Wiem, nie masz dzisiaj czasu. Trzeba jeszcze nastawić barszcz, odgrzać pierogi, wyciągnąć makowca z piekarnika. Dokończyć ubieranie choinki i spakować resztę prezentów. Wysprzątać dom na błysk i wygładzić obrus po raz setny.
Ale o czym tak naprawdę myślisz, kiedy w radiu leci tysięczny raz Mariah Carey, a z twojej kuchni czuć zapach uszek?

Bo ja myślę o tym, że fajnie być w domu.
Że fajnie na chwilę uciec od pracy, nawet, jeśli ta ucieczka kończy się na robocie w kuchni albo machaniu szczotą. Że miło próbować zrozumieć, co mówi do ciebie siostrzeniec i poczuć olśnienie, kiedy zrozumiesz, że „tite” to tak naprawdę spiderman. Tyle, że w jakimś dziwnym, dziecięcym języku. Fajnie, nawet, jak ciągle słyszę paniczne „nie zdążę!”, „Marta zanieś to!”, „Boże, krzywo to zrobiłaś!”.

Myślę też o tym wszystkim, co się kiedyś o tej porze zdarzyło. Myślę o trzymaniu się za ręce i czekoladowym mikołaju, ściskanym mocno w kieszeni. Myślę o przyspieszonym biciu serca i spoconych ze stresu dłoniach. Myślę o motylkach w brzuchu, które stały się wyświechtanym frazesem, który wpycha się do każdego romansidła.

Myślę, że fajnie jest wrócić do rodzinnego miasta, nawet, jeśli na co dzień cię wkurza. Myślę, że lubię ten spokój, który tam panuje. Lubię starych znajomych, z którymi nie widziałam się kilka miesięcy, a gdy się spotykamy, to wydaje mi się, że minęły zaledwie dwa dni, Lubię panie w markecie, które mnie kojarzą. Lubię znajome ulice i lubię w tym momencie nawet fakt, że nigdy nie ma gdzie iść wieczorem, a o nocnych można pomarzyć. Życie.

Fajnie jest pójść pobiegać na znajomej, wyklepanej ścieżce, gdzie dalej wszyscy patrzą na biegaczy ze zdziwieniem – tak, jakbyśmy byli przebrani za świnie i truchtali tyłem. Fajnie jest nawet spotkać mamę kolegi z podstawówki, dostać życzenia od sąsiadki, która pamięta, jak sikałeś w pieluchę.

I wiem, że o tym wszystkim mogłabym mówić nie tylko w święta. Że niezależnie od pory roku mogłabym wspominać, cieszyć się, celebrować.  Ale nic nie poradzę na to, że w każde święta cofam się w czasie i na chwilę zapominam, że jestem już dorosła.

A Ty o czym myślisz w święta?

Ten wpis to kontynuacja tego: klik.

Życzę Wam wszystkich ciepłych, wesołych świąt. Dobrych pierogów, fajnych prezentów, miłego czasu z rodziną i… chwili na myślenie. O dzieciństwie albo nie. O miłości – albo i nie.
O tym, o czym chcecie pomyśleć.

Wszystkiego dobrego,

Wasza Marta

Przeczytaj także: