Przez cały czas szukania mieszkania i przeglądania ofert, byłam pewna, że jeśli kupno, to tylko z rynku pierwotnego. Nie znałam się na remontach, nie wiedziałam, jak miałabym się w ogóle do tego zabrać i sądziłam, że nie jestem w stanie urządzić mieszkania „po kimś” tak, jakbym chciała.
A potem na spróbowanie poszliśmy oglądać mieszkanie z rynku wtórnego i wpadłam.
Jak śliwka w kompot.

Kiedy tylko przekroczyliśmy próg tego mieszkania, wiedziałam, że chcę, żeby było moje. Odpowiadało mi pod każdym względem: jest zlokalizowane w mojej ulubionej dzielnicy, jest rozkładowe, ma dużą kuchnię, blisko teren do biegania i klimat. No i jeszcze jedno: ma antresolę.
Antresolę!
Dajecie wiarę?

CZEGO SZUKAŁAM? MOJE WYMAGANIA

Mieszkania szukaliśmy baaardzo długo. Pierwszy raz rozmawialiśmy o potencjalnym kupnie 3 lata temu, ale jak przeliczyliśmy finanse, to się okazało, że możemy co najwyżej kupić sobie działkę, ale w Simsach. Temat więc wrócił około 1,5 roku temu na poważnie i od tamtego momentu bardzo regularnie przeglądałam wszystkie ogłoszenia i strony deweloperów. Miałam kilka wymagań, które mieszkanie miało spełnić. Marzyłam o zamkniętej i dużej kuchni (po 3 latach życia z aneksem kuchennym, szczerze takie układu nienawidzę), o terenie do biegania, o mieszkaniu rozkładowym oraz takim, które będzie dawało przestrzeń.

Tak jak pisałam na początku – chciałam mieszkanie „czyste” z rynku pierwotnego. Jednak we Wrocławiu osiedla, które mnie interesowały, były budowane w miejscach, które albo były bardzo oddalone od centrum, albo nie miały wokół nic, oprócz pustki. I innych domów. Ewentualnie, jak już spełniały wszystkie wymagania, to kosztowały tyle, że musiałabym zbierać jeszcze kilkanaście lat, żeby było mnie na nie stać.
Nie do końca o to mi chodziło.

Analizowaliśmy już różne scenariusze – od wybudowania domu gdzieś indziej (i zapełnienia ogródka stadem alpak) czy przeprowadzkę do innego miasta, gdzie mieszkania w jakiejś miłej okolicy byłby dużo tańsze.
W końcu, za namową mojego brata, zaczęłam przeglądać mieszkania na rynku wtórnym. Byłam do nich uprzedzona, bo te, które znajdowały się na mojej dzielnicy, mimo, że czasami nadawały się do remontu generalnego, kosztowały tyle samo lub więcej, co te z rynku pierwotnego.

Aż w końcu znalazłam jedno – w wybranej dzielnicy, nie takie złe (chociaż też do remontowania) i z ceną, która nie sprawiała, że buty spadają. I to był strzał w dziesiątkę.

MOJE MIESZKANIE – JAK WYGLĄDA?

Moje mieszkanie ma 3 pokoje na dole i antresolę. Ulokowane jest w przedwojennym, klimatycznym budynku, który jest odświeżony i wyremontowany. Będę mieszkać na samej górze. 😊 Na dole znajduje się zamknięta, duża kuchnia, łazienka, pokój nr 1, garderoba, duży pokój nr 2 z wnęką i otwarty pokój połączony z przedpokojem. Tam też są schody na górę – na antresolę, na której znajduje się coś w rodzaju pokoju oraz małe pomieszczenie ze skosami, zamykane na drzwi, które wygląda jak strych.

Mieszkanie jest duże i przestronne, i o to nam chodziło z kilku względów – po pierwsze, Patryk ma 198 cm wzrostu i w mieszkaniach typowo blokowych czuje się jak Guliwer. Po drugie, mieszkanie kupowaliśmy też z myślą o tym, żeby w nim zamieszkać na przynajmniej kilka dobrych lat, a być może w tym czasie będzie nas więcej. Oj, nie myślcie sobie! Oczywiście chodzi mi o to, że dokupimy sobie alpaki albo adoptujemy 5 kotów.
Jednak mimo tego, że mieszkanie już szczerze kocham, chociaż nawet się tam nie wprowadziłam, to ma ono „kilka” rzeczy do remontu.

PLANY REMONTOWE, CZYLI CO SIĘ ZMIENI

Przede wszystkim na pierwszy ogień idzie generalny remont łazienki i kuchni. Zdejmujemy też boazerię w przedpokoju (lub zostanie ona przemalowana na biało – zobaczymy, na co pozwolą nam nasze finanse). W dwóch pokojach kładziemy panele (w pozostałych już są, a na antresoli zostawiamy oryginalną podłogę).
Musimy także całkowicie urządzić garderobę. Reszty nie ruszamy oprócz wyrównania ścian i pomalowania ich – po prostu skończą nam się fundusze, a już i to, co zaplanowaliśmy, jest dla nas bardzo dużym obciążeniem. Pocieszam się jednak, że mimo wszystko jest to trochę odłożone w czasie i uda się to wszystko jakoś spiąć i ogarnąć, żeby jednocześnie nie musieć kazać Nitce zarabiać na życie. Zobaczymy.

Z jednej strony cieszę się, że będę urządzać wszystko po swojemu, z drugiej – jestem przerażona, bo nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z remontem i kompletnie nie wiem, czego się spodziewać. Ponieważ w łazience wymieniamy także hydraulikę i cały remont trochę potrwa, jeszcze się tam nie wprowadzamy – nie ma takiej możliwości.

Kuchnia
Zawsze marzyłam o dużej kuchni, bo kocham gotować. Kiedy ma się przez jakiś czas maciupki aneks z jednym blatem, zaczynasz dostrzegać, że to naprawdę średnie rozwiązanie. Chciałabym, żeby kuchnia była jasna – prawdopodobnie zdecyduję się na białe szafki z drewnianymi blatami. W pomieszczeniu z kuchnią jest jeszcze mniejsze pomieszczenie, które będzie spiżarnią – tam po prostu zależy mi na zwykłych półkach, na których będę mogła poukładać swoje zapasy czy sprzęty kuchenne.

Źródło: https://pl.pinterest.com/pin/226376318753092773/

Chciałabym też zagospodarować miejsce na szybki posiłek w kuchni – prawdopodobnie pod oknem. Mamy tam widok na ogródki działkowe (w tym na mój! <3).

Łazienka
Łazienka koniecznie z wanną! To był mój warunek, a że Patryk chce wręcz przeciwnie, to zdecydowaliśmy się na wannę ze szklaną szybą, która pozwoli na komfortowy prysznic. Tutaj też chcemy przemycić drewniane elementy (skoro i tak całe mieszkanie jest w nie bogate). Nie chcę jej w tak ciemnych kolorach jak na zdjęciu, ale tak naprawdę do końca nie wiem, na jaką kolorystykę postawić w łazience.

Źródło: https://pl.pinterest.com/pin/323133342009516640/

 

Garderoba
Garderoba jest dość wąska, więc myślę po prostu o półkach (zwłaszcza na moje sportowe buty) i wieszakach. Nic wyszukanego, chociaż coraz częściej przychodzi mi na myśl też lustro – tylko kompletnie nie wiem, gdzie je ustawić.

Sypialnia
I tutaj – dylemat. Pierwotnie mieliśmy zostawić taki układ, jak jest, czyli sypialnia na dole. Coraz częściej jednak myślimy o sypialni na górze – na antresoli. Nie wiem, kiedy podejmiemy decyzję, ale ciągle jest 50/50, więc może Wy podpowiecie, co sądzicie o spaniu na antresoli 😊

Domowe biuro
Ponieważ oboje pracujemy w domu, potrzebujemy normalnego miejsca pracy. Na początku myśleliśmy, że biuro będzie na antresoli, ale ponieważ mimo wszystko są tam skosy, może być problem z ułożeniem biurek i monitorów tak, żeby Patryk ze swoim wzrostem czuł się komfortowo. Dlatego wstępnie zdecydowaliśmy, że zagospodarujemy wnękę w „kwiatowym” pokoju na część biurową, a resztę tego pomieszczenia – na mini salon z kanapą i telewizorem oraz konsolami.

Źródło: https://pl.pinterest.com/pin/231442868328799400/

Otwarty pokój
Z otwartym pokojem była zagadka – najpierw miał być to salon, potem jadalnia… a teraz na razie dyskusja jest otwarta. Patryk namawia mnie na mini domową siłownię i jestem coraz bliżej przekonania się, że to wcale nie jest taki zły pomysł. Ponieważ łazienka i kuchnia będzie się trochę remontować, mam jeszcze chwilę do namysłu.

SYTUACJA

Cały ten remont, urządzanie, zastanawianie się gdzie i co to dla mnie kompletna nowość. Nie jestem blogerką wnętrzarską, nie mam też najlepszego gustu na świecie, dlatego jeśli macie też jakieś pomysły, to możecie spokojnie pisać. Jedyne, czego nie róbcie, to pisanie mi, że mieszkanie jest brzydkie, bo ja je kocham jak własne dziecko i autentycznie będzie mi przykro 😊 Haha 😊

Dajcie znać, co sądzicie i mam nadzieję, że jesteście gotowi na kolejne wpisy, bo pewnie trochę ich będzie. Ja jestem totalnie przeszczęśliwa, że wreszcie udało mi się uzyskać swoje miejsce na ziemi, tylko mam jeden problem – na razie sobie kompletnie nie wyobrażam, że tam mieszkam, mam wrażenie, że to nigdy nie nadejdzie. 😊

Total
169
Shares