Najpierw z entuzjazmem biegniesz do piekarni po najlepszy chleb, potem szybko smarujesz go grubą warstwą masła (twoje kochanie zdecydowanie nie jest fit), nakładasz szynkę i układasz artystyczną budowlę z warzyw, która wygląda po prostu jak papryka, pomidor i kawałek zwiędłego ogórka, ale ma pokazywać twoją miłość i namiętne uczucie. Z uśmiechem godnym pań z reklam pasty do zębów podajesz ją swojemu ukochanemu i…
No cóż. Właśnie zniszczyłaś swój związek. Na własne życzenie.

PRZECIEŻ BYŁO DOBRZE, CZYLI JAK TO SIĘ STAŁO?

Ostatnio szukając pomysłów na dobre kanapki, które chociaż raz nie będą się ograniczały do masła i szynki, radośnie wepchniętej do chlebowego wnętrza, w meandrach i odmętach internetu wpadłam na pewne forum, na którym toczyła się niezwykle burzliwa dyskusja.
I jeśli myślicie, że takie hity jak dziwne zachowania Miley Cyrus czy przeróbka Jacksona na Orki z Majorki wywołały dużo emocji, to jesteście w błędzie – uwierzcie, w porównaniu z kłótnią kanapek to pryszcz.

Czego się dowiedziałam? No, na pewno nie tego, jak zrobić dobrą kanapkę. Poznałam za to szereg mądrości życiowych, które powinnam wprowadzić w życie, jeśli nie chcę zostać oszukana przez żadnego mężczyznę.

ZASADA NUMER JEDEN

Podstawowe pytanie: kto powiedział, że to ty masz robić mężczyźnie kanapki? Przecież ma dwa zdrowe łapska, jakiś tam kawałek mózgu w głowie i pełną lodówkę, która tylko czeka na to, aż ktoś skorzysta z jej zawartości.

Niech zrobi sobie sam, a co więcej – przy okazji może  także dla ciebie, żebyś mogła dłużej leżeć na kanapie w pozie modelki z jakiegoś szesnastowiecznego obrazu i odpoczywać po jakże ciężkim zmywaniu dwóch talerzy, które cię czekało w tym tygodniu. Nie pozwól zrobić z siebie – cytuję – niewolnicy, tudzież służącej, która poniża się do tego stopnia, że robi komuś, kogo kocha i o kogo stara się dbać, kanapki do pracy albo uczelni. Przecież to straszne. I niedopuszczalne. Jak głosi dalszy cytat pewnej użytkowniczki: nie żyjemy przecież w jakiejś Afryce albo gdzieś. Tu jesteśmy cywilizowani.
Czyli, dziewczyno, zapamiętaj: nie wolno robić tych cholernych kanapek.

ZASADA NUMER DWA

Jeśli jednak zdecydowałaś się mimo wszystko być niewolnicą i służącą, smarującą w pocie czoła dwie kromki chleba masłem i krojącą ser, lepiej pożegnaj się już z jakąkolwiek miłością. Jak mówi kolejne źródło – ja robiłam kanapki, a on mnie zdradzał. Wniosek jest jeden: jeśli nie chcesz mieć przyprawionych rogów, niech Bóg cię broni od robienia mu jedzenia na drugie śniadanie!

To na pewno skłoni go do seksu ze swoją sekretarką lub współpracownicą. I to nic, że jedna jest mężczyzną, a druga ma siedemdziesiąt lat i za tydzień odchodzi na emeryturę. Kanapki = bycie zdradzoną. Zapisz to. Najlepiej na czole. Kodeks kobiety i te sprawy. Musisz to pamiętać.

ZASADA NUMER TRZY 

Jeśli zgodzisz się na robienie kanapek, to sama przyznajesz publicznie, że jesteś kurą domową. A jak na tym forum mówią: bycie nią to hańba, wstyd, poniżenie i gangrena.  Przecież bycie ze świadomego wyboru gospodynią jest dla niektórych wprost niewyobrażalne – no jak tak można? Przecież każda z nas chce być bizneswoman. Nawet, jeśli ta kariera to praca w warzywniaku*. Guzik z tym, że niektóre kobiety po prostu LUBIĄ zajmować się domem – tak naprawdę udają, bo przecież dajcie spokój: kto by chciałby być kurą domową?

*Oczywiście nie uważam pracy w warzywniaku za coś złego,  to tylko skrót myślowy.

CO TU SIĘ DZIEJE?

Przyznam wam, że kiedy czytałam te forum, nie wierzyłam własnym oczom. Te dziewczyny miały tak ograniczone umysły, że w żaden sposób nie docierało do nich, że ktoś może robić komuś kanapki, na przykład – tak tylko mówię –  z czystej miłości, czy coś. Albo po prostu dlatego, że lubi robić te cholerne drugie śniadanie.

Także jeśli skończy się twój związek, dobrze wiesz, kogo winić – siebie. Trzeba było nie robić tych głupich kanapek.

Ten post po raz pierwszy został opublikowany w 2013 roku. Dzisiaj publikuję go raz jeszcze, ze zrobioną korektą – do tej pory strasznie mnie bawi i jestem niesamowicie ciekawa, co Wy sądzicie o takim podejściu do robienia kanapek (i innych posiłków) dla swoich chłopaków. Czy od tego rozpadają się związki? Czy przez to robi się dziura ozonowa? Czy właśnie z tego powodu koty załatwiają się do kuwety, a nie na spacerze?

Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie. Ja pękam ze śmiechu, bo robię kanapki od czterech lat i jeszcze nie zerwał. Pewnie ma kogoś na boku…

  • Haha xD Jak miałam chłopaka też mu robiłam kanapki, a nawet on czasami mi. Nie czułam się jak kura domowa 😛 A on niby jak miał się czuć…? 😀

    • On musiał być kogutem domowym. Na pewno. I na pewno go zdradziłaś, bo Ci robił kanapki, mówię Ci! Tak twierdzą mądre głowy z forum 😀

    • Kurdę, zdradzałam go i nawet o tym nie wiem 😀 Kogut domowy – padłam xD

    • Kukuryyyyykuuu!

  • Jak dobrze, że nie mam chłopaka i mogę jeść sama. I robić kanapki tylko dla siebie, uff.

    • Nie musisz się martwić zagrożeniem swojej wolności/zdradą/ byciem gospodynią! Szczęśliwa Ty!

    • Przyjdzie pewnie czas i na to… Ale nie, mnie jakoś chłopak nie jest potrzebny. Albo jestem solipsystą, albo socjopatą… XD

  • To ja mam kogucika 😀 Bo ja robię J. kanapeczki od święta a on mi na co dzień 😀 I! Nie zdradzam 😀

    • Na pewno zdradzasz, tylko jeszcze się nie przyznałaś do tego przed sobą.

  • przez ciebie poszłam do kuchni zrobić sobie kanapki… jesteś okropna!
    a tak na poważnie to te dziewczyny rzeczywiście najwidoczniej mają jakieś problemy z dobrym postrzeganiem świata – robienie kanapek to nic złego i raczej facet nie zacznie od tego zdradzać… chociaż kto wie, co im w głowach siedzi ;>

    • Pamiętajcie, każdy facet jest taki sam i myśli wyłącznie o młodych, seksownych kobietach.

  • A ja robię nawet pieczeń! Boję się pomyśleć, jak to wygląda ze strony mojego M.! :)))

    • Już po związku, mówię Ci… powinniście się pakować 😀

  • Boże, już wiem, dlaczego mój poprzedni związek się skończył. To znaczy się domyślam, bo tu w grę wchodzi bardziej pracochłonna czynność – SPAGHETTI ! To dlatego nam nie wyszło, przez te cholerne spaghetti! Masz może namiary na te niewiasty? Jak mniemam, przekażą mi dużo wartościowych rad! :>

    ___________________
    sanne.blogspot.com/

    • Po pierwszej przypalonej lasagni, która zafundowała mi dziewczyna, rozstaliśmy się. Zdradziłem ją. Z pizzą.

    • Widzisz, Paulina? Sam facet nam powiedział, że po lasagne zdradził dziewczynę i to w dodatku z pizzą, wyobraź sobie! Czy to nie straszne? Ile złego może zrobić jedzenie! 😀

  • sama sobie też uwielbiam robić różnorodne kanapki, ciekawe jak to można zdefiniować:P

    • Przyjdzie taki czas że zdradzisz sama siebie i nawet o tym nie będziesz wiedziała. ;P

  • Emi

    Czy czasem nie pisałaś już kiedyś o czymś podobnym?

    • pisałam ogólnie o dobrych dziewczynach, masz rację 😀 powinnaś dostać medal za czytanie tych moich wypocin! :*

    • Emi

      Dziękuję, dziękuję! 🙂
      Te kanapki po prostu bardzo zapadły mi w pamięć. 😛

  • O cholerka, czyżby to był początek końca mego małżeństwa? Dziś na kolację podałam mojemu mężczyźnie wspaniałe kanapeczki. O ja biedna ;(

    • przykro mi, szykuj papiery rozwodowe 🙁

  • O Borze Zielony i Liściasty, a co jeżeli kanapki robi mi… MAMA?!

    • Pewnie Cię adoptowała. Przeszukaj szuflady, gdzieś muszą być papiery adopcyjne!

    • Nie, Kasiu! To właśnie Midoriko zatrudniła tak naprawdę swoją mamę jako mamę i nawet o tym nie wie!

  • Jesooo… a ja robię obiady… Jestem stracona!!! Mój chłop w takim wypadku na 100% ma co najmniej 3 inne na boku a ja zaczynam zmieniać kolor skóry na typowo niewolniczy 🙁 Ratunku!

    • Teraz tylko piętno na pupci jak w Achaji Ziemiańskiego i po sprawie.

  • Uśmiałem się! A później przyszła refleksja – żona mi robiła ‚najlepsze na świecie kanapki’ (jej słowa, ale zgodne z prawdą) a teraz mi nie robi. Może też czytała to forum?
    Nie… Nie, na pewno nie w tym rzecz. Mądrą mam żonę. Czyli jest jakiś inny powód. Czyli muszę ją zagonić z powrotem do robienia kanapek! W końcu ja gotuję najlepsze na świecie obiady.
    Taki ze mnie Afrykanin.

    • Sprawdź lepiej żony historię, może siedziała na forum, haha 😀

      Grunt to wymiana! Ty obiady, ona kanapki i prawdopodobieństwo zdrady się zmniejsza 😀

    • W takim układzie to w grę wchodzi zdrada wzajemna.
      Bo nie ma podobno nic lepszego niż romans z własnym mężem/żoną.

  • Nieskromnie powiem, że jestem mistrzem kanapek różnego rodzaju i jestem z Europy.

  • Oczywiste ze kobiety robia wiele rzeczy dla swojego mezczyzny z „czystej milosci”, pytanie brzmi czy obiekt zasluguje na milosc i na te nieszczesne kanapki czy napewno odwzajemnia uczucia, czy moze jest z nami bo jest mu wygodnie.
    Osobiscie uwazam ze okazywanie sobie uczuc poprzez drobne gesty na codzien jest piekne i to wlasnie jest swiadectwem milosci, a nie wyznania.
    Musi to jednak dzialac w obie strony.
    I tu jest pewien problem.
    Bo spora czesc facetow wyznaje ze wystarczy „byc”. Czyli : skoro z toba jestem, to chyba znaczy ze cie kocham wiec po chuj sie czepiasz kobieto. A kobieta..? napierdala te kanapki, obiadki i reszte bo … nie chce byc sama. I albo narzeka, albo wystawia role Matki Polki na piedestal. Z tym ze tez narzeka. Zrzedzi bo jest zmeczona, jako ze do obslugi dzieci doszly.

    A tymczasem facet znajduje sobie kobiete ktora z nim pogada, bzyknie sie porzadnie i bardzo ladnie pachnie.

    PS. Scenariusz znany az nadto z otoczenia, mnie na szczescie nie dotyczy. Choc kanapki czasem robie:)

    • jak w swiat jedziemy..

    • Masz rację. Ale skoro on nie widzi problemu w tym, że nic nie wnosi do związku, to jest nieciekawie. Zauważyłam też że kobiety zamiast powiedzieć, co im nie pasuje, milczą, bo myślą, że tak ma być (ona pracuje a potem wraca do domu i zasuwa, a on pracuje, a potem tylko leży do góry brzuchem). Myślę, że dlatego też on idzie do innej. Bo zamiast wytłumaczyć mu, żeby jej pomógł, że wtedy będzie więcej czasu nawet na ten seks czy dbanie o siebie, to zakładam, że w 50 % na pewno by się coś zmieniło.
      😉

    • „Napierdala te kanapki” :o) Mistrzostwo świata :D:D:D
      Ale zgadzam się z Wami obiema dziewczyny.
      Reaguję agresywnie gdy widzę podporządkowane kobiety i może to w mojej głowie jest wypaczone, bo przechodziłam te „wojny kanapkowe” i nie, nie robię kanapek! Robię okazjonalnie i jest to doceniane, a nie jest obowiązkiem i powodem do roszczeń. Widzę natomiast na codzień te napierdalanie i zgadzanie się na wszystko w imię „miłości”…

    • Tez widze, i nie, wcale nie jest mi szkoda tych kobiet… Podobno jak sobie poscielisz tak sie wyspisz:) Ostatnio siostra z zazdroscia ale jednak skarcila mnie : ale ty nim manipulujesz, on wierzy ze naprawde dobrze gotuje, najlepiej sprzata, a naczyn ze zmywarki nikt lepiej nigdy nie wyjal.
      Ano wierzy i sprawia mu to przyjemnosc:)
      Ja tam lubie jak moj facet jest dowartosciowany:))

  • A tak już na poważnie – zabawny przykład mało zabawnych skrajności dzisiejszego zwariowanego feministycznego świata.

    • Na początku myślałam, że one żartują, ale to wszystko na serio.. a jakie oburzone, jak któraś się przyznała, że robi kanapki 😀

  • Nie spotykam się teraz z nikim, ale kiedy miałam chłopaka, ogromną przyjemność sprawiało mi robienie mu kanapek do pracy, na śniadanie i kawy, żeby się biedak dobrze dobudził po tych kilku godzinach snu… 🙂 Równie wielką przyjemność sprawiały mi kanapki przygotowywane przez niego (przez nich, właściwie, bo było ich dwóch w moim życiu tak na poważnie-poważnie).

    W tej chwili, jak już mówiłam, nie spotykam się z nikim, ale mam kilku fantastycznych kolegów przy sobie. No, nie kolegów. Przyjaciół. Kochanych i cudownych. Kanapki? Proszę bardzo! Nie ma problemu, chętnie zrobię, zwłaszcza że zawsze mogę na nich liczyć. Dzisiaj robiłam kanapki jednemu z nich właśnie, bo był głodny jak wilk. I to ‚dziękuję Kasiu, pyszne’ i buziak były najsłodszym wyrazem wdzięczności i najlepszym dowodem na to, że warto dbać o siebie nawzajem, jaki mogłabym sobie wymarzyć 🙂

    Nie dałabym się zamknąć w kajdanach usługiwania komuś, i nie chciałabym, żeby ktokolwiek usługiwał mnie. Ale DBANIE O TYCH, KTÓRYCH KOCHAMY I KTÓRZY SĄ DLA NAS WAŻNI to niesamowita sprawa. Żal mi wręcz dziewczyn, które uważają inaczej. Widocznie jeszcze nie doświadczyły w życiu uczucia prawdziwej miłości i cudownej przyjaźni. Ale może jeszcze wszystko przed nimi… 🙂

    • JA KOCHAM ROBIĆ KANAPKI, nawet jeśli to robi ze mnie niewolnicę i babę z doprawionymi rogami. Lubię te uczucie, kiedy Patrykowi smakuje i mnie chwali, albo po prostu wiem, że nie będzie głodny w tej pracy. On też o mnie dba, więc to jest obustronne. I rzeczywiście, nie uważam tego za usługiwanie 🙂

      Możliwe, że rzeczywiście jeszcze nie zaznały. Smutne to trochę 😉

  • Uśmiałam się :D.

    Ludzie popadają w różne paranoje w tych czasach. Śmieszne. Naprawdę. Jeśli jest taka możliwość i facet nie jest zajęty, to kanapki (czy inne pasztety) można wspólnie przygotować i niezła z tego frajda! ale… Czy to taki wstyd, że kobieta zrobi swojemu ukochanemu kanapki do pracy? Mhm. A on ma naprawiać krany, przynosić kwiatki i czekoladki? No właśnie ;). Aha. Zapomniałabym. I śniadanie do łóżka!
    Równowaga jakaś musi być. My nie jesteśmy ani księżniczkami, ani niewolnikami. Najważniejsze to i dawać, i przyjmować. Jeśli facet się stara, daje coś od siebie, kocha, to dlaczego nie zrobić mu tych kanapek, do cholery?!

    • Dokładnie, równowaga jest najważniejsza. 😀 Ale mówię Ci, te się oburzały tam na tym forum, jakby co najmniej te kanapki były symbolem jakiegoś upodlenia czy coś w tym stylu…

    • Ech. Co zrobić. Udają „feministki” :D. I wypowiedziałabym to słowo w ich przypadku raczej ironicznym tonem. To już nie jest feminizm (nie oceniam, nie mam nic przeciwko niemu. każdy żyje według swoich zasad), a dewaluowanie facetów? Jak by nie byli warci kanapek :P.

  • Kto by pomyślał, że zwykłe kanapki mogą się okazać przyczyną tylu nieszczęść?;)
    A tak na poważnie, szkoda mi dziewczyn z tego forum..rzeczywiście mają nieco dziwne poglądy na życie.

  • To niesamowite! Punkt widzenia uczestniczek forum otworzył mi oczy i rozwiązał wszelkie problemy małżeńskie!

    HAHAHA!:)

    Tak, robię kanapki. Zajebiste. I w sumie też mogę być z Afryki, dla mnie to żadna hańba,a Afryka ponoć jest piękna. Nigdy nie byłam a chętnie pojadę. I zawiozę biednym dzieciom, które nie miały tyle szczęścia co my(a nadal narzekamy i nam mało), trochę kanapek. A, że kura domowa? Czy to źle, że rodzina moja cieszy się przytulnym mieszkaniem, zapachem fajnych potraw i… wypasionymi kanapkami na kolację? Huh?!

  • Jak to czytałam to sobie pomyślałam, kurde przecież ja jestem tym wszystkim no, ale jakoś mi to nie przeszkadza, bo robię te kanapki raz w tygodniu tylko dla niego 😉

  • A mój chłopak to oprócz tego, że robi mi kanapki to jeszcze LEPI PIEROGI! I co wy na to, hę?

  • Romek robi mi śniadanie (zawsze!), kanapki do szkoły, czasami nawet obiad, kolację, smaży naleśniki, robi pizzę, cholera no! Gotuje dla mnie. Ja jestem totalnym beztalenciem, w dodatku, jak ktoś zrobi mi kanapki, to zdecydowanie lepiej smakują. Noale… ja nawet tej głupiej kanapki nie potrafię robić, a Romek takie dobre przygotowuje. Do znaczy, że on jest tą kurą z Afryki? Że go zdradzam? Muszę się poważnie zastanowić nad moim postępowaniem xD

  • muszę to wysłać mojemu kogutowi domowemu, żeby wiedział co go czeka 😀

  • Absurd. Mnie denerwuje tylko jedno – Mojemu się nigdy nie chce mnie robić kanapek ;D Ale obiadek czasem zrobi ^^ Chyba zdradzamy się nawzajem ;(

  • tak z pewnością robinie kanapek ma ogromy wpływ na związek Buhahah:)

  • Chyba muszę wejść na to forum i napisać, że mój facet robi mi kanapki i sprząta wokół mnie, a ja go nie zdradzam. Szok! 😉

  • Rozpad związku to często wina z obu stron. Jeżeli nie można znaleźć jej w sobie, to się ją znajdzie w kanapkach. Typowe 😀

  • dobre ! 😉

  • hahaha uśmiałam się ;p Robię mojemu facetowi kanapki ,a on mi często gotuje obiadki. Nie czuję się w żadnym stopniu niewolnicą;)

  • Hmmm, często myślę, ze już nic mnie w życiu nie zdziwi, a tu za każdym razem okazuje się, że jednak 😀 Ludzie to naprawdę już nie mają się czym zająć tylko takie teorie do biednych niewinnych kanapek dorabiać 😀

  • Potwierdzam teorię. Raz dziewczyna zrobiła mi kanapki a potem się z inną przespałem!

  • Też jestem zdradzana, z tego wychodzi 😀

  • Młoda

    hahahahha padłam 😛 i mój stosunek do robienia kanapek bądź bułeczek swojemu facetowi 😛 Pozdrawiam 😛

  • Anna J.

    o rany! niby kanapki, niby takie nic, niby pieczywko, szynka, (masło jak jest) i jakiś zwiędłe warzywo (jak jest) a tyle złego w życie mogą wprowadzić 🙁 a co dopiero, no nie wiem, robienie schabowych!! to dopiero musi być zbrodnia 😀

    • To już pewnie koniec. Jak schabowe, to na bank ma młodszą.

  • To ja teraz muszę się zastanowić poważnie nad moim życiem, bo zdarza mi się robić kanapki dla męża. A co jeśli on też czasami robi dla mnie? Czy to tyczy się wszystkich kanapek? Ktoś robił jakieś badania? Może jak się robi te z serem to jest mniejsza szansa na zdradę niż jeśli dodamy szynkę, albo o zgrozo taki pasztet. Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.

    • Hahahahahahaha Padlam po tym komentarzu 😀

      • Jej, takie wyróżnienie, no aż nie wierzę w to co widzę. Kanapki mogą przynieść mi sławę.

    • Mój narzeczony nie lubi kanapek z serem. Pozamiatane 🙁
      ;D

  • Zasrane kanapki, kto je wymyślił?!

  • Nina

    czasami nawet zrobię kanapki i nawet herbatę ( z cytryną i cukrem czyli więcej roboty)

  • Takie laski istnieją naprawdę?

    • Na kafeterii na pewno 😀

    • Istnieją niestety. Ja podobno rozpieszczam, doigram się, będe miała drania w domu, bo robię obiady i kanapki. Ba! Jak ja śmiem psuć „rynek”..Tak koleżanki twierdzą niektóre..

  • To ja już w ogóle dramatycznie i nieodwracalnie niszczę związek i narażam się na zdradę, bo podaję jeszcze kawę! Kto to widział? #niewolnictwoXXIwieku 🙂

  • Lemart Lemart

    Pamiętam ten artykuł. Według mnie kanapki należy robić tak jak wszystko inne…. Z umiarem. Nie popadać ze skrajności w skrajność. W moim przypadku wygląda to tak, że jeśli mam ochotę, to robię Mojemu te kanapki. Jeśli nie chce mi się, to nie robię.

    • I bardzo dobrze. 🙂 Dla mnie w każdym aspekcie życia sprawdza się umiar.

  • Zakładam, że takiż to wątek pojawił się na sławnym forum na literkę K 😀 Czasem najlepszą odmóżdżającą rozrywką jest czytanie tych pierdoletów 😀

  • Ja też pamiętam, że temat był poruszany i nadal śmieszy mnie tak samo. No cóż niektórzy lubią mówić innym jakie jest ich życie i że na pewno takie jest bo oni tak myślą. Śmiech na sali, ale przykro się robi gdy się takie rzeczy czyta czy słucha osobiście.

    • Tak, śmieszne jest do momentu, w którym nagle nie okazuje się, że to zdanie twoich znajomych. Najgorzej, że ciężko w ogóle z takimi osobami dyskutować, bo mają swoje zdanie i koniec 😀

  • Kisho Mori

    Tak tez myślałem ze post ten nie należy do najnowszych, ale i tak jest super (jak zawsze), ogólnie śmieszna sytuacja. Szkoda, ze ludzie popadają w skrajności, możesz byc niewolnica lub zagorzała feministka. To z jednej strony przykre, ale tez zabawne… Ciekawe tylko jakie to będzie miało konsekwencje w przyszłości

    • wierzę, że jednak najwięcej jest rozsądnych kobiet – a przynajmniej coraz więcej 🙂

  • Katarzyna Patrycja Piotrowska

    Mój nie jada kanapek, ale za to tostami, jajecznicą, omletem czy sałatką nie pogardzi. Za to on mi robi kanapki! Muszę chyba przeprowadzić poważną rozmowę, coś tu nie gra 😀

    • Jak najbardziej. To zupełnie nie tak jak powinno być!

  • Chochlik

    Musisz poważnie przemyśleć swój związek. Jest toksyczny, ale Ty tego nie widzisz, bo jesteś jego osobistą, zaślepioną miłością niewolnicą, która uzależniła się od niego także psychicznie D:

    • „Przecież nie jesteśmy z jakiejś Afryki czy coś” 😀

  • Ja robię kanapki chłopakowi, a on mi. Jakiż to koszmar, oboje jesteśmy kurami domowymi 😀

  • agnieszka

    A ja nie wyobrazam sobie usługiwac komus na co dzień. Raz kiedys ok., moge zrobic te kanapki. Ale bylabym strasznie nieszczęśliwa gdybym codziennie harowala i musiala sluchac pytania ” co na sniadanie/ obiad/ kolacje” ” zrob kawe” ” zrob chleb” itd. Znam z bliska takie malzenstwa i wiem ze to nie dla mnie. Facet dla mnie ma umiec gotowac i dzialac w kuchni ze mna razem.

  • U mnie jest totalnie na odwrót i usłyszałam, że już lepiej być singlem niż być z kimś takim. Przecież prawdziwy mężczyzna powinien rzucać w Ciebie cegłą, a nie prać Twoje skarpetki. W sumie swoich pewnie też nie powinien prać ;]

  • Edzia

    Ej, czyli jak chłopak robi mi tosty, to muszę go potem zdradzić? Kurczę, najwyraźniej nie zobaczyłam tego podpunktu w Kodeksie Kobiet. Będę musiała wypróbować następnym razem! 😀

  • Też robię kanapki, i obiad robię, i śniadanie jeśli mam czas. Kocham, to robię :). A on kocha i zmywa czasami, auto mi umyje, czy szatę graficzną na blogu podrasuje. Na tym polega chyba miłość, żeby dawać, szczególnie jeśli nam sprawie to przyjemność. Ja kocham pichcić, on kocha grzebać przy aucie, więc obie strony są zadowolone :).

  • Uwielbiam robić mojemu chłopakowi kanapki, i nie tylko, bo mało co mnie tak cieszy jak światło w jego oczach kiedy dostaje coś dobrego, domowego. Ale to działa w dwie strony, on również gotuje dla mnie a najlepiej się bawimy gotując razem. Daje nam to więcej satysfakcji niż samo jedzenie. Zabawny fakt, wydaje mi się, że doceniany, najedzony i kochany mężczyzna zdradzi mniej chętnie niż taki który jest w związku gdzie „każdy sobie rzepkę skrobie”. Ale ja jeszcze młoda i głupia jestem, nie będę podważać wiekowej mądrości for internetowych 😉

  • Ola

    Hehe… My robimy kanapki – jesteśmy kurami domowymi. Ale jak trzeba odśnieżyć samochód, to facet POWINIEN… 😉

    • Przed oczami stanął mi obrazek jak mój K odśnieża samochód… Zapala auto, włącza ogrzewanie, żeby się dla mnie nagrzało, po czym OTWIERA drzwi do auta i włącza wycieraczki żeby na szybciora strzepać śnieg z szyb i śnieg ląduje w środku auta.. taki „miszcz” 😉 więc czasem lepiej wziąć męskie sprawy we własne ręce 😉

      • Ola

        Dwa dni temu zrobiłam to samo -.-„

        • ale jesteś Kobietą to Ci się wybaczy takie nieokiełznanie 😀

  • Kurde, a ja z wyboru ponad dwa lata byłam kurą domową. Myślałam, że te rany na rękach to pozostałości po zabawach z kotami, a to gangrena!

  • Boże, dlaczego złamałaś mi życie?! JAKO DIETETYKI, KOCHAM KARMIĆ! KOCHAM! UWIELBIAM! 🙁 Teraz to już na bank będę starą Panną z 10kotami. Sama zostawie faceta, po co ryzykować, że pójdzie do takiej co nie gotuje 🙁

  • Kanapka z awokado i burakiem też się liczy? A tosty z masłem orzechowym i dżemem? Bo jeśli tak to będę niedługo starą panną. Taki mój haniebny los. Sama się prosiłam 🙁

  • God damn it, jestem niewolnicą…

  • Może wspomniane panny były entuzjastkami zdrowego żywienia, i za nic w świecie nie przygotowały by partnerowi kanapek z jasnego pieczywa? 😉 One dobrze wiedzą, że sałatki to jest klucz do bycia fit, a ryż z kurczakiem pozwoli utrzymać ich partnerom status samca alfa! 😀
    Dawid

  • Jej, odetchnęłam dopiero pod koniec Twojego wpisu.. wystraszyłam się, że naprawdę uważasz robienie kanapek za coś złego i że coś Ci się stało.. 😀 tak zaleciało feminizmem troszkę z opinii tego forum, o którym wspomniałaś 🙂 ja tam robię kanapki nawet, jeśli muszę wstać o 4 rano żeby Mu je przygotować, bo On nie lubi takich z lodówki, zimnych zrobionych wieczór wcześniej. I choć chętnie bym dalej spała, to wstaję bez gadania i robię najlepsze kanapki jakie potrafię. Bo kocham, bo chcę pomóc Mu nie spóźnić się do pracy, bo chcę żeby jedząc te kanapki pomyślał o mnie i być może wystosował smsa „dzięki za kanapki, są pyszne”. Jedyne co, to tak sobie czasem z nadzieją i obawą „żartuję”, że jak już będziemy małżeństwem to nie będę codziennie wstawała dla tych kanapek (tfu! dla niego 😉 ) ale coś czuję, że mogłabym..
    Nie mam nic przeciwko byciu kurą domową, dla mnie szczęście = szczęśliwy dom i rodzina, a nie kariera, więc najbardziej spełniona będę mogąc robić te kanapki i robiąc pranie, w ogóle mi to nie przeszkadza, doceniam, że mam dla kogo gotować, sprzątać.. ważne jest jednak to, że Druga Połówka nie ma dwóch lewych rąk i też czasem umie czy chce coś pomóc 🙂

  • Hmm, to ja już w ogóle mam przechlapane. Nie tylko robię kanapki, ale jeszcze herbatę z cytryną i cukrem, taką jaka lubi najbardziej. I nawet obiady gotuję. Nie dość, że jestem niewolnicą, to pewnie zaraz mnie rzuci, bo dla niego gotuję. I nawet czasem coś upiekę… Jak żyć…

  • Mlask!

    Może to jakaś aluzja do sytuacji kobiet we Włoszech? Wywalczyły sobie prawa wyborcze, mogą chodzić do pracy a stosunki w rodzinach do tej pory się nie zmieniły i teraz pracują na dwie zmiany (i w domu i w pracy). O tym, że do lat 80 zgodne z prawem były morderstwa honorowe wspominać nie będę.
    Chociaż jeśli to forum na K. to wątpię. 😛
    A jeśli mi facet robi kanapki to co to oznacza? Jestem toksyczna.
    PS. Komentatorki! Nie mieszajcie w to feminizmu! Feminizm nie ma z kanapkami nic wspólnego.

  • Uwaga – facet na blogu! Nie uważam że zrobienie facetowi kanapek to jakaś zbrodnia. Po pierwsze tak jak napisałaś może być to przecież wyraz miłości – przez żołądek do serca. Po drugie – faceci mają rączki i też potrafią sobie jedzenie zrobić, co w rozwinięciu znaczy tyle, że potrafią też je zrobić sowjej kobiecie. A najlepszym rozwiązaniem i tak jest robienie kanapek razem 😀

  • Joanna

    Co za okrutna kobieta z Ciebie. Jestem dziś po wyrwaniu dwóch zębów, mogę jeść lody i pić zimną wodę a Ty wrzucasz takie piękne zdjęcia kanapek! Z ogórasem! Szczyt okrucieńctwa.

  • astallavista

    Nazywanie pracy w warzywniaku karierą to nie jest skrót myślowy, tylko sarkazm. Skrótem myślowym jest stwierdzenie „ja robiłam mu kanapki, a on mnie zdradzał”. Autorka tego stwierdzenia oczywiście (choć dla niektórych, jak widać, nie jest to tak oczywiste jak mogłoby się wydawać) nie miała na myśli, że mąż zdradzał ją z powodu kanapek. Zdradzał ją, ponieważ nie nauczyła go szacunku do siebie – zamiast partnerem w związku była dla niego gosposią: prała jego brudy, kiedy jemu nawet nie chciało się wrzucić ich do kosza na pranie, gotowała dla niego obiady, kiedy wracała zmęczona z pracy, a on siedział na kanapie przed telewizorem, sprzątała jego bałagan, kiedy tylko jej kazał i podawała mu piwo na zawołanie, a wszystko to oczywiście z miłości… Naprawdę pochwalasz takie zachowania czy po prostu próbujesz w dość zawoalowany sposób powiedzieć, że to miłe czasem zrobić ukochanemu kanapkę?

  • bandra

    Mój narzeczony przeczytał, że jak mi zrobi kanapkę, to go zdradzę. Nie interesuje go, że to kobiecy kodeks. Co robić? Marto poradź! 😀

  • Aleksandra Kowalczuk

    hehehe no nie moge ze smiechu. i co ja zrobilam! bo wlasnie od tygodnia mezowi bulki do pracy robie haha nie wiedzialam, ze juz przekreslilam swoje malzenstwo… 😮

  • Ja tam nie robię kanapek, więc z tego by wynikało, że powinnam być w związku! A nie jestem! Co tu jest grane….? :/

  • To znaczy, że zostałam zdradzona i wkrótce zostanę samotną dziewczyną z górą kanapek, bo będę je robić z przyzwyczajenia? ;OO

    Idę pociąć się selerem ;(

  • O ja, muszę szybko znaleźć kogoś na boku, bo jak to tak – facet sprząta, gotuje i podaje śniadanie?! Nie no, służący! Niewolnik! Jestem złą kobietą, usmażę się w diabelskim kotle 🙁

  • Mariusz Mikoda

    To, że robisz facetowi kanapki nie znaczy, że jesteś kurą domową. Tak samo jak robisz mu loda nie znaczy, że jesteś prostytutka. Dajcie trochę od siebie, a otrzymacie dużo więcej. A jeśli nie otrzymacie to rzeczywiście, nie warto robić tych kanapek 🙂

  • Aż mi się nie chce wierzyć żeby ktoś tak szybko zaklasyfikował robiące kanapki żony / partnerki… Może to jakieś żarty były, sarkazm czy coś? 🙂
    Ja kanapek nie robię, więc po problemie. Gorzej… mąż robi mi… Aż się boję co będzie…

  • Lukasz mroziak

    Generalnie uwazalbym na kanapki. Wiem z doświadczenia.

  • Ag.

    Martaaaaa <3<3<3 lov ju.
    ze mną chyba coś nie tak- jak to można lubić bycie taką niewolnicą? ;p

  • perfumowa kraina

    Ja robię „kanapki” w weekendy, mój mąż w dni powszednie. Ja gotuję obiady, ale mój mąż przygotowuje (myje, kroi, szatkuje) mi produkty. To nie „niewolnictwo” tylko wzajemne dbanie o siebie. Nie uogólniajmy i nie dajmy się zwariować… 🙂

  • Aldi

    Powiedzialam o tych kanapkach mojemu partnerowi i usmialismy sie 🙂 Moj partner stwierdzil zeby mu nie robic kanapek, tylko bagietke 🙂

    • Joanna Wu

      Wygralas %-)

  • Robię mu kanapki ( i kawe;) i juz wiele razy usłyszałam ze jestem niewolnica. Kurcze jak żyć 🙂 świetny tekst Marta

  • Kinga

    Rozumiem o co chodzi, wiem, ze wiekszosc kobiet robi swoim mezczyzna kanapki i takie stwierdzenie je boli. Ale ja nie robie, nie robilam i nie zamierzam robic kanapek. Dla mnie wyreczanie faceta w tak podstawowej czynnosci to jak wycieranie komus tylka;)

  • Boru…robię facetowi kanapki i obiady. Niemalże codziennie. Na dodatek co dwa tygodnie pakuje mu to wszystko w (te sreberka) znaczy się w pudełka by na studia poszedł… Marta czy jest jakaś szansa by tenzwiązek przetrwał?! *dramatyczna muzyczka*

    Nie uwierzyłabym, twierdziłabym,że fora to fake gdyby nie to,że w pracy wszystkie chłopy same robią sobie kanapki i aż przykro mi się patrzy na ich grubo ciosane pajdy chleba z serem, szynką i jakimś sosem chili/ketchupem trzymanym w biurze by doprawić kanapki 🙁 Na studiach chłopak mój jest ewenementem na skalę roku,bo nosi ze sobą obiad i kanapki (!) Współczuje facetom.

  • Joanna Wu

    Borze sosnowy to ja w takim razie przegralam juz swoje zycie. Nie tylko robie kanapki, ale i obiady i kolacje. I ekstra posilki przy okazji swiat i rocznic wszelakich. I w dodatku sprawia mi to przyjemnosc. Totalna patologia. Jak zyc? %-)

  • Hazel

    „TO forum” i „TO drugie śniadanie”, nie TE. Pomyślałam, że może Ci się przydać, skoro zajmujesz się pisaniem, a strasznie razi mnie ten błąd.
    A oprócz tego artykuł przedni, uśmiałam się 🙂 Uwielbiam jak piszesz 🙂

  • E.

    O nie! Mój partner jest kurą domową! W dodatku robi mi kanapki nie tylko z samą szynką, ale i z serem lub jajkiem!! Widać powinnam poszukać sobie kochanka, bo nie godzi się być z „k(n)urem domowym”… 😛