Jeżeli chcecie dowiedzieć się jak zamienić mózg w gąbkę (albo coś równie bezużytecznego) i gdzie można kupić sukienkę za grosze, to ten Piątek z Martą będzie dla was idealny.
Nie mam mózgu. To znaczy, mam, ale po tygodniu “przedsesji” na AWFie obecnie odmawia posłuszeństwa i mówi mi brzydkie słowa, których nie powtórzę, bo młodej damie nie wypada. Na szczęście pierwszy tydzień mam za sobą, zostały mi 2-3 egzaminy i jedna prezentacja: czyli z górki.
Z jednej strony to zabawne, że na Akademii Wychowania Fizycznego, która przez wielu ludzi – bardzo niesłusznie – uważana jest wyłącznie za maszynę do produkowania ludzi, którzy wiedzą jak prawidłowo zrobić fikołka, sesja jest dużo cięższa niż na dziennikarstwie, na którym praktycznie nie trzeba się uczyć. Nigdy. Nie narzekam, bo mimo tego, że ostatni tydzień był trochę wyjęty z życia, nadal mi się na tych studiach podoba i wbrew temu, co mi mówili niektórzy (“tobie to obrzydnie, zobaczysz”), nie mogę się doczekać kolejnego semestru (wreszcie rozpocznę specjalizację i instruktorkę!).
Dostałam GENIALNY prezent od czytelniczki – mój rysunek 🙂 Jestem w nim zakochana, strasznie mi się podoba! Koniecznie zaobserwujcie jej profil na fejsie – robi cuda!
Jakiś czas temu furorę na moim instagramie zrobiła sukienka, kupiona za niecałe 45 złotych – dużo osób pytało mnie, gdzie ją kupiłam i tak dalej.
Od jakiegoś czasu zachwycam się chińskim allegro – czyli aliexpress. Patryk, który pół życia siedzi na wykopie, dał mi znać, że tam sporo ludzi zamawia od Chińczyków i jak zobaczyłam ceny, to sama się skusiłam. W związku z dużą ilością pytań, dajcie znać, czy napisać taki wpis jak kupować na ali? Przyszły do mnie już trzy sukienki o łącznej wartości…. 70 zł.
Kiedy się nie uczę (czyli w bardzo małym kawałku doby) – siedzę przed nowym komputerem Patryka i gram w kontynuację mojej ulubionej serii – Fallout 4. Mielibyście ubaw, gdybyście widzieli, jak przy tym przeżywam, panikuję i piszczę, kiedy coś mnie niespodziewanie zaatakuje 🙂
W tej części przy zwiedzaniu świata po wojnie atomowej (kompletnie w runie) ma się do towarzystwa psa, który jest jedną z moich ulubionych rozrywek. Jako towarzysz dobrze się sprawdza – znajduje fanty, warczy, kiedy zbliżamy się do niebezpieczeństwa, a gdy za długo stoimy w jednym miejscu tarza się po ziemi albo rozszarpuje pluszowego misia. To taki mały drobiazg, który strasznie umila grę 🙂
Do edycji kolekcjonerskiej dołączony był pip-boy: w grze to mini-komputer, który bohater nosi na ręce. W edycji dostawało się “obudowę”, w którą można włożyć telefon, a gdy ten ma odpowiednią aplikację, sterowało się pipboyem z telefonu, a nie w grze. Wydanie 550 złotych na to wydawało mi się głupie (lub chociaż nierozsądne, to ponad połowa za kolejny kurs trenerski!), więc Patryk zrobił mi perfekcyjny, biedniejszy odpowiednik 😀
Pomiędzy ostatnim Piątkiem z Martą a tą częścią, weszliśmy w nowy rok i zanim się obejrzałam, minęły już dwa tygodnie od mojego szalonego świętowania Sylwestra (o tym, dlaczego nie spinam się odnośnie imprezy sylwestrowej, można przeczytać tu). Jak na złość, zamiast z hukiem spełniać od razu swoje postanowienia, trochę mi się wszystko obsunęło w czasie, bo źle zaplanowałam sobie naukę do sesji – tak, to moja wina. Lubię jednak mieć postanowienia, bo ja je autentycznie spełniam – te z ubiegłego roku spełniłam w 80 procentach, co uważam za bardzo dobry wynik.
Rok 2015 był dla mnie świetny: wydarzyło się tyle rzeczy, że robiąc podsumowanie byłam zszokowana, że minęło tylko 365 dni! Wiele się w tym czasie zmieniło i chociaż było sporo złych momentów (operacja taty, śmierć mojego trenera), to cieszę się, że mimo wszystko dałam radę i idę do przodu. Lubię w sobie to, że tak się napalam do projektów, bo dzięki temu je realizuję – i zazwyczaj okazuje się, że mimo trudu i ciężkich chwil było warto.
DO POSŁUCHANIA
Obecnie kocham Taylor, więc do polecenia mam całą płytę – jeśli oczywiście ktoś jej jeszcze nie słyszał (co jest chyba nieprawdopodobne, bo podbija wszystkie listy przebojów czy czegoś tam).
A obecnie zasłuchuję się w najnowszym singlu:








Tekst o AliExpress – chętnie! 🙂 Często zamawiam z eBaya itp. od chińskich sprzedawców, ale zawsze drżę, że zamówię jakieś totalne gunwo. Niby nie wydaje się dużych pieniędzy, ale jednak żal stracić nawet kilka złotych na jakąś szmatę.
A rysunek po prostu genialny 😀
Właśnie wypracowałam patent, żeby się nie naciąć przy zamawianiu 😀
Podziel się plz <3 😀
Poproszę o tym portalu z sukienkami coś więcej 🙂
Będzie w nadchodzącym tyg
Co do studiów dziennikarskich -> Zawsze uważałem, że lepiej nie pójść na studia i po prostu pisać, albo pójść na jakikolwiek inny kierunek (AWF, czemu nie), niż iść na dziennikarstwo 😉 chyba że w celach towarzyskich!
Ja poszłam, bo wiedziałam ,że da mi to swobodę do praktyk – i rzeczywiście tak było! Mnóstwo wolnego czasu, który można spędzać pracując w redakcji + na zajęciach łapanie kontaktów z dziennikarzami. Ale 3 lata to wystarczająco, nie wyrobiłabym już na magistrze 😀
z ciekawości – w jakiej redakcji miałaś praktyki i czy były konkretne/udało się czegoś nauczyć?
praktyki miałam w Gazecie Wrocławskiej, wcześniej w lokalnej gazecie, natomiast pracowałam już spory czas w Gazecie Lubuskiej i Radiu Luz.
Praca w Gazecie Lubuskiej było najlepszym ,co mi się mogło trafić. Nigdzie nie nauczyłam się tak dużo. W pewnym momencie na prawie miesiąc sama pisałam cały dział lokalny (który nie był stroną, ale w weekendy całą gazetą, a poza weekendami kilkoma artykułami dziennie do wydania). Tam miałam wolną rękę, świetną prowadzącą redaktor. Znali mnie ludzie, z którymi robiłam artykuły, dzwonili do mnie czytelnicy z prośbami o artykuł – to była najlepsza szkoła dziennikarska na świecie. Tam nauczyłam się wszystkiego.
W Gazecie Wrocławskiej miałam bardzo mało samodzielnych zadań, więc po 1,5 miesiąca zrezygnowałam, bo nie jarało mnie klepanie tekstów na portal, które nawet nie dotyczyły aktualności ,a lifestylu i więcej miały wspólnego z copywritingiem niż dziennikarstwem.
W radiu Luz najpierw byłam reporterem, a potem wydawcą wiadomości. Tam nauczyłam się sporo na temat własnego głosu, cięcia materiałów dźwiękowych, pracy w radiu.
W gazecie lokalnej, do której trafiłam na początku, robiłam pierwsze materiały pod okiem pod okiem bardzo dobrego dziennikarza, który teraz jest moim przyjacielem i z naszego miasta wyjechał do Warszawy i pracuje w jednej z największych redakcji w Polsce. Jestem z niego bardzo dumna ale jest też potwierdzeniem moich teorii, że najlepsze doświadczenie i najwięcej zyskujesz zaczynając od mediów lokalnych, bo jesteś najbliżej władz, czytelnika i spraw, którymi się zajmujesz.
Cieszę się, że trafiłaś na dobrych ludzi, bo to najważniejsze w tej zabawie. Niestety w branży pracuje dużo słabych dziennikarzy, którzy próbują uczyć zawodu innych. Więc przychodzi stażysta do redakcji i uczy się złych nawyków/powiela błędy swojego pożal-się-boże nauczyciela. W ten sposób rosną pokraki dziennikarskie, którym wydaje się, że znają się na tej robocie/potrafią pisać. I niestety to powszechne, tak sądzę.
A, i miło słyszeć, że jakieś studia dziennikarskie zapewniają praktykę, bo z tego co wiem – najczęściej to głównie nieprzydatna teoria.
Dzięki za Twoją historię!
Ta
To że tak wyglądają nie znaczy, że o nie nie dbam. Próbowałam już wielu różnych rzeczy, czytam bloga Anwen i po prostu większość nie działa. Nie prostuję włosów, nie suszę, nie farbuję już na długości.
Ja miałam podobnie – zero prostowania, zero suszenia, zero farbowania i siano, od dzieciństwa, tylko jak byłam dzieckiem, nie zwracałam na włosy uwagi 🙂
Okazało się, że wycieranie ich ręcznikiem po umyciu i chodzenie spać z mokrymi włosami nie było najlepszym pomysłem. Najgorsze jednak było szczotkowanie kręconych z natury włosów – dla moich jest ono zupełnie zbędne, obecnie używam jedynie grzebienia do wygładzenia aureolki z baby hair na czubku głowy, ale resztę zostawiam w spokoju, i przeczesuję jedynie podczas nakładania odżywki przy myciu włosów.
Regularnie włosy olejuję i właściwie jedynie to daje jakieś sensowne efekty (oprócz odstawienia szczotki). Odpowiednie dobrane odżywki wzmacniają efekt, ale jednak to olejowanie jest kluczowe – kiedy robiłam to regularnie, raz na tydzień, włosy stały się nie tylko wizualnie ładniejsze, ale i dużo przyjemniejsze w dotyku, zdecydowanie gładsze i przestały się plątać. Kiedy zaniedbałam olejowanie znowu zaczęło się plątanie włosów, a następnie, stopniowo, zaczął wracać “efekt siana” 😉
Może musisz po prostu poczekać na efekty. U mnie minęło chyba z pół roku olejowania co tydzień (tym samym produktem), zanim włosy przestały się plątać.
Napisz wpis o Ali koniecznie! Z góry dziękujemy 🙂
Ps. Co do postapokaliptycznych tematów, czytałaś Metro 2033? Jeśli nie to polecam!
czaję się właśnie na nie!
A jak płacisz na aliexpress? Trzeba mieć jakieś specjalne konto z zagraniczną walutą? :< #jestemzielonawtychtematach
Można płacić tam w złotówkach, przy pomocy przelewy24 🙂
To extra! Dzięki 🙂 A na ebay też tak można?
Oj, powiem Ci, że nie wiem. Na eBayu używam PayPala, i ostatnio tam kupowałam z rok temu, także nie wiem czy coś się zmieniło. 😛
“Out of the Woods” jest cudowne ♥ A wpis o Aliexpress na pewno chętnie przeczytam 🙂
Patryk powinien opatentować ten pomysł 😉
Obrazka od Magdy zazdroszczę jak nie wiem co. Widziałam jej prace na devianarcie już wieki temu, ale dopiero dziś dzięki Tobie dowiedziałam się, że jest Polką. Normalnie wielkie miłe zaskoczenie.
Mi szczęka opadła jak dostałam ten rysunek!
Mam taki nawyk by przed czytaniem przescrolować cały wpis. Jak spojrzałem na ten rysunek to pomyślałem tylko “całkiem jak Marta… nawet uśmiech równie szeroki” 😉 Trafiłem! 😉
A za taką reklamę Fallouta to w piątce dostaniesz do wyboru pewnie psa lub kota 🙂
Dawid
Co do Taylor Swift, to jakieś 2 lata temu jeszcze moja idiolka 😀 Mimo, że “Red” już nie było tak bardzo country, to były na tej płycie piosenki, za które wciąż ją lubiłam, jednak ta ostatnia płyta to już nie ten klimat, to już nie ta Taylor. :'( Tak jak tamte country-popowe brzmienia były naprawdę świetne, to teraz niestety, ale za bardzo idzie w komerchę.
A ja właśnie jestem zachwycona 1989! Bardzo mi się podoba, ale dla mnie to jest po prostu popowy kierunek, a nie specjalna komercha 🙂
Owszem, to jest możliwe- ja nie słyszałam 😀
Tak! Chętnie poczytam o zakupach na AliExpress !! Jak zamawiać, jak kupować, na co zwracać uwagę przy zakupie… Plisss 🙂
Będzie 🙂
Dużo o zakupach na ali jest tu http://www.aniamaluje.com/2016/01/jak-kupowac-na-aliexpress-i-nie-dac-sie.html
Czekam koniecznie na tekst o AliExpress. Nigdy nie kupowałam na zagranicznych stronach ani w innej walucie niż PLN, więc trochę się tego obawiam. Ubrania wyglądają naprawdę ładnie i oryginalnie, ale kompletnie nie mam pojęcia, jak zamawiać w innych walutach, jak jest z przelicznikiem itd…
Chętnie poczytam o zakupach na ali 😀
Sukienka jest przecudowna 😮 zresztą ładnemu we wszystkim ładnie :))
Pozdrawiam cieplutko i życzę powodzenia w sesji (ja też ruszyłam z nauką pełną parą, u mnie sesja zaczyna się już w poniedziałek- jeszcze tak naprawdę się nie zaczęła a chcę, żeby się już skończyła. ;d)
To uczucie, kiedy coś odbija listy przebojów i nie da się o tym nie słyszeć, a ty nawet nie kojarzysz z gęby która to jest Taylor. Piękna grafika 🙂 Pozazdrościć talentu ;). Chętnie przeczytałabym tekst o zakupach w Chinach. Dla mnie rok 2015 był rokiem, w którym weszłam na wyższy etap nauczania, zafascynowałam się do szaleństwa kampaniami społecznymi i nauczyłam się o sobie kilku rzeczy :).
Rysunek jest świetny 🙂 Zazdroszczę, że już część masz za sobą, bo ja dopiero zaliczenia i egzaminy zaczynam jutro.
Powodzenia!
Wszyscy zamawiają z AliExpress a ja się nadal boję 🙂
Ten nowy teledysk Taylor jest genialny! ^-^
Tak, tak, wpis o aliexpress się bardzo przyda, sama od jakiegoś czasu się zastanawiam nad zakupami 🙂
A Taylor kocham już od kilku lat, podoba mi się większość jej piosenek, natomiast ostatnio zakochałam się w jej “Never grow up”, nie dość, że piękna muzyka to jeszcze przemawiający do człowieka tekst 🙂
też kocham Taylor !! a co do AliExpress to będę musiała obczaić co i jak 🙂