Ludzie zadają sobie każdego dnia mnóstwo pytań. Co dzisiaj na śniadanie, czy iść po pracy na siłownię, kiedy jest nowy odcinek serialu i dlaczego te spodnie są nagle za ciasne (pewnie skurczyły się w praniu, bo przecież odpada opcja, że przytyłaś). W gąszczu pytajników i wątpliwości, nie zadajemy sobie jednak pytań, które naprawdę są ważne.
Na przykład takich, które są odpowiedzią na wątpliwość: jakim człowiekiem, tak w sumie, jestem?

Wyobraź sobie, że wszystko jest możliwe. Wiesz, że przychodzi jakaś wróżka, taka trochę z nadwagą, wciśnięta w za małą, niebieską sukienkę z wielkim dekoltem (naprawdę nie wiem, co mają te wróżki po czterdziestce, że zawsze mają tą samą stylówę) i małym kijkiem, symulującym różdżkę. W każdym razie, przychodzi do ciebie taka wróżka i mówi:

Mogę za pomocą jednego machnięcia czarodziejskiej różdżki sprawić, że wszystkim wokoło – w tym twoim bliskim – zacznie wszystko wychodzić. Staną się majętni, będą spełniać marzenia, będą piękni, lubiani i co najważniejsze – szczęśliwi. To od ciebie zależy, czy tak się stanie. Jest tylko jeden szkopuł: mogę rzucić taki czar, ale nie dotyczy on ciebie. Czyli w skrócie: wszystkim zaczyna się powodzić, a twoje życie się nie zmienia – ani się nie pogarsza, ani nie polepsza. Czy mam rzucić czar?

Co wybierasz? Zanim przejdziesz do dalszej części wpisu, wybierz.
Ankieta jest anonimowa i nikt w żaden sposób nie może się dowiedzieć, co wybrałeś. Szczerze, nie strugaj bohatera. Dopiero po wybraniu odpowiedzi przejdź do dalszej części tekstu.

[socialpoll id=”2341559″]

CO CI PRZESZKADZA CZYJEŚ SZCZĘŚCIE?

A więc wybrałeś – teraz do rzeczy.
Pisałam kiedyś o tym, że ludziom, którzy wiedzą, czego chcą, jakie mają marzenia i dążącym do celu nie przeszkadza sukces innych. Dlaczego? Bo doskonale zdają sobie sprawę, że to, że komuś się coś udaje, nie znaczy, że tobie się nie uda i że od razu jesteś na gorszej pozycji. To, że ktoś ma lepiej, nie oznacza, że ty będziesz miał gorzej, niż masz teraz. Za pomocą wróżki możesz poprawić sytuację innych, ale nie pogarszasz swojej.

W dzisiejszym świecie, zwłaszcza w sieci, jest pełno hejtu i zazdrości. O wszystko. Nie do końca rozumiem, z czego to wynika – to, że jakaś dziewczyna jest chuda, nie znaczy, że ty nie możesz być; to, że Lewandowski zarabia dużo pieniędzy nie oznacza, że ty nie dostaniesz podwyżki: przecież nie zabrał tej kasy z twojego portfela! To, że ktoś odniósł sukces, nie blokuje twojego sukcesu w żaden sposób.

Dlaczego więc często życzymy innym źle? Dlaczego nie potrafimy się cieszyć z czyichś sukcesów?

Wolę otaczać się ludźmi szczęśliwymi, niż nieszczęśliwymi. Nie robię z siebie bohatera: oczywiście, że w takiej sytuacji pewnie często zazdrościłabym, że ktoś nie musi w ogóle pracować, a ja użeram się z wrednym klientem. Nie zmienia to jednak faktu, że nieszczęście drugiej osoby nic mi nie daje. Kompletnie nic. Nie poprawia mojej sytuacji. W skrajnych sytuacjach ktoś sobie pomyśleć: ale przynajmniej mi lepiej, że jedziemy na jednym wózku. Serio? To jak tobie utną nogę, to powinni uciąć też innym, żebyście wszyscy byli tacy sami? Był kiedyś taki system i się nie sprawdził. Nikt nic nie miał.

Nie ma nic złego w tym, że czasami czujemy uczucie zazdrości z powodu czyjejś sytuacji. Ale jest coś złego w tym, że nie potrafimy się cieszyć z czyjegoś szczęścia, czujemy zawiść, gniew i najchętniej podstawilibyśmy komuś nogę, żeby tak nie suszył zębów z radości. Bo dlaczego on, a nie ja?

Taką ankietę zrobiono na kilku portalach internetowych. Wiecie, co wyszło? Że większość osób nie machnęłaby różdżką. Nie zmieniłaby życia innych na lepsze.

Jestem ciekawa, jak Wy na to patrzycie. Zmienilibyście wszystkich życie na lepsze, a swoje zostawili jak jest – z problemami, kredytami, 10 złotymi na koncie? Czy może nie zrobilibyście nic, bo uznajecie, że takie czary są niesprawiedliwe?

Total
73
Shares
  • nofcknway

    Oczywiście, że tak! Niech się wszystkim wiedzie jak najlepiej <3

  • Boshock

    Powiem więcej, zrobiłbym to nawet gdyby mieli się ode mnie odwrócić.

  • Jakby na to popatrzeć z takiego całkiem egoistycznego punktu widzenia, to można przyjąć, że jeżeli np. nasi rodzice/rodzeństwo/przyjaciele/znajomi nagle będą np. opływać w luksusy, to nam też coś „skapnie”, więc rzucenie czaru się może opłacić;-) (Już nie mówiąc o tym, że jak będą szczęśliwsi, to prawdopodobnie odejdzie problem „czepialstwa” czy zajmowania się nieswoim życiem;-))

    • joahana

      zdziwil bys sie, jak przyjaciele potrafia się odwrocic gdy jestes w gorszej pozycji a im nagle sie powodzi.

  • Justyna Niepsuj

    Szczerze, to moim zdaniem trzeba być za przeproszeniem debilem, żeby różdżką nie machnąć. Już nawet nie chodzi o bycie szlachetnym, ale logicznie myśląc: przecież jeśli twoi przyjaciele odnoszą sukces, to mogą pomóc osiągnąć go tobie. Wspomóc swoimi kontaktami, umiejętnościami itp. Nie mówiąc już o tym, że udowodnione jest, że jeśli w środowisku kilka osób odniesie duży sukces finansowy, to prawdopodobieństwo, że pozostałe osoby zwiększą swój majątek gwałtownie wzrasta. Nie bez powodu wszyscy coach’owie tyle trąbią o otaczaniu się ludźmi lepszymi od siebie. Więc generalnie: macham różdżką i nawet się nad tym nie zastanawiam 😉

    • RudaĆma

      Dokładnie o tym samym pomyślałam! „Z kim przystajesz, takim się stajesz”. Bez względu na to, czy chcemy tego czy nie, otaczający nas ludzie wywierają większy wpływ na nasze życie, niż nam się wydaje. A jeśli tak, to dlaczego by nie otaczać się ludźmi sukcesu? W ten sposób tylko zwiększamy swoje szanse na osiągnięcie sukcesu i rozwinięcie swojej osoby.

  • Madix

    Myślę, że to szkoła kształtuje takie postawy. A właściwie, to: rodzice, którzy zamiast ucieszyć się z 5 dziecka, pytają: „a co dostali inni?”. Szkoła zawiera sporo elementów rywalizacji, która, niepoparta odpowiednim wsparciem dydaktycznym, nie jest zdrowa, bo dzieciaki zamiast zwracać uwagę na fakt, że w wielu konkursach, jeśli jest się wystarczająco dobrym, można otrzymać miejsce ex aeqo (u mnie nawet Absolwentów Roku w podstawówce było dwóch 😉 ), skupiają się na tym, że zajęły drugą lub niższą lokatę przez to, że ktoś był lepszy, i gdyby ten ktoś nie istniał to wówczas rodzice nie mieliby powodów, by się czepiać…

    Podkreślę może: problem nie leży w szkole, lecz w rodzicach, którzy uczą dzieciaki oceniać siebie przez pryzmat innych, porównywanie się. Szkoła jest tylko dobrym pretekstem do takich patologicznych zachowań, bo stwarza dużo okazji do durnego porównywania.

  • Ludzie zachowują się często tak jakby liczba szczęścia była stała i każdy wzrost u jednego powodował spadek u kogoś drugiego. Nie ogarniają, że wzrosnąć może ogólna suma szczęścia.
    A to pytanie jest dobre, powinno się je zadawać zaraz po tym jak ktoś nam się przedstawia, od razu by było wiadomo czy uciekać. 😉

  • Ryba w kropki

    Oczywiście, że pozwoliłabym tej wróżce machnąć różdżką, ale nie koniecznie z mojej szlachetnej postawy. No bo w sumie mi też byłoby lepiej, gdybym otaczała się szczęśliwymi ludźmi 😀

  • Natalia

    Muszę przyznać, że nie mogłam od razu z czystym sumieniem kliknąć, że pozwoliłabym na machanie różdżką. Ale po chwili doszłam do wniosku, że kurcze, jeżeli innym by wychodziło, to dostałabym dodatkowej motywacji do podejmowania takich działań, żeby mi też wyszło. Wróżka nie zmieniłaby mojej sytuacji, ale osiągnęłabym to sama. A przecież sukces, który zawdzięczamy sobie zawsze smakuje lepiej.

    Dzięki za wpis, pozwolił mi się na chwilę zatrzymać i zastanowić nad swoim życiem 🙂

  • Natalia

    Ja właśnie sobie tak pomyślalam, ze gdyby innym bylo lepiej to moze by mi ktos zaproponowal prace w jego nowej firmie… Ale widzisz to nie sa zadne czary… przeciez jeśli komus zyczymy dobrze to i nam sie dobrze dzieje, wszystko wraca! Sprawdzone! Mimo tego, ze moze nie zawsze od razu i moze nie zawsze to zauwazamy… Mnie ososbiscie denerwuje wieczny malkontentyzm i to, ze ciagle dla kogos jest cos nie tak i mu sie nie chce… Ale to chyba temat na osobny wpis dla Ciebie. Caluje Cie mocno i jak zawsze pozdrawiam.

  • to_tylko_ja

    a wiesz, że się w pierwszej chwili zawachałam? Po prostu ostatnio przeszłam dość ciężki czas i nie umiem wybaczyć osobom, które mi to zgotowały. W pierwszej chwili nie pomyślałam, że będzie się lepiej wiodło moim rodzicom, siostrze, narzeczonemu ale właśnie o tych, którzy mnie skrzywdzili bo to pochłonęło ostatnio całą moją uwagę i skutkowało olbrzymim stresem z czym ciąglę próbuję sobie poradzić… Tak to sobie tłumaczę ale i tak mi teraz wstyd – samej przed sobą…

  • fruxolina

    Mi sie wydaje, ze wlasnie gdyby wiecej ludzi wokol bylo szczesliwych i zadowoloncyh z zycia to motywowali by i nas 🙂 a tak to wszyscy wkolo narzekają i nijak nie da sie z tego wyjsc…

  • Maja

    Przyznaję, że miałabym wątpliwości, czy pozwolić wróżce na rzucenie czaru. Nie jestem pewna, czy udźwignęłabym ponownie ciężar przekonania o byciu gorszą od wszystkich…

  • A.

    Przy takich pytaniach wszyscy wypowiadający się nagle wychodzą na dobrych i wielkodusznych, a ja chyba będę jedyną tak bardzo złą i nieszlachetną, która różdżką by nie machnęła. Sorry. Oczywiście jeśli patrzę na tych nielicznych znajomych, którym życie układa się słabo, to jasne, nie zawahałabym się, bo martwi mnie ich smutek i chciałabym, by byli szczęśliwi. Ale dziwnym trafem po przeczytaniu pytania pierwsze co mi się nasunęło to znajomi, mający szczęście w każdej dziedzinie i dostający je na tacy, którzy chociaż mogliby mi całkiem łatwo i bez większego wysiłku pomóc, nawet przez myśl im nie przeszło, że mogliby to zrobić. Pewnie jestem ogromną egoistką, ale jeśli mieliby „dostać” jeszcze więcej, to myślę, że chyba załamałabym się taką rzeczywistością i jawną niesprawiedliwością.

  • Aga

    A ja sobie pomyślałam, że ok niech innym się dzieje dobrze. Przecież sama mam w sobie siłę by spełnić swe marzenia prędzej czy później i tak już dużo osiagnelam i osiagam. 😉

  • Machanie różdżką to jedna sprawa, natomiast umiejętność cieszenia się z sukcesów jakie osiągają inni to chyba tak naprawdę prawdziwy sprawdzian dla nas. Cieszę się, jak moi znajomi odnoszą sukces i im się dobrze wiedzie, niezależnie od mojej aktualnej sytuacji. Poza tym ich sukces motywuje mnie do działania i zmian na lepsze.

  • Za mało się skupiamy na swoim życiu, swoich marzeniach i swoich radościach, by machać różdżką. Nie widzimy szczęścia w swoim życiu i nie mamy siły, żeby po nie sięgnąć. A przez to zazdrościmy innym, że oni mieli odwagę/szczęście, by to zrobić. W jakiś sposób może leczymy swoje kompleksy? Albo zagłuszamy wyrzuty sumienia, że nie mamy tej śmiałości, by sięgać po to, czego pragniemy?
    Świat byłby szczęśliwszy, gdybyśmy próbowali być szczęśliwi sami dla siebie. Wtedy patrzenie za płot do sąsiada nie byłoby tak kuszące :).

  • Myśle że pozwoliłabym machnąć wróżce różdżką. Dlaczego? Może i byłoby mi smutno że wszystkim się wiedzie, a mi nie. Może i byłabym zazdrosna o sukcesy, piniąze, szczęście… ale przynajmniej wiedziałabym że to moja zasługa.,. że to dzięki mnie oni są szczęśliwi, Takie uczucie napewno uszczęśliwiłoby też i mnie.

  • odkryjsiebie

    Największą radość sprawia człowiekowi szczęśie innych ” przynajmniej ja tak mam „, zwłaszcza jeśli wynika ono z naszych czynów i to my pomogliśmy komuś. Być zazdrosnym w sumie to nic złego, ale dopóty dopóki nie zacznie to wpływać na nasze ambicje i kierować naszym życiem. Każdy może coś osiągnąć, ale do tego trzeba też własnych starań i przedewszystkim radość innych nie powinna nas dołować a motywować. Jeśli pomożesz komuś to ktoś pomoże i tobie, wszystko się uzupełnia wzajemnie jak w przyrodzie 😉

  • Joanna ga

    Ja tu widzę pewien szkopuł, który zadecydował o tym, iż wybrałam opcję bez machania. W sumie to może być tylko kwestia źle sformułowanego życzenia. Pytanie właśnie czy kiedy wróżka nam mówi, że u innych się poprawia a u nas to samo, to czy taka sytuacja jest stała i niezmienna. W sensie nieważne co zrobię zawsze będę mieć tak jak mam i nigdy nie poprawię / nie pogorszę swojej sytuacji. Przy takim rozumieniu pytania zaznaczyłam drugą opcję, gdyż nawet jeżeli teoretycznie byłoby źle to w opcji bez wróżki miałabym realne szanse wyciągnąć się z dołka, w drugiej natomiast constans – cały czas lipa i brak zmian. Nawet jakbym miała teoretyczną super, ekstra sytuację też nie wiem czy wybrałabym różdżkę, bo bez zmian nie byłoby to już to.

    Natomiast część z zazdroszczeniem sukcesów jak najbardziej słuszna.

  • uznaję, że to niesprawiedliwe 😉

    w pierwszej chwili myślałam, że chodzi o polepszenie wszystkim. mnie też. i po chwili zastanowienia też doszłam do wniosku, żeby nic nie zmieniać. tzn. nie zmieniać czarami. każdy sam sobie może na szczęście zapracować. z czarami to droga na skróty. a wszyscy wiemy jak kończą ci, którym udało się fartem a nie pracą. ta ogromna różnica pomiędzy wygraniem milionem w lotto, a zarobieniem tego miliona własną pracą.

  • Czy tylko ja przyznam się tu tak otwarcie do kliknięcia nie? 😉
    W ramach wytłumaczenia mogę dodać, że wynika to z faktu, że sama miałabym ogromne wątpliwości czy chcę spełnienia takiego życzenia dla siebie, więc nie chciałabym podejmować takiej decyzji za wszystkich innych 😉

    • Aga

      Dokładnie, poza tym to dążenie do celu kształtuje osobowość, ludziom którzy dostają coś nagle z du*y, za przeproszeniem, zaczyna odbijać palma 🙂

    • Paula

      Wróżka machnięciem różdżki miałaby spowodować, że „zacznie wszystko wychodzić”.
      Wg mnie ludzie mogą nadal ciężko pracować, tylko każde ich dążenie będzie zakończone sukcesem.

      • Według mnie zacytowane słowa sugerują właśnie, że nie będą na ten sukces specjalnie musili pracować, chociażby dlatego, że wtedy trudno byłoby zrealizować ‚wszystko’.
        W sumie dochodzi jeszcze kwestia sporna: co się stanie gdy dwie osoby zażyczą sobie tego samego, podczas gdy sukces będzie mógł zostać przypisany tylko do jednaj osoby?
        Inaczej jeszcze: pojawiło się sformułowanie, że ‚będą szczęśliwi’, więc można by je przyjąć za dominujące…
        Ale wybrałam to co jako pierwsze przyszło mi do głowy i nawet po dłuższym zastanowieniu brzmi dla mnie sensownie 🙂

        • Paula

          Często ludzie używają stwierdzenia, że wszystko im dziś nie wychodzi lub coś im w końcu wyszło (np. zadanie z matematyki). To „wychodzenie” i „nie wychodzenie” nie wynika z nicnierobienia. Coś nam wychodzi lub nie, bo podejmujemy działania, pracujemy, żeby coś osiągnąć. Każdy człowiek ma również określone cele w życiu i myślę, że wszystkie cele nad którymi pracujemy da się osiągnąć. I to jest wg mnie właśnie „wszystko” – wszystko nad czym pracujemy.
          Kwestii spornych w zadanym pytaniu jest znacznie więcej. Najmniejszym problemem zdaje się być, to że dwoje ludzi nie może osiągnąć tego samego sukcesu jednocześnie. Zastanawiałabym się bardziej np. nad tym, co się stanie, gdy seryjnym mordercom zacznie wszystko wychodzić. W skrajnej sytuacji – co by się stało, gdyby wróżka przyszła chwilę po tym, jak Hitler za swój cel obrał zagładę milionów ludzi. Można oczywiście z tym polemizować, bo jest to kwestia nie do rozstrzygnięcia.
          Podobnie z problemem doceniania tego co mamy dzięki własnym wysiłkom (jeśli założymy, że rzeczywiście ludzie przestaną pracować). Skoro i tak wszyscy ludzie będą szczęśliwi, to nikomu nie będzie przeszkadzało, że nie będą doceniać w pełni tego co mają.
          Sytuacja przedstawiona w artykule jest za bardzo nierealna, żeby zastanawiać się nad takimi rzeczami.
          Ja tu widzę proste pytanie, bez zagłębiania się w cokolwiek: czy chciałbyś, żeby ludziom żyło się lepiej?

  • kajax99

    O tak to jest coś nad czym muszę bardzo popracować! Muszę pozbyć się tej wewnętrznej zawiści i wreszcie nauczyć się cieszyć z sukcesów innych.

  • Przyznam się bez bicia, że miałam chwilę zawahania.. 😉

  • buuu a mi coś nie działa ta ankieta, ciągle mam znaczek ładowania, mimo odświeżenia…

  • Mlask!

    Kliknęłabym tak, bo wtedy wiem, że pomogliby mi w spełnianiu marzeń:D

  • Maja Julia

    Chętnie zmieniłabym życie moich bliskich, ba, nawet nie-bliskich, kompletnie obcych, na lepsze. Serio. Też myślę, że jak komuś się powodzi, to nie znaczy, że mnie nie, że ja mam gorzej. Ale zaznaczyłam, że nie przyjęłabym oferty wróżki, bo nie życzyłabym im czegoś tak… złego, w gruncie rzeczy. Dobrze jest, jak jest dobrze – ale magicznym sposobem? Jestem sobą, a nie kimś innym, więc wiem tylko tyle, co sobie sama myślę, ale osobiście wolę do wszystkiego dochodzić sama i doceniam też porażki, które wiele mnie uczą. Chcę być silna i mądra, a nie tylko z sukcesem – chcę dojść do niego. Chcę zarabiać pieniądze, a nie tylko je mieć, od tak *pstryk*. Stawać się szczęśliwa, a nie nią być. Więc innym też bym nie życzyła, by wszystko było podana na tacy, by jakieś grube babsko z zamiłowaniem do zdrobnień odwaliło za nich całą robotę.
    Bo jak się ma urodę, sławę, bogactwo… To jest pewnie całkiem nieźle. Gorzej, jak się to traci. I jest to jedyne, co mieliśmy i nagle człowiek zostaje z pustymi rękoma, bo nie ma umiejętności i doświadczenia.
    No, chyba że ci ludzie by chcieli. Ale pewnie bym ich nie zdążyła o to zapytać. :p

  • ja jak zawsze z pobudek egoistycznych, macham, żeby im sie zmieniło! Wtedy i mi pomogą! :)))
    też lubie szczesliwych ludzi – dlatego Cie czytam :* 🙂

  • W pewnym tekście, zdaję się Jerzego Wasilewskiego, autor zwrócił uwagę na to, że w ludowym widzeniu świata wszystko jest ograniczone – np. siła i takie tam. Istniał przesąd, że dwie kobiety cieżarne nie powinny czegoś tam razem robić, bo dziecko jednej obumrze albo będzie słabe. Nie ma nieskończonej możliwości rozwoju. Albo dziewięćsił doda podróżującemu siły zabierając ją innym. Archaiczne, ale warte uwagi.

    Ale kliknęłam tak, bo akurat ta wróżka nic mi nie odbierała 🙂

  • Przyznam szczerze, że gdzieś z tyłu głowy przemknęła mi myśl: „co, innym ma się poprawić, a mnie nie?!”, ale po chwili stwierdziłam, że najbardziej się martwię troskami i problemami moich najbliższych. Bardzo mi zależy, żeby oni byli szczęśliwi, a mnie samej nie wiedzie się najgorzej. I jak napisała Nerw Słowa dzięki temu sami też coś zyskamy. Nie chodzi mi o kwestie materialne, ale spokój ducha oraz pozytywny wpływ otaczania się szczęśliwymi ludźmi. Czyli sumarycznie wszyscy mogą zyskać.

  • Mafma03 .

    Lubię kiedy innym się powodzi, bo dzięki temu wiem, że nie jest to niemożliwe i kiedyś mi też się wszystko ułoży 🙂

  • Aleksandra Kowalczuk

    Tak jak najbardziej! Tak jak piszesz Marta, co mi innych szczęście zaszkodzi? Szczególnie jeżeli chodzi o moich bliskich, przyjaciół itp. ja chce dla nich jak najlepiej. Warto sie otaczac pozytywnymi i szczęśliwymi osobami bo to ma ogromny wpływ na nasz nastrój i to oni unoszą nas do gory. Jaki ten swiat bylby duzo lepszy gdyby kazdy tak myślał. Niestety w dzisiejszych czasach wiekszosc osob kazdemu zazdrosci. I to jest smutne.

  • meg

    A ja nie. Lubię się otaczać ludźmi mniej-więcej na moim poziomie, z takimi się najlepiej dogaduję, tyczy się to moralności, amibicji i innych cech. Nie wiem, czy dałabym radę przeskoczyć nagle powstałe różnice między nami, kiedy nagle zaczelibyśmy należeć do innych światów. Podobnie nie wyobrażam też sobie np. bycia w związku z dużą dysproporcją zarobków. Nie życzę nikomu źle, cieszę się z sukcesów, ale raźniej jest, kiedy razem do nich dążymy, razem się wspieramy i generalnie jesteśmy na podbnym etapie życia. W przeciwnym wypadku mam wrażenie, że nagle bym została sama, bo utracilibyśmy wspólny język.

  • Wybrałam opcję ze zmianą, przede wszystkim myśląc o moich bliskich, których szczęście jest bardzo dla mnie ważne. Jeśli im będzie źle, wiadomo że ja nie będę szczęśliwa, natomiast jeśli oni będą prowadzić dobre życie, iść przez nie z uśmiechem to i mi na sercu będzie lżej i myślę, że może nawet bym im zazdrościła, oczywiście że by mnie to w jakiś sposób dotknęło, ale tak jak napisałaś – to że inni mają dobrze, nie znaczy że ja nigdy nie dojdę do szczęścia. Wręcz przeciwnie, szczęście moich bliskich mnie motywuje 🙂

  • Aga Frank

    Potrzebowałam wielu lat trudnych pogadanek z samą sobą, by nauczyć się ludziom nie zazdrościć. Lepsza byłam w pocieszaniu, gdy komuś coś nie wyszło, niż w cieszeniu się z osiągniętego przez kogoś sukcesu – wstyd się przyznać, wiem. Ale jestem na szczęście już na tym etapie świadomości, że walczę z tym i jestem na bardzo dobrej drodze, by być fajnym człowiekiem :-)))

  • Dodum Duum

    To ja się przyznam, że kliknęłam „nie” 😀 I nie, w żaden sposób nie przeszkadzają mi sukcesy innych, cieszę się z nich, czasem zazdroszczę, ale to nie jest chora zazdrość, tylko na zasadzie „kurczę, też tak chcę, muszę zacząć nad tym pracować”. Bardziej chodziło mi o to, że to nie sukcesy nas kształtują najbardziej, tylko porażki. Sama nie chciałabym, żeby nagle zaczęło mi wszystko wychodzić, nie czułabym wtedy żadnej satysfakcji, bo ona przychodzi z ciężką pracą. Widocznie zbyt głęboko zanalizowałam pytanie ;p Gdyby brzmiało: „czy chcesz, żeby wszyscy dookoła byli szczęśliwi?”, to natychmiast kliknęłabym „tak” 😉

  • Nie do końca dobry człowiek

    Ja nie kliknęłam nie, bo to byłoby nie fair w stosunku do ludzi, których kocham.

    Ale jak komuś coś wyjdzie, a nie wyjdzie mnie, to najczęściej mówią gratuluję i myślę „udław się”. Albo myślę sobie, że zrobił to, bo mu ktoś pomógł. Bo oszukiwał. Bo miał idiota farta. Doszukuję się wad nawet jak ich nie ma, ale jak się dobrze szuka to się zawsze znajdzie. Czekam, aż podwinie mu się nóżka. Aż mu się drugi raz nie uda. Aż się wreszcie wyłoży. Cieszę się, gdy ja odniosę sukces, a ten ktoś porażkę, bardziej niż gdybyśmy wygrali razem. Cieszę się nawet, gdy po paśmie sukcesów on dostanie w mordę, a ja nic. Sama nigdy bym nie wbiła noża w plecy, ale często czekam, aż zrobi to kto inny. Zwykle potrzebuję kilku dni albo tygodni, żeby powiedzieć szczerze „gratulacje”.

    Piszę to dlatego, że nie mam komu powiedzieć jak bardzo źle się z tym czuję.

  • Asia

    Kurcze, bez zastanawiania zmieniłabym życie innych na lepsze i kompletnie nie rozumiem właśnie takiej zazdrości o sukcesy innych. Co jak co, ale ta moja cecha mnie cieszy, bo z zawiści i zazdrości nigdy nic dobrego nie wynika. W sumie gdyby najbliżsi byli szczęśliwsi, to przecież ja też byłabym automatycznie szczęśliwsza, to logiczne… 🙂

  • Joanna

    Dobra, Lewandowski mi nic z portfela nie wziął, ale z jakiej paki mam sprawiać, że każdy np. jakiś kuzyn Lewandowskiego za frajer będzie piękny i bogaty? Jak sam do tego dojdzie to niech ma i nic mi do tego, ale co innego patrzeć jak inni się bogacą, pięknieją i odmładzają MIMO, ŻE NIC NIE ZROBILI BY TO OSIĄGNĄĆ, A JEDYNIE CZEKALI AŻ JAKAŚ GRUBA BABA MACHNIE RÓŻDŻKĄ, a co innego jak ludzie sami do czegoś dojdą. Nie jestem święta i mnie by kicha skręcała, że wszyscy ot tak mają wszystko, a ja nie mam nic. I nie czuję się ani trochę winna z tego powodu bo tak, jak już wcześniej wspominałam co innego samemu do czegoś dojść, a co innego otrzymać wszystko nie wysilając się przy tym ani trochę. Dodam, że nie daję na tacę, nie udostępniam zdjęć bezpańskich psów na fejsie i nie głosowałam na Dudę. Pójdę do piekła.

  • Świetny post, skłaniający do refleksji. 🙂 Pozdrawiam!

  • Bosia

    dlaczego wrózka ma nadwagę?

  • Bosia

    wybrałam ,zeby inni mieli lepiej ,w pierwszej sekundzie pomyslałam o córce i rodzinie,jak oni bedą zadowoleni to i Ja będe

  • Paulina Szulc

    Ale ja nie wiem przecież, jakie ludzie mają marzenia i co takiego nagle zaczęłoby im wychodzić. Myślicie tymi prostymi, słodko-jednorożcowymi kategoriami: marzenia są dobre i cudnie by było, jakby ludzie je spełniali. A co z ludźmi, którzy skrycie marzą o krzywdzie innych? Co jakby życzenie spowodowało realizację nie tylko tych nieszkodliwych marzeń? Gdzieś w moim otoczeniu przewijają się, niestety, ludzie o bardzo radykalnych poglądach. Zapewne nie zazdrościłabym im osobistego szczęścia, ale raczej nie chciałabym patrzeć, jak z uśmiecham na ustach „realizują się”, urzeczywistniając swoje faszystowskie ideały i wszystko im „wychodzi”. Nie wzięłabym na siebie odpowiedzialności za skutki spełnionych marzeń innych ludzi.
    Z magicznymi życzeniami trzeba ostrożnie, bo mogą się spełnić.

    • włóczka

      Myślę, że chodziło o te pozytywne marzenia 😛 Gdyby pod uwagę były brane wszystkie opcje, to przecież w moment świat by się skończył.

  • Manina

    Ja nie machnęłabym różdżką. Dlaczego? Bo to my mamy SWOJE życie w SWOICH
    rekach. I to jest wlasnie piekne, ze gdy spadamy na dno, mozemy wszystko odbudowac WLASNYMI rekoma. Nie tylko sukces nas uszczesliwia, ale i praca zwiazana ze spelnianiem marzen. Nie chce uszczesliwiac innych na sile. Kazdy ma swoje zycie. I niech tak pozostanie.

  • Zosia Szymanowska

    Może jestem dziwna czy coś, ale często mam ochotę wziąć cierpienie wszystkich ludzi na siebie. Myśle sobie: ,, Nawet ci najgorsi ludzie na świecie nie zasługują na wieczne cierpienie, więc chętnie pójde do piekła zamiast całej reszty populacji ludzkiej.” Oczywiście nie lubię być nieszczęśliwa, ale jestem jeszcze bardziej kiedy cierpią ludzie wokół mnie. W sumie kiedy inni się cieszą to ja z nimi, więc i tak byłabym szczęśliwa. Dlatego zdecydowanie wybrałabym rzucenie czaru 🙂