Zmiana życia zawsze kojarzy się ludziom z fajerwerkami, zmianą sytuacji o 180 stopni i tym jednym, wielkim – a może nawet epickim – momentem, kiedy nad twoją głową zapala się żarówka, a ty wpadasz na cudowny pomysł.
No cóż. Tylko że w większości przypadków to tak nie działa. Dowód? Mam dzisiaj dla was 7 drobiazgów, które po wprowadzeniu do waszego życia, mocno je zmienią.

Moja mama zawsze powtarza, że życie to nie film. Ani bajka. Zazwyczaj mnie to irytowało, bo jako osoba wierząca w to, że zawsze wszystko się uda, jej słowa odbierałam jako torpedowanie moich pomysłów. Teraz wiem, że mama wcale nie chciała mnie hamować ani gasić. Po prostu mówiła prawdę.

NIE MA TEGO MOMENTU

Bo życie to naprawdę nie jest żaden film. Nie masz fabuły, która najpierw buduje napięcie, robi kilka małych skoków w górę i w dół, a pod koniec, kiedy już masz sprawdzać, ile zostało, bo nic się jeszcze nie dzieje, robi obrót o 180 stopni i następuje TEN MOMENT. Moment, w którym okazuje się, że są kuzynami, że nie zdążył przybiec na lotnisko żeby powiedzieć, że jednak ją kocha, albo w którym okazuje się, że dobry bohater był podstępną żmiją, a czarny charakter – dobrą osobą. I niby wiemy, że film to film, a cała historia to inwencja jakiegoś scenarzysty, który sklecił wszystko przy szklance whisky, ale mimo tego i tak czekamy w swoim życiu na TEN MOMENT, który zmienia wszystko.

No więc czekamy. Na nowy dzień.
Na poniedziałek.
Na pierwszy dzień miesiąca.
Na pierwszy dzień jakiegoś sezonu.
Na nowy rok.
Na kolejny nowy rok.

Czekamy, bo przecież chcemy zmienić swoje życie, tylko nigdy nie ma odpowiedniego momentu! Tak, jakby rzeczywiście do zmiany była nam potrzebna jedynka w kalendarzu czy godzina szósta rano. Zmieniać życie można równie dobrze dwudziestego dnia miesiąca i to o 16:37, ale jakoś nam to nie pasuje. Nie jest filmowe. Nie jest „czystym początkiem” ani wyczekanym momentem.

A szkoda, bo gdybyśmy tylko zrozumieli, że życie zmienia się jak każdą inną rzecz na świecie – małymi krokami – byłoby nam dużo łatwiej.

7 DROBIAZGÓW, KTÓRE ZMIENIAJĄ ŻYCIE

To drobnostki mają wpływ na to, jak wygląda nasza codzienność. Głęboko wierzę, że pierdoły potrafią wiele zmienić, jeśli tylko tego chcemy. Problem polega na tym, że czasami jesteśmy tak zamknięci na schemat „musi wydarzyć się coś wielkiego, żeby moje życie się zmieniło”, że trudno nam uwierzyć, że jakaś mała rzecz może zrobić różnicę.

A gdybyśmy tylko…

  1. Przestali ciągle myśleć o tym „co ludzie powiedzą”.
    Dużo lepiej się żyje, kiedy wreszcie do ciebie dotrze, że inni ludzie mają lepsze rzeczy do roboty, niż analizowanie twojego życia. A jeśli to robią… to trochę przykro, że to ich najciekawsze zajęcie 🙂 Niezależnie od tego, co robisz – czy jestem jak święta matka Teresa, czy może wręcz przeciwnie – ZAWSZE znajdzie się ten jeden ktoś, komu to nie pasuje i kto będzie kręcił nosem albo burczał jakieś uwagi. Skoro nie masz na to wpływu – po co tracić czas na zastanawianie się nad opinią innych?
  2. Zaczęli więcej się ruszać.
    Wytłumaczmy sobie coś  – ludzkie ciało nie zostało zaprojektowane do długiego siedzenia. Wszechobecna praca biurowa to przekleństwo dla naszego zdrowia. Nie musisz od razu chodzić na fitness i biegać maratonów – wystarczy zwiększyć codzienną dawkę ruchu, np. przez codzienny spacer na dalszy przystanek, by zapobiec niekorzystnym zmianom, jakie generuje siedzący tryb życia. Takie drobne działania mogą ustrzec cię przed bólami i kontuzjami, które czekają na prawie każdą osobę spędzającą wiele czasu przy biurku.
  3. Przestali ciągle zakładać, że się nie uda.
    Jedna z bliskich mi osób ma właśnie takie podejście. Nieważne co – ona już wie, że prawdopodobnie nie da rady albo jej się nie uda. Czasami nawet nie próbuje, bo jest tak pewna swojej porażki, że nie chce nawet wystartować. To bardzo przykre, bo widzę, jak marnuje swój potencjał. Jeśli też boisz się często porażki, zastanów się, co TAK NAPRAWDĘ się stanie, jeśli rzeczywiście się nie uda? Koniec świata? Będziesz musiał wyprowadzić się do innego miasta i zmienić tożsamość? Raczej nie. Po co więc tak się obawiać? Jak się nie uda, to najwyżej spróbujesz jeszcze raz. I już.

  4. Pamiętali o rodzinie.
    W dzisiejszych czasach trochę trudniej nam utrzymywać kontakt. Niby mamy telefony i internet, ale kiedy w pracy masz chmarę projektów do ogarnięcia, to jakoś tak chorującą babcię odkłada się gdzieś na bok. Można zadzwonić później, przyjechać następnym razem… a potem okazuje się, że nie zawsze jest to możliwe. Czasami naprawdę nie trzeba spędzać razem miliona godzin, żeby utrzymać jakieś relacje. A, i nic tak nie cieszy starszych ludzi, jak pocztówka. Naprawdę.
  5. Przestali tyle narzekać.
    W zimie że zimno, w lecie że za gorąco, w pracy że źle, bez pracy – jeszcze gorzej… Narzekanie nic nie daje. Ani nie poprawia twojej sytuacji, ani twojego humoru – a często nakręca cię i przez to czujesz się jeszcze bardziej beznadziejnie. Nie zawsze w złej sytuacji znajdują się dobre strony, dlatego wcale nie każę ci szukać plusów, ale wystarczy skupić się na czymś innym, zamiast bez końca jęczeć o czymś, na co często i tak nie mamy wpływu. Twoje marudzenie nie sprawi, że pogoda się zmieni 🙂 Ale już kupno nowej czapki może sprawić, że będzie ci cieplej. Banalne.
  6. Wprowadzili zasadę 15 minut.
    Zazwyczaj polecam tą zasadę do ćwiczeń, ale tak naprawdę sprawdzi się w każdym momencie i w każdej dziedzinie życia. Jeśli nie masz kompletnie motywacji do działania i czujesz, że ci się nie chce – pracuj przez 15 minut i spróbuj skończyć jeśli nie zadanie, to przynajmniej jakąś jego część. Taki niepozorny kwadrans sporo zmienia: bardzo dużo osób zaczyna robić resztę zadania lub kolejne. A nawet jeśli po tych piętnastu minutach nadal ci się nie będzie chciało, to przynajmniej jakąś część zadania masz już za sobą.

  7. Zauważać, że zdrowie fizyczne to nie wszystko.
    Kiedy mamy katar, wszyscy mogą to zauważyć, ale kiedy coś złego dzieje się w naszej głowie, prawie nikt tego nie dostrzega. Co więcej, z jakiegoś chorego dla mnie powodu, często uważa się złe samopoczucie, problemy z emocjami czy depresję za coś błahego i zamiata się kłopot pod dywan. Bywa też tak, że sam zainteresowany czuje wyrzuty sumienia, bo codziennie ogląda idealne profile na instagramie i nie rozumie, dlaczego sam czuje się tak przybity. Za mało mówimy o zdrowiu psychicznym i ciągle traktujemy je jako temat tabu albo coś „nienormalnego”. To nieprawda. Im szybciej zrozumiesz, że niektóre sytuacje są całkowicie normalne – tak jak katar – tym łatwiej będzie ci z nich wychodzić.

CO TO NIBY ZMIENI?

Czy rzeczywiście takie drobnostki mogą coś zmienić? Wszystko. Każda z tych drobnych rzeczy jest w stanie poprawić jakiś sektor twojego życia i to w bardzo szybkim tempie. Zostaje tylko jedna rzecz – należy je wprowadzić.

A to już zależy wyłącznie od Ciebie.

Total
201
Shares
  • Święta prawda! Cała prawda. I jeszcze raz prawda. Ja ciągle jeszcze walczę z narzekaniem, ale staram się. Naprawdę. A zasada 15 minut, w mojej własnej interpretacji, to jedno z lepszych moim przyzwyczajeń 😉 na szczęści. Pozdrawiam Marto i czekam na kolejne świetne posty!

  • Julia Nijaka

    Popieram Cię w każdym aspekcie tego wpisu, ale co do punktu pierwszego mam drobną dygresję, choć oczywiście zgadzam się z tym, co chciałaś w nim przekazać. Widzisz, bardzo lubię ludzi i daję im ogromny kredyt zaufania, po prostu w nich wierzę i staram się zakładać, że moje otoczenie to tolerancyjne, otwarte osoby, które życzą mi dobrze albo po prostu nie zwracają uwagi. Oczywiście wiem, że pewnie istnieją te Grażyny spod bloku, które najchętniej by obgadywały cały świat, ale staram się ich nie wliczać do tego, o czym mówię. No i właśnie działanie z myślą z tyłu głowy „co powiedzą ludzie” (a raczej to, w co w nich wierzę) może pomóc w byciu względnie miłym dla innych mimo podłego humoru (bo wyżywanie się na kimś wcale mi nie pomoże, a uruchomię reakcję łańcuchową), pomoc staruszce w zakupach, ustąpienie miejsca, takie drobne gesty, a czasem i większe. I nie chodzi o to, że mnie to stresuje i robię to tylko dlatego, ale przyznam się otwarcie – jestem egoistką i to niekoniecznie w tym „zdrowym”, teraz w miarę popularnym typie. Jednak staram się to zwalczać i wyrównać, nie robię tego z przymusu, a takie myślenie często pomaga. :3 Dlatego myślę, że zastanowienie się czasem „co powiedzieliby ludzie, których chciałabym spotykać w moim życiu” jest przydatne i zdrowe!

  • aka

    Dzięki za ten post. Akurat nic mi się nie chciało robić i bardzo mnie zmotywowałaś:)<3

  • Wszystkie te drobne rzeczy już jakiś czas temu wprowadziłam do swojego życia i choć chwilami o nich zapominam i trudno jest przestawić swój sposób myślenia wykształcany przez lata to potwierdzam – warto! Życie od razu wydaje się trochę łatwiejsze 😉

  • Buziak Marta! Jak zwykle w punkt!

  • Zasadę 15 minut wprowadziłam w temacie codziennego sprzątania i sprawdza się idealnie. Także to mogę polecić z czystym sumieniem! Z narzekaniem u mnie ciągle niestety jest problem, ale nad tym pracuję.

  • Alina Gumna

    Ja to budzę się codziennie i myślę znów to samo a jak dzień się dluzy to myślę tylko czekać na wieczór aż położę się spac

  • nie znoszę narzekania i tego, jak inni zabierają mi cenne minuty mojego życia, bym tego słuchała. więc jeśli narzekam, to zwykle na tych, co narzekają 😉