Mocno walisz w klawiaturę, w skupieniu wlepiając wzrok w ekran. Głośny stukot twojego pisania roznosi się po całym pokoju. W pewnym momencie z wielką satysfakcją z całej siły walisz w spację, aż twój kot podskakuje ze strachu. Chwytasz za myszkę, uśmiechasz się do siebie i klikasz wielki przycisk z napisem „wyślij”.
I co, ulżyło Ci?
laptop klawiatura notebook zeszyt notatki miejsce pracy długopis zeszyt

Nie rozumiem.
Przeglądam internet i nie mogę tego wszystkiego pojąć. Twoje komentarze znajdują się wszędzie: począwszy od filmików sławnych youtuberów, poprzez artykuły na wielkich portalach, a kończąc na małych blogach, gdzie jakieś nastolatki próbują pisać coś mądrego. Zaznaczasz swoją obecność nawet na facebooku, gdzie chętnie komentujesz zdjęcia kobiet – zwłaszcza tych sławnych albo fit.
Rany boskie, jesteś wszędzie. I zatruwasz ludzi swoimi tekstami.

~*~

Bawi mnie, jak próbujesz sobie przykleić łatkę konstruktywnego krytyka. „Ja nie hejtuję, ja tylko konstruktywne krytykuję”. Pewnie. Kiedy wreszcie zrozumiesz, że zasłaniasz się jakimś głupim tekstem, który nic nie znaczy? Konstruktywna krytyka polega na tym, że wytykasz błąd/problem i sugerujesz, jak go naprawić. Wiesz, coś w stylu przyjacielskiej rady – Słuchaj, Magda, to jest do kitu, ale jak poprawisz tu szew i zrobisz dwie kieszonki, to będzie to wyglądało dużo lepiej. Ile razy taki komentarz zostawiłeś? Nigdy.

macbook laptop jabłko apple notebook

Już widzę Twoją twarz pełną oburzenia, słyszę te lekceważące prychnięcie, którym próbujesz do mnie skierować po drugiej stronie, przy twoim komputerze. „To co, już nie mam prawa do krytyki?” – oburzasz się, furcząc jak rozwścieczony kot – „Każdy może mówić co mu się podoba i mówić, co mu się nie podoba!”.

To tak nie działa, kochanie. Nawet nie próbuj mi rzucać tekstów w stylu „to demokratyczny kraj, mogę robić, co chcę”. Nie możesz, mój drogi. Wytrzyj sobie tym wyświechtanym frazesem twarz, bo na nic się nie przyda. Możesz tyle, na ile pozwala ci granica. A wiesz, co jest granicą? Drugi człowiek, o którym zazwyczaj w ogóle nie myślisz.

~*~

Szczerze – nie mam pojęcia, skąd się biorą tacy ludzie jak Ty. Chamy. Wredne małpy. Ludzie, którzy uwielbiają komuś lekko dopiec, dowalić, ot tak w sumie, żeby dokręcić trochę śrubkę. Skąd się w Tobie bierze tyle jadu i złośliwości?

biały laptop komputer kawa zeszyt telefon miejsce pracy

Niektórzy tłumaczą to zazdrością, mówią „nie przejmuj się, pewnie zazdrości”. Zazdrości? Nie sądzę.
Myślę, że po prostu jesteś nieszczęśliwym człowiekiem, skoro do polepszenia swojej samooceny musisz komuś dowalić w internecie. Wiesz, najlepiej z anonimowego konta. Nieważne, że osoba, którą krytykujesz, przynajmniej ma odwagę POKAZAĆ SWOJĄ TWARZ i podpisać się pod swoją pracą WŁASNYM NAZWISKIEM. A Ty? Na co Ty masz odwagę? Na wredne, złośliwe komentarze w internecie?

Możesz sobie przychodzić i krytykować, możesz zostawiać setki komentarzy, możesz pisać pod zdjęciami fit dziewczyn „ma za bardzo umięśniony brzuch, fe, jaka brzydka”, pod wpisami „piszesz do dupy, przestań robić takie błędy”, a pod fotoreportażami z koncertów „ta Madonna wygląda jak stara, pomarszczona śliwka”. I wiesz co? Jedyne, co osiągniesz, to może chwilowe uczucie przykrości u tej drugiej osoby. Nic więcej.

~*~

Naprawdę, śledzę te wszystkie hejty w internecie i nie mogę uwierzyć, że ludzie mogą być takimi wrednymi małpiszonami. Widziałam dużo kiepskich rzeczy w sieci, które mi się nie podobały. Klikałam biały krzyżyk w rogu ekranu i ewakuowałam się z tego miejsca. Dlaczego do Ciebie to nie dociera? Jak słyszę, że ktoś ma prawo do krytyki, albo że blogerzy upadli na głowę moderując komentarze, to nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać.

rozmowa spotkanie notatnik stolik drewniany

Skąd się wzięło to przekonanie, że można wszystko krytykować? Kto Ci niby dał takie pozwolenie? Kiedy? Nie chodzi o to, żeby cały internet ocenzurować i nie pozwalać na wyrażenie negatywnego zdania: czasami krytyka jest potrzebna. Ale kulturalna, nie złośliwa. Recenzenci  jakoś nie mają z tym problemu: nie piszą, że autor jest głupi i pusty. Piszą, że język jest słaby, fabuła nieciekawa. Że gdyby poprawił to i to, to byłoby lepiej. Na tym to polega. Na mówieniu co jest nie tak z klasą, a nie ze złośliwością.

Uśmiechnij się wreszcie. Wyrażaj swoje zdanie w normalny, zdrowy sposób. Nie krytykuj. Nie hejtuj.

Nie bądź chamem, na litość boską. Po drugiej stronie też siedzi człowiek.

Nowy odcinek Marta Mówi: KLIK
A tu Piątek z Martą: KLIK

Znajdziesz mnie:
FACEBOOK || NEWSLETTER || ASK.FM || YOUTUBE || BLOGLOVIN’

Przeczytaj także:

  • Twój post idealne wpasował się w moją sytuację. Niedawno na moim blogu rozpętała się jakaś dziwna i niezrozumiała dla mnie burza (bo śmiałam mieć własne zdanie i nie zmienić go mimo naciskom i krytyce). Kilka dni później znalazłam jakieś forum na którym zostałam obsmarowana z góry na dół. I nie chodzi tylko o treść notki. Cytowano komentarze a nawet rozmowę z inną blogerką na blogowym czacie. Najbardziej chyba zabolało mnie obśmianie opowiadania, które publikowałam jakieś 2 lata temu. Blog od dawna jest zamknięty więc nikt nie mógł go czytać. Ale przecież zawsze można skrytykować to, że mam do niego sentyment, że było w jakimś stopniu wyróżnione.

    Cieszę się, że napisałaś ten post. Przez całą akcję i wpisy na forum dotarło do mnie, że internetem można zniszczyć człowieka i jego psychikę. Oczywiście, wiedziałam to wcześniej, jednak nie zdawałam sobie sprawy jak to jest poczuć to na własnej skórze. Ludzie często zapominają, że po drugiej stronie siedzi człowiek, który też ma uczucia. I to zwyczajnie przykre, kiedy chcesz komuś pomóc, poświęcasz swój wolny czas a w zamian zostaje na ciebie wylany kubeł pomyj, właściwie bez powodu.
    Co innego konstruktywna krytyka a co innego obśmiewanie naszych niedoskonałości i brak poszanowania dla wolności. Bo przecież na własnym blogu mogę pisać, mówić i robić co chcę. Oczywiście jeśli nikogo tym nie krzywdzę. Mogę się mylić, ale przecież nikomu swojego punktu widzenia nie narzucam. Dlaczego zabierają nam miejsce, narzucają swoje zdanie? Nie mogę tego zrozumieć…

    • Boże, Kamila, ściskam. Szkoda, że Cię to spotkało.
      Długo zastanawiałam się nad publikowaniem tego wpisu, bo stwierdziłam, że ludzie zaraz pomyślą, że narzekam. A ja po prostu czasami już nie mogę – bo jest przykro… nie mówię tu nawet o krytyce, tylko właśnie celowej złośliwości. Żeby wbić szpilę, bo przecież mogę! Nie wiem, dlaczego. Nie potrafię zrozumieć.

      Trzymaj się ciepło i piątka – nie jesteś sama 🙂
      Ps Masz bardzo fajnego bloga, właśnie go obczaiłam od góry do dołu – będę wpadac. 🙂

  • Sama się zastanawiam: dlaczego w ludziach tyle nienawiści? Do drugiego człowieka i innych rzeczy. Zamiast tak jak piszesz uśmiechnąć się 🙂 Podobno to nic nie kosztuje. Czytam wiele blogów, jeśli piszę, że z czymś się nie zgadzam z jakimś poglądem lub inną rzeczą, zawsze dopisuje że to moje zdanie, każdy inny może mieć inne. Ale nie obrażam innych, że jak ja lubię kolor czerwony, a Ty zielony to zaraz Cię znienawidzę, bo przecież masz lubić tak jak ja kolor czerwony. Pod podanym kolorem można wstawić dowolną rzecz/myśl 🙂

    • Prawda. Już nawet nie chodzi o to, żeby wszyscy tylko wymiotowali tęczą i byli super-mili dla siebie, ale wystarczyłoby, żeby nie było tyle złośliwego chamstwa 🙂

  • Mnie, jako osobę baaaaardzo pozytywnie nastawioną do świata naprawdę dziwi sens hejtu. Przecież tacy ludzie sami sobie robią krzywdę. Kilka dni temu dostałam e-mail, w którym ktoś mi mówił, jak mam żyć – i zdawał się być całkowicie przekonany, że dobrze mnie zna. Bo czyta mojego bloga. Kurczę, jak ktoś musi bardzo nie mieć życia, że dla niego problemem jest styl życia innej (całkiem obcej!) osoby 😉

    • Serio, aż tak? Ja tylko parę razy w komentarzach słyszałam jak to tak naprawdę ze mną jest, jak wygląda mój związek i w ogóle 🙂

  • Była swego czasu moda na bycie hejterem, najwyraźniej do dzisiaj ona jest obecna. Przyznaję, sama kiedyś byłam ograniczona i byłam hejterem (związane to było raczej z tym, że uznawałam swój gust muzyczny lepszy od czyjegoś…), ale teraz mi przeszło i tak naprawdę mam to gdzieś. Ale z takimi – nieraz bezsensownymi – hejtami natykam się codziennie. Niestety. Wystarczy wejść na twittera.

    • Zastanawiam się właśnie, jak może być moda na hejtowanie. To tak głupie, że nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać, nie? 🙂
      Chyba wszędzie to jest – nie tylko Twitter. Facebook, blogi, jakoś tylko nie zauważyłam tego na tumblr – tam widzę odwrotny „trend,”, ludzie są dla siebie naprawdę mili. 🙂

  • Moim zdaniem trafiłaś w sendo! Jednocześnie warto zauważyć, że najwięcej chamskiego zachowania jest na wykopie, gdzie każdy każdemu podcina skrzydła…

    • Też nie zawsze, gdy podzieliłem się tam na mikro tym że otwieram z martą bb zebrałem 122 plusy i wylądowałem w gorących. Zależy

    • bb – BrandBurger

  • Podstawowa zasada internetu: w okres się nie pisze. I mówi się innym to, co po za siecią przeszłoby przez gardło z taką samą łatwością. Nietrudno wpaść w agresywny ton, kiedy ktoś przedstawia poglądy skrajnie różne od naszych. Niekiedy chciałoby się za wszelką cenę wbić do głowy, że ma być tak, a nie inaczej. Problem pojawia się wtedy, kiedy trzeba sobie po prostu niektóre słowa odpuścić. Bo nawet na najbardziej wyfotoszopowanym awatarze widać jak słoma z butów wychodzi… Ej! Ja jestem nastolatką, która próbuje pisać coś mądrego. Ale hejtów nie mam :D. Pozdrawiam!

    • Rozwaliłaś mnie na łopatki pierwszym zdaniem. Podoba mi się 😀

  • Jeśli dany delikwent/dana delikwentka nie potrafi nic zrobić od siebie, spełnić się w czymś pozytywnym i konkretnym, to potem uskutecznia takie gorzkie żale do całego świata, atakując bogu ducha winne osoby. Widocznie tak im lepiej. Nie ogarniam ich. Ale na to chyba nie ma lekarstwa. :/

    • Zdaję sobie sprawę, że nie ma, nawet takie post nic nie dadzą, bo tacy ludzie się obrażą i nawet ich nie przeczytają. Ale i tak będę o tym głośno mówić, bo kurczę… tak nie powinno byc 🙂

  • Takie hejty to właśnie biorą się z przekonania „zabronisz mi?”. Dużo niepełnoletnich ludzików myśli, że może zrobić wszystko bo co to nie on, kto mu zabroni, pro elo koks, ale mu pojechał. Ta bezkarność pcha dyskmózgów do hejtowania, bo uważają, że mogą. W mojej karierze w internecie (co ty Temus gadasz xD) spotkałem już sporo ludzi dziecioków, które uważają, że sobie mogą kogoś pojechać, bo są w czymś lepsi i co to oni nie mają, hajsu jak lodu, a udowodnisz im z drugiej strony monitora, że nie mają? Nie, nie udowodnisz im. Musze Ci przyznać rację, że to naprawdę smutni ludzie są. Smutni zamknięci we własnym smutnym świecie ludzie.
    Chamskie zachowanie było i będzie, świat byłby nudny jednak, gdyby wszyscy byli tacy sami, ale ja bym się cieszył, gdyby było tych paru idiotów mniej.

    • To prawda co mówisz, chociaż też czasami jest tak, że to wcale nie dzieciaki, a dorośli ludzie, którzy mają w sobie – nie wiem skąd – duuuzo jadu. Na cholerę?

  • Dziwnie się czułam czytając tego typu tekst w drugiej osobie. 😉 Ale denerwują mnie i chamy i osoby nie potrafiące przyjąć prawdziwej krytyki (oraz wytknięcia błędu – patrz, blogerki modowe).

    • Dopiero po publikacji stwierdziłam, że może forma rzeczywiście niepotrzebnie w drugiej osobie, ale wiesz Apsik.. emocje i te sprawy. Myślę, że chyba pisząc inaczej byłby gorszy.

      Oczywiście, krytyka swoją drogą, a chamy swoją, chociaż… strasznie ciężko chyba nauczyć się krytykę przyjmować. Może to też dlatego ludziom to tak opornie przychodzi.

  • Anonymous

    Z reguły nie komentuję ani postów na blogach, ani zdjęć, ani w ogóle nic. Nie mam takiej potrzeby. Ale tu muszę, po prostu aż mnie „ciśnie”. Wiem, że to blog – personalna przestrzeń, gdzie dajesz upust emocjom, gdzie możesz wyrazić opinię i pozbyć się tego, co leży na wątrobie. Ale ostatnio, z bloga tryskającego energią i nastrajającego pozytywnie do życia, zrobiło się tu okrutne hejterstwo. Teksty pisane są tak „ostatecznie” – jest tak i tak, takie są zjawiska i trendy, zjedźmy je z góry do dołu, to może znikną. Rozumiem – to zabieg literacji, pewne narzędzie wyrazu. Ale smutno mi się zrobiło, kiedy pisałaś o studiach, tym, jak można przestać się lenić i przy paru innych notkach. No nic, wrócę za jakiś czas. Może będzie więcej zachęty, a mniej potępienia. 🙂
    I pisz, pisz, pisz! 🙂
    Pozdrawiam,
    Magda

    • e? widziałaś WCZORAJSZY filmik?

    • Cześć Magda,
      dałaś mi do myślenia, więc przeanalizowałam dwa ostatnie miesiące bloga. I wiesz co? Chyba nie do końca. To ostatnie 25 wpisów, czyli dwa miesiące z życia bloga:
      Skąd się biorą takie chamy jak Ty? = smutne, ew. negatywne, jeśli się uprzeć
      MM: rusz wreszcie tyłek! = pozytywny
      Znalazłam przepis na DOBRY ZWIĄZEK = pozytywny lub neutralne
      Czesć, jesteś już trochę stara – pozytywne lub neutralne, to list do samej siebie
      MM: jak zmieniłam swoje życie? – pozytywny
      Jak nie zmarnować wakacji? – pozytywny
      Dzień, w którym odkryli moją tajemnicę – pozytywny
      3 rzeczy, które mnie wkurzają w dziennikarzach – wkurzony , negatywny
      MM: Co zrobić, kiedy nic ci się nie chce? – pozytywne
      #5 Piątek z Martą – pozytywne
      Dlaczego Twoje studia są bez sensu? = neutralny, dla niektórych negatywnt
      Poprawię się, obiecuję = neutralny
      Ludzie, którzy przynoszą wiochę = negatywny
      MM: wyzwanie. Zacznij spełniać swoje marzenia! = pozytywny
      Jestem już dużą dziewczynką! = pozytywny, refleksyjny
      Jak gimnazjum niszczy życie? = smutne, refleksyjne, może negatywne
      MM: jak zostać zmotywowanym i pozytywnym człowiekiem? = pozytywny
      20 rzeczy, które możesz zrobić, żeby być szczesliwym = pozytywny
      Gdybyś spotkała księcia z bajki.. = pozytywny, śmieszny (?)
      Halo? Tutaj Marta Mówi! = pozytywny
      Gorzkie pożegnanie = sentymentalny, raczej smutny
      #4 Piątek z Martą = pozytywny
      5 dziwnych rzeczy, których o mnie nie wiesz = pozytywny

      Wychodzi na to, że w ciągu 60 dni napisałam 4-5 neutralnych/wkurzonych/negatywnych postów. Pozostałe 20 było pozytywnych. Niestety jestem tylko człowiekiem i też się czasami smucę albo złoszczę, więc nie mam zamiaru kreować na blogu swojej wiecznie uśmiechniętej osoby, bo to kompletnie bez sensu. 🙂

      Pozdrowienia!

    • Anonymous

      W sumie słusznie, muszę przyznać rację. Po prostu te wkurzone miały silniejszy efetkt, studia potraktowałam chyba trochę persoalnie.
      A co do listu do siebie – fantastyczny pomysł 🙂

      Pozdrawiam również i dzięki za odpowiedź 😉
      Magda

  • Mówiąc o niektórych, że są złośliwymi małpami, uraziłby małpę.

  • Ja tam lubię zaznaczać swoją obecność wszędzie. Ale na sposób pozytywny i to jest zasadnicza różnica 😉

  • Mamy dwie strony medalu.

    Pierwsza-faktycznie hejty z kosmosu wzięte,czepić by się czepić. Wszystko jest złe.To się nie podoba. Tamto też. Dla takich osób mam jedną radę- znak X w przeglądarce. Naprawdę czasami warto przemilczeć. Wyjść. Nie czytać. Oczywiście gorzej gdy dotyczy to Nas. Sama się zastanawiam jakim cudem da się kogoś shejcić zhejtować? (MATKO SĄ TAKIE SŁOWA? CHYBA NIE….) za komentarz w internecie,za bloga,za jedzone śniadania,za nieładne zdjęcie zupy. Ale znowu wychodzi nam tutaj kwestia hejcenia/hejtowania w życiu realnym ludzi,których nie znamy bądź ledwie znamy,a już tworzymy oceny czy interesujemy się nim poprzez profil na fb czy instagrama czy urywki usłyszanych rozmów albo smal talk`i z danym osobnikiem prowadzone… czyżby za dużo czasu i brak życia prywatnego?

    I drugą gdzie autor pisze jak to chce konstruktywnej krytyki,a nie jest na nią gotowy. Tak bywa. Nie lubimy by oceniano negatywnie nasze „dziecko” w postaci tekstów,rysunków,wszelkich wytworów ba nawet pomysłów,a jednocześnie twierdzimy,że chcemy być coraz lepsi,poprawiać się,a na krytykę nawet konstruktywną reagujemy jak na wielki atak. Ręce cycki opadają. Ale w sumie taki etap ma chyba każda osoba tworząca cokolwiek-po prostu do krytyki trzeba dorosnąć.I bardzo często sami przed sobą się nie przyznajemy że nawet i na konstruktywną krytykę gotowi nie jesteśmy. Ważne by był to tylko etap w naszym życiu. By nauczyć się przyjmować krytykę. Rozwijać się dzięki niej bez żadnej ukrywanej urazy

    P.S. Przez Ciebie dokonałam bankructwa,spustoszenia na moim koncie-księgarnia znak i książki dot. dziewczyn z powstania,atomowych dziewczyn i parę innych zagościły u mnie dzięki przemiłemu panu kurierowi. I wiesz? Kiedyś pytałaś czy masz pisać o czytanych przez siebie książkach. Moje zdanie TAK. W sumie gdybyś chciała rozwijać motywacyjne poniedziałki oparte jedynie na zdjęciach ze swojego życia też byłabym zachwycona. I nawet filmiki są już kurdę w miarę w miarę naprawdę spoko- o wiele lepsze niż poprzednie. I w sumie o Wroclove i fajnych miejscówkach w nim też bym poczytała a jak! 😉

    • Konstruktywna krytyka jest zawsze dobra, ale wypowiedziana pod naszym adresem przyjacielsko i w sposób asertywny. Chamskie odzywki w stylu ” A co to ma być???;-O” ” albo ” nie wiesz tego”- podpis szanowny anonim- to już pewna obraza naszej godności, rękawica rzucona jako wyzwanie do walki. Ale z kim tutaj walczyć? Z powietrzem? Nie znamy, nie wiemy kto i dlaczego. Najlepiej jest zdać sobie sprawy, że to przejaw zwykłego tchórzostwa i niepotrzebnie zmarnujemy czas na walkę z „wiatrakami”…

    • Rację masz, Olala, chociaż przyjmowanie krytyki, tak jak mówiłaś, jest po prostu trudne. Zgodzę się też z Anją – spoko, jeśli autor prosi o krytykę, ale można to zrobić normalnie (nie chodzi mi tu o całowanie tyłka), a nie negatywnie w stylu ” to jest durne, weź to całe wykreśl, beznadzieja”.

      PS Mogłaś powiedzieć, bym ci pożyczyła 😀 Ale ja też się na tych książkach zrujnowałam, dobrze, że potem stypendium przyszło, bo byłoby cienko, haha 🙂 O książkach będę albo pisać albo mówić, ale na pewno.coś z tym będę robić. Ciągle myślę o tych motywacyjnych poniedziałkach w ten sposób, ale nie jestem pewna, czy reszta ludzi byłaby zachwycona – raczej daleko mi do dziewczyn z tumblr. A o Wrocławiu już mówi mi druga osoba, więc coś w tym musi być! 😀

  • Nie rozumiem za bardzo tego jadu, tego hejtu, tej „nowej mody”. Po co to komu, na co? Nie lepiej w kulturalny sposób wymienić zdania, wjeść w ożywioną dyskusję, gdy ma się inny pogląd na daną sprawę niż nasz? Czyżby ludziom nie chciało się już rozmawiać, wystarczy im jedno zdanie, monosylaba wyrażająca jakieś nie do końca jasne emocje czy poglądy? Okej, można napisać, że się czegoś nie lubi, wyrażanie opinii nie jest zabronione, ale ważne jest to W JAKI SPOSÓB ją wyrażamy. Ubliżać komuś w internetach jest łatwo, bo pozornie jesteśmy anonimowi. Kiedyś była wielka fala nienawiści dla osób puszystych (nie kwestionuję, że się to nadal nie zdarza etc.), do których należę. Ileż to razy naczytałam się przykrych komentarzy na swoim fotoblogu… ale wystarczyło, że weszła „moda” na modelki plus size i nagonka się skończyła. Czy jesteśmy tak bardzo manipulowani czy podatni na wszelkie trendy? To pewnie temat na osobny post, czy osobne rozważania…

    Dziękuję, że piszesz pomimo tych buców, chamów i prostaków nie mających „rozumu i godności człowieka”, jak to zawsze powtarza mój ukochany A. :*

    • Mona, lepiej ubrałaś to w słowa niż ja w swoim wpisie. To jest sedno tego, o co mi chodziło: ważne jest to w jaki sposób wyrażasz swoje zdanie. Bo nikt nie broni powiedzieć, że coś ci się nie podoba, coś byś zmienił. Może to jest jednak egoizm? Wiesz, uważanie, że moje zdanie jest najważniejsze na świecie? Ważniejsze od tego, że komuś zrobi się przykro?

  • Między innymi dlatego zablokowałam anonimowe komentarze na blogu. Niby sama nie doświadczyłam (jeszcze! ;-)) żadnego hejtu w stosunku do tego co robię, ale czuję komfort psychiczny, kiedy wiem, że swą opinię wyraża konkretna osoba a nie jakiś troll. Bo wiadomo, anonimowym właśnie najłatwiej nastukać na klawiaturze parę ociekających jadem słów, które mogą komuś odebrać chęć do działania.

  • Problem polega na tym, że hejterzy nawet nie są w stanie przeczytać całego Twojego posta, zagotują się na jednym z pierwszych zdań i czepną piątego.
    Też tego zjawiska nie rozumiem, chociaż rozumiem dlaczego to napisałaś.
    Zbyt dużo było w moim życiu ludzi w niezrozumiały sposób wrednych, psychopatycznie i bez najmniejszych oporów niszczących ludzi obok siebie, żebym uwierzyła, że do kogoś dotrze Twój przekaz.
    Jeśli ktoś nie umie inaczej wyrażać siebie niż przez krytykę kogoś innego, to oczywiście jest biednym żałosnym gnojkiem, ale im bardziej mu to uświadamiasz, tym więcej się będzie bronił i tak dalej.
    Dlatego na popularnych blogach, gdzie tego chamstwa jest najwięcej jak najbardziej jestem za cenzurą.
    Pozdrowienia 🙂
    iw

  • Hejterzy to zakompleksieni ludzie. Ja złośliwe anonimy po prosty od razu kasuję bez polemiki. Uważam, że słusznie poruszyłaś ten temat. Masz rację. internet stwarza możliwości anonimowego krytykowania wszystkiego. A prowadzenie bloga wymaga nieco więcej siły i odwago niż siedzenie przed kompem, krycie się za zwykłym nickiem „anonim” i publikowanie brzydkich komentarzy! Lubię Twojego bloga i tematy , które tutaj poruszasz. pozdrawiam!

  • P.S będzie z Ciebie świetna dziennikarka- trzymam kciuki!!!!!

  • Oby przeczytało to jak najwięcej ludzi niech zastanowią się chociaż na chwilę. Dziękuję za świetny post !

    http://agnieszkawajda.blogspot.com

  • Bardzo dobry tekst 🙂 Lepiej bym tego nie ujęła. Brawo!

  • Zgadzam się, też nie rozumiem sensu przesiadywania nad klawiaturą i wypisywania obraźliwych bzdur na onecie, wykopie czy blogach. Większość tych komentarzy jest na tak niskim poziomie, że nie wierzę w ich prawdziwość i nie wiem dlaczego komuś chce się w ten sposób marnować czas.

    Ale z drugiej strony, kiedy piszę KULTURALNIE i bez bluzg np. na blogu modowym, że coś mi się nie podoba, uważam, że te spodnie do tych butów nie pasują, a autorka powinna zrezygnować z takich bluzek bo ją moim zdaniem trochę pogrubiają.. to szlag mnie trafia, kiedy czytam potem, że hejtuję bo jestem wredna i zgorzkniała, a w ogóle to zazdroszczę. Efekt jest taki, że jak nie jestem zachwycona to nie piszę w ogóle, bo tak jest zdrowiej i bezpieczniej. Nikt mnie nie zjedzie. Tylko skąd autor/ka ma potem wiedzieć, że coś jest nie do końca w porządku, jeżeli każdy negatywny komentarz uznaje za złośliwość i frustrację? To taki skutek uboczny – każdy może zignorować krytykę czy choćby minimalnie niepochlebną opinię, zasłaniając się wszechobecnym hejterstwem. Może nie jest to powszechne, ale niestety spotkałam się z takimi przypadkami 😉

    • To też prawda, myślę, że to też kwestia wyczulenia – ja też czasami patrzę na jakiś komentarz i myślę „kurde, jak ona śmie?!”, a potem czytam go drugi raz, trzeci i już rozumiem, że wcale nikt nie chciał mi dogryźć, a pomóc.

  • Podpisuję się rękami i nogami!

  • Daty we wpisach się przestawiły? Bo nie wiem kiedy odświeżać i czekać na nową notkę. :d

    • nie no, git jest! Dziś będzie, pewnie jak zwykle koło 16.00 :*

    • U mnie notka to 7, a pojawia się co drugi dzień, mam nadzieję, że to błąd mojej przeglądarki, bo dziś jest 8? 😀

    • Najpierw wyświetla się miesiąc a potem dzień, sprawdź czy dalej jest źle – jeśli tak, to będę coś kombinować z tym 😀

    • Nie no, w takim razie dobrze, ale nie wpadłabym na to. 😉

  • Czasami trudno zaznaczyć granicę pomiędzy wredotą a konstruktywną krytyką :/ Sama się na tym łapię. Czasem zależy to wyłącznie od „krytykowanej” osoby: czy ta uzna, że komentarz jest wredny czy jednak przyjmie go z honorem. Hejtu w Internetach jest zdecydowanie za dużo, ale ciężko go będzie teraz wyplenić :/

  • Ja nie przypinam sobie wcale takiej łatki i mogę tu szczerze powiedzieć, że jestem hejterem ^^. Wyzywając ,,hejterów” od małp i chamów sama nim jesteś.

  • Patrząc na komentarz osoby nade mną, i czytając Twoje słowa „nie wiem czy śmiać się, czy płakać”, powiem Ci jedno – zdecydowanie śmiać. Osoby, którym zależy na hejtowaniu i gnębieniu, i tak będą to robić dla czystej satysfakcji i jeszcze obracać to tak, żebyś to ty była chamem i małpą. Czego to ludzie nie zrobią w obronie swojego ego. I masz rację, musi być bardzo słabe, skoro chwytają się takich metod.
    Smutne, ale prawdziwe jest to, że świata nie uleczysz. Za to pomyśl, że jest tyle osób, które może, choć na moment, uleczyć Twoja notka. Ucieszy ich coś, zaskoczy, wzruszy. Dla nich warto pisać!

  • Jak byłam młodą i durną kozą, która myślała że pozjadała wszystkie rozumy to tak często wszystko krytykowałam – chyba uważałam, że ‚krytyka to pierwszy stopień do poprawy’. Bywało konstruktywnie, ale i często był to wredny, prześmiewczy hejt. To była niedojrzałość. 0 zazdrości czy jakieś tam bycie nieszczęśliwym. Po prostu ego w małym kurzym mózgu jest przeświadczone, że postępuje słusznie. Na szczęście dawno wyrosłam i hejterów traktuję jak niedorozwiniętych debili 😛

    • To musisz być bardzo stara, uważając siebie za dorosłą i starszą ode mnie. Zauważyłam, że masz też bardzo rozbudowane słownictwo – ,,niedorozwinięci debile”.
      Ale kto powiedział że ‚krytyka to pierwszy stopień do poprawy’? Jak ty byłaś ‚młodą i durną kozą’ tak uważałaś nie znaczy, że wszyscy tak uważają, a tym bardziej ja. Internet to i tak już jeden wielki śmietnik.
      Jesteś taka dojżała, a niezauważyłaś, że ty sama kogoś obraziłaś a ja napisałam tylko o sobie i zwróciłam uwagę na ostre słownictwo? Wcale nie powiedziałam że ten tekst od Marty mi się niepodoba. ;p