Moje sposoby na motywację: co mnie motywuje i inspiruje?

Wszyscy tego szukamy.  Tego jakiegoś kopnięcia w tyłek, które sprawi, że pofruniemy jak bociany do Egiptu w ucieczce przed zimą.  Albo, ewentualnie, że wystartujemy jak Bolt na mistrzostwach – szybko i prosto do mety. Szukamy nagłego olśnienia, a właściwie to po prostu motywacji i inspiracji  – do pracy, do ćwiczeń, do życia i do spełniania własnych celów.

Więc ja Wam dzisiaj pokażę jak się motywuję.

Z motywacją jest trochę jak z gustami – każdemu podoba się coś innego. Jednych motywują pochwały, innych – czyjeś sukcesy. Każdy człowiek ma swoje źródło motywacji ,a jeśli go nie ma, to musi je po prostu dopiero znaleźć.

Mam to szczęście, że jestem osobą, którą niesamowicie łatwo zmotywować. Szybko się zapalam do różnych pomysłów (czasami aż ze słomianym zapałem), piekielnie prosto jest mnie przekonać do jakiejś idei i błyskawicznie wyobrażam już sobie jak spełniamy jakiś cel. Tak już mam.  Jest jednak kilka rzeczy, które inspirują mnie szczególnie mocno i które sprawiają, że przebieram nogami w miejscu, żeby rzucić się do pracy.

1. ODPOWIEDNI PORANEK

Warto mieć swój rytuał – to pozwala trzymać nie tylko czas w ryzach, ale też samego siebie. Mając ustalony schemat poranka łatwo możecie wykonywać odpowiednie zadania i robić wszystko szybciej i bardziej efektywnie.  Ja zaczynam dzień od biegania – mam już gotowy strój przy łóżku, wstaję, myję zęby, piję trochę wody, zakładam ubranie i wychodzę. To też doskonała opcja dla ludzi, którym nigdy się nie chce ćwiczyć – trenujecie zanim wasz mózg się obudzi. 🙂

Wracam z biegania, biorę szybki prysznic, robię sobie śniadanie i przy śniadaniu zaczynam pracować. Spisuję, co mam dzisiaj zrobić i biorę się do roboty. Trening mnie skutecznie pobudza do działania i jeśli macie taką możliwość, to ćwiczcie rano.

Sporo osób ma jednak rano szkołę i pracę. Co wtedy? Ja w takich przypadkach też miałam ustalony harmonogram poranka, dzięki temu szybko się zbierałam i miałam jeszcze sporo czasu na dobudzenie się.

Jeżeli nie musicie wstawać rano – i tak próbujcie. To niesamowicie wydłuża dzień i sprawia, że naprawdę, realnie macie więcej czasu. Jeśli nie wierzycie,  spróbujcie parę razy, a sami się przekonacie.

2. MIEJSCA W INTERNECIE

C__Data_Users_DefApps_AppData_INTERNETEXPLORER_Temp_Saved Images_desk-home-office-iphone-287-525x350

Mam takie miejsca w sieci, które w ciągu kilku minut potrafią mnie zainspirować i sprawić, żeby mi się chciało. Zależnie od tego do czego muszę się zmotywować, klikam odpowiedni przycisk i wpisuję konkretny adres.

#1

Jeżeli chcę się zmotywować do ćwiczeń lub zdrowego odżywiania, odwiedzam blogi na serwisie tumblr. Można tam znaleźć pełno zdjęć, a jeśli jeszcze zaczniemy śledzić odpowiednie blogi (związane z ćwiczeniami i zdrowiem) to nasza tablica powiadomień jest zasypana motywującymi zdjęciami. Na moim drugim blogu czasami słyszę, że moich czytelniczek nie motywują „fit dziewczyny” – mnie jak najbardziej! Tak samo, jak zdjęcia pięknych posiłków. Takie rzeczy sprawiają, że sama nabieram ochoty na ruch czy smaczny, zdrowy obiad, mimo tego, że wcześniej mi się nie chciało.

#2

Drugim serwisem jest weheartit – to też „strona z ładnymi obrazkami”, które można przypinać do swoich kolekcji i podziwiać.  W przypadku weheartit jednak oprócz motywowania się do ćwiczeń, konto służy mi do znajdywania motywacji do pisania (jest sporo zdjęć z cytatami czy zdjęciami książek, notatników, długopisów, komputerów). Takie wizualne bodźce sprawiają, że myślę sobie „kurczę, rzeczywiście już dawno nie pisałam”. Wylogowuję się wtedy z sieci i siadam przed Wordem.

Nie jestem dziewczyną, która szczególnie długo siedzi przy szafie albo układaniu fryzury, ale mimo tego czasami przypinam sobie na weheartit stroje, które potem chcę sobie kupić/założyć czy zdjęcia fryzur, które chciałabym wypróbować.

#3

I miejsce, o którym wspominam dość często: pinterest. Tworzę tam tematyczne tablice i przypinam sobie ciekawe artykuły – najczęściej o pracy, rozwoju, blogowaniu. Tam też motywuję się do ruchu i jedzenia – przypinam ciekawe infografiki i poszerzam wiedzę. Pinterest jest niesamowicie niedocenianym źródłem inspiracji i motywacji – tam jest wszystko, wystarczy tylko poszukać! Z tej strony drukuję też sobie plannery, kalendarze, harmonogramy….

#4

Blogi. Najczęściej czytam anglojęzyczne, ale mam też kilka polskich blogów, które motywują mnie do działania. Do sprzątania na przykład skutecznie inspiruje Niebałaganka. 🙂 Jeśli chodzi o blogi anglojęzyczne, to czytam głównie kobiety – freelancerki i blogi poświęcone takiej tematyce: CopybloggerA Little Opulent , JennyPurr , World of Wanderlust . Często wchodzę też na stronę MindBodyGreen – są tam artykuły o szczęściu i rozwoju, bardzo inspirujące.

#5

TED – platforma z inspirującymi, motywującymi i wartościowymi wystąpieniami różnych ludzi. Wiele filmów jest z polskimi napisami, więc język nie powinien być dla Was przeszkodą. TEDy są różne, mają naprawdę różnorodną tematykę, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Warto też poszperać w playlistach.

3. ODPOWIEDNIE KSIĄŻKI I FILMY

Nie tylko te typowo motywujące, ale też takie, które opowiadają historie ludzi o podobnych zainteresowaniach czy celach. Mnie więc inspirują najbardziej filmy, seriale i książki o dziennikarzach, o pisarzach – ludziach pióra. Dla osób, które interesują się podobnymi rzeczami – zerknijcie koniecznie na te dwie pozycje: Newsroom i Służące. Ludziom interesującym się dziennikarstwem polecam też książkę (a właściwie uważam za obowiązkową)  – Biblia dziennikarstwa.

Czytam więc powieści i poradniki dotyczące pisania, a także książki związane z aktywnością fizyczną i jedzeniem, bo to mnie po prostu interesuje. Warto udać się do biblioteki i poszukać książek na temat czegoś, co Was kręci, a do czego potrzebujecie motywacji. Pomaga.

Jeśli zaś chodzi o inspirację do życia, działania, pracy – tutaj przydadzą się typowe książki o działaniu. 🙂 Takie jak na przykład Siła serca, którą recenzowałam, albo (w moim przypadku) książka Demi Lovato (Bądź swoją siłą) z tekstami na cały rok – takimi, które dają kopa do bycia sobą, realizowania się i spełniania swoich marzeń.

4. SUKCESY INNYCH

C__Data_Users_DefApps_AppData_INTERNETEXPLORER_Temp_Saved Images_blur-evening-sun-macbook-air-170-525x350

Trudno, żeby była sportsmenka nie dała tutaj takiego punktu. 🙂 Nie da się ukryć, że tyle lat rywalizacji odcisnęło swoje piętno. Lubię słuchać o sukcesach innych, cieszę się z nich, ale jednocześnie czuję wtedy inspirację i motywację do własnego działania. Nie na zasadzie „chcę być lepsza„, a raczej „super! Jeśli jemu się udało, to ja też mogę spróbować!”.

Obserwuję profile społecznościowe osób, które lubię. Które odnoszą sukcesy i działają w podobnych branżach… chociaż jak to przemyślę to nie, niekoniecznie. 🙂 Warto otaczać się takimi pozytywnymi, ambitnymi osobami, bo łatwiej wtedy o kopa w tyłek dla samego siebie.

5. SPISANE OBIETNICE

Bardzo ważne: jeśli mam jakieś marzenia i cele – spisuję je. Dzięki temu ze zwykłych myśli zamieniają się w coś realnego, coś możliwego do spełnienia. Cele na cały rok mam zapisane w kalendarzu, cele na najbliższe miesiące – na tablicy koło biurka. Pamiętam o tym, do czego dążę i staram się jak najczęściej robić coś w tym kierunku.

Polecam zrobienie bucket list – to też jest świetny sposób na spełnianie swoich marzeń.

Jeśli macie jakieś największe marzenia, które koniecznie chcecie spełnić, możecie się motywować, dorabiając do nich „pasek postępów” i dzieląc je na etapy – tak będzie dużo, dużo łatwiej!

6. ORGANIZACJA

Ludzie dzielą się na tych, którzy uwielbiają organizację i na tych, którzy ich krytykują i ciągle wołają, że ważniejsza jest spontaniczność. Ja próbuję to jakoś wypośrodkować – uważam, że w pracy i w zajęciach „poważnych” organizacja czasu jest konieczna – chociażby po to, by więcej rzeczy zrobić – ale w życiu ogólnie już niekoniecznie. Organizuję więc rzeczy związane z pracą, wpisuję w „plan dnia” mój trening, naukę, obowiązki, ale zostawiam sporo miejsca na spontaniczne decyzje i zwyczajny luz. Ważne, żeby czasami pamiętać o tym, że zdrowo jest przełożyć jakąś rzecz i zrobić coś zaplanowanego kiedy indziej, jeśli mamy fajną okazję na spotkanie się z kimś, wyluzowanie i tak dalej.

Jak wszędzie – złoty środek. To tak bardzo się sprawdza, że aż nudno to cały czas powtarzać.

Jeśli chcecie jeszcze poczytać o mojej organizacji, to tutaj piszę o tym, jak wygląda mój dzień, a tutaj  – o tym, jakie mam sposoby na organizację mojego czasu.

To jest właśnie sześć rzeczy, które motywują mnie do działania i sprawiają, że chce mi się działać. Ponieważ tak jak mówiłam – każdego motywuje coś innego, chętnie dowiem się, co was inspiruje i co wam daje kopniaka w tyłek. 🙂