Wszyscy narzekają, że ludzie siedzą teraz z nosem w telefonach. I chociaż może nam się to podobać, lub nie – rzeczywistości nie zmienimy. Możemy za to zmienić to, co na tych komórkach robimy i zamiast marnować czas na portalach społecznościowych, wykorzystać klikanie w komórce do zrobienia czegoś dobrego dla siebie. Oto 5 aplikacji, które nie tylko ułatwią życie, ale trochę je ulepszą.

Pół życia spędzam z telefonem. Wiem – nie ma się czym chwalić. Usprawiedliwieniem może być fakt, że jest to jedno z moich narzędzi pracy i najczęściej jak już patrzę się w ekran, to coś na tym telefonie robię. Ale bywa też tak, że wyciągam komórkę, kiedy potrzebuję zająć umysł – bo zapomniałam książki w tramwaju, bo czekam w długiej kolejce, która wydaje się nie mieć końca, albo po prostu – bo leżę sobie w łóżku i mam ochotę coś poklikać.

Z tego powodu mój telefon obładowany jest masą aplikacji. Oprócz takich oczywistych, które przydają się do pracy (Gmail, WordPress, aplikacje do obróbki zdjęć i wideo na Instagram, Google Analytics) i do treningu (Endomondo, Fitatu, MyFitnessPal i tak dalej), mam też kilka aplikacji, które albo dostarczają mi rozrywki, albo mnie rozwijają, albo robią jedno i drugie jednocześnie.

I dzisiaj się nimi z wami podzielę. Moi drodzy, oto mój prywatny ranking 5 pożytecznych aplikacji, które na pewno się przydadzą.

7 WEEKS – NA POSTANOWIENIA

7 Weeks to jedna z tych prostych, niedocenianych aplikacji. Nie jest skomplikowana, nie daje ci wszystkiego, ale wbrew pozorom – działa i motywuje znakomicie. Ustawiamy sobie w niej cel i gdy to zrobimy, pokazuje nam się kalendarz. Codziennie możemy skreślić dzień (bo udało nam się wytrwać w postanowieniu) lub go zaznaczyć (bo nie udało nam się i zawaliliśmy).

Brzmi bardzo banalnie, ale wbrew pozorom, strasznie mnie to motywowało i korzystam z tej aplikacji za każdym razem, kiedy mam jakieś postanowienie. Wiadomo, najgorsze są pierwsze dni, ale kiedy już widzimy dwa czy trzy skreślone dni pod rząd, nie chcemy tego zawalać i motywujemy się do działania. Super sprawa! Aplikacja ma też powiadomienia, więc nie trzeba się bać, że zapomnimy uzupełnić dzień – przypomni nam o tym.

Aplikacja jest całkowicie darmowa i dostępna na Androida.

FISZKI POLITYKI – WIEDZA I ROZRYWKA

To nowa, ale bardzo dobra apka, która przyda się wszystkim, którzy lubią być na bieżąco, którym  sprawia przyjemność czytanie o nowych rzeczach i którzy, tak jak ja, często korzystają z telefonu w kolejkach, tramwajach, czy czymkolwiek innym, gdzie nie ma co robić, ale nie chcą marnować czasu, a zrobić coś dla siebie.

Fiszki Polityki to apka, która pokazuje artykuły w formie wirtualnych fiszek, które wygodnie się czyta nawet na małym ekranie smartfona. Są to wiadomości z Polski, Europy i reszty świata – nie tylko dotyczące polityki, ale także nauki czy kultury.

Codziennie od poniedziałku do piątku w aplikacji lądują dwa nowe artykuły, a po południu briefy, który są  podsumowaniem całego dnia w pigułce. Ciekawe fiszki można dodawać do schowka albo udostępniać je znajomym.

Aplikacja dostępna jest zarówno na Androida, jak i na iOS. Pierwsze 30 dni jest darmowych i zachęcam was do sprawdzenia – naprawdę wygodnie się w ten sposób czyta newsy i można zająć się czymś pożytecznym w chwilach, kiedy nam się nudzi i bezmyślnie scrollujemy facebooka. Na pewno lepiej nam to zrobi na głowę 🙂

Po okresie bezpłatnym, aplikacja kosztuje 9 złotych za miesiąc. Czy to dużo? Raczej nie. Mniej niż średnia kawa z kawiarni, a na pewno jest bardziej przydatne. Zresztą – dzięki trialowi możecie sami się przekonać. Plusem jest to, że zarówno w wersji testowej jak i płatnej nie ma reklam (zawsze mnie to irytuje jak czytam artykuły na telefonie, bo nigdy nie mogę znaleźć krzyżyka, którym się wyłącza banery).

SKYCASH

SkyCash pokazał nam kiedyś znajomy, a ja sama nie miałam pojęcia o jej istnieniu. W skrócie: to apka do kupowania biletów, która ratowała mi tyłek wiele razy.  Nieważne, w jakim mieście jestem, nie muszę szukać drobnych, biletomatów czy karty – wyciągam telefon i kupuję sobie bilet przez smartfona i niczym się nie przejmuje.

Pomaga też czasami we Wrocławiu – jak się zepsuje biletomat to się nie stresuję, że nie mam biletu, tylko kupuję go przez telefon. Długo zajęło mi przekonanie się do tej formy (zawsze się bałam, że podczas kontroli biletów kontrolerowi coś się nie spodoba), ale ostatecznie przekonał mnie fakt, że niektóre MPK/MZK same reklamują tą apkę i namawiają do kupna biletów w ten sposób.

PS Ta aplikacja ratuje życie, kiedy wracasz z domówki nocnym. Polecam 🙂 Dostępna zarówno na Androida, jak i na iOS.

PINTEREST

Uważam, że Pinterest zarówno jako sam serwis, jak i apka, jest bardzo niedoceniany w Polsce. Wiele ludzi sądzi, że to tylko kolejny serwis od przeglądania obrazków – ale to nieprawda! Ja z Pinteresta korzystam praktycznie codziennie. Co tam robię? Uczę się, inspiruję i motywuję. Anglojęzyczne “piny” są bardzo ciekawe i pełne treści.

To właśnie tam odkrywam świetne blogi (anglojęzyczne), porady dotyczące prowadzenia biznesu dla kobiet, organizacji czasu czy prowadzenia budżetu. Nie doceniacie tego, co macie pod nosem – a szkoda. Polecam każdemu przekonanie się do tej platformy, bo jest kopalnią darmowej wiedzy. Aplikacji używam też często – zapisuję w niej najczęściej piny, które chcę potem obejrzeć dokładnie na komputerze.

Dostępna na Androida i iOS.

POCKET

Pocket to świetna aplikacja dla takich ludzi jak ja – którzy ciągle znajdują nowe artykuły, ale nie mają czasu, żeby ich przeczytać. Wrzucam je do Pocket, która przechowuje mi je na później.

Można tego używać zarówno na telefonie jak i na komputerze, więc swobodnie możecie zmieniać sprzęt, a teksty zostaną. Ja korzystam z tej aplikacji w jeszcze inny sposób: zapisuję artykuły, a potem zlecam automatyczną wysyłkę w formie “prasówki” na mój czytnik e-booków. I potem czytam sobie taką “gazetę” złożoną z artykułów, które sama wybrałam: świetna rzecz. Najczęściej czytam tak anglojęzyczne blogi, bo często znajduję fajne teksty w chwilach, kiedy nie mogę się nad nimi skupić.

Dostępna na Androida jak i na iOS.

MÓJ POCIĄG

Moje odkrycie roku. Aplikacja, która nie tylko wyszukuje trasy pociągów i połączenia (umówmy się, to też robi serwis PKP), ale przede wszystkim NA BIEŻĄCO pokazuje opóźnienia, peron, z którego startuje pociąg, miejsce, w którym jest obecnie i całą trasę. Super sprawa, zwłaszcza, kiedy twój transport ma opóźnienie 🙂

Macie też informacje, jaki pociąg jedzie, o jego numerze, przewoźniku… wszystko.  Także „zajętość” pociągu.

Dostępna na Androida

I to już wszystkie aplikacje, które uważam za przydatne i ułatwiające życie. Mam ich na telefonie dużo więcej ,ale umówmy się – z racji tego, czym się jaram, 80 % aplikacji na moim telefonie dotyczy albo bloga, albo zdrowego trybu życia. Uwielbiam tego typu  apki i mam ich mnóstwo, a potem Patryk załamuje ręce, bo mówi, że mam bałagan na telefonie… Nieważne! Ważne, że mi ułatwiają życie i pozwalają korzystać ze smartfona w produktywny sposób.

A czy wy macie jakieś swoje ulubione apki? Jeśli tak, to jakie? Dajcie koniecznie znać, może poznam swój kolejny “must have”. 🙂

 

Wpis powstał we współpracy z tygodnikiem Polityka.