Jak to jest być potworem?

Moja mama czasami mówi, że istnieją ludzie i parapety, ale żeby się klamką urodzić, to dopiero sztuka.

Ale klamka to pikuś. Gorzej być potworem.

Opowiem wam pewną historię.

Był sobie czternastoletni chłopiec, który miał problemy w szkole. Te problemy polegały na tym, że dzieci z innych klas się z niego śmiały. Dość intensywnie. Że nosi rurki, czesze sobie fryzurkę i ogólnie, że niezły z niego pedał. Dzieci śmiały się dzień w dzień, a chłopiec to przeżywał, bo chociaż skarżył się nauczycielom, ci udawali, że problemu nie ma.

Bo przecież z każdego czasami się śmieją, nie? No hej, każdy z nas to przecież przeżył, to tylko szkoła, prawda?

No nie. Problem jednak był, bo pewnego dnia chłopiec się powiesił. Na sznurówce. A w liście pożegnalnym napisał, że jest zerem.

„DZIECI SĄ OKRUTNE”

Mówią, że dzieci są okrutne. No są. Walą prosto z mostu, często nie liczą się z czyimiś uczuciami i do końca nie rozumieją, co tak naprawdę robią i jakie mogą być tego konsekwencje. Nie wiem, czy czternastolatków i trzynastolatków też można w ten sposób usprawiedliwiać (bo jak Boga kocham, mi w takim wieku nigdy do głowy nie przyszło gnojenie kogoś), ale jestem w stanie jakoś zrozumieć, że może te dzieciaki mają naprawdę burzę hormonów w swoim organizmie i któryś z nich trochę zaciemnił ich ocenę sytuacji.

O reakcji – a właściwie jej braku – nauczycieli nawet nie chce mi się gadać. Nie ma to jak bagatelizować problemów uczniów, a potem się dziwić, że dziecko się zabiło. To niesamowite, jak czasami bardzo nieodpowiedni ludzie zajmują się robotą, która kompletnie nie jest dla nich.

Ale pomińmy ten aspekt. To nie pierwszy raz, kiedy dzieje się coś w tym stylu. Pamiętacie sytuację Ani, która została upokorzona i zgwałcona (bo inaczej się tego nie da nazwać) w klasie pod nieobecność nauczyciela?

To teraz wyobraźcie sobie, że w historii tego chłopca działo się coś jeszcze.

NIE DADZĄ MU SPOKOJU NAWET PO ŚMIERCI

Ktoś po jego śmierci założył fanpage pod tytułem „Imię nazwisko chłopca, dobrze, że zdechł”. 

Czy Wy to rozumiecie? Powtórzę: DOBRZE, ŻE ZDECHŁ. A na fanpage – przerobione zdjęcia tak, żeby ośmieszyć chłopaka, który ODEBRAŁ SOBIE ŻYCIE Z POWODU DRWIN.

To nie są dzieci. To są małe potwory. Wiecie, kiedy można powiedzieć „och, to tylko dziecko”, albo „no, dzieci są okrutne”? Kiedy jedno drugiemu zabierze zabawkę i kopnie jeszcze w goleń. Albo kiedy kilkoro dzieciaków powie innemu, że nie chce się z nim bawić i że nie należy od dzisiaj do ich paczki. Rany boskie, dobra, można powiedzieć, że dzieci są okrutne, kiedy jedno drugiemu krzyknie, że jest grube. Zdarza się. Może odcisnąć piętno na tym wyzywanym dziecku, ale da się to podciągnąć pod głupotę młodego wieku. Gimnazjum i koniec podstawówki to naprawdę durny okres.

Wtedy dzieci są okrutne. Wtedy można powiedzieć „no, to nie jest wina dziecka, dzieci takie są”.

W przypadku oprawców chłopca (i prawdopodobnie administratorów strony – to znaczy, to moje przypuszczenie, nie chcę nikogo oskarżać) to nie funkcjonuje. Przepraszam bardzo, ale tego się nie da skwitować tylko „no, taki głupi wiek”, bo to już nie jest tylko wina wieku. Ktoś, kto gnoi tak drugiego człowieka i nawet po jego śmierci nie ma cienia refleksji, dla mnie jest tylko potworem. A kto odpowiada za to, że dziecko stało się takie, a nie inne? Rodzice. Ale uderza mnie coś jeszcze – brak jakiejkolwiek refleksji u tych dzieciaków. To nie jest siedmiolatek czy pięciolatek – to już nastolatki, które mają swój rozum i podejmują świadome decyzje. Najpierw wyzywały kolegę, potem widocznie miały gdzieś jego śmierć, a teraz jeszcze ich to strasznie bawi, że chłopak się przez nich powiesił. Nie brzmi dla was jak opis potwora? Bo dla mnie tak. Przeraża mnie nie tylko to, jak zostały wychowane, ale to, że same nie mają jakiegoś momentu, w którym pomyślały „kurczę, to było złe”. Można wiele rzeczy tłumaczyć, można zwalić całkowitą winę na rodziców i nauczycieli, ale należy pamiętać, że to nie były czterolatki, które bezmyślnie powtarzają słowa usłyszane w kłótni rodziców czy zachowania kolegów z podwórka. To młodzi ludzie, którzy mają już coś w głowach i zazwyczaj używają czegoś, co nazywa się rozum.

Okrucieństwa nie wolno tłumaczyć.