Dzień dobry, poproszę reset

Ostatnio podeszłam do lustra i wreszcie spojrzałam sobie prosto w oczy. Wzięłam głęboki oddech i powiedziałam głośno:
– Kochana, ty to jednak chyba trochę przesadzasz z tą pracą, wiesz?
– Wiem – odpowiedziało moje odbicie, robiąc strasznie winną minę – wiem, ale chcę robić tyle rzeczy, że nie mogę inaczej!
I widzicie, to był właśnie moment, w którym coś ważnego zrozumiałam – w trybie natychmiastowym muszę udać się na wakacje, bo gadanie do własnego odbicia w lustrze nigdy dobrze o człowieku nie świadczy.

Dlatego właśnie siedzę teraz w kapeluszu w pociągu intercity, jadąc na pierwsze moje wakacje od czasów drugiej liceum. DRUGIEJ LICEUM. Wiecie, ile mam lat, prawda? DWADZIEŚCIA JEDEN. A to oznacza, że od czasów mojego ostatniego obozu sportowego nad morzem nie byłam na żadnych prawdziwych wakacjach. Żadnych.

Zero gór, zero morza, zero łąk, zero jezior. W wakacje po maturze – praca w redakcji. W wakacje po pierwszym roku – praca w redakcji. W wakacje po drugim roku – rozkręcanie i praca w Brandburgerze. W wakacje po trzecim roku (czyli właśnie te teraz) – praca i blogi.

I teraz, pierwszy raz, jadę na prawdziwy urlop i to w dodatku nad nasze polskie morze. Jestem podekscytowana jak nastolatka na koncercie Violetty – to dla mnie coś nowego. Naprawdę.

Wierzę, że sobie odpocznę, posiedzę z blogowymi znajomymi (przy okazji wpadam też na See Bloggers) i zresetuję mózg. Bo tego mi trzeba – wyjechać gdzieś, gdzie nie muszę sprzątać, gdzie ktoś mi robi śniadanie i gdzie maile dochodzą z opóźnieniem albo nie dochodzą w ogóle, bo wyłączę sobie internet na jakiś czas. Albo po prostu będę zbyt zajęta odpoczywaniem, żeby się gdziekolwiek zalogować. To tak cudowna wizja, że ciągle chodzę z przylepionym uśmiechem na twarzy, bo radość się ze mnie wylewa uszami.

Czuję się jak dzieciak, który pierwszy raz wyjeżdża poza swoje miasto. Czekam na przygodę, piasek, mewy i ten ukochany zapach morza, który ostatni raz wdychałam na morderczych rozbieganiach na sportowym obozie. Wzięłam też strój do ćwiczeń, chciałabym jutro rano zrobić sobie trening na plaży!

Cieszę się – po prostu. I chyba tym cieszeniem się chciałam się podzielić, więc możecie cieszyć się ze mną. 🙂 🙂

ROZUMIECIE, LUDZIE? JADĘ NA WAKACJE! <3

Miłego dnia!