Wbrew pozorom, bycie hejterem to prawdziwa sztuka – to nie jest coś, co potrafi każdy przeciętny pan Zdzisiek.  Do tego trzeba mieć odpowiednie umiejętności, duży tupet i pewien rodzaj talentu.
Bo widzicie, trzeba wiedzieć, jak to robić, żeby krytykować tak, aby zabolało i jeszcze twierdzić, że to po prostu zwykła szczerość.

Prawda jest taka, że to hejterzy są najbardziej poszkodowaną grupą – to o nich mówi się, że są chamami, zupełnie nie widząc, że to ludzie pełni poczucia misji i powołania: chcą przecież po prostu być szczerzy. Do bólu. Nie mówiąc już o tym, że to przecież nie hejt, a konstruktywna krytyka, prawda?

To tak naprawdę prawdziwi bohaterowie -mesjasze szczerości .
Dobra, to jak zostać porządnym hejterem?

JAK BYĆ DOBRYM HEJTEREM? PRAKTYCZNY PORADNIK

Pamiętaj, o podstawach: nigdy nie pisz pod swoim imieniem (bo jeszcze fani zaczną cię nagabywać) i pamiętaj o tym, żeby nie zostawiać po sobie śladu — żadnych adresów mailowych i broń Boże, adresów do twoich miejsc w sieci – wtedy to będzie zbrodnia doskonała.

  1. Zawsze miej pod ręką pakiet standardowych tekstów

Jeżeli wstajesz rano i czujesz, że zamiast kawy wolisz kogoś zhejtować, ale nie do końca jesteś pewny za co – skorzystaj z gotowych szablonów, dzięki którym każdy hejterski komentarz będzie tak łatwy, jak posmarowanie kanapki masłem. Pamiętaj, to nic złego – nie zawsze jesteśmy na tyle kreatywni, żeby wymyślić odpowiednio ciekawy hejt, warto więc korzystać ze standardów, które sprawdzają się w każdej okazji.

Pamiętaj, że możesz je dowolnie miksować i mieszać, a jeśli chcesz komuś konkretnie dowalić – podaj wszystkie, najlepiej w komentarzu długim na trzy strony. Dzięki temu będziesz miał pewność, że chociaż jeden z tekstów go zaboli.

Przykładowe hejterskie teksty – do wykorzystania w 3 sekundy!

„ Kiedyś pisałeś lepiej/śpiewałeś lepiej/grałeś lepiej/robiłeś coś lepiej. Teraz widać, że się skończyłeś. Może i kiedyś miałeś talent, ale teraz to dno”

„ Sprzedałeś się!” <– HIT!

„Kiedyś to byłaś szczupła/ładna, ale teraz to już nikt cię nawet kijem nie dotknie”

„Wyglądasz jak koń” <– HIT!

„Kiedyś lubiłam cię czytać/słuchać/oglądać, ale teraz jesteś do dupy”

„Ludzie nie mają co jeść, a ty kupujesz X? Fajnie tak, chwalić się forsą, kiedy dzieci głodują? <– HIT!

„Gdyby nie Y, nigdy byś się nie wybił. Jesteś nikim”

„Powinnaś schudnąć, bo jesteś gruba jak wieprz”

„Powinnaś przytyć, bo wyglądasz jak kościotrup. Facet nie pies, na kości nie poleci”

„Przydałoby ci się trochę poćwiczyć”

„Twoja stara” <– HIT! TOP!

  1. Pamiętaj, żeby być kulturalnym hejterem, nie wieśniakiem

Kulturalny hejter wie, że jest różnica pomiędzy „jesteś brzydka” a „nie chcę cię obrazić, ani nic, ale jesteś brzydka”. To przecież konstruktywna krytyka, której nie można nazwać hejtem! Pamiętaj więc, żeby przed każdym swoim tekstem pisać „nie chcę być niemiły, ale” , „nie chcę krytykować, ale”, „nie hejtuję cię, ale… ”.

To sprawi, że przecież nie będzie można cię w żaden sposób oskarżyć, bo ty się tylko troszczysz o drugą osobę i chcesz być szczery. I absolutnie, ale to absolutnie, nikogo nie hejtujesz.

  1. Krzycz, kiedy kasują

Ktoś skasował twój komentarz? Zrób raban, napisz o tym na innych stronach, zadzwoń na policję i krzycz o tym, że ta osoba kasuje komentarze i nie może przełknąć słowa krytyki! Przecież w normalnym świecie każdy powinien przyjmować obelgi na klatę i jeszcze za nie dziękować. Poza tym: napisałeś przecież, że nie chcesz być niemiły, więc nie mogło się temu komuś zrobić przykro (patrz punkt 2)  – po prostu jest zadufany w sobie i kasuje komentarze, żeby mieć same pochwały. Zakochany w sobie cwaniak!

PS jak już się przestaniesz oburzać, koniecznie zostaw kolejny hejterski komentarz. NIECH MA ZA SWOJE.

  1. Przypominaj, że nie potrafi przyjąć krytyki

Ktoś, kogo konstruktywnie krytykowałeś ci odpisał i na dodatek, nie przyznał ci racji? Powiedz mu najszczerszą i jedyną prawdę: że nie umie przyjąć krytyki. Po prostu. Na pewno chce, żeby go chwalono na prawo i lewo, a jak zjawiłeś się ty – mesjasz prawdy i osoba, która ma jedyne słuszne zdanie, to zaraz ci odpyskowuje albo kasuje twoją wypowiedź, zachowując się jak tchórz. Typowe dla rozpieszczonych gwiazdeczek, prawda? Dobrze, że jesteś ponadto i odpiszesz mu z podwójnym jadem. Nie do wiary, że ludzie nie mają tak dystansu do siebie i naprawdę nie potrafią zrozumieć, że zdanie „nie chcę być niemiła, ale masz twarz jak połączenie konia i jeżozwierza” to po prostu szczera, demokratyczna wypowiedź, a nie jakieś tam hejtowanie.

  1. Znajdź pierdołę, którą możesz hejtować

Nie wiesz dokładnie, do czego się przyczepić? Skorzystaj z szablonów z punktu pierwszego, albo po prostu znajdź powód, dla której dana osoba jest głupia. Zarabia więcej od ciebie? Zjedź ją i uświadom, jaka jest rozpieszczona. Ma więcej pieniędzy? Napisz, że na pewno ukradła. Dba o wygląd? Uświadom ją, że jest po prostu pustą lalką, która patrzy godzinami na swoje odbicie w lustrze.
A jak już nic nie możesz znaleźć, doczep się do wyglądu – w końcu każdy ma jakąś wadę i dobrze by było uświadomić twoją ofiarę, co konkretnie ma w sobie brzydkiego. Na pewno nie zdaje sobie sprawy z tego, że ma za duży nos, przerzedzone włosy albo brzydką bliznę – kto by tam miał w tych czasach lustro w domu! No i popatrz, jakim jesteś dobrym człowiekiem, że  zechcesz jej łaskawie to uświadomić – dziwię się, że jeszcze nie zrobili cię świętym.

  1. Zadaj pozornie miłe pytanie

To najlepszy możliwy sposób hejtu, bo jest niemal nie do wykrycia. Pod przykrywką pytania możesz przecież wbić wielką szpilę, która w odpowiedni sposób zaboli tam, gdzie trzeba.  Poza tym, pozornie miłe pytania są banalnie proste: pod zdjęciem z ukochanym pisz: „a kiedy dziecko?”, pod fotką z bikini „czy ty czasami nie przytyłaś?”, a pod informacją o studiach: „wiesz, że po tym nie ma pracy?„.

Przecież takie pytania to nie hejt. Ty po prostu się martwisz.

  1. Kłóć się do upadłego.

Przecież wiadomo, że TY masz rację, a skoro ją masz – walcz o nią jak kot o żarcie. Przecież musisz temu głupkowi wytłumaczyć, że ty wcale nie hejtujesz, tylko po prostu mówisz prawdę, a skoro się z nią nie zgadza, to na pewno po pierwsze, nie umie przyjąć krytyki (patrz punkt 3), a po drugie –  prawda go w oczy kole. I już.

To przecież wszystko tylko szczerość i konstruktywna krytyka.

  • Marta Grodkowska

    Czy polski język jest tak ubogi, żeby używać słowa hejt zamiast nienawiść?

    • O, bardzo ładne pozornie miłe pytanie, widzę, że nauka nie idzie w las. :) Trudno posługiwać się w tym przypadku słowem „nienawiść”. Jak byś zamieniła słowo „hejter” i „hejt”? Jak być dobrą osobą, która nienawidzi? Praktyczny poradnik.

      • Marta Grodkowska

        Dlaczego pozornie? To pytanie nie miało na celu Cię urazić. Martwi mnie tylko to, że w języku polskim jest coraz więcej zapożyczeń, tak jak gdybyśmy nie mieli własnego języka ani słownictwa. Na zasadzie zrób risercz i wyślij mi fidbek. Poza tym to całe „hejtowanie” to obrażanie, okazywanie wrogości, a w słowniku znalazłam jedynie tłumaczenie, że hate to nienawiść. Słówko popularne, ale nijak mające się do języka polskiego. Mimo wszystko szkoda, że mój komentarz został odebrany jako… „hejt”.

        • Marta daj spokój, nie uraziło mnie, to był komentarz z przymrużeniem oka :) Natomiast uważam, że zapożyczenia same z siebie nie są wcale złe, wystarczy dbać o umiar w ich stosowaniu. W przypadku hejtu nie widzę lepszego odpowiednika, natomiast w przypadku innych, jeśli taki istnieje, to go stosuję. :)
          Miłego wieczoru!

    • Komentarz w punkt.

      …Idealnie obrazuje puentę.

      • Marta Grodkowska

        Artykuł o „hejcie”, a to ja zostałam w tym momencie lekko zaatakowana, bo wyraziłam opinię o czymś, co nawet nie było napisane personalnie. Przykro mi.

        • Madix

          Wiesz, skoro przyczepiłaś się czegoś, co de facto nie jest błędem, to trudno nie uznać Twojego komentarza za bezcelowe czepianie się dla samego przyczepienia się.

          Jak sobie wyobrażasz w ogóle podmianę w tym tekście słów „hejt” i „hejter” na polskie odpowiedniki, które nie posiadają odpowiednich konotacji? Nie, Twoja „nienawiść” i „nienawistnik” nie są dobrą propozycją – raczej absurdalną ze względu na brak kulturowego nawiązania właśnie 😉 Gdzie więc konstruktywność w tej Twojej krytyce?

          Zastosowanie w artykule słów „hejt” i „hejter” było celowym zabiegiem, nie wynikało z tego, że autorka ma „zbyt ubogi” słownik… skoro nie zauważyłaś takiej oczywistości, śmiem wątpić w Twoje dobre intencje i w to, że przeczytałaś cały artykuł ze zrozumieniem, a skrytykowałaś „tylko z dobrej woli ulepszenia bloga”, skoro Twoja „poprawka” zrobiłaby więcej złego niż dobrego, tak jest nonsensowna. Sprawiasz raczej wrażenie osoby, która kręciła się po blogu, szukając sobie powodu do „dowalenia się” do autorki, zerknęła na tytuł i bach! walnęła komentarz rzucając tylko okiem na resztę albo i nie czytając artykułu w ogóle – jak inaczej wytłumaczyć fakt, że zrobiłaś właśnie to, co autorka w swoim artykule wyśmiewa?

          Czas przejrzeć na oczy i dostrzec swoje wady, panienko, a nie jeszcze oburzać się na to, jak to „źli ludzie Cię krytykują za Twoją DOBRĄ wolę”…

          Właściwością człowieka jest błądzić, ale właściwością człowieka głupiego jest w tym błędzie trwać…

          Mam nadzieję, że nauczysz się akceptować fakt, że popełniasz błędy (przecież wszyscy je popełniamy! to nic niezwykłego i żaden wstyd!) i zaczniesz się na nich uczyć, zamiast je ignorować po to, by popełniać je wciąż takie same.

          • Marta Grodkowska

            Napisałam jeden komentarz, następnie wyjaśniłam Marcie o co mi w nim konkretnie chodziło. Była to moja opinia na temat nagminnego używania zapożyczeń angielskich w języku polskim. Wyjaśniłam Marcie w komentarzu powyżej (przez co widzę, że nie czytasz ze zrozumieniem), że to nie był atak personalny, a moje ubolewanie nad tymi zapożyczeniami. Mam takie prawo i nie musi mi się to podobać, co nie znaczy, że krytykuję twórczość czy osobę Marty. Nie tracę czasu na czytanie blogów, które mi nie odpowiadają, a przede wszystkim nie komentuję, jednakże obce zapożyczenia w języku polskim to moja (nie)ulubiona sprawa. Poza tym, ani razu nie wytknęłam Autorce, że ma ubogie słownictwo. Nie miałabym żadnego, nawet najmniejszego celu, żeby dowalić Marcie. Ani by mi to nie przyniosło szczęścia, ani chwały. Po drugie bloga czytam od ponad roku, więc Twoje myślenie na temat mojego kręcenia się tutaj żeby dowalić jest bardzo schematyczne. Mam na tyle mądrości, żeby wiedzieć, że KAŻDY popełnia błędy i będzie popełniał, aż po kres swoich dni. Napisałam też, że jest mi przykro, „że zostałam lekko zaatakowana”, a nie oburzona. W tym momencie wiem, że nie powinnam odpowiadać na ten komentarz, jednak milczenie zostałoby odebrane (zapewne) jako zgoda, a ja się z Twoim komentarzem nie zgadzam. Pozdrawiam.

            PS. Gdybym nie zdawała sobie spraw ze swoich wad, to sama prowadziłabym bloga, a jednak go nie mam.

    • Patryk Kruk

      ‚Jak być dobrym nienawistnikiem?’ Faktycznie brzmi super, wszyscy wiedzą o co chodzi.

  • Muszę wysłać link do tego tekstu mojemu komentatorowi od „masz uśmiech jak gwałciciel”, niech się edukuje!

    • Boże, naprawdę? Jak dla mnie to jeden z ładniejszych uśmiechów blogosfery!

      • Muszę pokazać Twój komentarz mojej ortodontce, po „gwałcicielu” nie mogła się pozbierać. Dziękuję!

        PS. Mam nadzieję, że będziemy miały okazję się do siebie pouśmiechać na BFG. A jeśli nie tam, to może we Wrocławiu? 😉

        • Na BFG nie, ale we Wrocławiu chętnie! Może też pojadę gdzieś na wakacje jeszcze pod koniec sierpnia/września to może bym wpadła do Ciebie po drodze, jeśli będzie taka okazja. :)

          • Jeśli będzie Ci po drodze do Łodzi to koniecznie daj znać,a ja zrobię to samo z Wrocławiem!

          • <3

    • No, powiem Ci, że komentator ma fantazję. Szczęka mi opadła.

  • Joanna Kołacz

    Marta, to tak bardzo na czasie! :)

  • Gabriela Żuk

    Marta, znowu trafny wpis? Ile można ? 😛

    • Gabriela, dzięki, bo ostatnio mam dołek i wydawało mi się, że właśnie trafnych wpisów nie ma! DZIĘKI!

      • Gabriela Żuk

        Cytując „Przyjaciół” – I’ll be there for you 😉
        Kocham Twój sarkastyczny styl i świetnie ujęłaś całą… „machinę” (?) hejtowania w tym wpisie.

  • Uwielbiam ten Twój sarkazm. Uśmiałam się.

  • NieMaNazwy

    Omg, Marta, kiedyś to te Twoje wpisy były dobre. Nie to co teraz. Teraz są po prostu wspaniałe.

    • Wyskoczył mi na mailu początek i już mi się zrobiło przykro, a potem przeczytałam resztę… dziękuję, akurat w odpowiednim momencie odpowiedni komentarz do podbudowania. Dziękuję!

      • NieMaNazwy

        Aż mi głupio za taki nietrafiony żart :) Czytam Twojego bloga od 2012 roku (pamiętam, że to były moje wakacje przed pójściem do liceum), teraz od października ruszam na studia i nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak często to właśnie Twoje notki mnie podbudowywały na przestrzeni tych lat :) Mam nadzieję, że wpadnę na Ciebie któregoś dnia w Warszawie, czy we Wrocławiu :) Trzymaj się, Marta! Pięknego dnia :)

      • AntyHejter

        Jeszcze raz Marto, duża kupa do Twojej buzi i po co w ogóle promujesz taki chłam?

  • Marcela

    Uwielbiam czytać twoje teksty.

  • Dzięki! Przyda się! 😉

  • Nie chcę Cię krytykować, ale… przecież przykłady z tekstu to nie hejtowanie! To POSIADANIE WŁASNEGO ZDANIA. Ach, na tych blogach to już nie można mieć własnego zdania. Biedni hejterzy!
    PS. Czy Ty czasami nie przytyłaś?

    • Hejterzy to mają ciężkie życie… wszyscy ich tylko hejtują!

  • Ten tekst…. i na dzień dobry na mojej twarzy zagościł wielki uśmiech 😉 Dzięki! Miłego dnia!

  • Ja tak myślę, że hejt jest bardzo niedocenianą formą promocji w dzisiejszych czasach.

  • Karolina

    Porównanie do głodujących dzieci zawsze na propsie. Ja współczuję ale jeśli realnie nie mogę pomóc to sorry wole wydać 100 na siebie niż dać na fundacje i w zasadzie nie wiadomo na co się dało. Tak mnie to trochę boli to piszę 😀

    • Mnie zawsze rozwala hejt pod zdjęciami Ani Lewandowskiej. Mam wrażenie, że ci ludzie chyba myślą, że ona im zabiera te pieniądze albo jedzenie 😀

  • Uśmiałam się :) Ja tam hejterom współczuję – szczęśliwy, spełniony i pozbawiony kompleksów człowiek nie musi robić takich rzeczy, więc zakładam, że raczej im w życiu nie wychodzi :)

  • Wyglądasz jak koń? Wtf, co za ludzie to piszą? 😀

    • serio, widziałam takie komentarze, najczęściej u Ewki Chodakowskiej 😀

  • Kosmetycznie nawiedzona

    Marta powiem Ci… wiesz… masz strasznie poniszczone włosy! Może by tak się zgolić na łyso? 😀

  • Haha. Uwielbiam czytać u ciebie takie wpisy. Trochę mnie to rozbawiło, ale też zasmuciło, że wszędzie jest tylu hejterów, którzy spełniają wszystkie punkty.

  • genialne :)

  • Daria

    Marta, a według mnie ten post jest przesadą 😉 I nie, to nie jest żart.

    Być może błędnie, ale ja ten tekst zrozumiałam tak: nie można krytykować w ogóle nic. Na świecie powinny być tylko ochy i achy. Jasne, że teksty typu „masz na tym zdjęciu minę jak kot srający na pustyni” są niedopuszczalne, ewentualnie można podobnymi uprzejmościami obdarowywać znane nam osoby, które wiedzą, że to żart i się nie obrażą. Ale do krytyki ma prawo każdy, tak samo ja nie widzę nic złego w napisaniu komuś, że to, co robi, kiedyś było lepsze, fajniejsze, wartościowsze. To nie jest złe, bo złe nie jest wyrażanie swojej opinii. A dopóki nikogo nie obrażamy – opinię wyrażać możemy. Słowa „sorry, ale kiedyś podobało mi się bardziej” ubodą tak naprawdę tylko te najdelikatniejsze jednostki, które swoją delikatnością udowadniają, że nie powinny upubliczniać swoich tekstów, piosenek, czy co tam tworzą. W drugą stronę – jasne, jak się mówi, że coś się nie podoba, to wypadałoby mieć sensowny, konstruktywny powód, przynajmniej jeden. Ale świata nie zbawimy. „Nie podoba mi się, bo kiedyś było lepiej” też jest opinią, i to w dodatku taką, która nie przekracza żadnych granic. I wszystko jest w porządku, dopóki nie wkładamy swojego zdania w usta całego świata.

    • Prawo do krytyki ma każdy, ale ta krytyka powinna nie być chamska ani wredna. Można krytykować i robić to dobrze – jest coś takiego, jak np. zasada kanapki, którą uważam za świetną. Większość osób jednak w internecie ukrywa się pod „konstruktywną krytyką” i jest po prostu chamska, wredna i złośliwa. Rzadko kiedy spotykam przejawy prawdziwej krytyki, takiej, która rzeczywiście ma autorowi coś podpowiedzieć, w czymś pomóc, a nie jest jedynie hejtem albo po prostu próbą wbicia szpili.

      I też uważam, że jeśli autor ma swoją stronę, czy jakieś miejsce, wcale nie musi się zgadzać na krytykę w ogóle i to jest jego sprawa. Ja traktuję blog jak dom, Aniamaluje napisała kiedyś o tym świetny tekst – kiedy zapraszasz kogoś do domu, raczej nie pozwalasz, żeby zrobił ci kupę na środku salonu, albo krytykował twoje meble, lampy albo obiad, który dla niego zrobiłaś.

      http://www.aniamaluje.com/2013/12/jak-radzic-sobie-z-krytyka-na-blogu.html

      Internet zatarł granice dobrego wychowania i jakiejkolwiek empatii do drugiego człowieka. Większość ludzi nie potrafi w realu powiedzieć niczego niemiłego, a w sieci zamieniają się w wielkich muszkieterów ze swoją szpadelką. Swoją drogą, jeszcze rozumiem, że można napisać, że komuś się podobały starsze utwory, teksty czy filmy, ale już naprawdę nie widzę ŻADNEGO usprawiedliwienia na atakowanie wyglądu czy sposobu bycia jakiejś osoby. Tu nie ma czego krytykować – czy ty widząc osobę z krzywym nosem podchodzisz do niej i mówisz, że ma krzywy nos? Tak się zachowuje większość internetowych hejterów.

      Tekst jest tylko nabijaniem się z hejterów, a nie nawoływaniem do zostawiania wyłącznie pochlebstw. Co nie zmienia faktu, że uważam, że 90 procent krytyki w sieci jest nieuzasadnionym, chamskim hejtem. Naprawdę potrafię na rękach policzyć negatywne komentarze, które nie były wjazdem na mnie, a rzeczywistą krytyką z poradą, która była życzliwa i wynikała z tego, że ktoś naprawdę uważa coś za złe, ale pomaga mi to ulepszyć.

  • Słowa to jest taka fajna rzecz. Słowami można powiedzieć, że się kogoś kocha. Albo że ładnie dziś wygląda. Albo samemu sobie można przekazać coś miłego, że da radę na przykład, można wesprzeć na duchu. Słowami można ludzi bronić, książki pisać, pisać scenariusze do filmów i teksty piosenek, z słów dzieci układają wierszyki na dzień babci, słowami można kogoś zawołać albo zapisać przepis kulinarny, można opowiedzieć dowcip, zostawić miły komentarz Marcie Hennig, że prowadzi wybitnego bloga, można napisać ostrzeżenie, żeby nie wchodzić, bo sufit grozi zawaleniem i uratować życie. Można wyrazić, że jest się szczęśliwym

    Więc po cholerę marnować je po to, żeby napisać komuś, że wygląda jak koń?

  • Człowiek który obrażanie drugiej osoby nazywa konstruktywną krytyką musi naprawdę mieć nie po kolei w głowie. No ale z drugiej strony niektórzy też się stali bardzo wrażliwi na swoim punkcie i wszystko nazywają hejtem, nawet jeśli coś było po prostu opinią. Takie rzeczy jak „wyglądasz jak koń” łatwo nam wrzucić do kategorii „hejt”, ale czasami mamy wątpliwości, a i tak uznamy to za atak na własną osobę, tak na wszelki wypadek. 😉

  • Rozwaliłaś mnie punktem 2 i 6 😀 A tak na poważnie to może świat internetu nie jest do końca taki jakim go sobie zawsze wyobrażałam, nie ma tu tęczy i biegających jednorożców ale to nie przeszkadza mi, żeby na przekór wszystkim hejterom być w internecie miłą a gdy mi się coś nie podoba to zwyczajnie milczeć :) Pewnie nic to nie zmieni ogólnie, ale ja dzięki temu będę szczęśliwsza bo nie chce mi się wierzyć, że bycie hejterem kogokolwiek uszczęśliwia 😀

  • Jakie to prawdziwe ♥

    I nie zapomnij jeszcze o kultowym „pozdrawiam” zakończonym ogromniastą kropą :)

  • Możesz kandydować na nauczyciela w szkole hejterów 😉 tylko czekać, aż otworzą taką.

  • Dostaje uczulenia, jak ktoś mi mówi/pisze : Słuchaj nie obraź się ale… i tu cały zbiór przytyków ;D

  • AntyHejter

    Marta, wyglądasz tak, że mógłbym Tobie codziennie robić kupę do buzi :) Pozdrawiam