Dlaczego nie ufam ludziom, którzy jedzą schabowe?

Polska kuchnia. Kopytka, pierogi, wielkie kartofle w duecie ze schabowym lub mielonym i oczywiście jakaś zupa, bo co to za obiad bez rosołu, pomidorowej lub ogórkowej. Średnio co tydzień to samo na naszych stołach, bo przecież kotletów i mizerii z naszymi, jakże swojskimi ziemniakami nigdy za mało. Eksperymenty kulinarne? A fe, kto by pomyślał, żeby surową rybę jako te całe sushi wpierdzielać, albo dotknąć palcem krewetki, bo przecież to nawet porządnej panierki nie ma. I nic, że nigdy nie próbowałeś nawet czegoś innego- przecież ma być schabowy i tyle. No i […]

Polska kuchnia. Kopytka, pierogi, wielkie kartofle w duecie ze schabowym lub mielonym i oczywiście jakaś zupa, bo co to za obiad bez rosołu, pomidorowej lub ogórkowej. Średnio co tydzień to samo na naszych stołach, bo przecież kotletów i mizerii z naszymi, jakże swojskimi ziemniakami nigdy za mało. Eksperymenty kulinarne? A fe, kto by pomyślał, żeby surową rybę jako te całe sushi wpierdzielać, albo dotknąć palcem krewetki, bo przecież to nawet porządnej panierki nie ma. I nic, że nigdy nie próbowałeś nawet czegoś innego- przecież ma być schabowy i tyle. No i bigos.
Ten to musi być zawsze.

ACH, TE POLSKIE JEDZENIE!
Pierogi z masełkiem i cebulką, gulasz ze smakowitym sosem i na niedzielę kurczak, bo przecież dzień święty trzeba święcić. Polska kuchnia jest smaczna, ale też powtarzalna jak menu w McDonaldzie czy seriale na TVP. Ciągle ten sam zestaw: mięso i surówka razem z ziemniakami, a jak nie to, to pierogi i kopytka.


CAŁE ŻYCIE SCHABOWY

I tak w kółko. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że sporo osób nic innego nie je. Uparli się na te nasze polskie kartofle i choćby się paliło i waliło, a lodówka stałaby pusta, to niczego, co nie jest przepisem rodem z państwa Bolka Chrobrego, nie ruszą.
I nawet w tym w sumie nie ma nic takiego,  bo jak sobie chcą wpierdzielać całe życie schabowe, to niech sobie wpierdzielają, na zdrowie.
 Gorzej, że większość tych wielbicieli polskiego żarcia w życiu nie miała w buzi nic innego poza naszą krajową kuchnią, a upiera się przy tym, że wszystkie  dania, które z polską ziemią mają niewiele wspólnego są ohydne niczym cellulitis na udach ważącej trzysta kilo Amerykanki.

FUJ, PRZECIEŻ TO… INNE

Włoskie makarony? Boże – po pierwsze, to przecież tym się kompletnie nie da najeść.  Po drugie, w kolorowych pisemkach pisało, że po włoskim jedzeniu się tyje  i niemal natychmiastowo zyskuje tyłek większy od telewizora. Japonia? Sushi to surowa ryba, a każdy wie – bo w TVNie mówili – że takie są całkowicie niezdrowe – wiadomo, że lepsze te smażone w tłuszczu z panierką i frytkami. Po meksykańskim jedzeniu na bank się zatrujemy, a w greckim są tylko oliwki i feta. No i żeby tylko – niech was broni Najświętszy Kartofel – stopa nasza nie przekroczyła francuskiej restauracji, bo tam z kolei nam podadzą tylko żaby i ślimaki.

Wchodzą tacy na strony z przepisami i pod każdym, który nie zawiera schabowego narzekają i psioczą; a co to za obiad, gdzie jest tylko sałatka; a kto się naje daniem bez ziemniaków, a tego dania nigdy nie jedli, ale jak nie ma prawdziwego mięcha, tylko łososia, to tylko przekąska, a nie posiłek, a na dodatek na pewno niedobre, bowiem nie ma nic lepszego, niż mielony i kiszony ogórek w łapę.

DAJCIE LUDZIOM ZJEŚĆ!

Ja rozumiem, że nie każdemu podoba się eksperymentowanie ze smakami i że niektórzy między mielonym a kartoflem odnajduje się najlepiej. Kompletnie nie ma w tym nic złego; ale niech ktoś kto do cholery nie miał nigdy sushi w gębie nie mówi,że to niedobre, tylko lepiej zapcha sobie buzię tym przeklętym pierogiem. To tak jak ze wszystkim; najwięcej do
powiedzenia mają ci, którzy wiedzą najmniej. Dajcie tym biednym ludziom, którzy widzą świat poza kopytkami zjeść tak, jak chcą.


A Wy, lubicie inna kuchnię niż polska czy jesteście jedzeniowymi patriotami?