Jurek zna się na wszystkim.
Fitness? Przecież to banalne, każdy wie, jak ćwiczyć. Dieta? Wiadomo, żeby żyć, trzeba jeść dużo mięsa. Projektowanie? A co w tym trudnego? Ile roboty jest w zrobieniu logotypu? Dobrać kolory, walnąć napis ładną czcionką, proszę ciebie, i gotowe. Ekonomia? Jurek wie o tym wszystko – zna sztuczki, by wygrać w karty grubą kasę. Bo widzicie, Jurek jest ekspertem we wszystkim. Dokładnie tak, jak większość ludzi na tym świecie.

Jurka można spotkać w każdym możliwym zakątku internetu. Aktywnie komentuje wszystkie możliwe artykuły, które pozwalają mu się popisać swoją wiedzą: zaczynając od fit blogów, poprzez strony z wiadomościami, gdzie chętnie wskazuje, co w państwie zrobione jest źle, a kończąc na stronie z filmikami, gdzie wytyka widoczne błędy w wyglądzie, wymowie i technice ludzi nagrywających wideo, bo przecież oglądając kilkadziesiąt takich filmów dziennie staje się specem w tej dziedzinie.

JUREK WIE NAJLEPIEJ

Ale to nie całe życie Jurka. Jeszcze lepiej czuje się na każdym możliwym spotkaniu – a już zwłaszcza na imprezie, gdzie rozkwita jak wielki kwiat. Gdzie tylko ktoś rzuca temat większej dyskusji , tam pojawia się znienacka Jurek, który jak pirania, rzuca się na ofiary-rozmówców i próbuje im udowodnić, jak wielkim ekspertem jest od wszystkiego.

Zapamiętajcie to: Jurek wie WSZYSTKO.
Wie, jak rozporządzić budżetem miasta i co odbudować, żeby było dobrze. Wie, jak pokonać problem bezrobocia i nakarmić dzieci z Afryki. Zdaje sobie sprawę, komu przyznać Oskara i kto był największą gwiazdą w tym roku. Bez problemu potrafi ocenić, czy ktoś jest dobrym piosenkarzem. Zna wszystkie sposoby na schudnięcie, nabranie masy i zrobienie ze swoim ciałem wszystkiego, co sobie zażyczysz. Jurek zna się na polityce, piłce nożnej (on by lepiej poprowadził polską reprezentację), modzie (Maffa…kto? Przecież to Jurek wie lepiej), blogowaniu, dziennikarstwie, projektowaniu, architekturze, wstawianiu okien i reperowaniu zepsutej spłuczki w toalecie.

Jurek Wspaniały. Jurek Ekspert. Jurek Mam-Zdanie-Na-Każdy-Temat. Jurek Nie-Znam-Się-To-Się-Wypowiem.

JUREK – HISTORIA PRAWDZIWA

Ostatnio moja trenerka opowiadała mi o jednej z klientek – babce, która ćwiczyła na maszynie tak, jakby chciała, a nie mogła. Trenerka – nazwijmy ją Ala – podeszła do niej i zaproponowała, że zwiększy obciążenie – tak, żeby te majtanie nogami we wszystkie strony wreszcie dało w ogóle jakiś efekt.
– Ale jak robię na cięższym, to mnie boli – powiedziała zirytowanym tonem klientka – to niby jak to ma być dobrze, skoro mi to przeszkadza?
– Po prostu na początku zawsze będzie ciężko i będzie bolało – próbowała jej wytłumaczyć Ala – z każdym treningiem potem jest lepiej.
– Na innej siłowni robiłam i mnie nie bolało – odmruknęła klientka. – poza tym, ja czytałam, że od obciążenia robią się wielkie mięśnie. A ja nie chcę mieć mięśni, chcę być szczupła.
Ala próbowała jej przez pół godziny wytłumaczyć, że trening na początku zawsze jest ciężki, że ciężary wcale nie zrobią z ciebie Pudziana i że jeśli chce być szczupła, to mięśnie są świetnym rozwiązaniem – ciało jest wysmuklone. Nic z tego. Babka przeczytała w necie, że hantle to zło, a na tamtej siłowni ją nie bolało. I nic, że Ala ma ileś skończonych szkół, praktyk, dyplomów i kilkadziesiąt klientek z metamorfozami, której pozazdrościłaby Chodakowska.
Klientka wiedziała lepiej.
~*~
Drugiego Jurka mam w znajomych. A właściwie Jurkową. Otwiera lodówkę i widzi sałatkę, którą kupiłam.
– A ty po co znów tą zieleninę kupiłaś? – słyszę pytanie – coś porządnego byś zjadła, a nie jakieś pierdoły.
– To jest sałatka. I jest zdrowa – odpowiedziałam, popijając herbatę.
– Jasne – parsknęła Jurkowa – a potem boli cię brzuch. Jesz te wszystkie kiełki, srełki, to wszystko jest niezdrowe, myślisz, że organizm tego potrzebuje? Tyle lat się jadło normalnie, ziemniaki i mięso i człowiek jakoś żył, a teraz nagle wymyślają sobie. Na kasę chcą naciągnąć. Szpinaki, kiełki, sałaty, zupy-kremy…
– Ale dietetyk mi powiedział…
– A dietetyk to się niby zna? Bzdura. Tylko kasę naciąga, przecież sama lepiej wiem, co dla mnie dobre i co jest zdrowe!
~*~
Zresztą, wystarczy do sieci wrzucić logo, kupione za spore pieniądze i już zlatują się Jurki – bo przecież oni za taką kasę zrobiliby lepiej! Ładniej! Co to ma być – trzy kreski, dwie kropki i za to tyle pieniędzy? A niby za co grafik dostał to wszystko, za kilka machnięć na krzyż?
– Ja bym w Paintcie zrobił lepiej – komentuje jeden Jurek.
– A ja bym to zrobił w pół godziny, gdybym tylko znał Photoshopa – mówi drugi.
– Nie wierzę, że takim nierobom się płaci tyle kasy. Logo powinno się robić za darmo, przecież to materiał do portfolio – odpowiada trzeci.
A ja już nie mam nawet słów.

ZNAJDŹ SWOJEGO JURKA

I gdyby ten Jurek był jeden jedyny, to nie byłoby problemu. Ot, byłby sobie: cały i zdrowy, trochę irytujący, ale nieszkodliwy.
Gorzej, że Jurków jest pełno i powoli coraz więcej osób się w nich zamienia. Bo przecież, hej! Mamy internet, możemy wszystko – wystarczy, że pobieżnie przeczytamy kilka tytułów wpisów na wikipedii. Komu potrzebni są prawdziwi eksperci? Przecież Jurek  jak będzie chciał, to sam się dowie, czytając artykuł w najnowszej „Pani Domu” i oglądając program śniadaniowy.
Bo dzisiaj wszyscy jesteśmy ekspertami.
Od wszystkiego.

Przeczytaj także: