Zmiana stanu cywilnego to wielkie wydarzenie. Niezależnie od tego, czy podchodzicie do tego romantycznie, czy też czysto praktycznie – nie da się ukryć, że obok ślubu tak po prostu się nie przechodzi. Nie – ślub jest jak wystający korzeń w parku – każdy MUSI się o niego potknąć, kiedy idzie ścieżką. I tak jak po potknięciu, krzyczysz coś niecenzuralnego w powietrze, tak i tutaj widząc ślub, niektórzy po prostu muszą o coś zapytać. Nawet, jeśli to średnio ich sprawa.
Jeszcze do niedawna czytając wiadomości czy artykuły o niewygodnych pytaniach, jakie zadają ludzie, myślałam sobie: “ale ze mnie szczęściara – w moim otoczeniu nikt mnie o to nie pyta”. Ale byłam naiwna! Nie pytali, bo okazało się, że żeby aktywować funkcję “dziwne pytania zadawane przez niezbyt bliskich ludzi” musisz po prostu wziąć ślub.
I wtedy się zaczyna. TORNADO PYTAŃ, na które wcale nie chce ci się odpowiadać.
LUDZKA CIEKAWOŚĆ NIE ZNA GRANIC
Ludzka ciekawość ogólnie mi nie przeszkadza – to normalna rzecz. Nie dziwię się, że ktoś jest ciekawy – sama jestem jedną z tych osób, które spacerując po osiedlu wspinają się lekko na palce, żeby zajrzeć do oświetlonych okien i zobaczyć, jak ktoś się urządził. Niestety. To silniejsze ode mnie.
Ale są rzeczy, na które nie chce mi się już odpowiadać, które są dla mnie niewygodne, lub które słyszę już setny raz, bo mam wrażenie, że wraz ze słowami “tak” przy ołtarzu, otworzyliśmy z mężem puszkę Pandory albo aktywowaliśmy jakąś klątwę, polegającą na tym, że bliscy i mniej bliscy, a także KOMPLETNIE nie bliscy ludzie zadają ci codziennie te same pytania.
To może opiszę je tutaj, żeby już więcej do nich nie wracać.
#1 KIEDY BOBAS?
O ile pytanie “ciocia czy bedziesz w cionszy” zadane przez moją bratanicę na Whatsappie bardzo mnie rozbawiło, o tyle już pytania dorosłych ludzi o to, czy planujemy już dziecko nie są już tak urocze.

Pytania o dziecko są złe na tak wielu poziomach, że przez chwilę rozważałam nawet osobny wpis na ten temat. Ale postaram się streścić i zaprezentować Wam poradnik pt. “Dlaczego nie powinieneś nikogo pytać, czy planuje dzieci”.
- Istnieje naprawdę dużo par, które stara się o dziecko, ale z tych starań nie wiele wychodzi. Takie pytanie skierowane do osób, które borykają się z problemami z zajściem w ciążę, może być bardzo bolesne, sprawić przykrość, i jednocześnie pogłębić presję na to, by w końcu się “udało”. Nigdy nie wiesz, z czym boryka się dana para – dlatego lepiej ugryźć się w język.
- Spora ilość kobiet jest także po przejściach związanych z poronieniami. Takie pytanie może spowodować powrót do złych chwil i znowu – przykrość, smutek. Niestety, ale ilość i procent poronień nie jest wcale taki mały – tylko mało się o tym mówi.
- Niektóre pary po prostu nie chcą mieć dzieci – może nigdy nie zechcą mieć, a może nie chcą mieć w tym momencie – i takie pytania są strasznie niewygodne i przykre, bo zadawane wielokrotnie sprawiają wrażenie, że robisz coś źle, że przecież skoro był ślub, to teraz dziecko, jak każdy normalny człowiek. No nie. Posiadanie dziecka nie jest obowiązkiem, jest za to ogromną odpowiedzialnością i nie każdy czuje potrzebę, żeby tą odpowiedzialność na siebie wziąć.
Równie męczące jest zakładanie, że ktoś te dzieci będzie miał. “To teraz bobas”, “może się młody pojawi”, “do roboty”. Jezu. Dajcie ludziom spokój.
#2 DLACZEGO TYLKO ŚLUB CYWILNY?
Zacznijmy od “tylko”. “Tylko” cywilny, jakby ślub cywilny był gorszym rodzajem ślubu, niepełnym – a tylko ten konkordatowy jest w stu procentach odpowiedni.

Myślę, że z tym jest tak, że większość z nas wychowała się z kościołem katolickim, więc jest to dla nas “jedyna” droga, to znaczy: każdy tak robi. Chrzest, komunia, bierzmowanie, ślub – nawet, jeśli od lat się do kościoła nie chodzi, to przecież trzeba w ten sposób, bo to “porządne”. Zwykłe cywilne śluby przeznaczone są dla rozwodników i innych takich “pariasów”.
Problem polega na tym, że mało to wszystko ma wspólnego z rzeczywistością. Według prawa, ślub cywilny jest tak samo ważny, jak ślub konkordatowy.
Dla nas akurat było oczywiste, że weźmiemy ślub cywilny – nie podoba nam się, jak ostatnio wygląda sytuacja w kościele katolickim i bylibyśmy hipokrytami, biorąc tego rodzaju ślub, jednocześnie nie popierając działań Kościoła.
Warto też pamiętać o tym, że zawsze ten ślub kościelny można zrobić, jeśli zmieni się światopogląd (co przecież też się zdarza – człowiek zmienia się całe życie).
#3 DLACZEGO WZIĘŁAŚ NAZWISKO MĘŻA?

A zmiana nazwiska to akurat kwestia, o którą wszyscy mnie pytali już po zaręczynach. Ponieważ w jakiś sposób moje panieńskie nazwisko to też trochę moja “marka” – wiele osób było szczerze zdziwionych słysząc, że przyjmuję nazwisko męża. Dla mnie jednak ma to wymiar symboliczny: tworzymy razem nową rodzinę, zaczynamy coś razem, stąd wspólne nazwisko.
Czy była to dla mnie łatwa decyzja? Nie łatwa, ale oczywista, to znaczy: raczej nie myślałam o innym wyborze. Czy jest mi szkoda, przykro? Tak, wypełniając podanie o nowy dowód się popłakałam 😀 Moje nazwisko panieńskie jest ważną częścią mnie (i zawsze będzie). Mam też umowę z mężem, że gdyby mi się odmieniło, to zmienię na dwuczłonowe. Jednak na razie nie chciałam się na to decydować.

W sieci natomiast funkcjonuję pod panieńskim nazwiskiem dalej (taka jest moja decyzja na razie) i to też dużo osób w oczy kole, od dwóch tygodni otrzymałam już kilkadziesiąt wiadomości prywatnych i komentarzy w stylu: “Marta, zmień nazwisko na instagramie!”, “Marta, masz złe nazwisko na blogu!”. Szeryfowie pilnują – prawie tak samo, jak mojego wieku – co roku po notce urodzinowej mam kilka komentarzy: “Marta, czas zmienić wiek w bio”. Także gdybym kiedyś zapomniała, ile mam lat, czy jak się nazywam – to zawsze znajdzie się życzliwa dusza, która mi to przypomni. Bez pytania.
Ale wracając do samego pytania: dlaczego wzięłaś nazwisko męża – no a dlaczego nie? W sensie, jak myślicie, zadając takie pytanie, jaka będzie odpowiedź? No przecież jest oczywista: ktoś zmienił nazwisko, bo widocznie chciał to zrobić. I tyle.
NIE MA GŁUPICH PYTAŃ, ALE CZASAMI SĄ NIEGRZECZNE
Nie chcę wkładać tym wpisem kija w mrowisko: głęboko wierzę, że 95 procent osób, które zadaje takie pytania, nie robi tego w żaden sposób złośliwie, ani nie ma na celu sprawienia przykrości. Tak jak pisałam na początku – ciekawość ludzka jest normalna. Mam tylko nadzieję, że może tym wpisem pokażę te kwestie pod innym kątem i komuś zmieni to trochę perspektywę 🙂
A jeśli ktoś z Was zadawał mi takie pytania – na przykład na wczorajszej sesji Q&A na moim Instagramie – to też się nie przejmujcie: ten wpis nie jest po to, żebyście poczuli się źle.
Ja się nie gniewam i naprawdę rozumiem.Wpis jest po to, żebym mogła wyjaśnić pewne kwestie i przy okazji nie musieć tłumaczyć rzeczy milion razy.
No i na koniec – ja też byłam kiedyś osobą, która zadawała pytania o dzieci – dopóki mi nie uświadomiono, że to nie jest do końca w porządku. Dlatego teraz zadając komukolwiek jakieś pytanie – staram się myśleć czy na pewno jest ono okej i czy… to jest w ogóle mój interes. 🙂

Ja po ślubie też nasluchalam się pytań o dzieci, zwłaszcza od teściów, którzy czekają na wnuka. Zaczęłam teraz odpowiadać ludziom, że nie powinno zadawać się takich pytań. Robi im się głupio i dobrze, bo to nie ja powinnam się źle czuć z głupio zadanym pytaniem.
Ja zdecydowałam się na nazwisko dwuczłonowe, a mojemu mężowi to nie przeszkadzało 😀 ale w sieci czy zawodowo wciąż posługuję się panieńskim, bo wyrobiłam sobie opinię, czy współprace 🙂
21 lat temu bralam ślub cywilny, przyjęłam nazwisko męża bo było to dla mnie oczywiste. Połowa ludzi “fochała” bo nie kościelny i nie było wesela. Jakby go było istotą małżeństwa. Pytania o dziecko, po urodzeniu pytania kiedy drugie bo idealna różnica itd… potem “życzliwa rada” dwie córki masz to by się synuś przydał…. Kościelny wzięliśmy 6 lat temu w obecności córek. Dla nich i dla nas. Ci sami ludzie komentowali- po co wam kościelny jak tyle lat bez ślubu (sic!!). Teraz mam odchowane córki, nabieramy drugiego oddechu i znowu życzliwi ; a nie chcesz dzidziusia? odmłodziłby cię… mam ochotę krzyczeć. To wcale nie jest życzliwość, to jest wścibstwo, chamstwo i czasem podejrzewam życzenie tego, czego wcale za dobre się nie uważa. Marto- nie daj się. Stanowicie z Patrykiem front i taki go trzymajcie. Mój Tato powtarzał- żyjesz dla siebie i najbliższych . Nie dla innych. Ty wiesz co dla ciebie najlepsze. Niech oni żyją swoim życiem nie twoim.
Jak widać ludziom nie da się dogodzić 😉
Czytam Twojego bloga od dawna, ale za ten wpis uwielbiam Cię jeszcze bardziej, a wręcz kocham po prostu. Mam 24 lata, ślub jeszcze przede mną, z moim narzeczonym jestem w związku od 5 lat, mieszkamy razem około lat trzech. Mam za sobą poronienie i właśnie najgorsze są dla mnie pytania “kiedy dzidziuś, no co Wy!Do roboty w końcu, czas leci “… A ja po prostu chce się sama czuć gotowa, tak samo mój narzeczony chce być gotowy, przecież oboje bardzo to przeżyliśmy…Pytania takie zadaje nawet bliska rodzina, która doskonale wie o naszej sytuacji, ale cóż zrobić… Dobrze, że piszesz o takich rzeczach, może niektórzy pukną się w czoło i przestaną pytać o dość intymne i delikatne sprawy innych.
A dla Ciebie i Patryka, wszystkiego cudownego na nowej drodze życia❤️(i duuużo cierpliwości do wścibskich osób!)
Całkowicie rozumiem – jako samotna 27-latka ciągle słyszę kiedy się zaręczę, wezmę ślub, będę mieć dzieci, itp. No cóż jakoś do tej pory nie znalazłam swojej połówki i zwyczajnie robi mi się przykro przy tych pytaniach, bo oczywiście bym chciała. I tak wiem, że ludzie są ciekawi i że pewnie nie robią tego złośliwie, ale mimo to jest to bardzo przykre.
Nie wyobrażam sobie samotnej osoby zapytać kiedy ślub… Nie dziwię się, że robi ci się przykro, wydaje mi się, że takich pytań już nie zadaje się “przypadkiem”, że to musi być wbijanie szpileczki.
Ja jestem z chłopakiem już 7 lat (od pierwszej klasy liceum). Ze dwa miesiące temu moja rok młodsza kuzynka się zaręczyła i planuje ślub na przyszły rok, więc od tamtego czasu non stop słyszę pytania, kiedy moja kolej i dlaczego jeszcze nie zmusiłam chłopaka do zaręczyn… Więc rozumiem Twój ból. Rozumiem też ludzką ciekawość, ale jednak są pewne granice 😉
Serio pytają cię dlaczego nie “zmusiłaś chłopaka do zaręczyn”? O jacie jaki nietakt! Brak mi słów…
Ja naprawdę Cię podziwiam za opanowanie i cierpliwość do tych pytan. Naprawdę . Mi nie mieści się w głowie jak „obcą” osobę można pytać o to kiedy dzieci? A czemu ślub cywilny? Jezu… dajmy ludziom żyć. Mam wrażenie ze ludzie gdzieś zatracili ta granice taktu i kultury.. myślą ze jak ktoś działa w internecie to już można z buciorami w jego życie wchodzić i oczekiwać ze będą robić tak a nie inaczej. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć ciekawość ludzi, ale nie to ze maja oni wobec kogos jakieś oczekiwania. I czasami wrecz narzucają zdanie. Pod podcastem o tym jaka masz wizje ślubu widziałam komentarz „ Marta ! Przemyśl fotografa, zobaczysz ze będziesz żałować” – No kurde! To jest Twoja decyzja, nie chcesz to nie. Jak ktoś mozne mówić jak masz żyć i czego będziesz żałować. No trudno najwyżej będziesz i co? Już się zagotowałam bo mnie takie pytania to dowód na nietakt i jakaś głupotę ludzka której nieznośne.
Super ze o tym napisałaś 😉
Całe szczęście mnie nikt nie pyta kiedy dziecko bo juz mam bobasa 🙂 slub tez miał być w tym roku ale odwolalismy. Nigdy nie zrozumiem czemu ludzie tak lubia wtykać nos w nie swoje sprawy i pytać o takie sprawy..
Muszę przyznać, że podziwiam takie cierpliwe osoby, które tłumaczą ludziom albo miło odpowiadają na te same pytania zadawane w kółko 🙂 Ja już chyba jestem za stara żeby się układać z upierdliwcami. Na pytanie ‘czy planujemy więcej dzieci’ rzucam takiego oto pingponga: czy ktoś własnie pyta czy uprawiamy seks? Bo właściwie do tego się to sprowadza, oraz skoro to taki lekki temat to może rozmówca też się pochwali częstotliwością. Szkoda, że średnio wypada wtedy robić ludziom zdjęcia, ale miny jakie robią mogłyby ozdobić niejedną galerię. A co do ‘kiedy ślub’, odpowiedź też banalnie prosta: jak się jakiś pogrzeb trafi. No bo wiecie, koszty sobie podzielimy na połowę, taniej wyjdzie. Olbrzymie oburzenie, zaszczytne miano bezczela roku i omijanie w zaproszeniach na wszelkie spędy gratis 😉 Niestety, ale jak ktoś nie łapie aluzji to trzeba albo przemówić do niego bardziej dobitnie albo wręcz bezpośrednio. Myślę, że nie wszystkie tego typu pytania zostają wypowiedziane naumyślnie, ale jeśli się powtarzają to warto zaoszczędzić sobie stresu.
Pytań po ślubie o dzieci i dziwnych insynuacji też mam sporo, łączę się w bólu i zgadzam się z tobą w 100%.
Co do ślubu kościelnego/cywilnego – wydaje mi się że większą “wagę” ma ślub kościelny, głownie dlatego, że domyślnie jest dożywotni, rozwodu nie dostaniesz 😛 Ale tak jak powiedziałaś, to nie jest tak że któryś rodzaj małżeństwa jest lepszy/gorszy bo przecież te zawierane cywilnie bardzo często są dużo szczęśliwsze niż te kościelne.
A propos pytań o nazwisko – przepraszam, bo też byłam jedną z tych wścibskich osób co Ciebie o to pytają ^^’ Bardziej mnie zastanawiała właśnie kwestia jakiego nazwiska będziesz używała w mediach. Na pewno na te pytania jeszcze się natkniesz, więc życzę Ci dużo cierpliwości! 🙂
Rozwodu po ślubie kościelnym nie dostaniesz, ale można go unieważnić i to nawet mając już dorosłe dzieci – jak to pokazał przypadek Kurskiego 😀
Wszystkim sie wydaje ze sa jedyni i orginalni jak zadaja takie pytania. A potem dostajesz 200 takich samych pytan i nawet sie nie ma ochoty odburknac, a co dopiero odpowiedziec.
A ja nigdy nie chcialam miec dzieci. Nie mialam meza ani stalego partnera a ludzie posuwali sie w swojej brutalnosci do stwierdzen, ze po to jestem na swiecie zeby gatunek przedluzac (Nie mieszkam w Polsce, inni kulturowo ludzie widza to tak, no dobra).
Nawet nie wiem czy to ludzka ciekawosc, czy poprostu schemat : slub, dzieci, choinka na Boze Narodzenie, drozdzowka na sniadanie itp. A jak sie wylamujesz poza ten schemat, to jestes inna, a inna to rozna od schematu( otwarta na nowe, odwazna, a nie zamknieta w stereotypach). Wiec Nasza odwazna Marto, dzialaj, buduj i rozwijaj siebie, bo na wszystko przyjdzie pora, a Ty musisz samo to poczuc, sama przezyc i
nikt tego za Ciebie nie zrobi, wiec niech siedzi cicho.
Rany jak zobaczyłam tytuł moje pierwsze myśli – (po akurat na instagramie dodałaś ostatni aby zadawać pytania) że podejrzewałam, że chodzi o to że teraz wszyscy pytają o ślub, jak świeżo upieczona żona. A tu aż tak prywatne wścipskie pytania.
Co do punktu (1) mnie krew zalewa kiedy ktoś pyta kiedy kto kiedy planuje dzieci. Mnie gdy ktoś spyta kiedy założenie rodziny bo latka lecą (teraz a mam 34 lata) mówię ,/jak nikogo to nie interesuje przelecieć do kolejnego podpunktu/ że planowałam urodzić w wieku 25 lat, ale jak widać plany się posypały. (rozstałam się z potencjalnym kandydatem na męża wtedy, później dowiedziałam się od ginekologa nie mając partnera że teraz że mam chorobę, że mogę mieć problemy z zajściem w ciąże i ją utrzymać wiec powinam już zacząć się starać! Niby z KIM! dla mnie to niedorzeczne pytać bo naprawdę teraz jest mnóstwo kobiet – przez siedzący tryb życia, hormony chemię w żywności którą jemy, że niszczy zdrowie. Urodzenie dziecka to raz ważna decyzja, bo też trzeba mieć czas i pienadze na dobre warunki aby dziecko sie rozwijało ale też nie sety los ma inne plany.
(2) dla mnie ślub to ślub, czy prze ołtarzem czy urzędnikiem powinien mieć taką samą wartość. To jest ta sama przysiega. Jeśłi nie czują się związani z Bogiem, lub nie umią oddzielić “Kościoła” od :kościoła” (ksiądz to jedno , Bóg to drugie) to nie powinni składać przed ołtarzem dla zasady że to tradycja. Wiec jestem z twojej decycji cywilnego. Dla mnie Bóg to zupełnie inna sprawa dla mnie to duchowa, a księża i to co robią to jest przyziemne, i też nie wszsytko mi się podoba, ale nie można że to co robi ksiądz to = Bóg. No ale to moje podejście.
(3) Serio? Ludzie cię dziwią, że przyjęłaś nazwisko męża. To chyba te osoby nie wiedzą, że podczas małżeństwa można zmienić nazwisko (nawet kobieta i mężczyzna może zmienić na nazwisko partnera nawet na dwu członowe). Ja jedynie mogę powiedzieć, że dla mnie na zawsze będziesz Hennig nawet za 10 lat – z moja koleżanką też nawet po 10 latach zdarza mi się zwrócić do koleżanek gdy pytają o Asię to która mam na myśli (bo są w naszej grupie dwie) to po jej panieńskim a się one śmieją, że takiej osoby nie znają już bo nie istnieje 😛
Wścibskie pytania to moim zdaniem nie tylko pytania… To raczej “ukryte” sugestie, że coś z Tobą nie tak i coś źle w życiu robisz. No bo przecież małżeństwo bez dziecka jest dla tych życzliwie zainteresowanych po prostu niekompletne. Choć muszę przyznać, że mimo iż osobiście zwracam uwagę na takie pytania i jestem boleśnie świadoma ich powszechności, to nawet mnie zszokowało, że padają one w kierunku osób, które są zaledwie dwa tygodnie (!!!) po ślubie. Ludzie, dajcie im się nacieszyć sobą i nową sytuacją!
Tak jak napisałaś, dzieci można nie mieć z wielu powodów. Poronienia i niepłodność to obecnie tak powszechne problemy, że naprawdę każdy powinien sobie przyswoić, iż takie pytania właściwie NIGDY nie są na miejscu. Nawet jeśli ich zadawanie przynosi jakieś korzyści (choć ja nie mogę się ich dopatrzeć), to ewentualny ból, cierpienie i złość, jakie mogą przynieść, wielokrotnie je przewyższają.
A co do nazwiska… Cóż, ludziom nie dogodzisz. Ja nigdy nawet nie rozważałam przyjęcia nazwiska męża (przez chwilę zastanawialiśmy się nad wspólnym podwójnym), w związku z czym po ślubie oboje zostaliśmy przy swoich. Matko, ile komentarzy się nasłuchałam (oczywiście, że ja, nikt jakoś nie pytał mojego małżonka, dlaczego nie przyjął mojego nazwiska i czy się za to obraziłam)! Myślałby kto, że jestem pierwszą kobietą na świecie, która podjęła taką decyzję lub że ludzie po raz pierwszy usłyszeli, że prawo w ogóle dopuszcza taką możliwość. Ale hitem i tak był komentarz o tym, jakie to miłe, że mój mąż “pozwolił” mi zostać przy swoim nazwisku. Ludzki pan, nie powiem 😉
Także podsumowując: ludzie nigdy nie mogą pozwolić innym po prostu cieszyć się życiem i tym, co się w nim aktualnie dzieje. A szkoda… Uważam, że trzeba jak najwięcej uświadamiać, jaką krzywdę mogą wyrządzać tego typu komentarze i jak bardzo są niegrzeczne. Zapamiętajmy: jedynymi akceptowalnymi uwagami, jakie można czynić w kierunku Młodej Pary, są:
– “Gratulacje!”,
– “Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia!”,
– “Pokaż obrączkę! Jak pięknie błyszczy!”,
– “Widać, że jesteście szczęśliwi!”.
I kropka 😉
Zgadłam dwa z trzech jeszcze przed kliknięciem w artykuł. xD Naprawdę NIGDY ale to NIGDY nie zrozumiem ludzi, którzy wchodzą w czyjeś życie z butami i depczą ludzkie szczęście jak jakiś trawnik publiczny. Dlatego sama już lata temu zamknęłam się i całe swoje szczęście trzymam dla siebie i osób których ono dotyczy. Nauczyłam się też odpowiadać na te pytanka bez odpowiadania tz. jak ktoś pyta czy mam ”kawalera” to odpowiadam że pięciu ( z mega poważną miną xD )itp. Życzę Wam szczęścia i cierpliwości 😀
A ja się cieszę, że o tym piszesz i ogólnie coraz częściej porusza się tego typu tematy (tych, których nie powinno się poruszać :D). Bo może dla kogoś wiąże się to z nieprzyjemną sytuacją, może ktoś ma jakieś wewnętrzne obawy – nie wiemy, jaka jest przyczyna i cym kieruje się dana osoba, ale warto uszanować jej decyzję i nie wchodzić z butami w życie prywatne. Tyle możemy dla siebie nawzajem zrobić. Uszanować czyjeś pobudki, zachowania i decyzje.
A ja mam pytanie z innej beczki, mam nadzieję, że nie niegrzeczne. Czy to twoja podobizna na bucikach na zdjęciu głównym? Urocze są!
Nie wiem czy to gdzieś przeczytałam czy usłyszałam, ale pamiętam świetną odpowiedź na trzecie pytanie.
+ dlaczego kobieta, uważająca się za feministkę, decyduje się na zmianę nazwiska na nazwisko męża?
– a co za różnica ojca czy męża?
Ludziom nie dogodzisz, a w ogóle to co ludzie powiedzą jak się zrobi coś co nie jest jakby jakimś standardem xD żyje się dla siebie nie dla ludzi i chodzi o to, żeby żyć w zgodzie ze sobą 🙂 bardzo podoba mi się twoje podejście, a sama mam podobnie 🙂
“Dla nas akurat było oczywiste, że weźmiemy ślub cywilny – nie podoba
nam się, jak ostatnio wygląda sytuacja w kościele katolickim i bylibyśmy
hipokrytami, biorąc tego rodzaju ślub, jednocześnie nie popierając
działań Kościoła.
Warto też pamiętać o tym, że zawsze ten ślub kościelny można zrobić,
jeśli zmieni się światopogląd (co przecież też się zdarza – człowiek
zmienia się całe życie).” – o, to, to! podpisuję się pod tym w 100%.
Od 9,5 roku żyję “ze swoim” na “kocią łapę”; mamy dziecko (nazwisko taty) i co? I żyjemy. Założę się, że szczególnie znajomi mojej mamy torturowali już ją po kilka razy pytaniami: “dlaczego tak?”. A ja ileś razy słyszałam: kiedy drugie dziecko? Pytać o to kobietę po 40 to trochę, jakby to powiedzieć… nie na miejscu? Pozdrawiam serdecznie. O to, dlaczewgo dziecko nie chrzczone mało kto pyta, bo jakoś wszyscy zakładają, że “wszyscy chrzczą dzieci” – dziwne, nie? 😉 U nas nie wynika to z braku śliubu kościelnego, a z przekonań, choć oboje wychowywaliśmy się “w kulturze katolickiej”
Może nie pytają, dlaczego dziecko nieochrzczone, bo o tym nie wiedzą? 😀
W szkole wiedzą, bo Młoda na religię nie chodzi:) Rodzina też wie, bo nie było zaproszeń. Jak poza tymi kręgami sprawa “wyjdzie w praniu”, bywa różnie – od zrozumienia, po kręcenie nosem, “co to nasze dziecko z domu wyniesie”. W najgorszym razie telewizor 😀 A tak na serio, dlaczego ludzie myślą, że jak ktoś nie wychowuje dziecka w wierze katolickiej, to mu robi krzywdę? Nie odcinam dziecka od spraw żadnej wiary – nie wyłączam telewizora, jak leci film nt. religijne, wręcz przeciwnie – zwłaszcza, jak dotyczą różnych religii. Trochę to przykre z tą wiarą :/
Ja nie zmieniłam nazwiska po ślubie i to dopiero jest szok. Nikt nie pyta co mną kierowało, za to wszyscy chcą wiedzieć co na to mój mąż i czemu się na to zgodził?!
O matko, tak jakby regułą było przyjmowanie po ślubie nazwiska męża, a ci, którzy tego nie zrobili, powinni być potępieni. Czasy się zmieniły, wiele jest osób, które żyją bez ślubu, bo zwyczajnie nie czują potrzeby brać ślub, i wiele kobiet, które nie zmieniają nazwiska po ślubie. W Hiszpanii i krajach latynoamerykańskich ludzie mają te same nazwiska (pierwsze nazwisko ojca i pierwsze nazwisko matki) przez całe życie, po ślubie kobieta nie pozbywa się swoich panieńskich nazwisk, ewentualnie dodawane jest “de” + nazwisko męża, ale niekoniecznie – tam nikt nie rzuca się o to, że kobieta nie zmieniła nazwiska po ślubie. Dobrze byłoby, gdyby w Polsce też było takie podejście do tej kwestii, a ludzie ogólnie mniej wtrącali się w życie i decyzje innych.
Ja właśnie wsadziłam kij w mrowisko, jak pijana koleżanka na imprezie w moim własnym mieszkaniu zadała nam pytanie kiedy dzieci albo czy chcemy dzieci, gdy nawet nie jesteśmy zaręczeni. Na moje słowa że takich pytań nie zadaje się, wielkie oburzenie i ogólnie koniec imprezy. Chłopak też nie rozumie tego, bo to przecież bliscy znajomi to można pytać. No cóż …
Od razu przypomniała mi się bajka o ojcu, synu i ośle.
http://madziowy.pl/bajka-o-ojcu-synu-i-osle-krytyczne-opinie-otoczenia/
Och, jak mnie wkurzają takie pytania (chociaż jeszcze nie były w moją stronę kierowane) to jest dla mnie takie wpieprzanie się w cudze życie… Przecież to nie to samo co zapytać “hej, skąd masz tą kurtkę?”. Dlatego dobrze, że o tym piszesz, Marta 🙂
Pozdrowionka!
Hej! Daria Zawiałow po ślubie przyjęła nazwisko męża, a pod panieńskim występuje i określa to jako pseudonim artystyczny. Czytałam twoje wpisy sprzed roku, gdzie mówiłaś, że zdecydowaliście się przełożyć ślub na 2020 i serce mnie bolało widząc co się w tym 2020 dzieje w świecie. Cieszę się, że wszystko wyszło idealnie i powodzenia na nowej (starej) drodze życia.
Współczuję. Mam takie samo podejście do pytań o dziecko. Ludzie, którzy zadają te pytania pchają się w życie intymne innych i nie zdają sobie sprawy z tego, że tak się nie robi.
A co do ślubu cywilnego, nie uważam, żeby był gorszy od kościelnego. Nie wszyscy ludzie są wierzący albo nie mają potrzeby wziąć ślubu kościelnego i tyle. Sama też chyba raczej wezmę ślub cywilny niż kościelny.
Dobrze, że napisałaś ten wpis, ale szkoda, że musiałaś go pisać, bo ludzie nie mają wyczucia.
Szczęścia w małżeństwie!! 🙂
Hej. Ja mam zupełnie inne pytanie. Od dawna czytam Twoje wpisy, oglądam kanał na YT i bardzo motywujesz mnie do działania swoją pozytywną energią. Niedługo sama planuję ślub, właśnie cywilny w plenerze i chciałam zapytać o miejsce, które Ty wybrałaś. W okolicy jakiego miasta to jest, czy polecasz i może skusisz się na jakiś wpis/filmik o tym jak wyrzeźbić swoje ciało. Niekoniecznie schudnąć, ponieważ jestem szczupłą osobą, ale jedynie bieganie pozwala mi zachować płaski brzuch i szukam alternatyw.
Hej. Ja mam zupełnie inne pytanie. Od dawna czytam Twoje wpisy,
oglądam kanał na YT i bardzo motywujesz mnie do działania swoją
pozytywną energią. Niedługo sama planuję ślub, właśnie cywilny w
plenerze i chciałam zapytać o miejsce, które Ty wybrałaś. W okolicy
jakiego miasta to jest, czy polecasz i może skusisz się na jakiś
wpis/filmik o tym jak wyrzeźbić swoje ciało. Niekoniecznie schudnąć,
ponieważ jestem szczupłą osobą, ale jedynie bieganie pozwala mi zachować
płaski brzuch i szukam alternatyw.
Hej…Dawno już nie byłam na blogu…ale trafiłam dziś….i na pewno nie przypadkiem;)
Poczytałam wpis o rozmemłaniu i powiem Ci że jesteś dziś drugą osobą która mi uświadamia stan w którym jestem. Pierwszą osoba był ksiądz z którym modlę się różaniec. Teobańkologia. Polecam.
I nie pisałabym tego komentarza, gdyby nie ten artykuł gdzie piszesz że “nie podoba Ci się to co się dzieje w Kościele”…
Mi też się nie podoba. Widzę wszystko, słyszę bo jak nie słyszeć kiedy trąbią na lewo i prawo jakich to mamy kapłanów… codziennie obok wiadomości o zachorowaniu na covid, można przeczytać coś skandalicznego o kościele. Nie przeczytasz nic natomiast, o cudach, jakie się wydarzają, chociażby u nas w Polsce w Legnicy czy Sokołówce, Nie dowiesz się o Objawieniach Matki Bożej w Medjugorie i innych częściach świata. O tym nie ma nic. NIC.
Nie zawsze byłam taka ąle zrozumiałam. Dzieki Bogu. A właściwie dzięki Maryji…to ona niesamowicie dotknęła i odmieniła moje serce. Życzę Tobie i każdemu kto to czyta, by mógł doświadczyć tej łaski i zrozumieć że Kościół to Jezus, nie ludzie, nie księża.
Jezus, który żyje, nie szukajcie go w grobie bo On zmartwychwstał. Jemu trzeba zawierzyć swe życie, warto;)
Do pierwszego pytania się zgodzę też się o to pytali. Drugiego pytania nie było, bo mam ślub kościelny. Ale trzeci mnie zszokowało jeszcze takiego pytania nie słyszałam. Większość kobiet dziedziczy nazwisko męża.