Wydawałoby się, że żyjesz w porządku. Może nie bierzesz z życia garściami, nie wyciskasz go jak cytrynę i nie przerabiasz na lemoniadę, ale szczerze – kto by dosłownie kierował się motywującymi cytatami? Przecież jest… okej. Przeciętnie, normalnie, spokojnie. W porządku.
Mija ci tak dzień za dniem, godzina za godziną i nawet nie wiesz, że właśnie w tym momencie, paprasz swoje życie.
Bo przecież jest okej. Można się przyzwyczaić.

Z jakiegoś powodu daliśmy sobie wmówić, że „okej” wystarczy. Zauważyliście, że nigdy nie zwracamy uwagi, że coś nam nie pasuje? Bo przecież nie wypada. I tak samo robimy ze swoim życiem – dokładnie jak w restauracji. Udajemy, że nie widzimy tego przypalonego kotleta, nieświeżego sera i nie tego zamówienia, które zamawialiśmy.
Przecież nie wypada. Nie robi się nic.

20160510_183148(0)

Czasami się wydaje, że życie papra się lub psuje tylko wtedy, kiedy tak wybitnie coś nie wychodzi. Kiedy tracimy pracę, wpadamy w nałóg, robimy coś głupiego – i tylko wtedy. Kiedy natomiast jest „okej” (chociaż nam to okej nie pasuje), to życie jest udane.
A przecież wcale tak nie jest. Co to za życie, które nie przynosi ani trochę szczęścia?
I co najważniejsze – co to za życie, które po prostu… przemija? Gdzieś obok?

10 ZNAKÓW, ŻE ŻYCIE PO PROSTU PRZEMIJA OBOK CIEBIE

Zadajesz się z ludźmi, z którymi nie chcesz się zadawać

Każdy z nas prędzej czy później orientuje się, że ma w otoczeniu osobę, która jedynie ciągnie go w dół. Zawsze jest ktoś, kto nie dość, że nigdy nie życzy nam dobrze, to na dodatek ciągle sprawia, że czujemy się ze sobą gorzej niż zwykle. Takie osoby często zarzucają nas też swoimi problemami, dołując nas i psując nam humor.

Niektórzy nazywają ich wampirami energetycznymi – dla mnie są to po prostu mega negatywni ludzie, którym nie da się pomóc (próbowałam milion razy). Oni po prostu wszystko widzą w czarnych barwach, przeszkadza im, że komuś innemu coś wychodzi, nie szanują twojego czasu i cieszą się, kiedy tobie nie wychodzi (chociaż podobno się przyjaźnicie).
Znajomość z takimi osobami nie ma sensu – ludzie z twojego otoczenia powinni cię wspierać i kibicować, a przynajmniej sprawiać, że w ich towarzystwie czujesz się lepiej, a nie gorzej.

Stoisz w miejscu

Bo boisz się ruszyć w jakąkolwiek stronę. Nie robisz nic nowego, nie szukasz zmian – i to nie dlatego, że ci się podoba tak, jak jest (bo wtedy nie ma przecież problemu), ale dlatego, że boisz się coś zmienić, że coś się zepsuje w trakcie tej zmiany.

20160522_170251

Jeśli nie masz 80 lat to nie bardzo widzę problem w tym, żeby spróbować coś nowego, jeśli coś starego ci nie pasuje. Przecież jeśli ci się nie spodoba, to możesz spróbować kolejny raz. 🙂 Oczywiście, trochę inaczej widzą to osoby, które mają już zobowiązania (rodzina, kredyty), ale to też jest do przejścia, wystarczy trochę pogłówkować.

Sednem jest to, że ludzie boją się zrobić cokolwiek w strachu, że jeszcze bardziej pogorszą sytuację albo im się nie uda. To złe; to tak jak zakładanie, że jakaś potrawa ci się nie spodoba, więc nawet jej nie próbujesz. Skąd masz wiedzieć?

Tracisz bardzo dużo czasu na rzeczy, które nic nie wnoszą

Ludzie mówią mi, że nie mają czasu, a potem potrafią godzinami siedzieć na facebooku, oglądać telewizję, całe sezony seriali pod rząd i przechodzić gry. Nie ma w tych czynnościach nic złego – chyba, że potem żalisz się na prawo i lewo, że z niczym się nie wyrabiasz i na nic nie starcza ci czasu, a doba jest przerażająco krótka.

Papież, Robert Lewandowski, Barack Obama, ja, twoja sąsiadka, Beyonce – wszyscy mamy tyle samo godzin i to od naszej organizacji czasu zależy, czy coś nam się uda zrobić, czy nie.
Ciężka, ale szczera prawda, którą warto jak najszybciej zrozumieć. Wtedy jest łatwiej 🙂

Nie lubisz siebie

Ciężko jest mieszkać w jednym mieszkaniu z kimś, kogo się nie lubi. Jeszcze trudniej nie lubić siebie i musieć ze sobą wytrzymywać każdego dnia. Ciężko jest pokonać kompleksy i polubić siebie i wiem, że nie jest to łatwy temat, ale życie w nienawiści do własnego ciała czy swojej osoby jest jeszcze gorsze.

20160523_142045

Praca nad akceptacją siebie jest długa i żmudna, ale warto to robić. Wiem z własnego doświadczenia, że dużo lepiej żyje się, kiedy patrzysz w lustro z uśmiechem. 🙂

Masz gdzieś swoje zdrowie

Studenckie popijawy co drugi dzień, spanie po 3 godziny, nieodpowiednie jedzenie każdego dnia i brak ruchu – wydaje ci się, że to nic takiego, bo przecież jesteś młody i możesz wszystko, prawda?

Nie mówię, żeby każdy nagle stawał się Codziennie Fit, ale warto chociaż raz na jakiś czas zastanowić się, czy na pewno ta kolejna zupka chińska i piwko (dziesiąte w tym tygodniu, a jest środa) jest nam potrzebne.

Myślisz, że jakoś to będzie

I masz gdzieś swoją przyszłość i to, jak to się wszystko potoczy. Odwlekanie dorosłości może i jest fajne przez pierwsze dwa miesiące, ale potem nagle dorosłość się rozpędza i uderza cię z plaskacza, przywracając do pionu.

Nie musisz mieć planu na siebie ani sprecyzowanego harmonogramu, co zrobić ze swoim życiem, ale warto w siebie inwestować z różnych stron. Pogłębiać wiedzę, rozwijać się, czytać książki, które cię interesują. Stawać się lepszym człowiekiem. Plan tutaj nie ma nic do rzeczy, zastanowić się zawsze można, a ścieżek jest wiele. 🙂

Jesteś w związku, który cię zasmuca

To chyba głównie do pań – tkwienie w związku, który jest toksyczny, zły, dołujący. Tak jak z planami na życie, tak ze związkami – ludzie myślą, że jak już w nich są, to muszą w nich zostać i koniec, kropka.

typowa kobieta

Jestem za tym, żeby jeśli coś się psuje, to to naprawiać. Ale jeśli druga strona tego naprawiać nie chce, czegoś nie da się naprawić albo coś jest tak złe, że naprawienie nic nie da – moim zdaniem należy zakończyć taki rozdział. Ludzie tkwią latami w związkach, w których ktoś się nad nimi znęca – i to wcale nie fizycznie, a psychicznie. Wmawia im swoje racje, wszczyna głośne kłótnie, wyprowadza się, wprowadza, grozi, szantażuje. Czy naprawdę tak wygląda związek ludzi, którzy się kochają?
No nie.

Wyjście z toksycznego związku nie jest łatwe (w ogóle nie jest łatwo podjąć taką decyzję, że chcemy odejść), ale tkwienie w nim to jeden z najgorszych błędów, jakie możecie sobie zafundować w swoim życiu. Niestety ludzie rozumieją to dopiero, kiedy nagle zaznają „normalnej” miłości od innej osoby i widzą, że w poprzednim związku coś było grubo nie tak.

Żyjesz nieswoim życiem

Miarą udanego życia nie są sukcesy, osiągnięcia, nagrody albo wysoka pensja, tylko to, czy jesteś szczęśliwy. Jeśli twoje życie to pasmo dołów, narzekań, marudzenia i zastanawiania się, czy cokolwiek ma w ogóle sens… no to odpowiedz sam sobie, czy na pewno żyjesz tak, ja chciałbyś żyć.

Jesteś tylko online

Wszystkie rozmowy na żywo z przyjaciółmi zastąpiłeś lajkami pod zdjęciami na fejsie, a ostatni raz świeże powietrze wąchałeś, kiedy otworzyłeś okno, żeby przewietrzyć mieszkanie. Żyjemy w internecie. Na spotkaniu wiecznie grzebiemy w komórkach. Nie chce nam się wychodzić na spacery, a większość rzeczy załatwiamy mailem.

12519202_136342366743533_208816395_n

Internet nie jest zły – sama prawie w nim mieszkam, ale trzeba wyznaczyć sobie granicę, bo inaczej całe życie minie, zanim zdążysz odczytać wszystkie powiadomienia i dać lajka tam, gdzie trzeba.

Czasami zamiast lajka lepszy byłby komplement w realu.

Niczego nie doceniasz

Standard: jest dobrze, na nic nie możesz narzekać, wszystko się układa. Problem w tym, że widzą to wszyscy, oprócz ciebie. Tobie zawsze jest mało, nigdy nic nie jest idealne i wszystko mogłoby być lepiej. Nie widzisz tego, że inne osoby dałyby się pokroić za twoje życie (albo chociaż jeden dzień przeżyty jako ty).

Tu tylko moja mała refleksja: jak się czegoś nie docenia, to szybko to można stracić.

PO PROSTU ŻYJ

Z jednej strony wszyscy wiemy, że życie jest tylko jedno, a z drugiej ciągle zachowujemy się jak mój kot Nitka, która zawsze chce wyjść na korytarz, ale się boi, więc wystawia jedną łapę, a potem ją cofa i wraca do domu. Może spodobałoby jej się zwiedzanie klatki schodowej, ale nigdy się tego nie dowie, bo boi się w ogóle spróbować.

20160510_183234-ANIMATION

Nie wiem jak wy, ale ja nie lubię rodzynek. I wiecie co? Spróbowałam je, zanim wydałam o nich osąd. I teraz nie muszę zastanawiać się do końca życia, co by było gdyby i jak smakują.

Więc proszę, wstań i spróbuj swoich rodzynek.
Może będą dobre?

  • Jakiś czas temu rozstałam się z chłopakiem, bo między nami od długiego czasu nie grało. Nawet nie chciało nam się nic zmieniać ani naprawiać, było wygodnie, ale w końcu miałam dość i się odważyłam chociaż zmian bałam się strasznie. Zdecydowanie nie żałuję, wyszło na lepsze – warto czasami zaryzykować i wyjść ze strefy komfortu.
    A i jeszcze tak nie na temat 😀 Zauważyłam, że Twoje włosy wyglądają o wiele lepiej niż kiedyś 🙂

    • Karolina, gratuluję decyzji, bo zdaję sobie sprawę, że pewnie nie była łatwa. Zmiany potrafią być przerażające 🙂

      A co do włosów – one raz wyglądają lepiej, raz gorzej, żyją własnym życiem 😀

  • Fiołek88

    Każdy z nas niby wie o tych wszystkich rzeczach 🙂 Ale czasami nie umie się do nich zabrać. Mam coś co mi przynosiło radość, ale ostatnio cała sprawa mocno się popsuła – rodzynki wyschły… jestem coraz bliżej rzucenia tego, choć wiele lat to budowałam, wiele moich wolnych chwil spędziłam na pomaganiu innym, i nadal to robię, ale nie pasuje mi już forma w jaki sposób to robię. Kilka dni temu był przełom, i napisałam pismo z rezygnacją z funkcji jaką pełnię, nie wysłałam go, ale jestem blisko, jedynie co mnie powstrzymuje to to, że kadencja mi się i tak kończy za 3 miesiące, ale czy jest sens się męczyć…
    Życie przynosi różne rozwiązania… choć jako osoba nieśmiała (wiele osób by się z tym stwierdzeniem nie zgodziło – ale tylko ja wiem co czuję w środku, w tłumie obcych osób, przed kamerą lub w radiu na żywo) muszę długo się zbierać do zrobienia czegoś nowego, zaryzykowania. Wiele zawdzięczam organizacji w której jestem, ale choć mogłabym tu wiele żali wylać, to tego nie będę robić 🙂
    Widzę, że z biegiem lat człowiek się zmienia, ma nowe zainteresowania i mam kilka planów jakie chciałabym zrealizować, ale potrzebuję mocnego kopa by to zrobić…

    • Mam w ogóle wrażenie, że my wszystko wiemy – na temat szczęścia, motywacji, miłości – ale czasami potrzeba jest sobie to przypomnieć. 🙂

      Co do Twojej sprawy – trzy miesiące to niby mało, a jednak dużo – czy naprawdę warto się męczyć?

      • Fiołek88

        Czy warto się męczyć? To dobre pytanie, niestety nie znajduję na nie prostej odpowiedzi. Dlaczego? Bo nauczono mnie odpowiedzialności i poświęcenia… czyli wszystkiego tego czego teraz się nie uczy… (widzę to po mojej siostrze i jej rówieśnikach…) To co miałabym opuścić jest jak moje dziecko, które kształciłam, wiele temu zawdzięczam, wiele poświęciłam i po prostu trudno mi tym rzucić. Pełnię funkcję prezesa w stowarzyszeniu w którym działam 10 lat. Decyzja o odejściu przed zakończeniem kadencji jest trudna i bolesna. I po części właśnie nieodpowiedzialna… Wiem, że tu marudzę jedno, a tu mówię drugie, ale decyzja jest trudna.

  • annie

    Świetny wpis Marta :)! ja widzę ze muszę zacząć od pokochania siebie. Trzymaj za mnie kciuki 🙂

  • Ja trzy lata marnowałam sobie życie na studiach, których nie mogłam skończyć. Kiedy zrezygnowałam jestem szczęśliwa. Ludzie tego nie rozumieją „tyle czasu poświęciłaś, mogłaś je chociaż skończyć”. Za dużo czasu, zdrowia, nerwów mnie kosztowały. I za dużo pieniędzy 🙂 Teraz czuję się dobrze, mam pracę którą lubię, rozwijam się w niej. Czasem warto rzucić wszystko w cholerę i coś zmienić.

    • O, u mnie to samo było – tyle czasu poświęciłaś, to skończ. Ale naprawdę odetchnęłam, gdy się pozbyłam tego ciężaru. Nie ma sensu kończyć rzeczy i w nie brnąć, tylko dlatego, że się zaczęło – to strata czasu.

      • Karcia

        A ja swoje skonczylam i gdzie zaprowadzily mnie one? Do Wielkiej Brytanii, robie kompletnie cos innego.

    • Mnie to właśnie denerwuje, społeczeństwo strasznie naciska na skończenie studiów – po co? Jeśli ktoś tego nie czuje, robi coś swojego i mu to wychodzi – nie widzę przeszkód. Papier ma teraz każdy 🙂

      Dobrze, że podjęłaś taką decyzję 🙂

  • Marta, dzięki za wpis 🙂 To jest takie proste, takie banalne, a jednak potrzeba to często powtarzać, bo czasem się o tym zapomina 🙂

    • tak jak chyba ze wszystkimi rzeczami w życiu. Niby proste, a jednak… 😀

  • Dokładnie. Ostatnio zrobiłam to samo, pozbyłam się toksycznej osoby z mojego otoczenia, i mimo, że wiele nas łączyło, to czuję ogromną ulgę! Ogromny ciężar ze mnie spadł :)))

    • Ja też odcinam. Jest to ciężkie, ale widzę, że konieczne, chociaż czasami serce boli 🙂

  • Aleksandra Fert

    Takiego posta dzisiaj potrzebowałam 🙂 Szczególnie jeśli chodzi o pierwszy punkt… Tylko czasem ciężko zerwać kontakt z ludźmi, którzy tak naprawdę są w porządku, ale mimo to za nimi nie przepadamy… Bo pojawiają się wątpliwości, typu „Przecież ona mi nic złego nie zrobiła”. Ale masz rację Marta, zmiany i próbowanie są super i powinniśmy się na nie odważać znacznie częściej, żeby poczuć się pewniej, lepiej i mieć świadomość, że chociaż spróbowaliśmy 🙂 Świetny i bardzo przydatny wpis!

    • Też mam takkie myśli, ale też nikt nie mówi, żeby potraktować ich źle czy powiedzieć: KONIEC Z NAMI! Po prostu… trochę zmniejszyć kontakt.

  • Wela

    „Miarą udanego życia nie są sukcesy, osiągnięcia, nagrody albo wysoka pensja, tylko to, czy jesteś szczęśliwy.” – niby taka oczywistość, ale czasem się o tym zapomina i goni za wszelką cenę za tym hajsem, sukcesami… Zapisuję na mojej liście: „fajne/mądre/inspirujące cytaty” 🙂

  • Asiia

    Dokładnie jakbym czytała biografię jednej z osób z mojego otoczenia w pierwszym punkcie… „Koleżanka”, która tylko specjalnie potrafi człowieka zdołować. Taki charakter. Ale staram się pozbyć tej toksycznej znajomość c:
    Jak zawsze świetny wpis! Zachęcił mnie do przemyśleń. Niby niektóre rzeczy wydają się oczywiste, a pomimo że to wiemy, nie wprowadzamy w życie.
    Pozdrawiam

  • Natalia

    Wiele razy probowalam „rodzynek” jedne lepsze drugie gorsze. Zycie 🙂

  • Wychodzi na to, że nie marnuję swojego życia, choć czasami mam problem z lubieniem samej siebie.
    Ja tam lubię rodzynki 😉
    Pozdrawiam
    Tutti

  • Coperfield

    „Jesteś w związku, który cię zasmuca

    To chyba głównie do pań”

    Nie rozumiem? Dlaczego niby głównie do Pań? Mężczyźni równie często tkwią w toksycznych związkach.

    • Wydaje mi się, że dużo prędzej są w stanie podjąć decyzję o odejściu, niż kobiety.

  • Agata

    świetnie się Ciebie czyta ;D każdy post daje kopa !

    • Karyna

      mam tak samo! Marta to jedyna blogerka, która jest w stanie dać mi wirtualnego kopa do działań – zarówno w kwestiach „życiowych” i w „sportowych” ( CodziennieFit kocham równie mocno) : )))

    • Marta

      o tak! gdy mam doła, gdy mi źle, gdy potrzebuję kopniaka, nie ma lepszego leku niż post Marty! Jesteś WIELKA! dzięki! :*

  • Hm. Mam chyba problem z dwoma punktami.

  • Karyna

    Tekst jak zawsze celny. Szkoda, że nie mogłam przeczytać tak rozsądnego zbioru rad jakieś 3 lata temu 🙂

    Poza tematem… to mnie tu tak dawno nie było czy to szablon się zmienił ?

    • Zależy, od kiedy Cię nie było 🙂 😀

      • Karyna

        Może to po prostu projekty na polibudzie wyssały ze mnie cały rozum – bo jak wchodzę na główną to gubię się wśród tych pięknych „kafelków” i nie wiem gdzie mam klikać 😀 Albo po prostu jestem zaprogramowana na patrzenie/czytanie lewo-> prawo, ewentualnie góra-> dół i takie zmiany w szablonach zawsze powodują u mnie szok 😛

  • Maria

    A ja się do końca nie zgadzam, przynajmniej nie z całością. Choć parę lat temu myślałam podobnie :). Spróbuję możliwie najlepiej zobrazować swoją myśl.
    Do rzeczy – na studiach miałam kolegę, świetny student, stypendium, masa możliwości przed nim. A on chciał być tylko skromnym bibliotekarzem. Nie chciał próbować więcej, nie chciał iść na inny kierunek, na kurs, nie chciał podejmować wyzwań, nie chciał jechać w podróż stopem. To nie objawiało się tylko w kontekście wykształcenia, tylko jakby było, hm, postawą życiową? Niejednokrotnie go namawiałam na jakąś aktywność, widziałam jego bierną postawę i aż mi było przykro w środku. Miałam wrażenie, że mu życie ucieka przez palce i właściwie spełniał wiele z Twoich podpunktów. A potem, chyba na trzecim roku, przy którymś wspólnym piwie po zajęciach zaczęłam rozumieć – on nie jest bierny, on chce robić to, co da mu szczęście, w taki sposób, żeby czuć się spełniony. Jeszcze bardziej zrozumiałam to, kiedy życie mnie dramatycznie przemaglowało – wszystko wywróciło się do góry nogami. I nagle się okazało, że to czego potrzebuję najbardziej, to właśnie spokój, niezmienność, stałość. Ludzie w okół mnie wyjeżdżali na erasmusy, chcieli imprezować, wysysać życie, robili to, tamto Świat teraz z każdej strony krzyczy „nie zmarnuj swojego życia”, „rób to, rób tamto”, „nie rób tego”, „to, co robisz, nic nie wnosi” – a to tylko wpędza w poczucie winy, powoduje dysonans. I tak też miałam, choć na szczęście szybko zrozumiałam, że nie muszę się tak czuć.
    Bo nie każdy musi sięgać po duże, bo nie dla każdego definicja szczęścia musi być tożsama z próbowaniem, smakowaniem. Niektórzy potrzebują stałości, niezmienności. Niektórym radość dają małe rzeczy, jak wsiąknięcie w serial czy gry. Niektórzy nie chcą podróżować i poznawać. Niektórzy zamiast macać, dotykać innych dziedzin, chcą spędzić wolne chwile z bohaterami literatury. Niektórzy nie mają potrzeby poznawania ciągle nowych ludzi, nie mają potrzeby czerpać radości ze sportu i mają pięć potraw, które lubią jeść na zmianę. Ja jestem gdzieś pomiędzy, na tym etapie życia, w którym mój spokój jest na pierwszym miejscu i nie mam problemu z sięganiem po „małe”. Choć z temperamentu raczej jestem osobą „działającą” i mam sporo planów, chęci i długo na miejscu nie usiedzę zapewne. Tylko ten epizod pozwolił mi zrozumieć ludzi, którzy mają inaczej. Nadal czasem mam z tym problem, ale to to jest OK. Mieć inaczej jest po prostu to jest okej. Nigdy nie będę miała w sobie takiej odwagi, a może nawet buty, żeby powiedzieć komuś „Twoje życie jest mniej wartościowe od mojego”, albo „marnujesz życie”, „robisz coś bez wartościowego” – nie piję tu do Ciebie, to ogóle uwagi :).
    „Miarą udanego życia nie są sukcesy, osiągnięcia, nagrody albo wysoka pensja, tylko to, czy jesteś szczęśliwy.” – i z tym się zgadzam. Dodałabym tylko truizm, ale według mnie prawdziwy – że dla każdego definicja szczęścia jest inna :).

    • Oczywiście i ja się z Tobą w stu procentach zgadzam! Zawsze w moich postach powtarzam, że jeśli kogoś nie bawi bieganie za innym życiem i właśnie jak twój kolega – chce takie, spokojne – to to też jest pójście po swoje i robienie tego, co uszczęśliwia! Ja na przykład nie mogłabym podróżować – nie lubię tego 🙂 Wolę dom 🙂

  • te ostatnie zdanie o rodzynkach najlpesze, idę spróbować moich rodzynek. Ps DLACZEGO LUDZIE NIE LUBIĄ RODZYNEK? PRZECIEŻ SĄ PYSZNE!!1!11!!

    • są okropne! 😀

      • Kubuś

        Są dość zdrowe 😉

  • Magda Wróblewska

    „boisz się coś zmienić, że coś się zepsuje w trakcie tej zmiany.” To o mnie 😛 Marta to mój odwieczny problem, boję się zmian choć chciałabym ich! Najbardziej nie lubię tego uczucia niepewności które towarzyszy zmianom czy da się to uczucie jakoś polubić? Jestem bardzo strachliwa, chciałabym np nauczyć się pływać ale szukam tysiąca wymówek żeby nie spróbować choć wiem że w głębi tego pragnę, chciałabym zrobić prawko ale obawiam się że się do tego nie nadaję, choć wcale nie spróbowałam…
    Boję się w próbowaniu nowych rzeczy tej niepewności „co kryje się za rogiem” czy mogłabyś poruszyć temat opuszczania strefy komfortu? jak się nastawić do tego żeby zmiana nie była tak przerażająca? dlaczego jedni ludzie kochają zmiany a inni najchętniej unikaliby ich?

    • Postaram się coś napisać. Ja też się boję zmian, ale mimo to w nie wchodzę – nie jestem psychologiem, więc może napiszę po prostu post, jak ja do nich poodchodzę 🙂

      • Magda Wróblewska

        Tak bardzo chętnie przeczytam:) Masz racje mimo strachu nie powinno się ich unikać bo tyle się traci..

  • Wspaniała notka… <3

  • Pięknie napisane! True Story!

  • nasionka

    Marta, proszę naucz mnie doceniać życie.Się przestraszyłam twoją refleksją.no bo jak to, miałabym stracić, to co mam ? Dobra! Jest: http://www.martapisze.pl/2016/04/jak-pokochac-swoje-zycie-konkurs.html Dzięki Marta 😀

  • paula

    Piszesz z sensem. Warto sie u Ciebie zatrzymać i zabrać do serca jakikolwiek morał 😉 dzieki Marta za dobre słowo. Paulla.

  • Warto próbować, zmieniać swoje życie i podejmować wyzwania, bo wtedy żyje się tak naprawdę:)

  • świetnie napisane, ja jestem w trakcie stosowania tych rad, a raczej odszukiwania siebie 🙂
    masz jeden z najlepszych blogów !