Czasami ktoś powie – nawet bezmyślnie – jedną głupią rzecz i koniec – blokujesz się jak telefon, do którego zapomniałeś pinu. Możesz wpisywać setki kombinacji, wysilać mózg w celu przypomnienia sobie hasła, szukać gorączkowo karteczki z numerem PUK i… nic. Zablokowane. Dokładnie tak, jak moja głowa.

Od więcej niż dwóch miesięcy mam nową rutynę.
Codziennie rano loguję się na bloga. Tutaj. Otwieram „dodaj nowy” i gapię się w ekran, na którym wyświetla się edytor tekstu. Gapię się i gapię, aż w końcu zaczynam coś pisać i po pięciu sekundach to kasuję.
I tak codziennie. Czasami uda mi się coś wydusić i wreszcie kliknę to durne „publikuj”, a czasami mi się nie uda i wtedy zaczynam się złościć. Na siebie. Na swoją blokadę. I na ten durny, głupi, cholerny komentarz, który to wszystko zaczął.

KOMENTARZ, KTÓRY ZACZĄŁ SZALEŃSTWO

Nie pamiętam, kto ten komentarz napisał, pod jakim wpisem go umieścił i nie wiem, czy miał dobre intencje, czy chciał mnie po prostu kopnąć. Jeśli to drugie, to się udało – od tamtego momentu głupia myśl zagnieździła się w mojej głowie na tyle mocno, że za każdym razem, kiedy siadałam do pisania artykułu na tym blogu, czułam, że ten pomysł jest zły, tamten jeszcze gorszy, a ten post to w ogóle się nie nadaje. Nie potrafiłam przepuścić czegokolwiek przez moją wewnętrzną cenzurę.

Komentarz ten nie był szczególnie chamski: był czymś w stylu „blablabla, piszesz teraz ciągle o X i Y, ileż można, kiedyś wpisy były lepsze, tęsknię za starymi artykułami, weź się ogarnij krowo”.

Dobra. Przesadziłam. Nikt mnie nie nazwał krową.  I pewnie też nie miał niczego złego na myśli – ot, wolał inne artykuły. Ja też mam blogi, które przestałam czytać, bo już nie spełniały moich oczekiwań – na przykład autorki poszły w zupełnie inną stronę. I miały do tego prawo, bo hej – człowiek ciągle się rozwija, a przede wszystkim: dorasta. Inne problemy ma dziewczyna po maturze, inaczej pisze studentka, a inaczej osoba, która jest na etacie i przechodzi na własną działalność. Inaczej pisze też ktoś, kto nagle został mamą. No, wiecie, o co mi chodzi.
Ludzie się zmieniają. I to po prostu jest fakt.

Tylko że z jakiegoś powodu, ten komentarz mnie całkowicie zablokował. Totalnie. Nie wiem, dlaczego. Ani nie był niemiły, ani nie był zły – ale dotknął mnie tak, że przez przynajmniej ostatni kwartał (!!!!) pisanie czegokolwiek tutaj było naprawdę katorgą. Co wymyśliłam jakiś temat, to zaraz przychodziła myśl – a ty znów o tym samym… ta osoba miała rację! Czasami wpadał mi do głowy inny pomysł, na co głosik w mojej głowie parskał: no chyba po tak długiej przerwie w pisaniu, nie zamierzasz im rzucać takiego ochłapu?

I tak w koło Macieju. Ja pierdzielę. Zaczęłam myśleć o zamknięciu bloga. Przez jeden komentarz. Czy Wy to rozumiecie?

JA JUŻ NIE POTRAFIĘ

Schiza. Zaczęłam mieć schizę na punkcie tego zasranego komentarza. Jakiego tekstu bym nie napisała, albo nie był w ogóle puszczany, albo uważałam go za słaby. Nieważne, że ktoś go polecał dalej – dla mnie nagle wszystkie moje artykuły straciły wartość, bo przecież nie są takie jak kiedyś. Zaczęłam się zadręczać – dlaczego nie mogę po prostu pisać, jak dawniej? Dlaczego tematy nie wyskakują mi z rękawa, tak jak na drugim blogu? Dlaczego, do cholery, nie mogę wziąć się w garść?

Sprawę uratował – mam nadzieję – Patryk, który postanowił wreszcie sytuację ogarnąć.  Wziął mnie wczoraj na stronę i wypalił: czym ty się tak przejmujesz? Kiedy wybąkałam wreszcie, że nie mam tematów, i że ciągle piszę o tym samym, spojrzał na mnie z politowaniem – no i co się stanie, jak będziesz pisać o tym, co cię jara? Ludzie sobie pójdą? To pójdą! Przyjdą nowi.  Świat się zawali?

I dotarło do mnie, że nie.

Nie zawali się. Za to ja będę szczęśliwa.

A JAK CIEBIE BLOKUJĄ INNI?

Mój przypadek wcale nie jest jakiś nadzwyczajny. Ile razy ciebie ktoś zablokował? Jeśli nie bezpośrednio – komentarzem czy jakimś tekstem, to oczekiwaniami albo presją? Ile razy pomyślałeś sobie: kurde, a co ludzie powiedzą? A co, jak mi się nie uda i wszyscy to zobaczą?

Blokujemy się na różne sposoby. Niektórzy tak jak ja – przestając coś robić w obawie przed odrzuceniem albo przed zanudzeniem kogoś innego. Inni blokują się już na starcie, nawet nie próbując. Kolejni czekają na „dobry moment” i blokują się właśnie w tym oczekiwaniu. Następni blokują się z obawy przed opinią innych.
Tyle, że… co się tak naprawdę stanie, jeśli przełamiesz tę blokadę i spróbujesz? I jeśli twoje obawy okażą się słuszne: nie wypali, nie spodoba się, ludzie będą na ciebie gadać?

Ja ci powiem, co wtedy.
Wielkie nic.

Ziemia się będzie dalej kręcić. Ptaki dalej będą śpiewać. Życie będzie toczyć się dalej, a to, że ktoś sobie o tobie coś złego pomyśli, kompletnie nic nie zmieni. Twoje zablokowanie się wcale nie chroni cię przed niepowodzeniem – sprawia tylko, że nie jesteś w stanie nic zrobić i stoisz w miejscu jak słup soli, zamiast działać i się realizować. Jak się nie uda: to trudno. Zawsze można spróbować jeszcze raz, inaczej. Ale każde działanie jest lepsze, niż przezorne zablokowanie się, żeby się uchronić przed porażką.

Najgorsze, co możesz zrobić, to zapomnieć PINu do własnej głowy i się zablokować. Bo czasami PUK (u mnie w postaci Patryka) naprawdę się gdzieś zapodzieje i nie będziesz w stanie już nic z tym zrobić.
I to dopiero będzie cholerny problem.

PS Nie mam kolorowych włosów, to proszek holi – robiliśmy dzisiaj zdjęcia i został mi na głowie 🙂
PS 2 A piękne warkocze zrobiła mi Hair by Jul <3

  • Bardzo dobry tekst. Są moementy kiedy też jestem zablokowana, bo ktoś napisał mało przychylny komentarz.

  • Aneta

    Hej Marta ! Czasami tak jest, że pisze się o tym samym, ale przecież to nie jest jakiś błąd. Poza tym Twoje posty są świetne !

    Może doza inspiracji. Moje propozycje: zazdrość w przyjaźni – o tym gdy aż wstydzisz się swoich sukcesów i tego, że zarabiasz więcej. O tym jak sie zawziac i napisac własną książkę (przecież masz doświadczenie!). O trudach podejmowania ostatecznych decyzji (tych najważniejszych życiowych, po studiach). Rodzice i ich decyzje za nas – młodych – jak powiedzieć NIE, nie chcę. Patrzenie daleko w przyszłość z przerażeniem ( tak mają osoby samotne często, gdy inni biorą śluby). Jak przestać się porównywać do innych, jak przestać życzyć komuś źle. Jak odnaleźć swój nowy cel w życiu gdy cała edukacja się już skończyła i nic już nie trzeba. Co zrobić, kiedy osoby np. z rodziny stale ci dogryzają a ty i tak musisz ich widzieć codziennie. Jak to zrobić by przestać się przejmować opinią innych i tym czego inni chcą. Jak żyć dla siebie a nie dla innych. Nowe wyzwanie – raz w miesiącu zrób coś nowego (dzięki temu odkryłam swoje nowe hobby). Obawy związane z rutyną pracy na etacie. Może któryś z tych przykładów cię zainteresuje. Wiele osób również jest przerażona zmianami w życiu, wolą siedzieć w domu u mamy niż się wyprowadzić. Możesz napisać o plusach życia bez rodziców.

    • Z Patrykiem zbieramy szczęki z podłogi, bo tematy są świetne. I o niektórych bym nie pomyślała 😮

      • Aneta

        ŁAAAŁŁŁŁ !!!! MARTA MI ODPISAŁA Boże jestem taka szczęśliwa ! ; d ;d ;d Dzięki wielkie jestem Twoją wielką fanką, dziewczyno jesteś cudowna ! Nie przejmuj się tego typu komentarzami one wnoszą tylko negatywny punkt widzenia. Mam nadzieję, że trochę cię zainspirowałam i dalej wszystko pójdzie do przodu 🙂

  • Edyta Wara-Wąsowska

    Pewnie że nic się nie stanie. Zupełnie nic. Nie musimy podobać się każdemu, nie każdy musi nas lubić. A od siebie dodam, że jak jeszcze raz najdą Cię podobne wątpliwości, to poczytaj sobie, ile ludzi uważa Twoje teksty za świetne i motywujące, a Ciebie za fajną i super pozytywną osobę (ps: tak jest!)

  • Aneta

    Możesz jeszcze napisać o tym jak osiągnąć wielki cel, jak się nastawić, gdy jest on jeszcze tylko marzeniem i samemu się w niego nie wierzy. Właśnie, co zrobić, by uwierzyć w to, że uda nam się dokonać czegoś wielkiego. Może masz jakieś doświadczenia z przeszlości, na przykład czy wiedziałaś, że będziesz kiedykolwiek taka popularna, jakie byly twoje początki. Myślę, że to byloby świetne !

  • Oprócz tego, że przeczytałam od deski do deski, bo też tak czasem mam (zniesiesz przepracowanie, zmęczenie, problemy na studiach, w związku, w rodzinie, ale wysiądziesz, gdy w tym trudnym okresie ktoś nieświadoie wejdzie ci na ambicję), to muszę ci koniecznie powiedzieć, że cudne masz te włosy i ślicznie w nich wyglądasz! 😀 Jestem zachwycona, te warkoczyki, te kolory, ach! <3

    • Haha dziękuję! 🙂 Mi się też strasznie te warkocze podobają! Bardzo żałuję, że sama nie potrafię takich zrobić 🙂

  • Miałam podobną sytuację ze dwa miesiące temu. Ktoś zarzucił mi, że ZA BARDZO się staram. To znaczy taka była konkluzja całego komentarza, że na Instagramie jest mnie dużo, że za idealne zdjęcia, jakby za blogiem stał sztab ludzi, a nie jedna osoba i co? Zablokowałam się.
    Było mi przykro, myślałam cały czas co robię źle, dlaczego ktoś mnie tak dziwnie postrzega i czemu zarzuca mi coś, bo jestem dobra w tym co robię. Zablokowałam się. Tak. Teksty szły mi ultra ciężko, miałam małą przerwę w blogowaniu (4 dni, ale dla mnie to i tak długo). Czułam się po prostu chujowo i napisałam o tym na blogu.
    Ilość wiadomości, pozytywnych komentarzy, zapewnień, żebym się nie zniechęcała totalnie mnie zaskoczyła i stwierdziłam, że hej. Chyba jednak dalej powinnam robić to, co robię!

    I wiesz co? Doszłam do wniosku, że każdy z nas musi dojść do takiego momentu żeby potem „wrócić” z przytupem 🙂

  • Katarzyna

    Hmm, widzisz, komuś tematyka się nie spodobała, jednak mi bardzo przypadła do gustu. Każdy Twój post niesie za sobą przesłanie. 😉 pamiętaj, że nigdy nie będzie tak, że każdemu dogodzisz. Osoba, która dodała taki komentarz nie była do końca zadowolona, ja wręcz przeciwnie. Bardzo dobrze się tu u Ciebie czuję 🙂 pisz tak jak czujesz, choćby temat miał się powielać przez następne 20 postów! Be yourself! <3

  • Ania

    Moją blokadą jestem ja sama. Chciałabym zrobić coś fajnego, nietypowego… ale kiedy chcę przejść do realizacji planu myślę sobie, że przecież ja taka nie jestem, wszyscy znają mnie z tego, że jestem taka i taka. Uważam, że uświadomienie sobie tego jest małym sukcesem.
    Co do wpisu, oczywiście świetny. Super, że nie owijasz w bawełnę i mówisz jak jest. 🙂
    Na koniec dodam, że włosy świetne, na pierwszym zdjęciu nie poznałam. 🙂

    Wierna czytelniczka 🙂

    • Hej Aniu,
      W takim razie teraz ja trzymam kciuki za twoją blokadę – żeby udało ci się ją odblokować! Wierzę, że można 🙂

  • Dobrze ze się odblokowałaś, widzisz, PIN był bardzo blisko :))

    Czytam Cię z przerwami ( no bo życie, wiesz) odkąd byłam na początku liceum – czyli 6 lat. 6 lat!!!!! I to dobrze, że się zmieniłaś. Ty dorosłaś, zmieniłaś się przez ten czas, wydalaś ksiazke, zaczelas inne studia,i Twoi czytelnicy tez przecież sie zmieniają w takim sensie, że są innymi ludźmi niż kilka lat temu (patrz: ja) 🙂 Dlaczego miałabyś pisać tak jak kiedyś?

    Tez się zmieniłam i mam wrażenie ze moje teksty kiedyś były lepsze. Ale czy to prawda? Nie mogę pisać tak jak 2 lata temu bo się zmieniłam. I wydaje mi się ze to jak najbardziej naturalne 🙂

    • O rany, jak długo! Czyli od samego początku! 🙂 🙂 To jest super!

      Prawda, zmieniamy się… I strasznie to lubię 🙂 dzięki temu cały czas życie jest różne, a nie ciągle takie same 🙂

  • Ewelina

    Hej kochana Marto! ❤️
    Czytam Twoje teksty nieprzerwanie już od paru lat. Większość tekstów czytam też drugi raz, mojemu chłopakowi, bo są MEGA dobre i takie … Życiowe. On też je uwielbia.
    Nakłoniłaś mnie każdym swoim tekstem do jakiejś refleksji i do wielu pozytywnych zmian w moim życiu! Dokładnie! Nic się nie stanie, jeśli ktoś odejdzie- zawsze przyjdą nowi! Ja lubiłam stare teksty, ale teraz te teksty to petarda! Poza tym też studiuje więc znajduje się też troszkę w tej tematyce.
    Uwielbiam cię tak jak wiele innych osób. Nie stoisz w miejscu, jesteś mega ambitną dziewczyną i motywujesz mnie jak mało kto. Pisz to co Ci w duszy gra a ja wiem, że będzie to dobre ❤️

    • Dziękuję Ewelina – to mega miłe! Pozdrów koniecznie chłopaka 🙂

  • Dobrze, że Ci przeszło bo my naprawdę tu wszyscy z przyjemnością Cię czytamy 🙂

    • Ania, Ty to pierwsza dostaniesz plakietkę wierny kibic 🙂 zawsze mi miło jak po raz kolejny widzę komentarz od Ciebie 🙂

  • Milena

    Miałam podobną sytuację. Pisałam w gimnazjum bloga i pewnego dnia dostałam wpis do księgi gości. Ktoś tak mnie objechał z góry na dół, że jestem głupia/brzydka/niewiadomo co. Ten dzień to były moje urodziny. Było mi tak przykro, że skasowałam bloga i już nigdy nie wrzuciłam do sieci niczego osobistego 🙁 Nawet napisanie komentarza dużo mnie kosztuje. A niby to taka pierdoła która wydarzyła się ponad 10 lat temu 🙁

    • O rany! Słowa potrafią bardzo zranić – wiem coś o tym 🙂 warto jednak może się przełamać, bo internet (nawet nie blog, ale ogólnie) daje naprawdę sporo możliwośći 😉

      • Trixie B Lulamoon

        „Słowa potrafią bardzo zranić” tylko jesli na to pozwolimy. to my mamy wladze nad swoim zyciem, nie inni.

      • Tomek

        Cześć Marta 🙂
        Natrafiłem na twojego bloga zupełnie przypadkiem szukając wskazówek i odpowiedzi na dość trudne pytanie a dokładnie „jak osiągnąć w życiu coś więcej niż wszyscy”
        Po wpisaniu go w google jesteś na pierwszym miejscu 🙂
        A przechodząc do konkretów ponieważ przeczytałem kilka twoich artykułów i między innymi ten po którym postanowiłem się wypowiedzieć choć nie robię tego zbyt często ponieważ na facebooka loguję się średnio raz na 3 miesiące, powody są oczywiste czyli czas.
        Niestety czas to jedyna rzecz której nam w życiu zabraknie (o ile można określić w ten sposób czas)
        Ale wróćmy do tematu czyli blokowanie nas przez innych
        Niestety nie jesteś jedyna i myślę, że większość z nas tego doświadczyła.
        Doświadczyła tego jak ktoś inny próbuje wmówić nam, że czegoś się nie da lub, że jesteśmy gorsi od niego może nie świadomie ale ludzie bardo często tak robią a w szczególności ci mało inteligentni próbujący się dowartościować kosztem innych bo im w życiu coś nie wychodzi.
        Pytanie jest proste kim jest osoba i co sobą reprezentuje żebyś przejmowała się jej opinią ?
        Kto jest lepszy od ciebie i o ile ? Myślę, że autor komentarza nie wiele sobą reprezentuje i jest po prostu niewychowanym chamem zazdroszczącym ci tego co osiągnęłaś/osiągniesz 🙂
        Ja zawsze starem szukać sobie wzorców w ludziach którzy są o wiele lepsi ode mnie i to bardzo motywuje bo skoro jemu/jej się udało to dlaczego mi ma się nie udać ?
        Najważniejsze w życiu to się nie poddawać i nie dać sobie wmówić, że się czegoś nie da bo ludzie odpowiadający za wypowiadanie tych słów już dawno się poddali i raczej za wiele nie osiągną poza tym, że będą żreć pracować na kogoś żeby mieć co żreć może wychowają jakieś potomstwo z podobnym podejściem do życia i umrą narzekając jak to oni nie mieli źle.
        Takich ludzi należy unikać bo niestety sprowadzają nas do swojego poziomu czyli poziomu zero
        Może to trochę ostre ale niestety prawdziwe bo życie ma się tylko jedno i nie powinno się go marnować a tym bardziej przejmować się opinią innych potrafiących wypowiadać się tylko w internecie bo na żywo brakuje im odwagi !!!
        Rób nadal to co robisz bo świetni ci to wychodzi i nie przejmuj się jednym czy nawet kilkoma negatywnymi komentarzami ponieważ większość tych osób jest na poziomie zero i nigdy nie osiągnie tego co Ty lecz oni za wszelką cenę postarają się ściągnąć ciebie do swojego poziomu a takich ludzi trzeba zdeptać i iść dalej do przodu bo świat się kręci a my musimy za nim nadążyć i nigdy nie dać sobie wmówić, że coś jest niemożliwe bo ograniczenia są tylko w naszych głowach 🙂
        Pozdrawiam Tomek
        PS realizuj marzenia bo jedyne co ci pozostanie w życiu to wspomnienia i lepiej żałować że się coś zrobiło niż że się tego nie zrobiło 🙂

  • Też się potrafię zablokować – dziękuję za ten tekst, bo aktualnie jestem tak pół na pół, z jednej strony wiem, że powinnam wierzyć w siebie, a z drugiej strony coraz bardziej wątpię w mojego bloga…

  • A mi tak bardzo podoba się ewolucja Twojego bloga! Jak się śledzi od kilku lat to naprawdę widać, jak się zmieniałaś, ile osiągnęłaś i że to naprawdę była ciężka praca a nie, że coś za darmo 🙂 To jest mega motywujące! 🙂

    • Dzięki, Martyna! Ja jak mam zły dzień to wracam do starych postów i sobie przypominam, jak to było i jak kiedyś wszystko wyglądało 🙂 poprawia mi to humor i daje dużego kopa 🙂

  • Daga

    Ja tam mam odwrotne odczucie.Uważam,że od jakiegoś czasu piszesz stylem podobnym do starego.I bardzo mi się to podoba. 🙂

    • O! 🙂 Ale fajnie, że ktoś zauważa takie rzeczy!

      Nad stylem kompletnie nie panuję – siadam i piszę, ale to bardzo budujące mieć świadomość, że ktoś jest w stanie zaobserwować różnicę 🙂

  • LeeeL

    Też jestem blogerem i wiem co to jest nie mieć tematu do napisania, czy weny twórczej, ale patrząc na Ciebie, a na siebie samego to dlaczego dziewczyna, która na fejsie ma 14k polubień nie potrafi napisać jakiegokolwiek słowa, bo albo usuwa albo kij wie co. Ja nie mam o czym pisać bo po moim fp widać że nikogo to nie interesuje co robię i każdy ma to w 4 literach co się dzieje. Także 23-latko bierz się w garść i przestań pisać głupoty, bo fanów masz za wiele aby po chwili pisania wszystko usunąć. Głowa do góry i pisz dalej.

    • Aga Ciąder

      Sorry, ale mam wrażenie, że nie przeczytałeś tego posta ze zrozumieniem…

  • Marta Koralewska

    Pomyśl o tych wszystkich ludziach, którzy dopiero natrafiają na Twój blog? Nie widzieli wcześniejszych postów, po prostu podoba im się to, co teraz piszesz i to jaka teraz jesteś. Ciężko oczekiwać, że będziesz pisała jak licealistka, kiedy juz licealistką nie jesteś, albo, że non stop będziesz pisała o studiach, skoro masz je już za sobą. Masz przed sobą nowe wyzwania i głowę zaprzątają Ci zupełnie inne rzeczy, to nic dziwnego. Nie spełnisz oczekiwań wszystkich, nie każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, ale ci wszyscy ludzie, którzy kliknęli „lubię to”, którzy obserwują, czekają na nowe posty na pewno będą zadowoleni. Gdzieś tam w komentarzach ktoś podał listę tematów, które według niego byłyby interesujące- może warto zerknąć i się zainspirować 🙂
    Ja Twojego bloga przeglądam, z przerwami, jakoś od roku. Oczywiście nie każdy wpis śledzę z zapartym tchem, ale zawsze miło mi, kiedy na tablicy na fb mignie mi „Marta Pisze” i chociaż ze sportem niewiele mam wspólnego, chociaż w wielu sprawach się różnimy, to jednak jesteś fascynującą osobą, która daje kopniaka do działania, na wielu płaszczyznach 🙂 Pozdrawiam i życzę ogroooooomu pomysłów 🙂

    • Dzięki! Masz sporą rację. Niby człowiek to wie, ale w praniu wiadomo jak jest – i tak się przejmie 🙂

      Pozdrowienia!

  • Agnieszka

    Bardzo rzadko komentuje, ale często czytam 🙂 Teraz chciałabym żebyś wiedziała, że tu jestem, bo wierzę że to dla Ciebie ważne. Zakładam, że takich „cichych” czytelników jak ja – jest sporo.
    Każdy Twój artykuł czytam z przyjemnością, nawet jeśli jest zbliżony tematyką do poprzednich. Warto też zauważyć, że żaden z Twoich artykułów nie jest taki sam, mimo że „jest o tym samym” (jak to stwierdził autor feralnego komentarza).

    Rób to co robisz nadal, bo robisz to świetnie.
    Pozdrowienia,
    Aga.

    • Cześć Aga! Dziękuję, że zdecydowałaś się na komentarz – rzeczywiście to sporo znaczy! Cichaczy jest dużo – widzę po statystykach – ale rozumiem, że nie każdy ma ochotę się wypowiadać na jakiś temat.

      Dziękuję Ci za miłe słowa i pozdrowienia!

      • Ula

        Również ja się wypowiem w imieniu tych „cichych” czytelników – blog jest świetny, bardzo lubię czytać Twoje artykuły i naprawdę nie przejmuj się jednym komentarzem. Niektórzy ludzie po prostu lubią podcinać innym skrzydła. W końcu blog jest nie tylko dla czytelników, ale też dla Ciebie, żebyś mogła napisać to co myślisz i czujesz i właśnie tym się powinnaś kierować. Czytelnicy albo będą dorastać razem z Tobą i iść tą samą drogą, albo przestaną tu zaglądać. Tylko… co znaczy jedna osoba przy takim tłumie wiernych fanów? 🙂 Pisz dalej, bo jak widzisz chętnych do czytania Twoich wpisów nie brakuje 🙂

  • Fiołek88

    Właśnie mi uświadomiłaś, że zaczęłam z innego powodu czytać Twojego bloga… 😛 ale, widzisz nadal tu jestem 🙂 I tak jak ktoś już tutaj zauważył – takich cichych, nadal czytających jest bardzo, bardzo dużo 🙂 Nadal piszesz super i poruszasz różne tematy. A co najważniejsze nie piszesz dla nas, ale dla siebie, a przy okazji dzielisz się z nami swoimi doświadczeniami, pasją i my z tego czerpiemy 🙂
    Co do blokady… niestety jak się usłyszy coś nas swój temat brzydkiego, czasami wręcz niepozornego, jest się ciężko do tego przyzwyczaić i zawsze będzie boleć… bo ludzie już tak mają – nie da się nie przejmować i olewać wszystkich, a my kobiety jeszcze bardziej to przeżywamy… mnie boli bardzo jak ktoś zarzuca mi, że pracuję w rodzinnej firmie, jakby było to coś złego, bo według wszystkich to po znajomości dostałam pracę – bo jak córka inaczej dostałaby taką pracę, ale tego ile pracuję, co studiowałam i ile rzeczy poświęcam tej pracy – nikt już nie widzi… a tak naprawdę guzik (tutaj chciałam napisać słowo na „g”) ich to obchodzi 🙂 moje życie i moja sprawa. I choć wiem, że powinnam tak myśleć, to zawsze boli jak usłyszę tekst: „Aaaa w firmie ojca pracujesz…”
    Trzymaj się i nie daj się takim głupim komentarzom :*

    • Hej, a z jakiego powodu trafiłaś na bloga? 😀 bo z tego co kojarzę – Ty już trochę tutaj jesteś, prawda? 🙂

      Co do gadania – pewnie, zawsze ktoś będzie coś gadał. Głowa wysoko i do przodu. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie przypisywał jakieś rzeczy znajomościom, szczęściu albo kasie. 😀

      • Fiołek88

        Właśnie „zabiłaś” mnie pytaniem 😀 raczej nie był to powód, ale ktoś musiał o Tobie wspomnieć i po prostu zaczęłam czytać. Pisałaś (właściwie nadal piszesz) o życiu, o tym jak rozkręcaliście markę coś z Burgerem 😛 To chyba było z jakieś 3 lub 4 lata temu jak zaczęłam czytać 🙂 Twój blog się różni od innych (na plus). Chodzi oto, że piszesz o swojej pasji, ale też o tym co Cię wkurza, dotyka, dzielisz się radami motywacyjnymi. Nie wiem czy stety czy niestety ale dla mnie blog Marta Pisze i Codziennie Fit to tak jakby całość. Nie rozdzielam ich, więc pisząc wcześniej, że zaczęłam z innego powodu czytać bloga to raczej mi chodziło oto, że najpierw była Marta Pisze, a teraz jest jeszcze Codziennie Fit 🙂 Jesteś autentyczna w tym co robisz, nie owijasz w bawełnę i to mi się podoba 🙂

  • Alicja

    Ja zawsze czekam z niecierpliwością az dodasz nowy post 😀 uwielbiam czytać twojego bloga i mam nadzieję że nigdy nie zamkniesz bloga no bo ejj! Co ja wtedy będę czytać?? 😀

  • Klaudia

    Ja nigdy nie komentuje, a czytam każdy wpis haha kocham twój blog, bo naprawdę wiele zmienił w moim życiu. Znalazłam go przy okazji wpisywania postanowień noworocznych i szukalam motywacji, a od tamtej pory została. Na poczatku bronilam się od wpiso rękami i nogami: czy to o lenistwie, czy o tym, dlaczego się nie udaje, albo o nauce i fałszywych ludziach czy tej „prawdziwej milosci”, o której tak zawzięcie marzylam. Po prostu wiedziałam, ze to, co piszesz to prawda, a mnie było wygodnie do siebie jej nie dopuszczać, chociaż wiedziałam, ze to, ze wylacze przeglądarkę nic nie zmieni. W każdym razie przeczytalam juz chyba kazdy wpis i właśnie za to jestem Ci wdzięczna: ze poruszasz podobne tematy, bo bardzo wiele z nich tyczylo się mnie bezpośrednio i wiele zmieniło w moim postrzeganiu świata. Dziekuje 😀

  • Grammarnazi :)

    Ogólnie to się z Tobą zgadzam i pisz o czym chcesz, nie ma co się oglądać na innych. Przyjemnie się to czyta. Ale błagaaaam, „Tobie, Ciebie, Was” itd. piszemy z wielkiej litery! Tak, tak, tu #grammarnazi 🙂 pzdr!

    • Uczono mnie, że do odbiorcy masowego bądź domniemanego w artykułach (a za takowe uważam wpisy na blogu) zwroty pisze się z małej litery. 🙂

  • Magda Wróblewska

    A ja Cię cenię za taką ludzkość, mówisz szczerze o tym co sama przeżywasz i jednocześnie pomagasz w tym innym! Bądź sobą i jeśli potrzebujesz zmian to po prostu to rób, jeśli w danym okresie masz ochotę pisać o podobnych rzeczach to też tak rób! Nie musisz się z tego tłumaczyć – najważniejsze to być uczciwym wobec siebie i słuchać swojego serca wtedy będziesz autentyczna dla innych!

  • Ewelina

    Marta, czytam Cię jeszcze od czasów liceum i początków tego bloga. Teraz idę na drugi rok studiów i całkowicie szczerzę mówię – ten blog jest lepszy niż na początku. Twoje teksty są dojrzalsze i Ty sama na nim rozkwitnęłaś i stałaś się dojrzalsza. Już nie Jesteś blondynką w wielkim mieście. Dla mnie Jesteś (wiem, że to dziwnie zabrzmi) wsparciem, ogromną motywacją. Niesiesz tyle pozytywnej, dobrej energii. Twoje blogi to jedyne na jakie znajduje czas (studiuje lekarski i nie mam go bardzo dużo, ale nigdy nie opuszczam wpisów). Nie wyobrażam sobie, że mogłabyś przestać pisać i zamknąć bloga. Jesteś totalnie cudowną osobą. Co do tematu wpisu – mnie też bardzo blokuje wiele rzeczy. Nie umiem nie przejmować się krytyką. Ktoś mi coś powie, zwróci uwagę, a ja myślę o tym resztę dnia (a często i cały tydzień). Milion razy analizuje jak coś napisać, powiedzieć i zastanawiam się jak inni to odbiorą. Bardzo wręcz boli mnie krytyka innych. Też mam swój PUK w postaci kochanego chłopaka, który stawia mnie na nogi, kiedy mój wewnętrzny świat się wali. I jeszcze coś. Nie uważam, byś pisała o tym samym. Z wszystkim wpisów wynoszę jakieś lekcje. Wszystkie razem i każdy z osobna są świetne. Uwielbiam Twój styl pisania. Nie przestawaj. Na swojej drodze spotkasz pewnie mnóstwo osób, których będzie bolało, ze chcesz działać i coś robisz. Że nie siedzisz bezczynnie. Ale znajdziesz też mnóstwo osób, które tak jak ja są Ci bardzo wdzięczne. Traktuję Cię trochę jak znajomą osobę, taką przyjaciółkę, która wesprze i poradzi. Twoje blogi są wyjątkowe. Nie blokuj się. Mnóstwo osób czeka na Twoje wpisy! Mocno Cię przytulam.

  • Takie Trampki

    Marta, nie blokuj się! Dopiero odkryłam tego bloga (Codziennie Fit śledzę już od jakiegoś czasu) i nie chciałabym, żeby zniknął, bo naprawdę dobrze mi się Ciebie czyta! 🙂

  • Vari Linen

    Ja się blokuję przez większość negatywnych komentarzy, choćby nie wiem, jak dobre intencje miała. Mam tendencję do przesadnego brania do siebie zdania innych, to aż irytujące. W pełni cię rozumiem.
    Ogólnie, ja zawsze denerwowałam się modą na tak zwaną ‚konstruktywną krytykę’. I nie mówię tu o sytuacjach, gdy czyjaś działalność przynosi jakieś szkody lub chcemy, dajmy na to, pokazać początkującemu twórcy jakiś jego błąd, by mógł go uniknąć i cieszyć się z lepszych efektów w przyszłości (choć trzeba pamiętać, by również robić to z jakimś wyczuciem i wyrozumiałością). Nie wiem, czy niektórych ludzi, jeśli jakaś rzecz w internecie akurat śmie nie trafić w ich gust, coś rozsadzi od środka, jeżeli nie podzielą się tym ze światem, jednocześnie podcinając komuś tym skrzydła i sprawiając przykrość?
    Jak dla mnie, jeżeli czujesz, że chcesz się czymś podzielić, możesz pisać o tym nawet tysiąc postów, i ja i tak będę je czytać z zainteresowaniem, bo po prostu wieje od nich szczerością i zaangażowaniem (czy ja rymuję? XD). Im więcej Marty, tym lepiej, więc jak masz pomysł na posta, to nie zastanawiaj się dwa razy 😀

  • MrsToxicGirl

    Piękny wpis, taki prawdziwy. Niestety jest w tym wiele prawdy, no człowiek już taki jest choćby dostał tysiąc komplementów to i tak zawsze zaboli ten najmniej życzliwy, a w dodatku od osoby, która najzwyczajniej w świecie zazdrości sukcesów…Ale zawsze mamy wybór i albo możemy się poddać (no i w twoim przypadku przestać pisać) albo iść dalej i potraktować to jako lekcję i nauczkę na przyszłość taką motywację, że jak ktoś uważa, że nie umiem to zaraz mu pokażę 🙂

  • KingA

    Wszystko co piszesz na tym blogu jest wartościowe pisz to co czujesz a będzie super

  • Poli

    Ja też nigdy nie komentuje, ale teraz to uczynię. Jesteś super i Twoje dwa blogi są świetną motywacją. Dziękuję!

  • Julia

    z doświadczenia wiem, że niestety czasem wystarczy jedno zdanie napisane lub wypowiedziane przez kogoś, żeby się tak „zablokować” 🙁
    Bardzo się cieszę, że udało Ci się to przełamać 🙂 Czytam Marta Pisze już od prawie dwóch lat i uwierz, że na każdy post czekam z wielką niecierpliwością. Co ciekawe, jesteś jedną z niewielu blogerów u których czytam KAŻDY post, nie ważne o czym jest – po prostu uwielbiam Twój styl pisania 😀 Po znalezieniu Marta Pisze w czeluściach internetu przeczytałam całe archiwum, porównując posty z początków bloga z niedawno dodanymi , te drugie wypadają (przynajmniej według mnie) na plus 🙂 Mimo wszystko często zaglądam w starsze posty i nadal przyjemnie się je czyta. Dzięki, że jesteś i piszesz, Marta <3

  • Chyba najbardziej blokuję się sama. Po prostu się boję, że coś nie wyjdzie, że nie dam rady… a Twój post dostarcza świetnej motywacji, żeby to zmienić. Albo przynajmniej spróbować;) Dziękuję!

  • Ten post to 200% racji. Nie łatwo jest jednak pozbyć się takich blokad. Ale nikt nie powiedział, że praca nad tym co siedzi w naszej głowie jest łatwa…
    http://www.niezalezniesilna.blogspot.com

  • Sylwia Zwierzynska

    No nie, jeśli Ciebie zablokował jeden komentarz to co mają powiedzieć osoby mniej pewne siebie?
    Myślę sobie, że osoba, która napisała ten komentarz po 5 minutach już o nim zapomniała, bo np. była zajęta kolejnymi hejterskimi komentarzami. Nie ma innej opcji, każdy bloger musi się na to uodpornić, bo jak nie to – blokada. Już niejeden fajny blog padł z tego powodu. A swoją drogą takie właśnie nie chamskie zjadliwe komentarze najbardziej bolą. Jakby cię ktoś zwyzywał od takich i owakich to by pewnie przeszło bez echa.

  • J.

    Kochana – nie przejmuj sie tak jedna osoba. Tak jak piszesz – ludzie sie zmieniaja, zaczynaja inaczej patrzec na swiat, przez co tez inaczej pisza. Autor/ka tego komentarza to moze jeszcze student, ktory sie bawi i nie mysli o sprawach zawodowych czy takich jak samorozwoj. Mnie Twoj blog ogromnie motywuje do pracy.
    I powiem Ci cos na swoim przykladzie – jeszcze rok temu razem z przyjaciolka bylysmy studentkami dziennymi, chodzilysmy w tygodniu na piwko, spedzalysmy beztrosko czas. Przez rok moje zycie zmienilo sie diametralnie – na mgr wybralam studia zaoczne, rozpoczelam prace zwiazana z moim kierunkiem studiow na pelny etat, do tego planujemy z narzeczonym slub i remontujemy dom. U mojej przyjaciolki nic sie nie zmienilo. Beztroska w dalszym ciagu, picie piwa w srodku tygodnia. Dziwne patrzenie na mnie kiedy odmawialam, kiedy zaczelam mowic o planach zawodowych, o tym, ze chce sie rozwijac (obecnie ucze sie kolejnego jezyka). Zaczelam (glupia) miec wyrzuty sumienia, ze sie zmienilam. Ale kiedys zrozumialam, ze taka jest kolej rzeczy, ludzie sie zmieniaja, zmieniaja sie priorytety, zmiany zachodza nie koniecznie w rownym czasie co np u naszych znajomych,ale na to juz nie mamy wplywu.

    Troche sie rozpisalam, zazwyczaj jestem cichym czytelnikiem, ale tym razem nie moglam odejsc obojetnie.

    Pozdrawiam,
    J.

  • Hej Marta, fajnie że się odblokowałaś i doszłaś do tego, że nie ważny czy będzie ‚widownia’ czy nie, Ty rób swoje:-) Tak jak Patryk powiedział ludzie są i odchodzą! A my się zmieniamy i być może to jest taki czas przejściowy, na nową ekipę która nie powie, że ciągle u Ciebie to samo! Trzymam kciuki i głowa do góry!:)

  • Dołączam do grona skandujących „nie przejmuj się”! 🙂

  • Trafiłaś tym postem w punkt mojego dzisiejszego nastroju. Dziękuję.
    PS. Świetenie wyglądają te włoski 🙂

  • Karolinaaa96

    Czytam twojego bloga od dawna, i uważam że świetnie piszesz, i jedną z najlepszych cech twojego bloga jest autentyczność. Widać że nikogo nie udajesz, i widać że tematy które poruszasz naprawdę cię interesują dlatego naprawdę nie przejmuj się negatywnymi komentarzami i rób swoje. Nigdy nie uszczęśliwisz wszystkich, i pewnie gdybyś miała bardzo zróżnicowaną tematykę ktoś zarzuciłby Ci że jest za duży bałagan i że powinnaś zdecydować się o czym chcesz pisać. Pamiętaj o tym że masz duże grono czytelników którzy Cię uwielbiają! 🙂

  • Marta, a co ja mam w takiej sytuacji powiedziec. Pisze o blogowaniu. Trafiaja do mnie osoby, ktore zaczynaja swoja przygode z blogowaniem, a po jakims czasie, gdy poczuja sie w tym pewniej odchodza…. Zebys wiedziala, jak Ty dajesz mi pozytywnego kopa do pisania… I to sie liczy. Ludzie, ktorzy w tym momencie sa na takim etapie zycia, ze potrzebuja tego, co piszesz. Piszesz dla nich. A po nich przyjda inni… ktorzy zachlannie przeczytaja to, co napisalas… Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Wcale się nie dziwię, że tak zareagowałaś, zrobiłabym to samo. Pomimo, że dopiero zaczynam blogować to zastanawiam się nad tematami i mam tak jak każdy wybór – pisać o tym co ludzie chcą czytać (łamanie sobie głowy co może innych zainteresować), albo pisanie o tym na czym się znam, co lubię i dopiero jakoś dopasować całość do czytelnika. Życzę Ci powodzenia i jak to mówią – im więcej hejtu, tym człowiek się łatwiej do niego przyzwyczaja 🙂

  • Trixie B Lulamoon

    Tępak bo polak. Niestety taka polska zawisc.

  • Trixie B Lulamoon

    1000 pozytywnych komentarzy i to olewamy. 1 negatywny i swiat nam sie wali. Czasami nie rozumiem innych kobiet chociaz sama nia jestem. ale ja mam 30 lat i wiecej madrosci zyciowej

  • Domi Nika

    Droga Marto, długo zastanawiałam się czy zostawić tu swój komentarz, aby mój dzisiejszy wpis nie przyczynił się do Twojej blokady. Przyznam, że swego czasu często wpadałam na Twoją stronę i nie mogłam przestać czytać pisanych przez Ciebie artykułów, kończyłam jeden, zaczynałam drugi. Jeśli dobrze kojarzę, to były to posty pisane podczas Twoich studiów z dziennikarstwa. Dotyczyły one codzienności, a może właściwie bardziej konkretnych tematów? Bardzo trafnie opisywały one podejmowane tematy, pozwalały zebrać w całość swoje przemyślenia (zazwyczaj w 100% zgadzałam się z Twoimi poglądami) oraz pomagały zdystansować się do świata. Nie wiem czy użyje dobrego porównania, ponieważ nie jestem po filologii czy dziennikarstwie, ale były to swego rodzaju felietony. Niestety (dla mnie) obecnie treść Twojej strony to głównie porady, jakich jest wiele w Internecie. Nie twierdzę, że są bezwartościowe, ale jest to zupełnie inny profil bloga i dużo internautów może mieć dość mówienia im, co mają robić i jak ważny jest rozwój osobisty. Czemu to piszę? To co robisz nie jest złe, po prostu nie jest to treść dla mnie – czytelniczki, która wcześniej czytając Cię uważała Twoją osobę za guru dziennikarstwa i która lubiła ten sposób dystansowania się do codzienności. Myślę, że podobnie mogła myśleć osoba, która jest powodem powstania dzisiejszego artykułu. Mogło nie chodzić jej o złą jakość treści, a o sam rodzaj tego o czym piszesz – tak przypuszczam. Czy ważne jest co sądzą czytelnicy? Zależy czy traktujesz tę platformę jako swoją, coś w stylu pamiętnika, dodatek do życia, czy jako profesjonalną platformę, gdzie ważna jest spójność, liczba wyświetleń i to całe marketingowe podejście. Ludzie wchodząc tu z pewnością mają pewne oczekiwania, może są wygórowane, a może słuszne. Może zostawiam tu swoją myśl również z czystej tęsknoty za dawnymi artykułami. Rozumiem oczywiście, że w napisanym poście nie chodzi tylko o sam, konkretny komentarz, a ogólnie o negatywne komunikaty, wpływające źle na nasze samopoczucie, niezależnie od proporcji dobrych i złych ocen. Dziękuję za dotychczasowe artykuły i mam nadzieje, że mój wpis nie zostanie negatywnie odebrany.

    • Rozumiem Twój punkt widzenia – każdy ma swoje „tematy”, czy style, które lubi najbardziej. Ja też nie czytam już jakichś blogerek, bo zmieniły kierunek czy kategorię.

      Natomiast nic nie poradzę na to, że blog odzwierciedla to, co teraz mnie interesuje. Jestem bardziej przedsiębiorcza, dorosła i bardzo lubię czytać (sama!) treści dotyczące organizacji, rozwoju, kariery. Dlatego też takie same teksty piszę – bo sprawiają mi przyjemność.

      Nabrałam też więcej dystansu do świata i już tak chętnie nie oceniam i nie komentuję tego, co mnie otacza. Jestem na etapie, na którym nie czuję potrzeby przekazywania mojego punktu widzenia na jakąś sprawę czy komentowania jakiegoś zjawiska. Po prostu 🙂 Pisanie na siłę nie jest też w moim stylu.

      Blog prowadzę po części dla siebie, po części dla czytelników, ale nie ma tu marketingowego podejścia, bo nie jestem na to w tym miejscu ukierunkowana. 🙂

      Pozdrowienia