Kiedy inni przechadzają się w czasie letnich wieczorów trzymając się za rękę, ty siedzisz w pokoju z oknami otwartymi na oścież i zajadając lody, oglądasz film o miłości. Kiedy próbujesz się dogadać z koleżankami, by wyjść gdzieś razem w piątek, za każdym razem kończy się na tym, że one nie mogą, bo mają randkę. Kiedy inni siedzą na wykładzie i wysyłają smsy do swoich chłopaków lub dziewczyn, ty szybko piszesz wiadomość “co tam u ciebie?” i wysyłasz ją do mamy.Masz 20 lat i nigdy, przenigdy, nie byłaś w związku. Przynajmniej w takim prawdziwym. […]
Mam 20 lat i nigdy nie miałam chłopaka
Kiedy inni przechadzają się w czasie letnich wieczorów trzymając się za rękę, ty siedzisz w pokoju z oknami otwartymi na oścież i zajadając lody, oglądasz film o miłości. Kiedy próbujesz się dogadać z koleżankami, by wyjść gdzieś razem w piątek, za każdym razem kończy się na tym, że one nie mogą, bo mają randkę. Kiedy inni siedzą na wykładzie i wysyłają smsy do swoich chłopaków lub dziewczyn, ty szybko piszesz wiadomość “co tam u ciebie?” i wysyłasz ją do mamy.
Masz 20 lat i nigdy, przenigdy, nie byłaś w związku. Przynajmniej w takim prawdziwym.
Siedzisz w pokoju i zastanawiasz się co z tobą – albo z reszta świata – jest nie tak. Dlaczego Marta z krzywym zębem jest już w trzecim związku, Anka z nogami jak dwa salcesony za chwilę bierze ślub, a Monika wydaje się codziennie być na innej randce? Dlaczego miłość spotyka wszystkich oprócz ciebie?
I dlaczego, do cholery, nie możesz znaleźć żadnego NORMALNEGO chłopaka?
CO ZE MNĄ NIE TAK?
Wniosek jest jeden – niepotrzebnie się martwisz.
NIE JESTEŚ JEDYNA
Ale rozumiem, dlaczego tak bardzo odczuwasz brak jakiegoś mężczyzny przy boku: wiem jak to jest, kiedy chcesz się do kogoś przytulić i nie masz do kogo. Kiedy oglądasz wszystkie te słodkie zdjęcia na internecie i chciałabyś sobie zrobić podobne z kimś, ale jedyne, na kogo możesz liczyć, to twój gruby kot.
CO ZROBIĆ?
Po pierwsze: przestań narzucać sobie presję. Myśląc w stylu ” o Boże, mam 20 lat i nigdy się nie całowałam” sprawiasz, że sama zaczynasz zachowywać się bardzo…desperacko. To tak jak z nadmiernym stresowaniem się egzaminem – gorączkowo próbujesz sobie przypomnieć coś, czego się uczyłaś i nie możesz. Tu jest to samo. Skupiając się na znalezieniu chłopaka sprawiasz, że nie zauważasz kandydatów tuż przed twoim nosem. Widziałam też, jak moje koleżanki, poznając nowych facetów zaczynają zachowywać jak kompletne wariatki: głównie dlatego, że właśnie tak bardzo chcą kogoś mieć, że starają się za bardzo. Palną głupotę, brakuje im języka w gębie, rumienią się i wycofują.
Po drugie: wyjdź do ludzi! Nic dziwnego, że nie możesz znaleźć kogoś, z kim możesz chodzić na randki, jeśli ciągle przebywasz w gronie tych samych znajomych. Zapisz się na jakieś warsztaty, dołącz do grupy na facebooku, załóż konto na portalu randkowym, przyjmij zaproszenie na domówkę od koleżanki, z którą nie jesteś bardzo blisko. Każda okazja jest dobra do poznania chłopaka. Może oprócz klubów – tam zazwyczaj wszystko dzieje się tylko jednej nocy.
Po trzecie: uśmiechnij się i doceniaj. Pisałam już kiedyś o tym, że wystarczy się uśmiechnąć, by być tysiąc razy ładniejszym. Działa. Doceniaj to co masz – nie przejmuj się, że dalej jesteś singlem. Na pewno masz powody do uśmiechu.
Po czwarte: nie spinaj się tak. Prędzej czy później amor cię uderzy, a jakiś facet porwie twoje serce. Obiecuję.I wiesz, kiedy to się stanie? W momencie, w którym przestaniesz wreszcie szukać i się wyluzujesz. Wiem co mówię. Głowa do góry!
Ja swojego znalazłam w ławce obok na angielskim.


Jak czytam ten post po wydaje mi się, że pisałaś go pode mnie 😛
Jestem wróżką!
Mam 20 lat, nigdy nie miałam chłopaka i nie mam z tym najmniejszego problemu 😉 Nie mam parcia, choć czasami czuję się jak Bridget Jones gdy sama jem lody. Oczywiste, że czasami myślę ‘O! Fajnie byłoby mieć chłopaka!’, ale to trwa 5 minut raz na 2 miesiące. I tyle! Jeżeli jutro trafi mnie strzała amora nie będę się przed tym panicznie bronić, ale jeżeli jest mi pisana miłość w wieku 40 lat to będę starała się ten czas wykorzystać jak najlepiej, a nie zmarnować go wyłącznie na czekaniu 🙂
Pozdrawiam!
PS Co z Twoimi praktykami w WH? 🙂
Bardzo miło mi słyszeć, że tak racjonalnie podchodzisz do tego tematu 😀 Przybij piątkię!
PS Zapytałam ich kiedy będą wyniki, powiedzieli że za parę tygodni. Ciągle czekam, jak tylko będę coś wiedziała (niezależnie od wyniku) to dam Wam znać!
Trzymam kciuki!
Aha i jeszcze jedna taka refleksja – nie warto uzależniać swojego szczęścia od drugiej osoby. 🙂 Tego życzę każdej (jeszcze) niezakochanej dziewczynie. Ja na szczęście to wiem 🙂
Mam prawie 20 lat, nigdy nie miałam chłopaka i czasami mi brakuje kogoś, do kogo mogłabym się przytulić.Zawsze wiążę to z tym, że po prostu faceci patrzą na urodę (a ja nie jestem piękna niestety) i na to czy dziewczyna potrafi być przebojowa – a ja raczej jestem z tych nieśmiałych. Za to mam wspaniałą przyjaciółkę, a od przytulania mam naprawdę kochanych i uroczych kumpli z uczelni 😉
Jesteś piękna! Każda z nas jest piękna niezależnie od tego kto co mówi. Tylko trzeba to dostrzec, a kiedy Ty to dostrzeżesz – dostrzegą to i inni. 🙂
Joanna ma rację. I najważniejsze! Jak najczęściej stosuj “po trzecie” 🙂
Ja w wieku 20 lat też nie miałam chłopaka i jakoś mi to nie przeszkadzało. Teraz też jestem sama, nie jest łatwo, bo w pracy 99% to żonaci i mężatki, co chwilę rozmowy o ślubach, dzieciach, czasem rozwodach… a rodzina co chwilę mnie z kimś swata! I wiecie co? Swatanie mi przeszkadza! A reszta – kompletnie nie. Bo nie chcę zachowywać się jak moje rówieśniczki, które – faktycznie – gdyby miały neon na czole, świeciłyby desperatka. Ale widać nie mają innych pasji 🙂
Zabiłaś mnie tym tytułem. Mam 19 lat, nigdy nie miałam żadnego chłopaka, ale jakoś nie wydaje mi się, żebym takowego potrzebowała. Kota mam, przytulić się można, gdy już bardzo się chce.
Poza tym. <3 bo u Ciebie zaznacza się na różowo i <3 za “wypasionego bloga” : D
Kiedyś moja koleżanka pokazała mi Twój blog, mówiąc, że Cię podziwia. Ja mam radochę, że należysz do BKWA. 🙂 Masz świetne podejście do wielu spraw, genialnie się Ciebie czyta. Pozdrawiam ciepło 🙂
Mam 21 lat i byłam tylko w jednym związku. W sumie nadal jestem – od prawie 4 lat. Też mi smutno 🙁 chlip chlip. A tak serio: masz rację – grunt to się nie spinać. Ja swojego znalazłam co prawda nie w ławce obok, ale poprzez znajomego… połączył nas Harry Potter i Gwiezdne Wojny. Także ten… 🙂
nie mam jeszcze 20 lat, lecz prawie 17. ale ten post podniósł mnie trochę na duchu, mam nadzieję, że podziała trochę dłużej 🙂 dość często odczuwam pustkę w tej kwestii zastanawiając się dlaczego, ale jedynym najlepszym sposobem jest po prostu nie myśleć tak o tym, bo człowiek się zadręcza…
Mam 21 lat, niedawno byłam w do tej pory jedynym, bardzo krótkim zresztą związku i prawdę mówiąc cieszę się, że jestem wolna 😉 I na razie nie szukam kolejnego partnera. Cóż, chyba pisane mi życie singielki. A bardziej doskwiera mi brak znajomych czy przyjaciół…
Dokładnie mam to samo! jestem singielką i jak brak chłopaka jakoś znoszę i nie jest mi źle to znajomych bardzo mi brakuje, mam tylko 3 koleżanki a na dodatku 2 z nich mieszkają po za moim miastem więc nie widujemy się za często 🙁
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam ten wpis, ponieważ utożsamiam się, a nawet nad-utożsamiam, bo nie byłam w żadnym związku do 24 roku życia 😀
Bardzo fajny post i myślę, że pomoże wielu dziewczynom, które czują się nieszczęśliwe z powodu braku faceta.
Przyznam, że u mnie też zaczęło się dość późno. Spotykać się z chłopakami zaczęłam dopiero w wieku ok. 18-19 lat, wcześniej nie miałam na to czasu, bo przecież tyle fajnych rzeczy było do zrobienia z dziewczynami! 😀 I serio- nie żałuję tego!
Na szczęście, za moich czasów nie było FB ani nawet Naszej Klasy, w ogóle niewiele osób w liceum miało Internet, więc nie czułam się z każdej strony osaczona przez szczęśliwe związki.
Swojego męża poznałam jako 19-latka, zupełnie przypadkiem. Najpierw rozwinęła się nasza przyjaźń, a potem wyszło z tego coś więcej 🙂 Lada dzień mija nam 7 lat 🙂
Uważam, że nie ma się co spieszyć. W wieku 20 lat to trzeba bawić się i szaleć, a nie ładować w związki. Na to jeszcze przyjdzie czas!
Uwielbiam czytać Twoje posty:) Połowa z nich pisana jakby pode mnie^^
Byłam kiedyś taką dwudziestką co zastanawiała się “czy coś jest, do cholery, ze mną nie tak?”. Aż w pewnym momencie przestałam się spinać, przejmować. Wtedy poznałam mojego obecnego męża:D
Mam blisko 17 lat i nie dość, że nigdy nie miałam chłopaka, to również i takich prawdziwych, prawdziwych przyjaciół. Ale pytaniem “Co ze mną nie tak?” trafiłaś w sam środek (przynajmniej w moim przypadku:)), bo zadaje je sobie codziennie. Jednak akurat brak drugiej połówki mi nie doskwiera – lubię mieć czas, który poświęcam na rozwój i wydaje mi się, że kiedy amory nie w głowie, dobrze jest się skupić na sobie.
Tak jak napisałaś, najważniejsze to przestać go szukać, bo wtedy zachowujemy się jak totalne desperatki i każdy facet się boi, że zaraz będzie musiał stawać na ślubnym kobiercu. I nie mówię tego ot tak – w momencie, w którym postanowiłam w końcu olać całą tą presję, poznawać nowych ludzi, skoncentrować się na swoich pasjach, nagle poznałam jego i weszłam w swój pierwszy prawdziwy związek 🙂 I miałam wtedy dwadzieścia jeden lat 🙂
Ważne jest to, by nie uzależniać swojego szczęścia od tego, czy się ma, czy się nie ma faceta. Bo żaden związek nie zagwarantuje szczęścia (nie mówię o pierwszych miesiącach w których panuje istny Walt Disney). Także uszy do góry, całe życie jeszcze przed nami 🙂
Też mam wrażenie, że to tekst pisany pode mnie 😛 Co prawda 20 lat nie mam, ale wkrótce będzie się to mnie tyczyło 😛 I to nie tak, że nie wychodzę do ludzi, etc – po prostu takiego nie znalazłam i jakoś szukać specjalnie nie zamierzam. Prędzej czy później go spotkam 😉
Ja mam 19 lat, nigdy nie próbowałam szukać chłopaka, sądzę, że to przez środowisko w którym się obracam. Nie mogę się doczekać, aż pójdę na studia i poznam nowych ludzi, gdy patrzę na moich znajomych mam wrażenie, że jestem w podstawówce, okej, nie trzeba być ciągle poważnym, ale to jak oni się zachowują…
Co więcej, nawet nie mam kota!
Czytam ten wpis, czytam komentarze i rozmyślam o co tak naprawdę mi chodzi i jak to jest ze mną. Przez większość życia (jak to brzmi) nie rozpaczałam z powodu, że jestem sama, jak miałam 20 lat zupełnie się tym nie przejmowałam. Ale teraz dobijam 24 lat i powoli zaczyna mi to przeszkadzać, nie potrzebuję związku po to żeby się dowartościować, polubić siebie, itd, nie, to już dawno opanowałam. Ale nie oszukujmy się, ja to wszystko rozumiem, rozumiem te wszystkie rady, ale powoli zaczynam się zastanawiać, czy oby na pewno nie jest ze mną coś nie tak :P. Może jest i może powinnam się pogodzić, nie można mieć wszystkiego.
Ale z drugiej strony wiem, że jeśli już jakimś cudem z kimś bym była to szybko zaczęłoby mi to przeszkadzać, bo potrzebuję wolności, niezależności, potrzebuję czasu na swoje życie. I niby nikt mi do szczęścia nie jest potrzebny, ale…, no właśnie, zawsze jest jakieś ale.
Haj Fajw Marta 😀 Tekst świetny i w 100 % się z nim zgadzam 🙂 Wychodzi, że jestem jedną z najstarszych jak dotąd(23) i tez nie miałam chłopaka, i co -i nic 🙂 Nie mam parcia na bycie “w związku” jak moje koleżanki, niektóre chodzą wręcz z banerem “DESPERACJA” nie tylko świecącym napisem. Jestem szczęśliwa,mam przyjaciół, rodzinę, kochanego kota<3 , pasję i cały czas odkrywam świat:) Udzielam się gdzie tylko mogę i jestem otwarta na ludzi. Do niedawna bardzo przeszkadzały mi komentarze ciotek/wujków że “Ojej, TY nadal sama, zostaw te studia, włóczysz się po świecie zamaist męża szukać, to już ten czas” albo “to smutne że jesteś sama”. Teraz kiedy to słyszę, odpowiadam tak jak napisałaś, że nigdy nie wiem kiedy spotkam swoją 2 połówkę, może właśnie zderzę się z nim na uczelni biegnąc na zajęcia albo będę siedzieć obok niego w samolocie. Tak jak piszesz trzeba wyluzować i robić swoje a miłość prędzej czy później się znajdzie 😉
Ja właśnie w klubie poznałam wspaniałego mężczyznę. Byłam tam przypadkiem, w najgorszy dzień z możliwych. Zmienił się całkowicie. 🙂 Niedługo już będziemy obchodzić rocznicę, a więc… aby tak dalej! 🙂
Ja zakochałam się pierwszy raz w wieku 22 lat, ale za to raz a dobrze 🙂
Ten tekst jest trochę o mnie. 20 (prawie 21) lat i żadnego chłopaka. Nie jestem jednak desperatką (ok, czasami nachodzą mnie głupie myśli w stylu “co ze mną nie tak”, ale nie panikuję).
Czytam Twój blog już od dłuższego czasu i nie ukrywam, że między innymi właśnie dzięki Tobie zaczęłam prowadzić swój.
Byłoby mi miło, gdybyś od czasu do czasu zechciała “rzucić okiem” na moje wypociny 😉
Pisz nadal, widać, że Twój styl się rozwija i wciąż znajdujesz tematy, które w jakiś sposób dotyczą niemal każdego 🙂
Ja mam ponad 20 lat, miałam kilku chłopaków i w sumie to żałuję, że będąc młodsza zajmowałam się “pierdołami”, a nie myślała o nauce i rozwoju. Bo dopiero mając te 25 lat jestem w związku, który mnie uszczęśliwia. I też miałam mojego obecnego partnera wiele lat obok siebie, tylko ja – głupia – go nie widziałam… Więc trochę zazdroszczę takim dziewczynom, o których mowa w poście. Pomyślcie o tym, że to czas dla Was, nie ma co zadowalać się “byle czym” czy szukać związku na siłę, bo możecie z nich wyjść jeszcze bardziej nieszczęśliwe i pokaleczone. [Czas na bełkot niepoprawnej romantyczki] Sam się znajdzie w pewnym momencie i wtedy zrozumiecie czemu tyle lat byłyście same 🙂
Ten post mnie dotyczy, mam 20 lat, nie mam chłopaka, a jak już się znajdzie to szkoda słów… może jestem zbyt wybredna, ale najczęściej zdarza się jak podrywa mnie pijany chłopak.
mój mnie również znalazł na angielskim. przysiadł się i tak zostało do dziś… nie ukrywam, że wcale tego nie chciałam, ale teraz jest cudownie od 4 lat <3 najgorsze co może być to desperacja
Matko, skojarzyła mi się ta glupia piosenka, która ostatnio wszedzie słychać, że życie jest małą ściemniarą.. to tak a propos fragmentu : “zycie potrafi być wredną, pokręconą zołzą’ 😉
Bardzo mądrze napisane! I w odpowiednim momencie…
Mnie wkurza ta presja społeczeństwa i ciągłe pytanie wujków, ciotek, kuzynostwa: “Masz już jakiegoś kawalera?”. Do cholery, nie mam, bo nie potrzebuję. Czy jedynym życiowym celem jest znalezienie drugiej połówki? Realizuję się w wielu dziedzinach życia, mam napięty grafik, lubię być wszędzie i spotykać się z wieloma ludźmi. I myślę, że chłopak trochę rozbiłby mój tryb życia. I zmieniłby Pat. A Pat nie lubi zmian.
Mam prawie 21 lat i nie mam chłopaka (brzmi troszkę jak w AA, szczególnie, że co drugi komentarz się tak zaczyna :P). I zależy od dnia… Są takie, gdy go brakuje, bo wszystko się nie układa, mam zły humor i chciałabym się do kogoś przytulić, a są taki, gdy nawet nie mam czasu się nad tym zastanowić, bo zbyt wiele się dzieje. Wolę te drugie, ale niestety zbyt wiele jest tych pierwszych ostatnio. A wtedy wałkuję w kółko temat: co ze mną jest nie tak!? I wiem dokładnie – kompleksy, cała masa… A dopóki się ich nie pozbędę, to dalej co któryś wieczór będę płakała w poduszkę…
Pot – Mam dwadzieścia lat i biorę ślub – idealnie podpina się pod ten temat. Napisałaś tam coś, co zdążyłam już wielokrotnie zacytować. Mianowicie – jeśli masz dwadzieścia lat i chcesz wziąć ślub, to go bierz. Jeśli masz 50 i nie jesteś gotowa, to daj sobie spokój. Czy tam jakoś tam :). W każdym razie uważam, że związek nie woda, nie trzeba mieć, żeby żyć. To wolny wybór i nie każdy musi. A jeśli się chce, ale się nie udaje, to zawsze pozostaje Internet. Tutaj wszystko jest możliwe :). Ja na chłopaka jeszcze poczekam, bo na czternastolatkę nikt nawet jeszcze nie próbuje wywierać presji. Za to moja koleżanka zmienia chłopaków tak szybko, że za każdym razem słyszę o innym. I całe szczęście. Związek czternastolatki z 30-latkiem niekoniecznie może skończyć się dobrze.
”Chłopaka”. Chyba nie ma się czym martwić, szczególnie, że chłopak może być kimś totalnie mniej wartościowym dla Ciebie, jak dobry przyjaciel. Ni na siłę ! 🙂
Generalnie lubię Twój blog. Ale czytając ten wpis… Czy on jest pisany dla gimnazjalistek? Licealistek??
Jak się ma 20 lat, to ma się życie przed sobą. I pstro w głowie. Parcie na siłę na poważny związek w tym wieku jest raczej mało… poważne. Chyba, że się ma ambicję, żeby wystawić sobie (czy jak to się tam nazywa) odpowiedni status na fejsie.
Marcinie, przejrzyj sobie komentarze przy tej notce czy przy wpisie o zerwaniu. Myślę, że dla wielu dziewczyn to jest problem i nie chodzi o to, że chcą mieć statusik na fejsie albo po prostu poważny związek na siłę. Myślę, że sporo z nich czuje się samotnie i chciałoby mieć się do kogo przytulić.
No i przepraszam Cię bardzo, ale Twoje myślenie o dwudziestolatkach zalatuje na sto kilometrów stereotypami. Znam dużo moich rówieśniczek, które wcale nie mają pstro w głowie. Nie wszystkie chodzimy na kluby, ale też nie uważam, żeby były przez to jak “stare maleńkie”.
Wpisem chciałam wesprzeć dziewczyny, które serio taka sytuacja przygnębia – chociażby przez tą samotność czy jakąś durną presję otoczenia, cokolwiek.
PS Ja też lubię Twój blog. Pozdrowionka!
Mam 23 lata, nigdy nie miałam chłopaka, facetów zaczynam się już praktycznie bać, w każdym razie nie umiem z nimi rozmawiać, co mnie frustruje dużo bardziej niż sam brak. Obawiam się, że im więcej czasu upływa mi w tej samotności, tym mniejsze szanse na jakąś zmianę, zresztą teraz i tej zmiany się boję, bo przecież nie wiem, nie umiem, zawsze byłam sama. Staram się o tym nie myśleć, w ogóle nie myśleć, bo wtedy do głowy przychodzą straszne głupoty, tylko działać, na szczęście czasy “nikt mnie nie chce, czyli jestem taka beznadzieeeejnaaa” już mi minęły, ale nie oszukujmy się – samorozwój, korzystanie z życia, wszystko fajnie, ale fajniej byłoby to robić z kimś.
Ten post idealnie się wpisuje w moje obecne życie. Co prawda 20 lat nie mam, bo mam 17, ale sytuacja ta sama.
Ostatnio też zostałam olana przez chłopaka, na którym mi zależało, typowa sytuacja: narobił nadziei i zostawił. Ale było, minęło, udało mi się już ogarnąć. Pomógł mi w tym wyjazd w ciepłe miejsce, daleko stąd. Wszystko przemyślałam i było bardzo dobrze przez cały ten tydzień, a dziś… jakaś chandra znów mnie chyba złapała: parę niemiłych osób, kilka nerwowych sytuacji, a i tak potem schodzi do jednego: że nie mam nikogo, a chciałabym mieć.
Bo jak to wszyscy wiedzą i zostało to już wiele razy powiedziane: jestem jeszcze młoda, wszystko przede mną itp. itd. ALE miło jest mieć taką osobę. Jeszcze kiedy większość koleżanek kogoś ma, a ja wiecznie bez pary…
Jakoś do tej pory nie udało mi się trafić na tą odpowiednią osobę. Wcale nie mam nie wiadomo jakich wymagań, chcę po prostu, żeby mnie kochał i akceptował taką, jaka jestem, żebyśmy się dogadywali. To chyba niedużo, ale może w dzisiejszych czasach mało takich osób?
Wcześniej rzeczywiście byłam dość zdesperowana, teraz krótko mówiąc mam to gdzieś. Wyluzowałam jakoś. Jedynie jak jestem w towarzystwie, gdzie każdy z kimś, a ja sama to tak trochę nieswojo się czuję, ale poza tym jest ok. Trudno jest jak jest, ale czy to oznacza, że mam być wiecznie nieszczęśliwa? Mimo tylu zawodów (w tym 2 dość poważnych) ja nadal wierzę, że w końcu mi się uda, że w końcu ktoś odpowiedni stanie na mojej drodze i nie będę musiała się za nim uganiać, jak to było do tej pory.
Najciekawsze i na swój sposób zabawne jest to,że jakoś my się nie żalimy,że nie mieliśmy/nie mamy dziewczyny w wieku 20 lat. Nie wiem czy to będzie jakieś pocieszenie czy nakreślenie “problemu” ale ciężko żeby każda miała chłopaka jeżeli większość z nich do związku jeszcze nie dąży.
BTW Marta dopisz w aukcji albo tutaj,że dorzucasz autograf to się wartość telefonu i zainteresowanie aukcją zwiększy 😉
Retskim
Też niedawno to zauważyłam. Tylko np. w moim otoczeniu taki chłopak uchodzi za wolnego strzelca, korzystającego z wolności, a dziewczyna zawsze jest “biedna”, bo nikogo nie ma. Dla przykładu: spotkanie rodzinne, wszyscy pytają się młodego chłopaka o dziewczynę i jest tak: “jesteś jeszcze młody, wyszalej się”, pytają dziewczynę, odpowiedź mniej więcej taka: “ojej, biedna jesteś, nie martw się, w końcu kogoś znajdziesz itp. itd.
I rzeczywiście większość chłopaków nie jest gotowych do związku, sama się o tym ostatnio przekonałam, myślałam, że 20-letni chłopak będzie już w miarę dojrzały, a okazało się, że niejeden młodszy od niego byłby bardziej odpowiedzialny… właśnie tu chyba leży cały problem: żeby w takim wieku, w jakim jesteśmy znaleźć osobę, która będzie już gotowa do związku.
Hej, wpadałam na Twojego bloga przypadkiem i zapowiada się ciekawie:)
Bardzo fajna notka, taka podnosząca na duchu z dużą dawką optymizmu 😉
Pozdrawiam!
Jestem pewna, że pocieszyłaś tym postem sporo młodych dziewczyn. 😉
Dziękuję Ci za ten wpis
Dobry wieczór, jestem anonimową singielką, lat mam 25… Przydałaby się grupa wsparcia może jakaś? 😉
A tak na serio, to co z tego, że nie mam chłopaka? Skoro mam pasje, własne plany i kompletny brak czasu nawet na sen a co dopiero na jakieś randki. Ale z drugiej strony… no właśnie zawsze jest jakaś druga strona 😉 – co ze mną jest nie tak? W życiu nie znajdę na to odpowiedzi to po co się męczyć. Z jednej strony nie brzydka, ale może za chuda, inteligentna, ale może za mądra, przebojowa – ale może właśnie świeci mi już baner z napisem desperacja, bo koleżanki rodzą dzieci, a ja mam tylko karierę. Nie mam pojęcia co widzą faceci kiedy patrzą i poznają mnie, najwyraźniej kogoś kto ich chyba nie potrzebuje, skoro się mną nie specjalnie interesują, a jak już to na chwilę. Na dłuższą metę głupio być ciągle jedyną dziewczyną na imprezach bez pary, za każdym razem jak się pojawi jakiś niesparowany facet zawsze mnie z nim łączą (jakby życie było jakimś polonezem na studniówce, który trzeba zatańczyć z kimś). Ale facet by się przydał (nie do przytulania – od tego mam poduszkę), ale do bycia, bo w trudnych chwilach (albo w tych całkiem szczęśliwych) przyjaciółka może Cie olać bo ma swoje życie, a facet musi być i już – od tego jest. No i czynsz na połowę zawsze łatwiej znieść 😛
Dzięki Twojemu postowi jutro wstanę z uśmiechem i lekką głową, bo od kilku miesięcy opisana w nim sytuacja spędza mi sen z powiek i niezmiernie frustruje. Koniec z tym! Dziękuję 🙂
Monia
Mam 23 lata i też nigdy nie miałam chłopaka wszyscy w koło kogoś mają a ja nie. Twój tekst mnie trochę podbudował. Ale mam taki problem PROSZĘ O POMOC W czerwcu mam wesele i nie mam z kim iść wszyscy będą z kimś a ja sama. Co myslicie o tym żeby zaprosć chłopaka w którym jestem zakochana. Problem polega na tym że on mnie nie zna:( Ja go tak
Chłopak się ucieszy. Będzie chodził dumny jak paw przez rok. Jeśli ma problemy ze sobą, przestraszy się i nie odpowie.
Ja lat 20, z Poznania, szczupły, dowód płci przeciwnej, że i tu się zdarza i nie jest to niczym tragicznym! Tym bardziej, że mnie nawet wielkie relacje chyba nie interesują. Chociaż z chęcią zapoznałbym dziewczynę do mnie podobną, z nijakim doświadczeniem w relacjach damsko-męskich, które to wynika z jej na wskroś innego ( np. introwertycznego ) stylu bycia i braku ochoty na takowe burzliwe związki. Której tak jak ja, po prostu – nigdy nie interesowały związki, nawet takie przelotne, poniekąd też nie było na nie okazji (i NIE, nie musi to od razu oznaczać żem ja szkaradny). Ja zajmuję się swoim i jakoś specjalnie mi nie spieszno. Jednak gdyby znalazła się jakaś bardziej intrygująca okazja? Możliwe. Skoro już to opisałem, to zostawię kontakt, też jakieś miejsce. Bardzo ciekawe zatem, czy być może natknie się na to jakaś nie-otyła-wcale-nie-najbardziej-szkaradna-na-świecie kobieta z przedziału 18-25, znajdująca się w podobnej sytuacji i wyrażająca podobne priorytety, potencjalnie chętna na wykorzystanie mych “bratnich” preferencji. Zakładam, że nawet sama tylko rozmowa z taką osobą mogłaby okazać się dość ciekawa, w końcu byłaby to dość bratnia dusza pod tym względem, ale płci przeciwnej. Kontakt poprzez email ( intrower@o2.pl ).
No niekoniecznie na każdego przyjdzie czas, to bajka.
Ja też kiedy miałam 20 lat nie byłam w żadnym związku, i myślałam podobnie jak piszesz. Ze trzeba poczekać. Tak samo myślałam jak miałam 23 lata. A teraz mam 28 lat i się nie doczekałam.
luz w butach… Zapamiętam! 🙂
Dziękuję za ten wpis. Czuję się po nim o wiele lepiej.
Bardzo spodobał mi się Twój wpis bardzo podniósł mnie na duchu 🙂
Mam 20 lat i też nigdy nie miałam chłopaka.
Ostatnio częściej myślę o miłości, związkach i innym podobnych rzeczach.
Cały czas mówię sobie, że jak schudnę to znajdę tego jedynego. Haha, akurat – to tak nie działa.
Ale na szczęście wyznaję, że gdy się wierzy to nie ma rzeczy nie możliwych i zawsze jest nadzieja, więc muszę po prostu być cierpliwa i czekać, a może miłość mnie zaskoczy zza rogu – oby 😉
I dziękuję Ci serdecznie, że przypomniałaś mi o powodach do radości – a mam ich ostatnio dużo. Warto to zauważać.
Pozdrawiam,
A.
Podniosło mnie to na duchu, za co dziękuję.
Cześć!
Dręczyła mnie dziś straszna chandra, dlatego postanowiłam trochę “pobuszować” w sieci i jakimś cudem tutaj trafiłam. Wpis świetny, bardzo pokrzepiający i podnoszący na duchu 😉 Podpisuję się pod połową komentarzy,które przeczytałam: czułam się tak, jakbym czytała o sobie. Mam 19 lat i nigdy nie miałam chłopaka. Jestem typową introwertyczką, osobą nieśmiałą i typowym molem książkowym. Szczerze mówiąc zawsze wolałam spędzać czas wolny w samotności, czytając nowy nabytek Stephan’a King’a czy oglądając dobry horror niż wyjść do klubu ze znajomymi…Choć mam grupę wspaniałych przyjaciół, na których zawsze mogę polegać i kocham ich z całego serca. Jakoś do niedawna bycie singlem mi nie przeszkadzało, wciąż rezygnowałam z szerzej pojętego życia towarzyskiego i nie próbowałam nawet nikogo poznać, jednak z czasem zaczęła mi doskwierać samotność…Zaczęłam zauważać, że czegoś ewidentnie mi w życiu brakuje i chciałabym być szczęśliwa, przeżyć romans, zakochać się od pierwszego wejrzenia…Czułam na sobie presję otoczenia, denerwowały i zasmucały mnie zdjęcia uśmiechniętych par na fb, statusiki i inne duperele…W życiu nic nigdy mi się nie układało, zawsze pod górkę, wiecznie problemy i zmartwienia. W dodatku przytłaczała mnie codzienna rutyna, której musiałam się podporządkowywać bez słowa skargi i stwarzałam pozory “Wszystko jest w najlepszym porządku”. Niestety wcale tak nie było. Dopadła mnie depresja albo jakieś załamanie, często rozmawiałam z przyjaciółkami, ale to uczucie bezsensu nie mijało. I wtedy często zadawałam sobie pytanie “czy coś jest ze mną nie tak?!”, “czemu tak się czuję?” itp. Miałam mocno nadszarpniętą psychikę, zadręczałam się rzeczami, które nie zależały ode mnie a miały miejsce w przeszłości. Fakt faktem, postanowiłam, ze coś z tym zrobię. Przestałam o tym myśleć, rozpamiętywać, zadręczać się, wypominać i rozpaczać. Zajęłam umysł innymi rzeczami, zmieniłam stare nawyki 😉 pomogło. Czasem nachodzą mnie takie melancholijne myśli, ale szybko mijają. Mam nadzieję,ze spotkam kogoś, ale nie próbuję tego robic na siłę 🙂 Niedługo zacznę studia! Mam nadzieję, że ten nowy rozdział w moim życiu będzie o niebo lepszy i przekreśli definitywnie przeszłość!
Pozdrawiam serdecznie,
Monia 🙂
Napisałaś wręcz coś, co próbuję uświadomić mojej koleżance już od kilku lat! Dziękuję ci za to.
Ja mam 21 lat, studiuję i nigdy nie miałam chłopaka. Zawsze miałam też problemy z nawiązywaniem nowych znajomości. Trudno mi porozumieć się w grupie, czuję się przytłoczona. Próbuję to zmienić, jednak wychodzi mi to dosyć mozolnie ehh
mam 16 lat i do tej pory miałam jednego chłopaka (przez internet) gdy zerwał ze mną załamałam sie psycicznie i nerwowo przez jakiś rok jakoś dopiero 3 miesiące temu si ogarnełam … ale czasami sobie myśle dlaczego ja z nim “chodziłam” skoro sie nigdy nie widzieliśmy ? tylko gadaliśmy przez tel itd ? jak słucham czasami mojej przyjaciółki to aż mi sie smutno robi ale słuchajcie dziewczyny nie jeteście sami bo chłopak mojej przyj ma 23 lata i ma 1 dziewczyne w życiu …
Zabrzmi jak banał, ale jeżeli ktoś nie kocha sam siebie, to go nikt inny też nie pokocha. Może zdarzy się jakieś zauroczenie, ale kiedy przeminie, wszystko się sypnie, albo przerodzi w niezbyt szczęśliwe małżeństwo. Często potrzebujemy kogoś, żeby nas pokochał, wtedy, kiedy w głębi duszy sami siebie nie kochamy czy nie akceptujemy takim, jakim jesteśmy, więc szukamy kogoś, kto wypełni tę pustkę. Kogoś, kto nam udowodni, że wcale nie jesteśmy tacy straszni, jak nam się wewnątrz wydaje.
Tyle, że jeżeli wewnątrz czujemy pustkę, to czym chcemy obdarować ukochaną osobę? Okej, przy zauroczeniu ta pustka na moment znika, jest się czym dzielić. Tyle, że kiedy zauroczenie minie, pustka wróci. Wtedy zacznie nas drażnić to, tamto, siamto w partnerze, zacznie się wzajemne wytykanie. Zacznie przeszkadzać, że ta druga osoba już nie potrafi wypełnić tej pustki. Nie idealizuje nas jak na początku. I pustka się pogłębi.
Znów będziemy chcieli, żeby nas ktoś pokochał i wypełnił tę pustkę choć na chwilę. I tak do usranej śmierci, chyba że sami tę pustkę w sobie wypełnimy własną miłością i akceptacją siebie. Wtedy przyjdzie prawdziwa miłość. Bo ją w sobie mamy i to samo będziemy przyciągać. Przyciągać “miłość”, a nie ciągłe jej “poszukiwanie”.
Faktycznie bardzo banalne i do tego bzdura
“Często potrzebujemy kogoś, żeby nas pokochał, wtedy, kiedy w głębi duszy sami siebie nie kochamy czy nie akceptujemy takim, jakim jesteśmy, więc szukamy kogoś, kto wypełni tę pustkę” to w takim razie ja jestem osobą, która akceptuje zarówno swój wygląd i charakter, wady i zalety. I co? Fajni i wartościowi faceci wolą puste zakompleksione laski , które właśnie maskują swoje kompleksy facetem.
A ja mam 20 lat i pomimo że jestem towarzyszą i dosyć kochliwą osobą nigdy nie miałam chłopaka.
Wiadomo jeden może dać kosza, drugi też, przecież nie każdemu trzeba się podobać
Ale od wielu lat podobali mi się chłopaki i jakoś nadal jestem bez jakichkolwiek doświadczeń uczuciowych
Raz tylko przez ułamek sekundy się całowałam z chłopakiem to właściwie on mnie pocałował , jednak on nie był w moim guście. Wiem , że gdybym chciała to bylibyśmy razem , ale on był leniwy , chamski , napaleni. Zupełna przeciwność mnie i tych , którzy mi się podobali
Więc twoja teoria jest błędna
Faceci wolą zakomeksione laski , bo czują się wtedy przy nich jak Pan i władca, który może wyciągnąć niewiastę z opresji
Może w głębi duszy boisz się związku, ograniczeń,albo czegoś zupełnie innego – sama musisz znaleźć, co to jest. To, co Ci nie pozwala znaleźć właściwej osoby.
Mam kumpla, który twierdzi, że chce się zakochać, ale sam z siebie jest tak kontrolującą osobą i dominującą, że – choć sam nie dopuszcza tej myśli do siebie – to nie znajdzie dziewczyny, chyba że bezwolnego golema bez planów, marzeń i własnego zdania – jeżeli ktoś taki jest na świecie.
I Twoja teoria jest błędna w części – inny mój kumpel, to “pi*zda” która gwoździa wbić nie potrafi, własnego zdania nie ma, ale kobietę ma taką, która rządzi i pomiata wszystkimi, nim również. Jak widzisz – nie ma jednej zasady. Są rożni faceci i różne kobiety.
Jak się chce, to się da. Jak się nie chce, to się nie da i nie znajdzie drugiej połowy – ta teoria się sprawdza. Zapytaj siebie, dlaczego nie chcesz związku, albo dlaczego gustujesz w facetach, z którymi nie potrafisz stworzyć wartościowego związku, albo… zapytaj siebie o wszystko, co pomoże Ci znaleźć odpowiedź, dlaczego jesteś sama. Bądź ze sobą szczera, nie musisz nikomu mówić o tym, jakie odpowiedzi znalazłaś stojąc przed lustrem i patrząc sobie samej w oczy. Sama musisz znaleźć odpowiedź…. Jest w Tobie.
Marcin, oczywiście że nie wszyscy są tacy sami. Ja się związku nie boję. Nie jestem też desperatką. Odpowiedź na pytanie:”Czemu Ne możesz stworzyć stałego związku?” Znalazłam jakiś czas temu. Jestem wysportowana, niegłupia, dbam o siebie. W takich facetach też gustuję, ale tacy zawsze woleli takie puste laski, które nie wiedzą czym jest sport, nauka też im nie w głowie, ale tonę tapety należą rano na siebie. Tak więc jak komuś podobają się takie laski to ja Ne mam szans
To jest odpowiedź. Niestety jest to zupełnie niezależne ode mnie, bo nikogo do niczego nie zmuszę
Marcin, ja mam w tym roku 21 lat i niestety miałam dotychczas takie podejście jak we wpisie- poczekam. W gimnazjum uważałam, że þo za wcześnie i w liceum znajdę fajnego chłopaka. W liceum niestety nie było nikogo, kto by mi się podobał, więc łudziłam się, że na studiach na pewno kogoś znajdę i tak jak pisałam autorka- ” obiecuję, że wcześniej czy później uderzy w Ciebie amor”- i tak uderzył we mnie na studiach. Spodobał mi się jeden kolega z grupy. I spodobał na tyle, że jak miałam doła i chciałam rzucić studia to miałam jego w myślach, że nie będę to widzieć i jakoś dzięki temu zostałam na studiach. Tyle że jest jeden problem- on mnie ma gdzieś. Nie powiedziałam mu wprost, że się w nim kocham, ale uśmiechałam się dużo, starałam się zgadywać przy najgłubszych sprawach np “Jak tam kolokwium poszło?”- taki standard. No ale on nie wykazywał żadnego zainteresowania. To widać, gdy ktoś jest zainteresowany i widziałam, że jemu podoba się koleżanka z sąsiedniej grupy
Też zrobiłam rachunek sumienia swojej sytuacji. Była beznadziejna. Nie mogłam nigdy narzekać na powodzenie, ale ja się podobam zawsze osobom, które nie podobają się mi, a ja nie potrafię być na siłę z desperacji, bo wszyscy kogoś mają, w takiej sytuacji już wolę być sama
Tylko nie rozumiem, dlaczego mam takiego pecha? Dlaczego porządni faceci, którzy mi się podobają mają mnie gdzieś?
Owszem, żeby kogoś kochać trzeba pokochać najpierw siebie, ale ja zawsze lubiłam siebie, lubiłam spędzać że sobą czas, z książką czy przy filmie, ale ile można? To jest moja jedyna rozrywka.
Nie poszłam niedawno na ślub kuzyna, bo nie miałam z kim, a wszyscy tam przyszli by sparowani i zanudziłabym się na śmierć, bo ani potańczyć ani nic
I mój wolny czas to film, książka, sport….od czasu do czasu jakiś wypad z koleżankami, ale nic poza tym
Szczególnie że większość koleżanek już kogoś ma i nie mają dla mnie czasu
Ostatnio już w ogóle się zdołowałam, bo miałam dobrą koleżankę, która też była singielką i obie byłyśmy cięte na facetów, w sensie powtarzalysmy sobie, że facet do szczęścia nie jest potrzebny itp, ona sama powiedziała, że nie chce zakładać rodziny, chyba że zgłupieje w przyszłości
No i ta sama dziewczyna teraz ma chłopaka
Uważam, że to trochę niesprawiedliwe, bo jeśli ktoś chce być sam to ok, ale samotność nie z wyboru jest straszna
Mi, jako osobie, któr a zawsze była silna i niezależna też już zaczyna doskwierać
Wielu chłopaków mi się podobało, ale albo zajęci albo nie zainteresowani
Szukam cały czas powodu, co jest że mną nie tak. Musi być coś nie tak, bo to niemożliwe, żeby mieć takiego pecha
Powiem Ci, że ja mam 20 lat, za kilka miesięcy 21 (we wrześniu konkretnie) a nigdy nie miałam chłopaka i nie zanosi się na to.
Owszem, robiłam rachunek sumienia, dlaczego zawsze podobam się facetom, którzy mnie mają gdzieś, a we mnie kochają się ludzie nie w moim guście.
Powoli do tego doszłam- przy chłopakach, którzy mi się podobają robię się bardzo nieśmiała, czasem palmę jakąś głupotę, choć słyszałam, że to normalne w przypadku osób zakochanych. Muszę to zmienić, ale to chyba jest silniejsze ode mnie
Chociaż z drugiej strony czy nieśmiałość to wada? Nie wydane mi się
Dlatego tym bardziej nie wiem już co robić
ale to prawda, nie na każdego przyjdzie czas. są ludzie stworzeni to bycia samotnymi i nie lubię osobiście wciskania mi kitu, że przyjdzie na mnie czas, bo nie przyjdzie.
Co za bzdura! Beznadziejny tor myslenia. Nic dziwnego, że nie przyjdzie, skoro odpychasz samym nastawieniem. 🙂
Tylko że to prawda
Czemu niektórzy mają wciskać sobie kit przez tak długi czas iż kogoś znajdą jak to niekoniecznie musi nastąpić
Bardzo trafny komentarz! Sama mam 18 i często spotykam się ze stwierdzeniem, że jak chłopak ma 24 lata nie ma i niegdy nie miał dziewczyny to jest wolnym duchem korzystającym z życia , a jak dziewczyna ma 24 lata u jest sama to od razu traktuje się ją jako stara panna. Ja co prawda mam 18 lat i tez nie miałam chłopaka i uważam że wiadomo iż jak się ma 13 -14 lat to nie należy się spieszyć , ale jednak w pewnym momencie kiedy przychodzi jakąś impreza czy studniówką i wszyscy dookoła siedzą i się całują albo przytulają a ty siedzisz sama lub-co najwyżej -z jakimś znajomym to aż dziwnie trochę . Ja tak miałam na studniówce i przyznam , że w takich chwilach lepiej jest mieć chłopaka , bo chłopak to jednak co innego niż znajomy kolega
A skąd ta pewność, że pewnego dnia przyjdzie Amor? To nie atak, to ciekawość. Przecież skądś się biorą stare panny, prawda?
To wszystko jest ładnie napisane , ale tylko tak fajnie się mówi. Wierzyłam w to jak byłam w gimnazjum. Teraz skończyłam liceum. I co? Miss Polonia nie jestem , ale dbam o siebie , lubię żartować i uśmiechać się, mam dużo zainteresowań, wychodzę do ludzi , ale to ludzie siedzą w doma; mam zainteresowania, jestem wysportowana
Zawsze myślałam, że stawiam za wysoko , mam za duże wymagania , ale niedawno mnie olśnieniło, że chciałabym kogoś takiego samego jak ja. Nie chodzi o wygląd a o charakter:miły, spokojny , uprzejmy.
Czy to tak dużo?
Wielokrotnie wyjeżdżając gdzieś na wakacje. Zakochałam się. Wszyscy , w których się kochałam byli identyczni. Nie z wyglądu a z charakteru.
I bardzo boli , kiedy zamiast oglądać się za mną chłopak wybiera laskę, której największym hobby jest obgadywanie innych, za sport uznają bieganie na zrobienie tipsów itp.
Żeby oni brali kogoś wartościowego a ci wszyscy jak jeden mąż woleli jakieś puste dziunie
I nie wiem czemu fajni faceci gustują w takich laskach
Pozwolę sobie napisać komentarz, bo dziś tak mnie naszło na zwierzenia. Może i miłość przyjdzie, choć nie jestem tego taka pewna. Takie opinie są bardzo powszechne ale wśród… osób w związku, albo jeszcze częściej takich, które od zawsze były “w obiegu”. Ci, którzy nie mają i nie mieli, lub w ogóle się na to nie zanosi narzekają i się smucą, bo z czasem będzie trudniej, a jest też takie określenie jak stara panna. Może niektórzy myślą praca, ambicja. Ale to na miłości każdemu zależy, nawet, jeżeli o tym nie mówi otwarcie. I coś takiego po prostu oznacza, że nie jesteś zbyt dobra, żeby z kimś być. Że jesteś złym człowiekiem albo nie takim, jakim być powinnaś. Albo, że zwyczajnie masz pecha i musisz z tym żyć. Życie jest po prostu niesprawiedliwe. Bo ileż razy widzimy “te dziewczyny”, które nie mogą wybrać, bo stoi 10-ciu w kolejce.
Można mówić 18 lat to mało i “jeszcze kogoś znajdziesz”. Ale to 50/50. Bo znam tych, którzy mając 15 poznawali miłość swojego życia.
No tak, pokazcie mi chociaz jedna dziewczyne ktora jest wolna, ma te swoje 20 lat, lubi sie czasem przytulic i ma choc troche czasu dla chlopaka, jeszcze ani razu nie poznalem takiej dziewczyny ktora mialaby te cechy, chociaz pewnie to tylko ja poznaje takie wlasnie osoby… I to jest wlasnie bardzo nie sprawiedliwe ze inni maja takich na peczki a ja nawet jednej takiej nie moge znalesc
Mam to samo tylko z facetami
A to jest najgorsze ze jak poznasz taka zla osobe i zacznie ci zalezec za szybko to puznie ci jeszcze sprzeda kopa i masz kilka dni z glowy bo zastanawiasz sie co zrobiles zle, czy jestes jakis “popsuty”, czy nawet obwiniasz sie ze to twoja wina, oczwiscie ja tak mialem ale puki co szukam tam tej drugiej połówki ale teraz juz chwilę poczekam zanim jej to powiem czy mi zalezy na niej
Ja mam 21 lat i za cholere faceta nie moge znalezc od prawie 4 lat i jest mi ciezko samotnie.Uwazam ,ze mam w porzadku charakter ale faceci do mnie jakos nie lgna.
To moze cos powiedz o sobie, znaczy może sie polubimy bo mam podobne zdanie :3
Asia spokojnie nie jesteś sama, mam podobnie nic roczników jestem rok młodsza
No ale ile można być samemu?!
Mam to samo
Wszyscy tu piszą, jaki to ten artykuł jest świetny i podnosi na duchu. A ja powiem wprost i bez owijania- jest beznadziejny. Ja wielokrotnie udzielałam się na forach pisałam dokładnie to samo. Wcielamy w życie te rzeczy i nic nie działa.
Mam 19 lat i pomimo że jestem osobą towarzyską i kochliwą nigdy nie miałam chłopaka, ani na poważnie ani na nic innego.
Kochałam się w wielu chlopakach, no ale w życiu się różnie układa, więc dla pocieszenia zawsze sobie powtarzałam, że jestem młoda i nie czas. I taki efekt. W dodatku nie dostałam się na wymarzone studia i będę musiała rok siedzieć w domu.
Kiedyś myślałam, że to przeze mnie , moja wina itp., ale jestem osobą miłą, kulturalną, uśmiechniętą z zainteresowaniami, ale jak widać to nie działa. Trzeba być gburem bez perspektyw na życie , żeby mieć fajnego chłopaka.
“Uśmiechnij się, kiedyś przyjdzie ten jedyny”, “na tego jedynego trzeba czekać”, “miłość przyjdzie z czasem”
Guzik prawda. Tak słodko mówią tylko osoby takie jak autorka, czyli takie, które mają kochającego chłopaka i udzielają pseudo porad innym ludziom
Po pierwsze nie na rzucam sobie presji. Wręcz przeciwnie. Z boku wyglądam na wyluzowaną, silną i niezależną, ale takie desperacji facetów mają więc teoria błędna
Po drugie wychodzę do ludzi. Jestem niesamowicie towarzyszą osobą. Uwielbiam odwiedzać nowe miejsca , poznawać nowych ludzi , ba , obozy sportowe co roku od gimnazjum to coroczna tradycja
A i tak fajni , wysportowani chłopcy woleli puste panny , które ze sportem nie mają nic wspólnego
PP trzecie uwielbiam się uśmiechać , to upiększa każdego człowieka
Po czwarte serio? To skąd się biorą stare panny? Tak , pewne napiszesz że to ich wybór, ale to nie prawda. Owszem są takie osoby , ale najczęściej to wynik traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, ale osobiście uczyło mnie kilka nauczycielek nie mających mężów i były to kobiety zgorzkniałe, pozbawione uczuć. Z resztą ja im się nie dziwię. No bo w wieku lat 15 można marzyć o miłości, gdy am się 50 już nie koniecznie
Także ten artykuł może i pocieszający, ale na pewno nie prawdziwy. Przeczytaj komentarze dziewczyn. Serio one wszystkie są zdesperowane, gburowate , spinające się i siedzące w 4 kątach?
Chyba jednak nie
To są tylko poszczególne przypadki
Także ja nie wiem jak osoby , które mają chłopaków “pocieszają całą resztę samotnych dziewczyn.
To tak jakby gruby uczył anorektyka jak być chudym
Całkowicie podpisuję się pod tym komentarzem. Autorka sprawia wrażenie osoby, która żyje z głową w chmurach. Sama pisze o sobie, że jest młodą osobą, a mimo to czuje się władna wydawać tak kategoryczne oceny. Tak się po prostu nie robi, i to jeszcze publicznie. Artykuły tego typu robią tylko krzywdę osobom samotnym i dają im złudną nadzieję. Jakiś czas temu napisałam nawet maila w tej sprawie do autorki bloga, ale nie znalazła (nie chciała znaleźć) czasu, aby na niego odpowiedzieć.
Trochę niepraktyczny ten artykuł
Zabawne jest to, że o tym, iż na miłość przyjdzie czas piszą osoby będące w związkach. Jakoś nie spotkałam singla, który by myślał tak samo.
Najlepiej jest opisywać na blogach jak to wszystko z tobą w porządku, zajmij się swoimi pasjami, popatrz na swoje sukcesy, wychodzi z domu i śmiechaj się. Taaaa łatwo się mówi. A co jeśli ktoś przekroczył 20stke, ma przeróżne zainteresowania, które realizuje; patrzeć na swoje sukcesy ma dosyć, bo nie ma się nimi z kim podzielić; z domu wychodzi co dzień z uśmiechem a i tak nic?
Nie prawdą jest, że na każdego przyjdzie czas. Owszem, z takim podejściem jest trudno, ale skądś się biorą stare panny i kawalerowie prawda?
a autorce fajnie się pisze , bo sama ma faceta i jest szczęśliwa. Ciekawe czy by była tak samo szczęśliwa mając 22 lata nie mając nigdy wcześniej chłopaka
Ja tak
Ja nie pisałam ale czytałam
I wróciłam po roku do tego artykułu
To zabrzmi naprawdę głupio, ale stresuje się tym że mam 14 lat i nie mam chłopaka. I wiem, że to strasznie głupie i nawet nie jestem pewna czy sama tego chce. Wszystkie koleżanki/przyjaciółki mają ”crusha” a ja jak patrzę się dookoła to jakoś nic w nich nie widzę. Jestem raczej typem introwertyka, ale potrafię rozmawiać z ludźmi. Mam wrażenie że czuje presję jakbym MUSIAŁA mieć chłopaka, zakochać się itd. ale nawet tego nie chce. Czuję się trochę jakby społeczeństwo wymagało odfmnie tego :/
Nie potrafię pisać o sobie, no cóż, spróbuję, bo czuje, że to i mnie dotyczy.Odkąd skończyłam liceum zaczęło mnie dopadać obsesyjne myślenie o byciu w związku. Do tej pory (mam 20lat) nie znalazłam odpowiedniego życiowego towarzysza. Tłumaczę to sobie tym, że priorytetem jest dla mnie edukacja, chciałabym się dalej rozwijać, w tym roku zaczynam studia. Mój wolny czas wypełniają seriale, filmy i dbanie o sylwetkę, nie tak dawno temu zaczęłam biegać, lubię też pilates, potrafię urozmaicić sobie życie.ALE tak jak wspomnialas brakuje mi osoby z którą mogłabym dzielic swoje codzienne rozterki, zwyczajnie po ludzku porozmawiać, wyjść na spacer, powałęsać się we dwoje.Owszem, bycie indywidualistą ma swoje benefity, ale nadchodzą dni, gdy przewartosciowujesz swoje życie, bo okazuje się, że coś istotnego ci umknęło. Mam wrażenie, ze w tym niekończącym się wyścigu szczurów bardziej liczy się prestiż pracy tudzież pozycja spoleczna niżeli zaspokojenie szczęścia osobistego, czyli czegoś tak bezinteresownego jak miłość…
Mam 19 lat i również nigdy nie miałam chłopaka. I nadal go nie mam, w sumie z własnej winy, bo w przeciągu ostatnich kilku lat jednak jakieś “obiecujące” znajomości były. Nawet teraz jedna jest. I co? I, cóż, wybredna ja. Nie tyle pod względem wyglądu, co charakteru. Bardzo szybko się zrażam, bardzo wiele zachowań mi nie pasuje. Nabieram przekonania, że chyba trafiam ciągle na ten sam typ faceta (no okej, chłopaka). Denerwuje mnie nadmierna opiekuńczość (zaznaczam: nadmierna), denerwuje mnie przytakiwanie i dostosywanie swoich opinii do mnie, jakbym była stereotypową głupią blondi co to strzeli focha bo facet z którym się spotyka nie lubi yorków. To ostatnie wręcz boli. Chciałabym mieć kogoś, ale jednocześnie boję się tego, jak to będzie. Bo w związku trzeba zaufania, a ja mam z nim problem. Możliwe, że po prostu jestem wybredna i nadinterpretuję zachowania, które tak naprawdę są niewinne. Może za daleko wybiegam i wyciągam zbyt pochopne wnioski. I może faktycznie przyciągam jeden konkretny typ – na moje nieszczęście ekstrawertyka. Nie wiem już sama, ale żyję sobie nadal nadzieją że ktoś odpowiedni mi się w końcu napatoczy, że będzie jak z moim ulubionym kardigankiem – zobaczę i będę wiedziała, że to mój. 😀
Przepraszam, że tak się tu z moim marudzeniem rozpisałam, ale jakoś mi tak lepiej na sercu teraz. Wesołych Świąt!
Wątpię, że w ogóle to odczytasz, ale dopiero zobaczyłam ten wpis, bo dopiero co skończyłam 20 lat i dopiero co wpisałam w internecie “dlaczego nie mam chłopaka?”, jest 31 grudzień, może dlatego..
Ale w sumie to chce podziękować, bo to niby proste, niby oczywiste, ale wokół wszystkich otaczających ludzi nagle zaczyna się czuć klaustrofobicznie z powodu tego braku. Niby jest samotnie, ale tak na prawdę to nie ma na co narzekać i tym wpisem mi o tym przypomniałas, dziękuję bardzo
Czytam ten blog od 2 lat i tak, nadal jestem sama