Jak do tego doszło, że kupiłam mieszkanie? Szczerze – jak uzbierać na własną chatę

Ostatnio totalnie zwaliło mnie z nóg, kiedy mój telefon przypomniał mi zdjęcie sprzed roku – ja i Patryk, z głupimi minami, trzymający teczkę z bdokumentami. Zdziwiło mnie to niesamowicie, bo w życiu nie powiedziałabym, że minął już rok od kupna mieszkania! A to znak, że wreszcie należy siąść do wpisu, który odkładałam.. no, od roku gdzieś właśnie.

Może to niecodzienne – ale dla mnie posiadanie swojego miejsca było ważne już od dawna. Gdzieś od połowy studiów intensywnie marzyłam o własnym mieszkaniu i nie mogłam przeżyć, kiedy inni dekorowali swoje miejsca na ziemi, a ja w wynajmowanym mieszkaniu nie mogłam nawet przybić półki.

Na szczęście z Patrykiem dobraliśmy się pod tym względem, bo on też ceni sobie posiadanie swojego miejsca i swój „domek”. Dlatego dość wcześnie zainteresowaliśmy się tematem kupna mieszkania… i dobrze, bo gdyby nie to, jeszcze przez następne lata moglibyśmy pewnie o nim pomarzyć.

I z tego powodu dzisiaj piszę artykuł, który sama chciałabym kiedyś przeczytać – jak w ogóle zabrać się do myślenia o mieszkaniu i co zrobić, żeby zamiast wizualizacji w głowie, trzymać w ręku klucz do swojego miejsca?

I uwaga – to nie będzie artykuł, który kryje tajemnicę, dzięki której z dnia na dzień uzbieracie trzysta tysięcy i kupicie sobie wypasioną chatę. Myślę jednak, że jeśli zaczynacie rzeczywiście rozważać posiadanie swojego mieszkania – na pewno wam się przyda. Mi by się przydało.

PODEJŚCIE NR 1

Pierwsze podejście do szukania naszego mieszkania było bardzo krótkie. Jak większość osób wynajmujących mieszkanie obliczyliśmy, że jednak bardziej opłacałoby się mieć własne – zaczęliśmy więc przeglądać ogłoszenia. Po paru dniach udałam się do banku i… sprowadzono mnie mocno na ziemię, kiedy okazało się, że za swoje fundusze mogę kupić co najwyżej Simsy i tam zakupić dom. Bo kredytu nikt mi nie da.

To nie było miłe doświadczenie.
W tamtym momencie Patryk kończył właśnie pracę na etacie jako grafik, i razem zakładaliśmy duet, który zajmował się projektami graficznymi i projektowaniem stron internetowych. Dopiero zdobywaliśmy klientów i nasze zarobki nie były zbyt duże. Ja wspomagałam się też stypendium sportowym na uczelni.

Po wizycie w banku najpierw lekko się załamaliśmy, bo przedstawione przez nich warunki wydawały nam się niemożliwe do spełnienia. Potem jednak – jak to my – obiecaliśmy sobie, że zrobimy wszystko, żeby odwrócić tą sytuację i zaczęliśmy Akcję Mieszkanie.

AKCJA MIESZKANIE

#1 Zorientuj się

Pierwsza rzecz, jaką musisz zrobić, jeśli rzeczywiście myślisz o własnych czterech kątach, jest zorientowanie się w temacie. Ceny mieszkań zależnie od miasta są diametralnie różne. Dla przykładu – za cenę mieszkania we Wrocławiu jesteś w stanie kupić 2-3 mieszkania w małym mieście. Niestety, to nie przesada: tak po prostu jest.

Ile mniej więcej kosztuje mieszkanie, którego szukasz? Jakie dzielnice cię interesują? Jaki metraż? Ile pokoi?

To kluczowe pytania, bo dzięki nim wiadomo, jaki pułap cenowy cię interesuje, a co za tym idzie – ile trzeba odłożyć, żeby zrealizować plan. Wiadomo, że wiele kwestii może się jeszcze zmienić, ceny mieszkań mogą podskoczyć w górę albo trochę spaść, ale określenie jakichś widełek pozwala zorientować się, ile kasy potrzebujemy.

#2 Uświadom sobie, że trzeba odłożyć sporo kasy

No niestety. Dla wielu osób kupno mieszkania za gotówkę jest totalnie poza zasięgiem (zwłaszcza w dużych miastach, gdzie ceny są niesamowicie wysokie), ale kupno na kredyt także wymaga odłożenia jakiejś kwoty. Warto pamiętać, że im większy wkład własny, tym korzystniejsze warunki kredytu no i oczywiście – tym mniejszy kredyt.

Ale to nie wszystko.
Są jeszcze opłaty przy kupnie mieszkania – prowizja banku, opłata dla notariusza – te wszystkie rzeczy też sporo kosztują (opłata dla notariusza to przykładowo kilka tysięcy złotych – oczywiście kwota uzależniona jest od wielu czynników, ale dalej – to spory procent odłożonych pieniędzy).

A potem – być może czeka Cię remont albo chociaż umeblowanie mieszkania. To kolejne koszty, które trzeba mieć na uwadze! Kupując mieszkanie u dewelopera, zazwyczaj płaci się też dodatkowo za parking czy komórkę lokatorską… i w rezultacie zamiast 15 % wkładu własnego, musisz mieć o wiele, wiele więcej.

#3 Wprowadź odpowiednie zmiany w życiu

W porządku. Wiesz już, że prawdopodobnie musisz mieć sporo pieniędzy, żeby pozwolić sobie na mieszkanie. Trzeba zacząć działać, żeby je zdobyć. Wiadomo – bardzo ważne jest oszczędzanie i regularne odkładanie.

My z Patrykiem zrobiliśmy kilka rzeczy na tym polu – ograniczyliśmy niepotrzebne wydatki, dużo większą wagę przykładaliśmy do finansów, a ponieważ mamy nieregularne zarobki o różnych wartościach (uroki własnej działalności) – ustaliliśmy konkretną sumę miesięczną, za którą żyjemy, a całą resztę przelewaliśmy na osobne konto, gdzie oszczędzaliśmy na mieszkanie.

No i bez czarów: jeśli zbierasz na mieszkanie, to zbierasz na mieszkanie. To nie jest gra za dwie stówy ani nawet nowy komputer, żeby jednocześnie zbierać na trzy inne rzeczy, jeździć na wakacje pod palmami i kupować na promocjach bzdury, bo były na promocji. To jest na tyle duża kwota, że żeby to się udało, to najczęściej trzeba się na tym mocno skupić i niestety – czasami pójść na ustępstwa i trzymać swoje fundusze w ryzach. Pozbądź się niepotrzebnych abonamentów, przestań codziennie jeść na mieście, zacznij ogarniać swój portfel.

Bez tego (o ile nie masz bardzo dużych zarobków) nie ma co marzyć o szybkim kupnie własnego gniazdka.

#4 Jeśli możesz – znajdź coś dodatkowego

I znowu szczerze: to logiczne, że prędkość naszego odkładania na mieszkanie zależy od wysokości naszych zarobków. Jeśli więc wydaje nam się, że to syzyfowa praca, która nigdy się nie skończy sukcesem, to szorstko powiem: czas chyba pomyśleć o dodatkowym źródle zarobku.

Nie ma tutaj żadnych czarów. Ja brałam bardzo dużo dodatkowych zleceń, nawet małych, Patryk tak samo. Jednocześnie w tym samym czasie szukaliśmy sposobów, które pozwolą nam zwiększyć nasze stałe zarobki (bo dokładanie co chwila kolejnych zleceń sprawiłoby, że byśmy się w nich zakopali kompletnie).

Jak widzicie, trzeba więc działać na kilku polach, jeśli chodzi o kasę – jednocześnie ogarnąć swoje pieniądze, starać się oszczędzać, szukać sposobu na dodatkowy zarobek, jeśli tego wymagają nasze finanse.

#5 Jeśli rozważasz kredyt – skorzystaj z doradcy

Jeśli rozważacie wzięcie kredytu hipotecznego – zorientujcie się w temacie doradców kredytowych. Ja wiem, że w internecie znajdziecie sprzeczne opinie na ten temat, natomiast prywatnie uważam, że dobry doradca to super sprawa.

Nasza pani nie tylko pomogła nam wybrać najkorzystniejszy kredyt, ale przede wszystkim zoptymalizować jego koszt, skorzystać z jakichś promocji i przede wszystkim ogarnąć papiery… bo sama chybabym tego nie zrobiła w odpowiedni sposób.

#6 Przestań to odkładać!

Słuchajcie, ja naprawdę wiem, jak to jest. Wiem, ile razy ja mówiłam, że odkładamy już na mieszkanie, że chcemy kupić, że się przymierzamy… a potem mijały miesiące i nic się nie działo w tym kierunku.

Przykro mi, ale jeśli nie zaczniecie działać – nie będzie mieszkania. Nam też się wydawało, że oszczędzamy, że się staramy, ale dopóki rzeczywiście nie przyłożyliśmy się do tego porządnie, to nie było efektów. Po prostu trzeba się na tym skupić, potraktować to jako priorytet i tyle.

#7 Przemyśl wszystko dwa razy

My oglądaliśmy bardzo dużo mieszkań od dewelopera, a potem kupiliśmy pierwsze obejrzane mieszkanie na rynku wtórnym (!). A byłam tak strasznie przeciwna, bo nie chciałam żadnych remontów!

Życie jednak bywa przewrotne i już teraz wiem, że naprawdę trzeba zorientować się we wszystkich możliwościach, bo czasami to, co nie błyszczy się od razu, zyskuje po czasie.

Jak na przykład moje mieszkanie, którego bym teraz nie oddała za nic, a na samym początku wyglądało troszkę jak „Świat boazerii” i nie miało takiego super wyglądu jak świeżutkie mieszanko od dewelopera.

I NAJWAŻNIEJSZE – NIE PODDAWAJ SIĘ!

Przygotowywanie się do kupna mieszkania to hardcore, ale wybieranie i szukanie go to temat na osobny wpis (który może kiedyś napiszę, bo wśród znajomych jestem królową wyszukiwania mieszkań) . Jedyne, co mogę Wam powiedzieć – nie poddawajcie się i po prostu skupcie się na celu. Ja wiem, że to łatwo się pisze, a trudniej się robi, ale – wiara i jasny cel to pierwszy krok do sukcesu.

Zajechałam już trochę takim motywacyjnym mówcą, więc zamykam się i kończę. Dajcie tylko znać, jak to u Was wygląda – kupiliście mieszkanie, chcecie kupić, w ogóle o tym nie myślicie?