegać i ze mną gadać. I chociaż dobrze mi się czasami z nimi gada- nie traktuję tych znajomości priorytetowo i tym bardziej nie zamierzam inwestować w nie swojego czasu. I co najważniejsze, nie przejmuję się już tym, że nie mam wielkiego grona znajomych na wydziale. Zbudowałam sobie własne grono przyjaciół i nie potrzebuję już na siłę próbować się przyjaźnić ze wszystkimi. Najważniejsi są dla mnie właśnie Ci starzy przyjaciele, do których mogę zadzwonić/napisać/pożalić się i właśnie w takie przyjaźni będę inwestować swój czas.

    Może niektórzy się ze mną nie zgodzą, ale uważam, że wspólne chlanie na studiach wcale nie zapewnia nam wartościowych znajomości! Moim zdaniem najlepiej poznaje się człowieka po tym, jak z nim przebiega współpraca (np. podczas wspólnych projektów, zadań, prezentacji), a nie po tym ile piw z nim wypiliśmy.

    Pozdrawiam wszystkich i życzę odnalezienia prawdziwych przyjaciół!

  • Tak bardzo u mnie aktualne… Nawet napisałam coś u siebie podobnego ze 2 tygodnie temu. Ja ostatnio zostałam ochrzaniona, że to moja wina, że nie mówię co się u mnie dzieje. Że powinnam normalnie napisać „Hej, byłam tu i tu, zrobiłam to i to, było super” a nie czekać na „Co tam u Ciebie?”. Nie wyobrażam sobie zacząc tak rozmowę z grubej rury przywalając opowieściami ze swojego życia. Jeszcze gdyby to było coś przykrego to tak, ale jak każdy szanujący się Polak mam problem z mówieniem o swoich sukcesach (bo może być to uznane za przechwalanie się), więc czekam na sygnał zainteresowania.

  • Aleksandra

    To jest niesamowite, ile pod tym postem pojawiło się komentarzy. Mam wrażenie, że coraz więcej osób czuje samotność. Czasem mam wrażenie, że jest to też wina tych wszystkich mediów społecznościowych. Może się mylę, ale takie mam wrażenie, że coraz bardziej oddalamy się od siebie. Myślałam, że w tym poście będzie jakaś rada jak sobie z tym radzić. Ja również czuję się samotna i próbuje znaleźć na to rozwiązanie. W zeszłym roku zaczęłam studia w Warszawie i aktualnie żyje na walizkach. Czasem się zastanawiam gdzie jest mój dom. Emocjonalnie mnie to przytłacza, bo nie wiem gdzie lepiej być. W domu rodzinnym, mama się mną nie przejmuje, jednak jak mówię, że wracam do Warszawy to się pyta czy już tak szybko, a jak spytam co tu mam robić to cisza. Ma aktualnie przyjaciela więc wychodzą na jakieś spacery itp. a ja siedzę sama w domu. Nie mam znajomych, z jedyną koleżanką, z która utrzymuje kontakt to jest aktualnie zajęta i nawet nie odpisuje na wiadomości. W sumie się jej nie dziwię ma co robić. W Warszawie nie znam nikogo, jestem sama jak palec. Poznałam parę osób, ale one się odzywają jak coś potrzebują, a już mam tego dość i nie dam się więcej wykorzystać. I tak stoję pod ścianą i się zastanawiam co zrobić, zostać na śląsku czy jechać do Warszawy. Jest strasznie ciężkie takie roztarganie emocjonalne. Niby otacza nas rodzina czy znajomi a jednak czujemy się samotni, jeszcze nie poradziłam sobie z tym problemem. A jedną z ofiar tej samotności był znany aktor Robin Williams.

  • Olalala.

    Hej 🙂 Ok, to ja też. Niby miałam tam koleżanki, gadałyśmy cały czas na przerwach ( i na lekcjach też xd ) i wgl. czasami spotykałyśmy sie po za szkołą. Wszystko jednak się zmieniło , gdy przeszłam na nauczanie indywidualne… Nie byłam im potrzebna na przerwach do poobgadywania reszty ludzi, a na lekcjach do ściągania więc po prostu przestali się odzywać. A ja ? Ja nie, nadal chciałam utrzymać kontakt, ale ich to nie obchodziło….

    A wiecie co jest „najśmieszniejsze” ? Że jedna z nich „przyjaźniła” się z tą drugą. (Ja z nimi nie, tylko się kolegowałyśmy…) Ale nie była to normalna przyjaźń, była to przyjaźń zaborcza( ze strony tej drugiej) I ta pierwsza często mi się zwierzała, mówiła mi więcej niz tej przyjaciółce. Mówiła ,że jestem jej jedynym wsparciem i że gdyby nie ja to by zwariowała, bla bla bla bla. Bo gdy tylko przestałam się pojawiać w szkole , czułam się jakbym, co najmniej wyjechała na drugi koniec Europy. No ale było minęło. Teraz zaczynam nową szkołę (liceum) i mam nadzieję że trochę w tym temacie sie zmieni.

  • Kamila

    hej, jeśli chcesz pogadać to napisz do mnie 🙂 kamila.9229@gmail.com (gdyby ktoś jeszcze był zainteresowany to też zapraszam 😉 )

  • plus

    Jeśli czujesz się samotna/y i nie masz z kim pogadać, odezwij się na gg:4146399. Jestem ciągle na niewidocznym, odpiszę jak będę przy kompie.

  • Jesienna Dziewczyna

    mam tak samo. Wiele znajomości się rozleciało-zawsze to ja czułam się zobowiązana żeby się odezwać. Wiadomości zwrotne lakoniczne, na odczepnego… Zwłaszcza jeśli dotyczy to znajomości ludzi na odległość 🙁 Każdy teraz ma swoje życie i nasze drogi po skończeniu szkoły się rozeszły. Mam 20 lat. Jeśli ktoś chętny do rozmowy o wszystkim podaję mejla-paolka260@wp.pl

  • Joanna

    Odśwież ten post Marta 🙂 Myślę, że przed sylwestrem i innymi świętami których spędzanie samotnie przyprawia o mdłości wiele ludzi zainteresuje się nim. Szkoda, że nie ma na to leku 🙁 A może jest ?

  • Ewelina

    Gdyby ktoś chciał pogadać to ja zapraszam gg: 13574314 🙂

  • eM

    Witam. Jak większość tutaj, też czuję się samotna. A szczególnie dziś, kiedy właśnie kończy się dzień moich urodzin. Chyba właśnie teraz najbardziej brak mi, po prostu, kogoś.

    • Ewelina

      Hej, podaj namiar jakiś na siebie a możemy pogadać 🙂

  • Joanna

    Hej, !

    Jeśli ktoś chciałby popisać , poznać się , to piszcie -36374547 🙂

  • Blacky

    Mam na imię Ewelina. Prawie 700 „znajomych” na Twarzoksiążce, ponad 200 followersów na Instagramie, do tego garstka stałych czytelników mojego bloga. Paradoksalnie nie mam z kim się spotkać nawet raz na ruski rok. Nie wiem, kto jest bardziej winny tej sytuacji – ja czy pewni ludzie? Nieważne. W każdym razie jestem też dość skrajnym przypadkiem introwertyka i w dodatku dość nieśmiała. Mam prawie 23 lata i chyba przegrałam życie. Ale to też nie jest tak, że całymi dniami tylko siedzę i użalam się nad sobą, raczej szukam wyjścia z tej sytuacji. Ale teraz faktycznie jestem dość zdołowana, bo zbliża się Sylwester. Nie, nie chcę schlać się do zgona w jakimś klubie, czy pchać się na siłę tam, gdzie mnie nie chcą. Ale kurde, jak to możliwe, że na świecie jest 7 miliardów ludzi, a nawet tej nocy nie mogę spędzić chociaż z jedną osobą?
    No dobra, koniec tego bełkotu, zostawiam swojego maila: ewela93-16@o2.pl

    Ps. Jestem zszokowana taką ilością osób samotnych. Łączmy się 🙂

    • Patryk

      Cześć. Zobacz skrzynkę, napisałem ci maila 😉

  • Patryk

    Cześć wszystkim. Mam wrażenie że wszyscy już wszystko powiedzieli, więc ja też powiem w skrócie. Mam 19 lat. Też jestem samotny. Czuję dużą pustkę i smutek w sobie. Duszę to wszystko w sobie. Mam jakichś znajomych ale z nimi nie pogadam o tym, jak wielką czuję pustkę w sobie, jak totalnie nie wiem, co chcę robić w życiu. Tak samo z rodziną. Pogadamy, ale o niczym szczególnym i ważnym. Codziennie czuję tą pustkę w sobie, nawet gdy zajmuję się głupotami i czymkolwiek innym… Nie wiem co mam zrobić ze sobą, nie wiem gdzie chcę iść w życiu. Boję się „otworzyć”, zaufać komuś. Boję się że zostanę typowo oceniony jako słabeusz/ciota/loser lub ktoś najgorszy. Że ktoś mi powie „weź się w garść”. Boję się że dostanę w zamian masę złotych rad, które mnie mają postawić do pionu. Boję się, że nie zostanę zrozumiany. Bo ludzie nie chcą słuchać prawdy, oni jej nie lubią. Ja potrzebuję tylko drogowskazu, potrzebuję pobyć z kimś, potrzebuję „ciepła przyjaźni”, kogoś po prostu, kto ze mną pobędzie, zrozumie, jak przyjaciel. Chciałbym po prostu kogoś poznać, jakąś dobrą osobę. Na żywo. Wstyd mi to wszystko pisać. Boję się tego opublikować. Wszystko mi się kiedyś wydawało prostsze i piękniejsze. Teraz już nic nie kumam, niczego nie rozumiem… Codziennie niemal od jakichś 2 lat spaceruję po swoim mieście samemu i błądzę… Nie potrafię ze sobą skończyć samobójstwem, nie umiem, nie mogę… Jeśli ktoś chce się ze mną skontaktować to proszę, tutaj: torganik@wp.pl

  • Pandi

    Piotrek podaj e-maila 😉

  • Paulina

    Hej . Z tej strony Paulina .Ja również chciałabym się podpisać obiema łapkami pod wypowiedziami większości z was. Mam 25 lat i również nie mam z kim wyjść, pogadać. Jestem już po studiach a życie na własną rękę bardzo mocno weryfikuje jak trwałe są nasze ”przyjaźnie”.Kiedyś życie studencie.Spotkania po i na uczelni . No i głównie imprezy.Jakoś rok po studiach.Cisza. Znaczna część porozjeżdżała się za granicą .Druga część ma własne sprawy.Moje znajome ,przeważnie chłopak ,praca ( ja jestem singielką ) .Podsumowując-kicha.Fajnie ogląda się na filmach zgrane paczki przyjaciół ,które oprócz wspólnego imprezowania potrafią ze sobą rozmawiać , wspierać się ,czy po prostu ,albo aż być. Podobno ,żeby stworzyć trwałą relacje między ludźmi ,fajnie mieć jakiś punkt wspólny. My taki mamy prawda? Każda z osób ,która tutaj napisała chciałaby poznać w reszcie kogoś wartościowego i nie chodzi mi tutaj o miłość swojego zycia ; ) Ja, i jak się domyślam wy ,chcemy po prostu zacząć nową znajomość.Być może zaowocuje czymś naprawdę trwałym.

    Wpadłam na pewien pomysł ,gdyż chciałam napisać do większości z was z osoba. Lecz przyznacie ,że sporo tych mejli i nr gg prawda? Co wy na pomysł grupowego mejla? Tam każdy będzie mógł wysłać wiadomość i mieć dostęp w jednym miejscu do osób ,które się wypowiedziały na tym forum.

    Podaje mejla i haslo

    login : mamlat20forum@gmail.com .Hasło : kapelusz7.

    Zapraszam was ,mam nadzieję że nikt nie penia ; )

  • Rafał Maruszewski

    Bardzo zainteresowała mnie twoja wypowiedź i dziękuję Ci za nią 🙂

  • Arlinda

    Cześć jestem Patrycja mam 20 lat i tak jak pozostali też czuje się
    samotna. Zazwyczaj staram się myśleć pozytywnie i się tym nie
    przejmować, jednak czasem są takie momenty kiedy po prostu siedzę i się
    dobijam. Ostatnio kiedy zdarzyła mi się pewna sytuacja z którą chciałam
    się z kimś podzielić, uświadomiłam sobie że nie ma takiej osoby którą
    by to obchodziło i mogła mnie wesprzeć bądź cieszyć się razem ze mną.
    Tak szczerze mówiąc nigdy nie miałam osoby którą można by było nazwać
    przyjacielem. Jeśli miałam już jakieś tam koleżanki to zawsze byłam ta
    trzecia, jak jedna z drugą się nie mogła spotkać to zazwyczaj ktoś do
    mnie dzwonił a to było raz na ruski rok. Ostatecznie stwierdziłam ze
    takie znajomości nie maja sensu i je zerwałam.
    Ogólnie jestem osobą miłą, zabawną,lubianą, staram się pomagać innym jak tylko mogę. Gorzej na odwrót ale mniejsza z tym 😀
    Także jeśli ktoś by chciał pogadać, to bardzo chętnie 🙂

  • Kasia

    Cześć wszystkim. Natrafiłam na ten wątek przypadkiem, ale temat wyjątkowo dał mi do myślenia. Mam podobny problem jak ci, którzy zostawili komentarze pod tym postem. Wydaje mi się, że ludzie są zbyt skupieni na sobie, na tym, co dzieje się „na fejsie”, nie podnoszą nawet głowy znad telefonu nieświadomi tego, że obok nich jest jakaś osoba, która chciałaby pogadać, podzielić się swoimi doświadczeniami, problemami. Jestem osobą otwartą, wesołą i nie mam żadnych problemów z nawiązywaniem relacji, ale jednak nikt nie chce mnie POZNAĆ tak naprawdę. Często zadaję sobie pytanie, z czego to wynika, co jest ze mną nie tak, że Basia czy ktokolwiek inny ma taką przyjaciółkę, która wspiera ją na dobre i na złe, mimo, że wiem, że Basia ma podły charakter i jest dwulicowa. Czy to oznacza, że ja nie zasługuję na nikogo takiego? Masa pytań, znaków zapytania… Często budzę się z rana z myślą: „to jest ten dzień, nastąpi przełom”, a potem przychodzi rozczarowanie. Myślałam, że wraz z rozpoczęciem studiów (w tym roku) uda mi się zacząć wszystko od nowa, nikt mnie nie zna, więc chciałam, żeby mnie poznali od jak najlepszej strony. Nie zamykałam się w sobie, byłam otwarta na nowe znajomości i poznałam masę ludzi. Ale co z tego, skoro każdego interesuje tylko własny tyłek, albo większość ma już „swoją paczkę znajomych” i nikogo już do niej nie wpuszcza, a że mam swoją godność nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą. Zostawiam swojego maila, gdyby ktoś chciał pogadać: niziolek007@gmail.com

    • Kasia

      Hej, dziwne, też mam na imię Kasia i przeglądam ten post w tym samym momencie co Ty. Zdziwiłam się, kiedy pojawiła się informacja o nowym komentarzu. Smieszny zbieg okoliczności 🙂

  • Paula

    Podaj e-mail 🙂

  • Magdalena

    Hej:) Jeśli ktoś miałby ochotę pogadać to zapraszam GG:57728992

  • disqus_GYnsfOhP2T

    Czesć. Jestem P. Mam wielu znajomych. Jednak co z tego. Kiedy chcę z kimś wyjśc lub po prostu pogadać nie mam nikogo. Ludzie interesują się mną tylko wtedy gdy coś chcą lub gdy przypomną sobie, że przecież przez pół roku się nie widzieliśmy. I zawsze zadają pytanie: Dlaczego nie pisałeś? Dlaczego nie miałeś dla mnie czasu? Nie rozumieją, że ja pisząc ciągle jako pierwszy nie czuje się komfortowo. Chciałbym też czasami, żebym to nie ja była tym pierwszym, który wyjdzie z propozycją spotkania. Czuję się bardzo samotny, mimo to, iż na co dzień ciągle się śmieję, bo przecież nie będę zadręczał ludzi, którzy widują się ze mną na studiach o moich problemach. Powoli przestaje utzrymywać kontakty z ludźmi. Wolę posiedzieć w domu i oglądnąć coś samemu niż iść na imprezę, na której będą ludzie, których wgl nie obchodzę.

    • Marta T

      Autentycznie mam taką samą sytuację. Znajomych sporo ale żeby z kimś pogadać gdy poprostu tego potrzebuje albo się spotkać…. Szkoda słów… Co innego jak oni czegoś chcą albo potrzebują…

      • disqus_GYnsfOhP2T

        to jest mega głupie. dlaczego nie możemy mieć chociaż jednej osoby, z którą możemy pogadać o wszystkim, pośmiać się itd.

        • Marta T

          Nie wiem … Ale napewno nie mam zamiaru się kogoś o coś proscic albo wpraszac sie tam gdzie nie mnie chcą … Ale z drugiej strony to śmieszne bo niby znajomych wielu … Prac. Jeszcze ze szkoły albo z osiedla a tak na dobra sprawę nie ma z kim pogadac ani na ,, piwo ,, w sobotę wyjść :/

          • disqus_GYnsfOhP2T

            ja też nie mam zamiaru się nikogo prosić. tylko, że czasami fajnie jest wyjść gdzieś, ale jak znowu ja mam być tym, który cały czas pisze, to nie dziękuję. czuje się wtedy jakbym narzucał się tej osobie i to mnie męczy po prostu już

          • Marta T

            Przybij pione haha 🙂 😀

          • disqus_GYnsfOhP2T

            🙂

  • Kasia

    Bardzo dotkliwy temat dla osoby, która jest samotna, ale trzeba mierzyć się z tą rzeczywistością… Jeśli ktoś chciałby pogadać, poznać się to zachęcam do napisania na e-mail: kasiulkaa.foto@wp.pl

  • smutneTo

    Cześć, mam 20 lat i studiuję. W gimnazjum byłam bardzo lubiana miałam wiele koleżanek i kolegów wszystko zmieniło się w liceum (i tu właśnie zaczął się problem). Od liceum nie mam prawdziwych przyjaciół, myślałam ze na studiach poznam jakąś bratnią duszę ….przyjaciółkę …jedną osobę z którą będę mogła zrobić i powiedzieć wszystko a tu nic każdy sobie każdy ma już zamknięty krąg znajomych 🙂 Mam jedynie chłopaka którego kocham ale oprócz niego nikogo z kim mogę pogadać (chociaż ostatnio nawet i on już nie chce mnie wysłuchać) … serio mam czasem potrzebę wyjść na piwo na imprezę przecież jestem młoda …. a nie mam z kim, ile razy napiszę do znajomych to mnie zlewają .

    a najbardziej jest mi przykro kiedy znajomi (z gimnazjum czy liceum którzy studiują w innych miastach) opowiadają o swoich znajomych ze studiach, przyjaciołach, imprezach itd serce mi pęka bo nic takiego nie doświadczam …a chciałabym 🙁
    i wiece co, to już jest szczyt głupoty wiem ale wymyślam ze też chodzę na imprezy tez mam znajomych zeby nie być gorszą …

    • Agnieszka B

      Pogadamy? Mam tak jak Ty

      • Ewelina

        Podajcie jakies namiary na siebie, chętnie z wami pogadam 🙂

  • Gustaigusciki

    Rozumiem że są tu osoby naprawdę samotne, ale niektórzy z was do takich nie należą. Potrzebujecie za dużo uwagi, ot co. Mam 3 przyjaciół (2 z liceum i jedną koleżankę jeszcze z gimnazjum), są to osoby którym naprawdę mogę ufać i na nie liczyć. Jestem na studiach, wszyscy jesteśmy w różnych miastach, rozmawiamy ze sobą bardzo rzadko a jeszcze rzadziej się spotykamy, ale nie ma to znaczenia. Przyjaźń nie polega na wyslychiwaniu zalow, spedzaniu 24h ze sobą, przyjaźń buduje się na poświęceniu i ciężkiej pracy, a chęci do tego w was nie widzę. Postawa roszczeniowa do niczego nie prowadzi.

  • Anonim

    Mam 20 lat i pochodzę z okolic Krakowa. Lubię się uczyć, interesuję się językami, muzyką, książkami. Niestety nie mam przyjaciół. Staram się być miły, pokorny, nie przechwalam się ani nie dokuczam innym. Obecnie jestem w 4 klasie technikum, a mimo to nie mam osób, na których mógłbym polegać. Chodzę sam na koncerty rockowe, metalowe i nawet tam czuje się bardzo samotny. Trzy lata temu miałem dość długi związek, jednak rozpadł się on gdyż dla partnerki to było za długo. Mam nadzieję, że na studiach kogoś poznam. Jakby ktoś chciał pogadać to piszcie na maila. krzysiekxd.13@gmail.co m

  • Anonim

    Miałam koleżanki w liceum, dość bliskie i tylko na nich się skupiłam. Potem jedna z nich zarządziła, że jestem za biedna na kolegawanie się z nimi i tym sposobem zostałam sama. Idąc na studia myślałam, że poznam fajnych ludzi, ale nie wiem czy nie umiem znaleźć czy też to że jestem nieśmiała sprawiło, że jestem kompletnie sama, nie mam znajomych, nawet wyjść z kimkolwiek :/. Staram się być miła, zabawna i koleżeńska, ale no nie działa. Mam 20 lat i czuję, ze przegrywam życie :/

    • Agnieszka B

      Chcesz porozmawiać?

  • Anonimowa

    Hej, ja jestem Martyna. Ja życie samotnika wybrałam sama.. Miałam dosyć ciągłego narzucania się, ciągłego zabiegania o kontakty. Ciągle musiałam latać za innymi. Udawać kogoś kim nie jestem i nie byłam. Miałam dość fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Czułam, że mam wielu przyjaciół do tego momentu. Gdy stało się coś niemiłego. Zostałam sama. No, może został przy mnie chłopak oraz dosłownie kilka dusz, które znam od wielu lat. Nie mam zamiaru nigdy więcej oszukiwać samej siebie. Nie obchodzą mnie ludzie, którzy są gdzieś tam, na fejsie, na czacie. Mam ich gdzieś. Zliczyć się nie da osób, które pisały tylko wtedy, gdy potrzebowały mojej pomocy.
    To nie jest ból dupy, ja chce tylko przestrzec wszystkie osoby, które tak jak ja starały się być jak najlepszymi a dostały za to liścia w policzek.

  • Pati

    Też tak mam. Niby mam przyjaciół niby czasem wyjdziemy ale od jakiegoś pół roku z nikim nie pisze. Przyjaciel w którym pokrywałam nadzieje, że zostanie olał mnie bo poznał nową osobę. A chłopak, który mi się spodobał na zabój nawet do mnie nie pisze od trzech dni. Zadawałam sobie pytanie czy to j jestem jakaś dziwna czy tak po protu jest? Czy to jest dziwne ze chce utrzymywać większy kontakt z ludźmi?

  • pulgaatomica

    To może ja też coś skrobnę. 🙂 pierwszy rok studiów,nowe miasto i nadzieja nowego,lepszego etapu życia.Niestety tak kolorowo nie było,introwertyzm i moja nieśmiałość wzięły górę. Ludzie hm…nie z mojej bajki,nastawieni tylko na samych siebie,gadanie o pierdołach,otaczającym się sprawdzonym gronem znajomych. Rozmowy przed zajęciami to chyba jedyny moment mojego społecznego życia w tym mieście. Wprawdzie mam znajomych w swoim rodzinnym miasteczku,ale z racji iż pochodzę z dość daleka od Poznania,niestety rzadko odwiedzam stare kąty. Przyzwyczaiłam się poniekąd do mojej aspołeczności,doceniam czas spędzany samotnie,chociaż patrząc na ludzi nad Wartą pijących w grupie piwko,trochę mi szkoda że nie mam z kim go wypić. Jeśli jest jakaś osóbka w Poznaniu,która potrzebuje towarzystwa albo po prostu rozmowy (nie tylko z Poznania ,chętnie pogadam sobie z samotnymi duszami) to zostawiam gg: 23222634 😉

  • Oleola

    Mam 18 lat. Mam tez starsze rodzeństwo. 28 i 29 lat. Gdy bylam mala zawsze patrzylam na nich i jak wychodzą na imprezy maja dużo przygód ogniska itp. Zawsze wierzylam w to ze i ja jak dorosne tez bede sie tak bawila. Kilka dni temu zdalam sobie sprawę ze podczas gdy ja siedzialam w domu w gimnazjum i 1 liceum (mama za bardzo nie chciała mnie wyluszczac ale juz jest ok) moi znajomi sie juz wybawili i wyszaleli. Teraz kiedy moge i mam ochotę wyjsc nie mam z kim. Kumpele maja swoich facetow albo prace lub nie lubia imprez albo kują caly czas. Nie wiem czym to jest spowodowane. Czy tym ze to jest po prostu pokolenie komputerowcow ? Wychowani na elektronice. ? Mieszkam na wsi. Nie ma tu za duzo rozrywek. Natomiast jest duzo świeżego powietrza i piękne widoki ale nikomu z mijego otoczenia nie chce sie wyjsc na spacer do lasu. Usłyszałam wczoraj od mamy : jak ja bym bardzo chciala znow miec to naście lat. Wiem ze wszystko sie jeszcze moze zmienić ale .. coz mi mo tych mlodych latach gdy przeplywaja mi przez palce. Siedze w domu. Kocham czytac ksiazki. Ale potrzebuje sie wyszumiec. Miec jakies wspomnienia. Czuje sie natomiast odrzucona i samotna.

    Poza tym spotykam sie z takim nastawieniem : wyjdz z domu przecież to takie proste.! Gdzie tu problem ?! A no problem jest. Ludzie sobie nie zdaja sprawy jak trudno jedt cos takiego zrealizowac. Np. Ok ide na impreze. Ale co w pojedynkę ? Dziewczyna 18 lat 45 kg wagi. Nie daj boze jak spotkam kogos o zlych zamiarach. Wole nie myśleć co by sie dzialo.

    I tak to sie zwykle konczy. Sadzac po postach tu starszych osób ode mnie nie zanosi sie ze bedzie lepiej. ( chociaz no ok nie bede taka pesymistka zawsze staram sie miec nadzieje ze bedzie lepiej ) ale boje sie ze tak juz zostanie. Mlode lata upłyną a ja nie będę miała wspomnien z wyjsc do kina teatru ognisk , i mprez w plenerze. To smutne.

    • michal

      2597970 napisz, Czuję się podobnie, tyle że Cię pocieszę/dobiję mam 22 lata, mieszkam w wielkim mieście czyli ludzi wokół i rozrywek jest całe mnóstwo a i tak się czuję jak Ty.
      Często się pocieszam że co z tego że w tylu miejscach jeszcze nie byłem, nie doświadczyłem, bo im mniej fajnych rzeczy robiłem tym więcej fajnych rzeczy jest wciąż do zrobienia, życie się nie znudzi, a dopiero jak fajnie będzie to wszystko już zrobić, przeżyć jak już znajdzie się tą osobę z którą będzie można się naprawdę tym cieszyć.
      Tyle w teorii, a w praktyce jestem trochę załamany, mam 22 lata, jest coraz gorzej. W ogóle nie wiem czy Cię to pocieszy, pewnie bardziej obrazi, ale wydaje mi się że jednak dziewczynom jest łatwiej, ponieważ jest cała masa facetów wartościowych ale nieśmiałych którzy tylko czekają na takie dziewczyny które jeszcze wszędzie nie były i pragną Cię wszędzie zabrać. Wyprowadź mnie z błędu ale wydaje mi się że wystarczy się więcej uśmiechać, jakoś ładniej ubrać, pomalować i nie odtrącać facetów co zagadują i zaraz Cię jakiś gdzieś zaprosi. Możliwe że będzie Ci głupio iść z nim skoro wiesz że jemu się bardzo podobasz, a Ty do niego nic nie czujesz, i nie chcesz mu robić nadziei, nie chcesz mu robić przykrości itd, ale nie przejmuj się, niestety takie jest brutalne życie, my faceci jesteśmy na to przygotowani niestety.
      Wyobraź sobie jak nam jest ciężko. Jak widzimy takie dziewczyny pełne życia, co naprawdę wszędzie były, trenują jakiś sport, tańczą w szkole tańca, chodzą na dodatkowe kursy, co weekend impreza, albo wyjazd pod namioty, w góry, rower, kino. teatr, koncert, strzelnica, zoo, park rozrywki, sauna, randka co parę dni to z czym my mamy do nich podejść, przy tym wszystkim nie mamy nic do zaoferowania tak naprawdę, cokolwiek im zaproponujemy to będzie dla nich już przejedzone, nudne itd. Od faceta się oczekuje że będzie animował czas, rozrywki i wszystko, skoro tego nie ma w jego życiu to jest skreślany na starcie.

      • michal

        dobra, moze trochę za dużo uogólniłem. Chodzi mi o to że nam facetom od zawsze stoi na przeszkodzie to że dziewczyny poruszają się w „stadach”, zawsze otoczone masą koleżanek przez co ciężko się zbliżyć do tej co się podoba i większość facetów wydaje mi się „poluje” tylko na takie co stoję z boku, włącza się nam instynkt opiekuńczości, postrzegamy tą dziewczynę jako diament do oszlifowania, chcemy z taką spędzać czas i zacząć żyć.
        Mnie osobiście paraliżuje zawsze to że nawet jak dziewczyna mnie nie ocenia, to wiem że ma pełno przyjaciółek, wy dziewczyny w większości tak macie że od razu opowiadacie sobie nawzajem wszystko jak było na spotkaniu z tym facetem, i te „przyjaciółki” „bardziej doświadczone” zaraz cię ustawią do pionu, wszystkie wady tego faceta znajdą, będą zazdrosne, lekko wyśmieją go i potem kolejne spotkania z daną dziewczyną są trochę jak spotkania z kilkoma naraz. My faceci sobie nie opowiadamy wszystkiego ze szczegółami jak było, sfera emocjonalna jest dla nas prywatną sprawą dokładnie przeciwnie niż u was.

        Wiem, trochę nie na temat. Staram się Ciebie pocieszyć że brak dziesiątek znajomych może być pozytywem, przynajmniej jeżeli chodzi o znalezienie potencjalnej miłości i partnera życiowego na męża, a przecież to jest chyba najważniejsze w życiu kobiety.

    • Paweł Stachyra

      „Natomiast jest duzo świeżego powietrza i piękne widoki ale nikomu z mijego otoczenia nie chce sie wyjsc na spacer do lasu” Ooo, spacer w lesie lub wycieczka rowerem po lesie to może być super sprawa. 🙂

  • wltka

    Czytając ten artykuł i komentarze trochę lepiej mi się zrobiło. Od pewnego czasu samotność doskwiera mi coraz bardziej. Mam 20 lat, przeprowadziłam się do Warszawy 1,5 roku temu ze względu na studia. Od tego czasu byłam w wielu środowiskach i poznałam masę osób. Myślałam, że jak będę sympatyczna, uśmiechnięta i będę zagadywać pierwsza do ludzi, to przyjaciele prędzej czy później się znajdą w taki naturalny sposób. Niestety chyba jestem zbyt naiwna. Będąc na uczelni cały czas mam towarzystwo i z kimś rozmawiam, mam dużo znajomych, ale to są bardzo powierzchowne relacje. Każdy sprawia wrażenie bardzo zajętego, jakby miał już swoich przyjaciół i nie potrzebował więcej. Wcześniej myślałam, że za słabo się staram, ze to moja wina, bo nie wychodzę z inicjatywą. Faktycznie ciężko jest mi komuś coś zaproponować. Czuję się niekomfortowo, bo wiele razy gdy kogoś zapraszałam lub chciałam się spotkać byłam odrzucana. Poza tym odnoszę wrażenie,że ta osoba i tak mi odmówi. Nie wiem dlaczego. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Czuje się jakbym była koleżanką, z którą się rozmawia i spędza czas tylko w szkole i nie wychodzi poza tą strefę. Jednak jakiś czas temu doszłam do wniosku, że to z naszym społeczeństwem dzieje się coś niedobrego. Ludzie niestety są egoistyczni i chyba traktują relacje z innymi jako stratę czasu, bo jednak w przyjaźń trzeba włożyć trochę wysiłku. Wolą posiedzieć w internecie, pobawić się komórką. Jak obserwuję innych studentów, to dochodzę do takiego wniosku. U mnie na uczelni często widzę taki obraz, przychodzę pod salę gdzie siedzi z 10 osób i jest cisza. Każdy bawi się telefonem, używa laptopa albo innych urządzeń tego typu. Nie wiem co wy o tym myślicie, ale mnie to osobiście przeraża.
    Czuję, że byłabym dobrą przyjaciółką, zwłaszcza po tych wszystkich latach siedzenia w domu, bo w liceum w tych sprawach nie było lepiej. Teraz o wiele bardziej doceniam jakiekolwiek relacje i gdy ktoś chciałby spędzić ze mną czas byłabym bardzo szczęśliwa, . Zawsze myślę, że chętnie bym poszła tu czy tam, pojechała na wycieczkę, ale zwyczajnie nie mam z kim. Nawet nie chce mi się iść na zakupy do głupiej galerii, bo samej jest mi źle. To wielka szkoda, bo w Warszawie tyle się dzieje. Zawsze gdy słyszę, że jest jakaś impreza, to robi mi się mega smutno, bo bardzo chciałabym pójść, ale nie mam z kim. Nie jestem typem domatora, uwielbiam imprezy, ale sama przecież nie pójdę do klubu.

    Więc jeśli są tu jakieś dziewczyny ze stolicy w podobnym wieku jak ja i może w podobnej sytuacji napiszcie na wltkwlsk@gmail.com, na pewno się dogadamy

  • David’s

    Fajnie i trafnie napisane. Tak jak jest! Niestety od pewnego czasu sam mam problemy ze sobą. Mam 23 lata. Czuje się cholernie samotny mimo, że mam rodzinę, kilku kolegów. Nie mam żadnych koleżanek. Studia to kpina, od tamtego roku wyraźnie ludzie się ode mnie odsunęli, albo ja od nich. Nie jest miło gdy przychodzisz na uczelnie i nikt z tobą nie gada itd. W życiu też bez rewelacji, brakuję mi nowych znajomości, ale jak mam je zdobyć skoro nigdzie nie chodzę. Prace mam i pasję jeszcze.. I chyba to mnie tylko trzyma, choć jestem/byłem człowiekiem wygadanym dosyć. Nie miałem dziewczyny tak na poważnie i nie zanosi się żebym miał.I to pewne to nie jest normalne… Potraciłem już w życiu wielu znajomych. nawet przyjaciela z czystej zazdrości, że jemu się udało, a mi nie. I nie chcę mi sie z nim gadać już. Nie raz mam doła emocjonalnego, zdarzało mi się płakać po cichu i serce uciska w klatce piersiowej. Czasem wydaje mi się że popadam w depresje.Często jestem nerwowy Boli mnie, że nie mam z kim poważnie pogadać o moich problemach.

    Mógłbym tak pisać i pisać, ale czy to ma sens?? Jeśli ktoś chcę porozmawiać ze mną to nie ma problemu. Fajnie, że mogłem coś naskrobać tu o swoich problemach.

    • Agnieszka B

      Chcesz pogadać?

      • Krzysiek

        Mam 23 lata i podobnie jak większość tutaj, brak kogoś z kim mógłbym porozmawiać.

        Jeśli ktoś chętny do pogadania to zapraszam, slowik201@wp.pl

  • elisska

    Witajcie 🙂 Niestety jak większość z komentujących ten post mam taki sam problem.. Chętnie z kimś pogadam.. Poznam kogoś. Mam 24 lata. Jestem z Śląska. Jeśli wy również macie chęć poznania się i pogadania to zapraszam 🙂 Mój mail elisska@op.pl

    • Agnieszka B

      Jesteś dalej chętna popisać?

      • elisska

        Jasne, że tak. Napisz na mojego maila 🙂

        • Paweł Stachyra

          Ja napisałem. 🙂

  • majka

    Cześć, mam 21 lat i mam podobny problem. Studiuję wetę w Lublinie, tam czasem jest z kim pogadać, i wyjść na piwo, ale bywają takie momenty, ze kilka dni nie wychodzę w domu, bo nie ma po co, do kogo… Poznałam tam faceta, wydawał się idealny, zakochałam się.. Niestety, okazało się to tylko przelotną znajomością. Zostałam kopnięta w tyłek i zwyzywana- za nic. Mam jedną przyjaciółkę, ale studiuje w innym mieście, poza tym ma chłopaka, i to jemu w większości poświęca czas, co wcale mnie nie dziwi. W wakacje, po powrocie do rodzinnego miasta, oprócz pracy, nie wychodzę z domu. Mieszka tu mój były, byłam z nim 5 lat, przed pójściem na studia, ale mamy średni kontakt. Koleżanek do pogadania-brak. Brakuje takiej zwykłej, ludzkiej pogawędki o głupotach..Staram się nie zamykać na ludzi, być uśmiechnięta, pomagam, kiedy ktoś prosi mnie o pomoc. Raczej nie mam wrogów, ogólnie uchodzę za osobę lubianą i towarzyską. Nie rozumiem więc, skąd ta samotność, ale mam jej dość, bo tak się nie da żyć. Wykańcza mnie to psychicznie, miewam myśli samobójcze.. Czemu coś jest ze mną nie tak? Czemu nie mogę być normalna, jak wszyscy? Nie chcę być dłużej wyrzutkiem..Wiem, ze nic sobie nie zrobię, zraniłabym moich rodziców za bardzo, no i mam jeszcze młodszą siostrę, nie mogę im tego zrobić.. Chciałabym komuś powiedzieć o tym, jak się czuję, ale nie mam komu, przez co czuję się jeszcze gorzej.. Takie błędne koło. Czemu ludzie się ode mnie odsuwają? Wszystkie znajomości są powierzchowne, przelotne, do pogadania na imprezie, jeśli już jakiś cudem się na jakiejś znajdę. Czasem mam wrażenie, ze jest już za późno na znalezienie przyjaciela, bo wszyscy są już „zajęci” i nie potrzebują nowych przyjaciół. Ludzie znają się z dzieciństwa, ze szkoły.. Na studiach staram się rozmawiać z ludźmi, wychodzi mi to, jest fanie, ale po powrocie do domu znów to samo, nikt nie pisze, nikt nie dzwoni…Tak chciałam się tylko wygadać, bo nie mam komu. Jeśli chciało Ci się to czytać, to dziękuję

    • Jeśli jeszcze tu zajrzysz, możesz podać swojego maila, odezwę się 🙂

    • Podróżnik

      Mam i miałem tak samo 🙁 jedynie bliscy są kołem ratunkowym. Myślę, że problem jest globalny zaszczuli nas szkołą, nauką, egzaminami, telewizją i wizją materializmu, owczego pędu, wizji kariery i już nikt nie robi nic bezinteresownie bo podobno czas to pieniądz! :((( Więc znaleźć miejsce gdzie mogliby się spotkać młodzi ludzie i przy okazji pogadać, nauczyć się czegoś? rozwinąć jakieś zainteresowania? Gdzie ktoś mógłby być dla nich autorytetem, metorem? Ale stare placówki często poniszczyli wandale a społeczników już brak bo ich nie doceniano a za coś żyć muszę więc pozakładali firmy turystyczne lub integracyjne dla firm czyli już nie zrobią nic za darmo 🙁 Poza tym zapomnieliśmy jak spędzać czas bez tv i komputera i teraz ciężko się odnaleźć bo każdy by coś nowego chciał zrobić ale nie ma z kim 🙁

      • Paweł Stachyra

        Cześć Podróżniku. Wiem w dużej mierze o czym piszesz. Ta sytuacja jest naprawdę przykra. A co Ty byś chciał? 🙂

    • kulkaj

      Hej, mam bardzo podobny problem. W liceum miałam znajomych ze szkoły i wydawało mi się, że mogę na nich liczyć, zawsze dobrze się z nimi bawić. Niestety… podczas 2 lat przerwy (gap year) za każdym razem jak wracam do rodzinnego miasta zdaję sobie sprawę, że nikogo tutaj nie obchodzę. Jest kilka osób, z którymi można się spotkać, ale to zwykle z mojej inicjatywy. Zbliżają się moje 21 urodziny, a ja nie mam nawet z kim ich celebrować.

      • Paweł Stachyra

        Przeczytałem Twoją wypowiedź. Przesyłam dużo pozytywnej energii.

    • Paweł Stachyra

      Przeczytałem Majko. 🙂
      Dużo pytań zadajesz, interesujących. Na które możesz i jak odpowiesz sobie na nie? 🙂

  • Marta Florczyk

    Mam 21 lat. Moja historia z brakiem znajomych stalo sie po zakonczeniu szkoly wszyscy na poczatku wakacji pisali jakis kontakt byl. W moim zyciu stal sie dramat moj tata zachorowal na raka rok temu. Przez chorobe musieli mu odjac reke. Po ciezkiej chorobie umarl. I wiecie co wszyscy sie odwrocili znajomi na ulicy czesc mi nie odpowiadaja bo booja sie ze zaraze ich rakiem. Rodzina tez sie odwrocila nie mam nawet pogadac z kuzynostwem. Nie pracuje ucze sie we wrzesniu planuje rozpoczac nowy kierunek. Nie mam nawet z kim wyjsc na spacer. Ciagle musze pisac do kogos czy nie ma ochoty sie spotkac. Mam dosyc ciaglego zabiegania o kontakt. Dosyc tego ..

    • Paweł Stachyra

      Marto, to bardzo przykre czytać i doświadczyć takie odsunięcia się znajomych i rodziny.
      Z tego co wiem, nowotwór nie jest chorobą zakaźną. Chyba, że Twoi znajomi mają zupełnie inną wiedzę.
      Ciągłe zabieganie o kontakt jest męczące, to fakt. Jeśli w słowach „dosyć tego” masz na myśli dosyć zabiegania, to sadzę, że sama czujesz, że warto wypróbować tej metody. Może znajdą się ludzie, z którymi kontaktować się będziecie na zmianę. 🙂

  • Anonimowa

    Witam, mam tyle samo lat i też jestem samotna, przez mojego ostatniego chłopaka bardziej czułam wykorzystywana niż kochana, myślę że to jeszcze bardziej mnie dobiło, moja „przyjaciółka” której niby wybaczyłam pisała do mojego chłopaka za moimi plecami, z dawnymi znajomymi już nie mam kontaktu, zdradzili mnie wbijając mi noże w plecy. siedzę całymi dniami w domu, nikt sie mną nie interesuje i chyba tak już zostanie

    • Paweł Stachyra

      Witaj. Przykro czytać takie rzeczy. 🙁 A co porabiasz na co dzień?

  • Podróżnik

    Też tak mam. I mam wrażenie, że ludzie są cholernie interesowni w kontaktach z innymi. Sam już jestem wyczulony na nowych poznanych którzy w pierwszych słowach pytają „a czym się zajmujesz” albo z grubej rury „gdzie pracujesz?” W większości chodzi o załatwienie pracy albo wścibstwo skąd masz pieniądze? Dlatego szanuję osoby które potrafią rozmawiać z innymi i nie pytać „gdzie pracujesz?” ale takich osób jest ułamek procenta i w dodatku spotykam je gdzieś daleko lub są sporo starsze. Bo emeryt nie szuka już pracy bo ma dom/ ewent:samochód 😉 więc nie ma takiego ciśnienia na kase/kariere. Smutna rzeczywistość ale tylko niektóre małolaty (nie zapsuci przez kult kasy) i emeryci wydają się jeszcze bezinteresowni. Pozostali sami się nie odezwą dopóki nie mają jakiegoś benefitu w kontaktach z tobą.

    • Heren

      Podróżniku, witaj w klubie.
      Też ostatnio mam coraz częściej tak, że „znajomi” kontaktują się ze mną jedynie wtedy, gdy czegoś potrzebują – na przykład, żeby załatwić im zlecenie, jeśli mam taką możliwość z racji swojego zawodu.
      Już pal sześć to, że nikogo nie interesuje to, jak się czuję i co u mnie; nikt nawet nie chce podejmować jakichkolwiek bardziej rozwijających tematów, nikt nie ma nic do powiedzenia na temat obecnej sytuacji na świecie, religii, systemów filozoficznych. Ludzie niczym się nie interesują, nie mają żadnych pasji. Nie można zwyczajnie pożartować z drobnostek, pogadać o muzyce. Jest dobrze, póki jestem „przydatna” – albo pod względem zawodowym, albo żeby ktoś mógł mi się wypłakać na ramieniu.

  • Podóżnik

    przecież jeśli będziesz czwiczyć to bedziesz mieć większy apetyt (bo spalasz i organizm sam potrzebuje) Dodatkowo jeśli dobrze dobierzesz diete to możesz nawet zdobyć masę więc proponuje poczytać zebrać materiały jako argumenty i przedstawić je rodzica gdy znów powiedzą że jesteś za chuda 😉 poza tym aktywność fizyczna poprawia poczycie wartości i samopoczucie. (sam miałem doła 2 lata temu i jak przeanalizowałem swoje życie to najfajniejszy okres był wtedy gdy miałem dużo ruchu i ćwiczyłem więc wróciłem do tego rower,basen (poprawia postawę argument do siedzenia przy kompie i książkach) potem zapisałem się na dodatkowe zajęcie (dla ciebie może byc nawet taniec/aerobic liub coś innego). Naprawdę jakikolwiek ruch poprawia samopoczucie (sprawdzone) co do zajęc w grupach typu taniec, aerobik to ich sporym plusem jest to, że wychodzisz miedzy ludzi i to daje też szanse poznania innych lub podskocznie od samotności. Niestety zajęcie grupowe kosztują chyba, że znajdziesz jakąś sekcje sportową przy szkole/studiach. Pozdrawiam i powodzenia walcz o swoje ale nie generuj niepotrzebnych kłótni. Wiec po mału stopniowo do celu:) powodzenia. Co do zdobywania znajomych/przyjacjół aby spędzac czas wakacje to niestety nic nie pomoge bo mnie to przerasta 🙁 ale nadal nad tym główkuję – chyba dziwne czasy nastały i nikt nie ma na to recepty:(

  • Paweł Stachyra

    Fascynujące. Zarówno artykuł jak i… ilość i treść komentarzy! Przeczytałem wiele z Waszych wypowiedzi. Jestem zaskoczony liczbą osób, które mają problem z samotnością w swoim życiu. Co wynikło z tej lektury, zaraz Wam napiszę. Napiszę teraz, że gdy przeczytałem to wszystko, zobaczyłem, że problem samotności dotyczy tak młodych ludzi, dwudziestolatków, którzy są w tak pięknym wieku. Smutno mi było widzieć, że zmagacie się z takimi problemami. Wierzę jednak, że ten problem można w jakiś sposób rozwiązać, że są na tym świecie ludzie, których szukacie i że sami w sobie znajdziecie siłę i miłość, by wyjść temu problemowi naprzeciw. Przykre też jest to, że mimo, że występuje również samotność w tłumie, samotność w takich miejscach, jak uczelnia, szkoła – które powinny naturalnie rozwiązywać problem samotności i dostarczać Wam okazji do rozmów, do poznawania samego siebie, do poznawania drugiego człowieka. Och, jakże mi przykro czytać o scenach, które też sam widzę na co dzień: patrzenie na korytarzu w ekran smartfona, zamiast próby nawiązania i zbudowania relacji z drugim człowiekiem. Sam jestem uważnym obserwatorem zachowań ludzkich i zależy mi, aby były one zdrowe i sympatyczne. 🙂
    Po przeczytaniu tych wszystkim wypowiedzi, myślę tak sobie, że temat jest bardzo istotny i zarazem skrywające jeszcze jakieś nieznane. Zainspirowaliście mnie Moi Drodzy! 🙂 Dlatego postanowiłem zacząć działać, stworzyłem nawet anonimową ankietę, która wierzę, że da mi bardzo wartościowe informacje, więc jeśli ktoś z Was czuje ochotę i ma chwilkę czasu, by ją wypełnić, to zapraszam: https://goo.gl/forms/PQ4To5uzY4uSXIDl2.
    Na koniec powiem wszystkim osobom samotnym „W górę serca!” i przesyłam Wam dużo pozytywnej energii i życzenia, byście znaleźli tę osobę, te osoby, które rozwiążą Wasz problem samotności. Pozdrawiam ciepło
    Paweł

  • paul

    Mam 21 lat, studiuję w Warszawie na pw, mam kilku znajomych, a tak na prawdę ostatnio z nikim nie mogę nawiązać jakiegoś lepszego kontaktu. Nigdy nie byłam duszą towarzystwa, jestem introwertykiem, co wcale nie oznacza (wbrew temu co sporo osób myśli) ze nie lubię ludzi i jakoś się izoluje. Nie mam większego problemu w kontaktach z innymi, problem pojawia się w przypadku pociągnięcia tych znajomości trochę dalej. Zresztą wole mieć małą grupę prawdziwych przyjaciół niż dużo znajomych. Tylko ostatnio na grupa się bardzo zmniejszyła.
    Artykuł sugeruje, że największym problemem jest egoizm. Zgadzam się z tym, ale myślę, że to nie jedyna przyczyna. Jestem dobra w słuchaniu innych, więc akurat takich egoistycznych znajomości typu „porozmawiajmy o mnie” mogłabym mieć kilka, ale ostatnio nie bawię się już w jednostronne przyjaźnie, które polegały tylko na tym, że ja słucham, ale w drugą stronę to już nie działa.
    Według mnie drugą przyczyną utrudniającą budowanie relacji jest po prostu strach. Sądząc po ilości komentarzy pod samym tym postem śmiem twierdzić, że my wszyscy spotykamy ludzi takich samym jak my na codzień. Czujemy się samotni i na pewno w okół nas też są takie osoby, a mimo to, nie potrafimy się zaprzyjaźnić. Przyznam szczerze, że mi też dużo łatwiej jest zgrywać twardzielkę, która świetnie sobie radzi i jest zadowolona z tego co ma, niż przyznać się do samotności w tłumie. Tu się przyznałam, ale w realnym życiu pewnie i tak się nic nie zmieni.
    Dobra, kończę moje wypociny. Jeśli ktoś miałby ochotę pogadać, albo spotkać się to zapraszam do kontaktu paulina.a6@gmai.com

  • Landrynka

    Na serio czujecie się samotni? Takie czasy tak skonstruowany jest świat, oparty głównie na konkurencji. Wiecie dlaczego tak jest? Dyskryminowano wcześniej melancholików i flegmatyków którzy należą do temperamentów którzy są tak na prawdę przyjacielscy i empatyczni obniżając poczucie ich wartości, teraz jest ich mało. Sangwinicy i cholerycy zawsze mieli lepiej, ale oni są bardziej narcystyczni i egoistyczni choć nie wszyscy ale z reguły tak jest. Więc tak na serio sami jesteście sobie winni.

  • Maciej

    Mam 23 lata, pracuje, studiuje, mam świetną partnerkę. Ale czuję się przez społeczeństwo odrzucony. Mój mail: mik23@interia.pl
    Może chciałby się ktoś odezwać i pogadać.
    Do tej pory bardzo angazowalem się w koleżeństwo ale zawsze dostawałem po dupie.

  • Daniel

    Wiecie co Wam powiem?
    obecnie przeżywam ból egzystencjalny z tego właśnie powodu. Również okazuje się że poza najbliższą rodziną nie mam nikogo :/
    Mam 30 lat, na ogół dusza towarzystwa, na każdej imprezie rozkręcam ludzi do zabawy, na studiach znałem praktycznie wiele osób z większości innych kierunków, podobnie w technikum. Jednakże, później kiedy człowiek zakłada dom, wszystko ginie, a później jak okazuje się że Twój związek rozpada się jak domek z kart, zostajesz zupełnie sam po tych wszystkich latach. Tak właśnie było, w tym momencie mocnego wsparcia,poklepania po plecach, nawet głupiego powiedzenia „wspieram Cię” nie zaznałem. Zauważyłem że faktycznie ludzie nie słuchają co mówimy. Słyszą i nic poza tym. Co więcej, po małżeństwie w którym spotkała mnie „krzywda” po 7 latach, ludzie totalnie się odwracają, jesteś skażonym człowiekiem. No i przychodzi taki dzień jak dziś, wstajesz rano, jesz, spełniasz codzienne obowiązki, ale powoli tracisz jakoś głębszy życia sens :/ bujasz się po pustym mieszkaniu, rozmawiasz sam ze sobą i tak zastanawiasz się jak długo wytrzymasz. Później jak codzień podążasz do pracy, ubierając maskę szczęśliwego człowieka i zatapiasz się w tym mroku aż nie utoniesz w czarnej kleistej mazi zapomnienia. Ehh szkoda mojego smęcenia…
    Pozdrawiam i mam nadzieję że Wam jeszcze uda się otworzyć na ludzi, ja już tracę nadzieję, a mrok co raz mocniej chwyta mnie za nogi, aż pochłonie w całości…
    Dobranoc

  • SoShy

    Cześć Mam na imię Aneta Trafiłam przypadkowo na tą stronę Po części odnalazłam w nim siebie Podobnie jak reszta, czuję się samotna Wokół pełno ludzi, a nie ma się do kogo odezwać, bo większość jest obca, każdy ma swoje życie, swoje problemy. Odkąd pamiętam, byłam samotnikiem – szkoła i dom. Teraz mam pracę i bezzmiennie dom. Sytuacja rodzinna typu prawie zawsze pijący ojciec (choć teraz ze względu na wiek przystopował), kłótnie, awantury, sprawiła, że zamknęłam się na świat. Ufam mało komu. Garstka ludzi wie, jak jest u mnie beznadziejnie. W szkole miałam znajomych, ale komu bym się tam miała zwierzać. Aktualnie znajomych brak. Każdy ma już swoje życie i ma w d***e, co u mnie. Często gęsto to ja pisałam do kogoś. Jak tego nie robiłam, nie odzywał się nikt. Teraz też jest nie lepiej. Gdy tylko mam gorsze dni, problemy, przeżywam to sama, płaczę samotnie w czterech ścianach, żeby nie zwariować.
    Mimo moich dwudziestu paru lat, nigdy nie mam chłopaka. Nieśmiałość, brak otwartości na innych i wiary w siebie sprawiają, że mimo ogromnych potrzeb, dalej jestem sama. Nikt mnie nie rozumie, nikogo też nie bombarduję swoimi problemami, bo społeczeństwo nie lubi słuchać o smutkach. Tak więc wszystkie emocje skrywam pod maską.
    Z rodzicami też mam nieciekawie. Tata, jak tata, ale mama i jej ciągła ciekawość, ingerencja w moje sprawy, są nie raz nie do zniesienia. Ile już spięć o to było.
    Chciałabym coś zmienić, ale zwyczajnie nie umiem, nie potrafię, boję się. Kto by polubił kogoś, kto mało ma do powiedzenia, ma beznadziejne życie, nie ma znajomych i żadnej pasji. A żeby znaleźć miłość swojego życia – to dopiero wyczyn. Świat nie lubi nudnych ludzi.
    Wiem, że niewiele ta moja wypowiedź da, niewiele zmieni, ale przynajmniej mogłam się wygadać. I dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyna. Choć lepiej by było, żebyśmy wszyscy przestali być samotni, żeby nam się życie na lepsze odmieniło.

  • Piotr

    Cześć
    Zgadzam się całkowicie ze wszystkim.. zresztą jak praktycznie każdy kto się tu wpisał.
    Sytuacja wygląda tak, że mamy sobie tych znajomych.. jak ich ktoś zapyta czy nas lubią, to śmiało odpowiedzą, że tak. Bo nie mają powodu nas nie lubić.
    Już nawet nie chodzi o dyskomfort związany z tym, że muszę się do ludzi zawsze odezwać pierwszy, żeby pogadać albo umówić się na spotkanie.
    Tylko co zrobić jeśli piszę do tych znajomych i nikt nie ma czasu! Ile razy można się do kogoś odzywać i być spławianym.. więc przestajemy się do nich odzywać, a jak komuś o tym powiesz to pyta czemu się nie odzywasz.
    Tak, lubię siedzieć w domu przed komputerem i być sam przez większość czasu… ale nie przez CAŁY czas.
    Tak chociaż raz w tygodniu móc się z kimś spotkać…najlepiej też w domowej atmosferze, usiąść, wypić herbatę czy piwko, zagrać w szachy, planszówkę czy cokolwiek.. po prostu mieć przez chwilę fizyczne towarzystwo, nie tylko wirtualne.
    Chętni?
    Piotr, 26 lat, zachodnia okolica of stolica, pitko15@gmail.com

  • Ewelina M.

    Cześć,
    Jestem typem introwertyka ale to nie tak, że ciągle chce być sama. Chciałabym się z kimś spotkać, pogadać. Coś więcej niż zwykle „Cześć, co u Ciebie?” A wiesz, że ta osoba i tak ma to gdzieś i tylko czeka, żeby zacząć mówić o sobie. Lubię słuchać innych ale mam już dość robienia za osobę do wygadania się i tyle.
    e-mail: evelem944@gmail.com

  • Martaa

    hej, mam na imię Marta, mam 26 lat (woj. śląskie) . czuje się bardzo samotna. nie potrafię złapać z nikim dłużej relacji. Jakoś łatwiej dogadać mi się z facetami ale zazwyczaj oni oczekują czegoś wiecej niz tylko koleżeństwa i na tym sie konczy nasza relacja. Chciałabym znalezc kolezanke z która mogę porozmawiać na każdy temat…. nie wiem czy ze mną jest coś nie tak…. jeśli jest ktoś chętny zeby porozmawiac i sie poznac to czekam na odzew 🙂 magnolia99@o2.pl

  • yoon

    Cześć wszystkim, jestem Serafina,.
    Szczerze mówiąc, trochę mnie to podniosło na duchu, że to nie tylko ja mam ten problem, bo jest też 237 ludzi, którzy zostawili tu komentarz.
    Jednak w moim gronie, w moich szkołach.. Zawsze byłam jedyna.
    Nigdy w życiu nie byłam dla kogoś „najważniejsza”
    Zawsze starałam się być dla ludzi jak najlepsza. Bo podobno tak jak traktujesz ludzi tak oni będą Ciebie.
    Biegłam o 4 rano gdy stało się coś złego, zawsze służyłam dobrą radą, znajdywałam czas, pomagałam, dawałam lekcje.
    A potem nigdy nie byłam wymieniana jako „przyjaciel”
    5 dni temu miałam urodziny. Nikt nie pamiętał. Oczywiście setki „Wszystkiego najlepszego” na tablicy, ale cały weekend siedziałam sama.
    Jednak jak dwa tygodnie wcześniej pytałam wielu znajomych czy chcieliby iść ze mną chociażby na pizzę.
    „Jasne, oczywiście, przyjdę!”
    A potem „Nie mam pieniędzy”, „Ale nie mogę, bo mam 2 sprawdziany w następnym tygodniu”
    Generalnie, kiedy ja napiszę do kogoś to popiszemy, powspominamy. Jest miło.
    Ale oni nigdy nie napiszą.
    Brakuje mi kogoś, kto mnie czasem spyta jak się dziś czuję, czy chciałabym gdzieś wyjść w ten weekend..
    Kogoś kto naprawdę chce mnie poznać.
    Bo ja też bym chciała kogoś poznać.
    Naprawdę nie wiem, przez wiele lat szukałam problemu w sobie, ale doszłam do wniosku, że to jednak nie moja wina.
    Da się ze mną pogadać na każdy temat, jestem bardzo otwarta na innych, oczytana i mimo dość młodego wieku, sporo przeszłam. Wiem dużo, interesuję się wieloma rzeczami..
    Ale to zawsze tylko ja się staram.
    Ogólnie ludzie mnie bardzo często zawodzą.. Mam tylko nadzieję, że chociaż raz w życiu spotkam jakąś osobę, która słucha innych a nie tylko gada, która też daje a nie tylko bierze.
    Niestety ktoś taki trafia się raz na milion.

    Chętnie z kimś popiszę, więc jeśli ktoś by chciał:
    gg: 60569091

  • Ann

    Jestem Ann. Co mogę powiedzieć o sobie? Jestem pozytywną, energiczną i bardzo wrażliwą osobą. Wrażliwą na piękno i sztukę, ale też na przykrości; odczuwam wszystko intensywniej. Wiele razy zostałam w życiu skrzywdzona i wykorzystana przez innych. Stałam się nieufna i nieśmiała. Jestem na 3 roku studiów i nie poznałam na nich nikogo bliżej. Jest kilka osób, które mówią mi cześć – to wszystko. Mam wiele zainteresowań, gdyby tylko ktoś był prawdziwie zainteresowany rozmową ze mną..tyle rzeczy mogłabym przekazać. Mam prawie wszystko: dobre wyniki w nauce, pasje, jestem zaangażowana w wiele projektów. Mam chłopaka. Mimo to czuję wielką pustkę. Nie ma nikogo, kto zaprpsiłby mnie bezinteresowanie na kawę albo podszedł na uczelni. Skąd się to bierze? Może z mojej niewiary w swoje umiejętności społeczne. Postanowiłam zostawić maila: zlocistowlosa@gmail.com

  • alternatywka

    A ja już nawet się nie łudzę….zaczęłam studia 2 mies. temu,owszem zawarłam bliższą znajomość z 2 koleżankami,ale starałam się także mieć dobry kontakt z resztą roku.Rozmawiałyśmy ostatnio o planach na sylwka(nikt mnie przedtem nie zapraszał),więc przejęłam inicjatywę i-zaproponowałam im spędzenie go razem.Wiecie co odpowiedziały? Jedna,że ma już plany(gdy spytałam jakie to powiedziała,że jeszcze nie wie),a druga nie chce przerywać mojej tradycji-że pewnie będę siedzieć w domu nad książkami oglądając transmisje z tv.Moje zdanie się nie zmieniło-ludzie to świnie.Dając im swój czas i emanując pozytywną energią w zamian nie zyskuję przyjaciół.Kolejne etapy w życiu,to tylko kolejni ludzie,którzy interesują się Tobą wtedy,gdy potrzebują pomocy.Schemat się nie zmieniał i się nie zmieni,ale ja wciąż głupio miałam nadzieję,że w końcu przestanę łkać po kryjomu z samotności.Trudno,trzeba żyć dalej…

  • Łukasz27

    jak ktoś chciałby popisać : kod3e4r@gmail.com
    Łukasz, lat 27

  • albir.pl

    Smutne i prawdziwe… Prawdziwych znajomych/przyjaciół poznajemy gdy emigrujemy i mieszkamy w innym kraju. Wtedy można zobaczyć, czy dla kogoś się coś znaczy czy było się tylko znajomym od piwka.