Człowiek – widmo

Na pewno znasz jednego z nich.Teoretycznie z nimi rozmawiasz, chodzisz do pracy, spotykasz w szkole, widujesz w sklepie. Są wszędzie, nieśmiało stojąc obok barwnych postaci, krzykaczy, oryginalnych, kolorowych wariatów i błyszczących gwiazd. Przecież ich znasz. Mniej-więcej (z naciskiem na mniej) potrafisz sobie wyobrazić jak wyglądają, gdy zamkniesz oczy.Ale za cholerę nie możesz sobie przypomnieć ich imienia. […]

Na pewno znasz jednego z nich.
Teoretycznie z nimi rozmawiasz, chodzisz do pracy, spotykasz w szkole, widujesz w sklepie. Są wszędzie, nieśmiało stojąc obok barwnych postaci, krzykaczy, oryginalnych, kolorowych wariatów i błyszczących gwiazd. Przecież ich znasz. Mniej-więcej (z naciskiem na mniej) potrafisz sobie wyobrazić jak wyglądają, gdy zamkniesz oczy.
Ale za cholerę nie możesz sobie przypomnieć ich imienia.

człowiek gęsta długa broda czarna mężczyzna z zarostem chłopak facet




Niektórzy ludzie po prostu są.
Najczęściej nie mówią zbyt dużo, uśmiechają się nieśmiało i zazwyczaj są niesamowicie uroczy. Nie przypominają wszystkich tych krzykaczy z wielkim ego, którzy krzyczą “cześć” na pół miasta i zawsze zabawiają towarzystwo. Ludzie-widmo po prostu stoją i robią swoje.
I mało kto o nich pamięta.

JAK ONA SIĘ NAZYWAŁA? dziewczyna warkoczyki dobierane warkocze warkocz brązowe włosy

Mieliśmy w grupie dwie takie dziewczyny-widma. Trzymały się razem, szeptały sobie do ucha, siadały w drugiej ławce i zawsze były przygotowane. Lubiły ubierać się na brązowo i wiązać włosy w kucyk. Kiedy o coś prosiłeś, zawsze odpowiadały z uśmiechem. Wzbudzały ogólną sympatię: każdy je lubił, chociaż niekoniecznie z nimi często rozmawiał.
I nikt nie pamiętał ich imion.
Ludzie mylili się zawsze: albo zamieniali ich imiona, albo próbowali jakoś manewrować i z wielkim wysiłkiem zwracać się do nich bezosobowo. “Ej, ty!“, “zawołaj ją!“, “ta, no, tamta z długimi włosami“, “hej, blondyna!“.
Kiedy wspominano o nich w towarzystwie, zawsze następowało pewne zamieszanie: ludzie pytali: “która to?”, “tamta z drugiej ławki?”, “ta w blond włosach?”. Kiedy ktoś potrafił przywołać ich imię i nazwisko, znajomi piali z zachwytu.
Ej, a skąd ty wiesz, jak ona się nazywa?

Nie wiem, czy zdawały sobie z tego sprawę, ale wydaje mi się, że kompletnie nie.

KTO TO DO CHOLERY JEST?kobieta nogi zakupy miasto spacer chodnik

Czasami zapraszają mnie na portalach ludzie, których w ogóle nie kojarzę. Nie dlatego, że jestem zadufanym w sobie bucem, który ma gdzieś innych – a przynajmniej mam nadzieję, że tak nie jest. Najzwyczajniej w świecie ich nie pamiętam, nie kojarzę, nie przypominam sobie, żebym z nimi rozmawiała.
A okazuje się, że tak było.

Jak to się dzieje, że na niektóre osoby zwracasz uwagę od razu, gdy tylko wejdą do pokoju, a innych nie możesz sobie nawet przypomnieć? Że są ludzie, którzy migną tylko przed oczami jak te widmo i nie pozostawiają nic – zupełnie nic – w twojej głowie? Osoby, które nie wywołują żadnych emocji? I jak to się dzieje, że niektórzy ludzie – choćbyś chciał – nie chcą ci z głowy wyjść, a ich imię pamiętasz nawet po pięciu minutach rozmowy?

Są osoby, które znam tylko przez internet, ale zapadają w pamieć jak nikt inny. Są charakterystyczne, mają coś takiego, co przyciąga. Sprawia, że chcesz z tą osobą przebywać. Chcesz wiedzieć, co u niej, ile ma rodzeństwa, jak tam z jej chłopakiem, co dzisiaj ubrała, zjadła i robiła. Czy spała dobrze, czy oglądała ten film, czy kupiła pomidory, czy raczej postawiła na ogórki.

dziewczyna włosy brązowe długie zachód słonca

I wiecie co, nie wydaje mi się, żeby chodziło o wygląd. Nie sądzę, że gdyby te dziewczyny nosił się na różowo, to każdy by ich imię pamiętał. Tu chodzi o coś innego: o to mityczne, legendarne “coś”, którego nikt nie potrafi zdefiniować, ale które sprawia, że ludzie dostają świra na twój widok.

MOŻE NIE JEST TAK ŹLE

I chociaż wydaje się, że bycie człowiekiem – widmo jest straszne, bo jesteś jak duch, którego nikt nie widzi, to chyba nie jest tak źle. Są osoby, którym to pasuje. Które wcale nie chcą szału, nie potrzebują uwagi i nie przeszkadza im, że ktoś woła za nimi “hej, ty, no.. ty!“. Dobrze im się żyje w swoim spokojnym, bezpiecznym życiu, w którym inni ich nie stresują i do którego dopuszczają tylko wybranych.

Poza tym, już kiedyś chyba to było, chociaż może w trochę innym stylu. Brzydkie kaczątko nieźle ludziom utarło nosa. Może człowiek- widmo kiedyś po kolejnym “ej, ty!” też to zrobi. A może nie.

To… mówiłaś, że jak ci na imię?

FACEBOOK || NEWSLETTER || ASK.FM || YOUTUBE