• Szukaj

4 teksty, które kopią mnie w tyłek i motywują do działania

15 stycznia. To oznacza, że połowa z nas właśnie uświadamia sobie, że nie zrobiła niczego w kierunku swoich postanowień noworocznych. Że wszystkie te schudnę, napiszę książkę, będę jadł regularnie i czytał sporo – ciągle jest odkładane na potem. Lepszy moment. Na pewno nie w styczniu, bo kto normalny jest zmotywowany w takim dołującym miesiącu?
No, ja na przykład jestem. Dlaczego? Bo kiedy ogarnia mnie niemoc, mam w głowie kilka tekstów, które pozwalają mi znaleźć energię do działania.

Wyjaśnijmy sobie coś – nie lubię cytatów. Zazwyczaj są takie pretensjonalne i oklepane, że kojarzą mi się raczej z tym:

nie-bylabym-soba-gdy-byla-bym-inna_2016-10-14_15-57-50

… niż z motywacją.

Dlatego raczej nie jestem typem osoby, która spisuje na karteczkach co drugi cytat albo dzieli się romantycznymi memami na facebookowej tablicy. To nie w moim w stylu.

Zamiast tego, całkowicie normalnie, jak każda zrównoważona osoba, gadam do siebie.
I uwierzcie, to działa pięć razy lepiej niż Paulo Coelho.

4 RZECZY, KTÓRE SOBIE MÓWIĘ, KIEDY BRAKUJE MI MOTYWACJI

  1. Jak nie ty, to ktoś inny.
    Zanim zaczniecie linczować mnie za to, że nie życzę komuś dobrze: to nie tak. Tymi słowami motywuję się zazwyczaj przy moich nowych pomysłach – takich, których zbyt wiele osób nie realizuje. Mówię sobie wtedy: okej, tobie się nie chce, to za jakiś czas zrobi to ktoś inny.

    Działanie innych ludzi motywuje. Jeśli pomyślę sobie, że robię jakiś duży projekt i przez swoje lenistwo go nie ukończę, a ktoś inny go zrobi – motywuję się w ten sposób do działania. Nie życzę tej osobie źle, nie modlę się, żeby jej się nie udało – patrzę się tylko na siebie. Po prostu świadomość tego, że ktoś działa, kiedy mi się nie chce ruszyć dupy z kanapy jest dla mnie inspirująca.
  2.  Dlaczego nie?
    To proste pytanie to mój pomocnik w momencie, w którym zaczynam się wahać: czy wystarczająco dużo wiem, czy umiem, czy jestem odpowiednio taka czy owaka. Jestem. I ty też jesteś. Idź pewnie przez życie. Dlaczego masz tego nie spróbować? Dlaczego masz nie wziąć tego projektu? Dlaczego masz nie wystartować w konkursie?Próbuj – najwyżej się nie uda. Tylko osoby, które nic nie robią, nigdy nie mają porażek. Jeżeli robisz dla siebie cokolwiek, będziesz często upadał na tyłek – to normalne. Ale za piątym, dziewiątym czy siedemnastym razem uda ci się – i to się liczy.Bo dlaczego nie? No właśnie.
  3. Lepiej zrobić coś w ogóle, niż nic.
    Niestety, zawsze bym chciała, żeby to co robię, było idealne. Tyle, że tak się nie da. Często tak mam z wpisami na ten blog. Staram się zawsze pisać jak najlepiej umiem, ale czasami to po prostu nie jest mój dzień. Mogę odpuścić – ale wtedy publikowałabym raz na miesiąc. Mogę też pogodzić się z faktem, że wena nie istnieje, a mi korona z tyłka nie spadnie, jeśli tekst nie będzie powalał mnie na kolana. Nie walczę przecież o Nobla, prawda? Więc klikam publikuj.I wiecie co? Najczęściej teksty, które powstawały w bólach i ledwo je z siebie wyrzuciłam, to te, które najbardziej lubicie. Czasami też jest tak, że teksty, z których ja nie jestem zadowolona, bo nie są perfekcyjne, zbierają najwięcej pochwał.Wniosek? Lepiej mieć coś zrobione, niż perfekcyjne, ale wiecznie niedokończone.
  4.  To po to, żeby było mi lepiej.
    Pracuję teraz więcej po to, żeby potem móc pracować mniej. I staram się o tym pamiętać. W momentach, w których mam dosyć (ale z jakichś powodów nie mogę odpocząć, np. bo na studiach mam termin do nauczenia się, czy pracę dla klienta do oddania) tłumaczę sobie, że po to teraz cisnę mocniej, żeby potem móc leżeć, czytać książki i nie martwić się życiem. Inwestuję.
    A inwestycje czasami wymagają zajętych wieczorów. Po prostu.

I to aż tak proste.

Dążenie do celów i ich spełnianie, to kilka dodatków: ciężka praca + regularność + pasja + niepoddawanie się + pamiętanie o sobie (odpoczynek).

To nie szczęście, znajomości czy dobry start. Owszem, niektórzy dzięki temu mają łatwiej, ale jeśli zepniesz tyłek, to ich dogonisz. Może i życie nie jest sprawiedliwe i nie mamy równych szans, ale po to mamy nogi, żeby okazje gonić i z nich korzystać.

To co – ten tydzień będzie nasz? Myślę, że wszyscy damy radę.

Napisane przez
Marta Hennig

Jestem Marta, mam 24 lata i próbuję jednocześnie spełniać marzenia, robić swoje i być dorosła, ale to ostatnie nie zawsze mi wychodzi.

Zobacz wszystkie artykuły
Napisane przez Marta Hennig