Każdy z nas chce kilku rzeczy: robić to, co się lubi, być w tym cholernie dobrym oraz pokoju na świecie. I chociaż na tą ostatnią rzecz nie mamy zbytnio wpływu, to na pierwsze dwie już tak. A zwłaszcza na tą środkową. Bo widzicie, czasami wystarczy zmiana nastawienia i kilka drobnych różnic, żeby zacząć wymiatać. I odwrotnie: czasami wystarczy kilka szczegółów, żeby przez lata stać w miejscu.

Często nie życie, a my sami podkładamy sobie kłody pod nogi. Niby się rozwijamy, niby ciągle idziemy do przodu, ale po pierwsze – rezultatów jakoś nie widać, a po drugie –  ciągle czujemy się nieusatysfakcjonowani, tak jak wtedy, kiedy mamy ochotę na czekoladę, a mama częstuje nas ciastem. Niby to słodkie i to słodkie i ciasto jemy, ale to dalej nie czekolada. I nie o to przecież chodziło.

Dlaczego? Dlaczego zamiast rozwinąć skrzydła, stać się lepszym i podbijać świat, nam to nie wychodzi? No cóż, bądźmy szczerzy: przeważnie przez nas.
I przeważnie przez któryś z poniższych powodów.

ZAMIAST W LUSTRO, PATRZYSZ W OKNO

I zamiast spoglądać na siebie, skupiasz całą swoją uwagę na innych. Zdecydowanie zbyt wiele czasu poświęcamy na podpatrywanie, jak komuś coś idzie, zamiast skupienie się na sobie. Rezultat? Frustracja, bo ktoś ma więcej czasu, więcej pieniędzy, więcej sukcesów, lepszą pracę. Uwaga, odkrycie stulecia: zawsze będzie ktoś, kto jest lepszy i kto ma więcej – zawsze tak było.

Znam wiele ludzi, którzy mają duży talent, fajne plany – ale są tak zafiksowani na punkcie tego, że innym wyszło szybciej, albo że robią coś lepiej, czy że mają więcej, że w ogóle tego nie widzą. Jeszcze gdyby to ich motywowało: to może te porównywanie się miałoby jakieś plusy, ale tak nie jest prawie nigdy. Zazwyczaj widzimy, że ktoś ma lepiej i nam się odechciewa, bo zaczynamy się dołować – bo on ma X lat i już ma firmę, dwa ukończone kierunki i dobre zarobki, a my mamy X+5 lat, i żadną z tych rzeczy.

Każdy ma swój plan i każdy go realizuje w innym czasie. To, że ktoś ma już X, Y oraz Z, a ty na tym samym etapie nie masz nawet własnej półki w lodówce nic nie zmienia i nic nie znaczy. Porównywanie się nie ma żadnych pozytywnych korzyści i jedyne, co powoduje to to, że ciągle stoisz, zamiast się ruszyć i działać.

NIE ZMIENIASZ PLANÓW

Skoro ludzie się zmieniają, to ich plany też mogą. I to jest w porządku. Gdybym za wszelką cenę trzymała się wszystkich planów, które snułam mając kilkanaście lat, byłabym teraz na skraju wyczerpania, próbując łączyć pięć różnych profesji i opiekować się dziesięcioma kotami. To tak pół żartem, pół serio – wiadomo, że nikt nie brnie w uparte w swoje plany z dzieciństwa, ale już w te dorosłe… jak najbardziej.

Czasami bardzo trudno nam zaakceptować to, że coś nie idzie po naszej myśli – i wtedy robimy dwie rzeczy. Albo brniemy dalej w kiepską sytuację, powtarzając ciągle te same metody i dalej nie osiągając efektów (bo co ma się zmienić, jeśli ciągle robisz to samo?), albo się poddajemy, bo „nie wyszło” i już.

A gdzie zmiana taktyki? Albo całego planu?
W życiu rzadko kiedy coś idzie idealnie tak, jak miało. Począwszy od głupich i błahych rzeczy, a kończąc na poważnych problemach i sprawach, z których nawet często nie zdajemy sobie sprawy (np. rangi państwowej czy światowej). Co się wtedy robi? Siada na tyłku i modyfikuje plan – tak, żeby spróbować na nowo i zobaczyć, czy teraz się udało. W końcu jeśli nie drzwiami, to oknem, a jeśli nie oknem, to jeszcze można piwnicą, dachem, kominem, lufcikiem albo wywietrznikiem.

Czasami też okazuje się, że plan wypalił, ale… nie jest tak fajnie, jak miało być albo to nie jest jednak to, co chcieliśmy. Co wtedy? Trzeba po prostu siąść na tyłku i zmienić plan. I nie patrzeć na to, że jak to tak, nagle, po iluś latach, coś trzeba obrócić o 180 stopni.

Zdarza się, że trzeba, bo inaczej nie działa. I już.

NIE WIDZISZ I NIE KORZYSTASZ Z OKAZJI

Przepraszam, ale to cholerstwo to jakaś plaga – niech ktoś wymyśli jakąś szczepionkę! Codziennie odrzucamy jakieś propozycje albo ich najzwyczajniej w świecie nie widzimy. Czasami okazje leżą nam pod stopami i czekają, aż w nie wejdziemy, a my omijamy je szerokim łukiem, bo jesteśmy tak zapatrzeni w punkt docelowy, że nie widzimy niczego innego.

Czasami z kolei doskonale widzimy leżącą okazję i przeskakujemy ją z premedytacją, bo trzeba by było się napracować, nie mamy czasu, trzeb byłoby zainwestować, dać coś od siebie, zmęczyć się… a przecież to niewygodne. Bywa, że nieprzyjemne.

I tak właśnie sami strzelamy sobie w kolano.

Okazje i szanse to najlepszy sposób, żeby dojść tam, gdzie chcemy dojść. Tak, czasami trzeba się urobić po łokcie albo przekroczyć „strefę komfortu” (nie lubię tego określenia) i zrobić coś, czego jeszcze dobrze nie umiemy, albo co nam sprawia trudność, ale w rezultacie, na 10 przypadków, 8-9 z nich się opłaca.

Nic, tylko działać. I patrzeć pod te cholerne nogi, bo okazje leżą pod nimi i czekają, aż się wreszcie o nie potkniemy.

DUŻO ZALEŻY OD CIEBIE

Nie na wszystko w życiu mamy wpływ. Nie mamy wpływu na to, skąd startujemy, jaką mamy rodzinę, jakie mamy zdrowie i jakiego pecha możemy spotkać w życiu – to fakt. Nie da się też ukryć, że życie nie jest sprawiedliwe – jedni mają łatwiej, a drudzy cholernie trudno, ale każdy może zrobić cokolwiek – czasami wystarczy po prostu zacząć chcieć, zmienić nastawienie albo ruszyć tyłek o jeden raz więcej, niż do tej pory.

I już.

  • Właśnie zastanawiam się, skąd wzięło się to wieczne patrzenie i porównywanie z innymi. Przecież to zupełnie bez sensu, bo człowiek człowiekowi nierówny – każdy działa i realizuje się według własnych możliwości. Super, jeśli kogoś się podpatruje, traktuje jako wzór i to jest swego rodzaju motywacja. Ale jeśli poza podglądaniem i narzekaniem nie wdraża się żadnych działań, żeby poprawić własną sytuację, to coś tu jest nie tak.
    Pozdrawiam 🙂

  • No i kolejny pozytywny kopas w d*pę! 🙂 🙂 🙂 Uwielbiam! 😉

  • Aldona Miecz

    Jak zawsze trafnie i dosadnie wnikaja we mnie Twoje slowa Marto.Mam juz tyle lat ,ze ho ,ho i jeszcze troche i czytam „Marta pisze”Czytam ,bo mi sie podoba to jak piszesz i o czym piszesz.I tu nie mam zamiaru robic zadnych porownan ,ale kiedy bylam w Twoim wieku tez pisalam(nota bene-sobie a muzom) o zyciu .No, o zyciu z usmiechem, a jakze by inaczej.Z pisania nic nie pozostalo ,ale z zycia z usmiechem tak.Patrzenie na to jak sie wiedzie innym i co maja i dazenie do tego samego,albo lepszego to jest somoboj! Nie ma zycia z usmiechem .Po prostu nie chcemy byc soba ale inna osoba.W gruncie rzeczy na koniec nie wiemy kim jestesmy i tracimy z oczu okazje bycia szczesliwym z tym co mamy.

  • Zgadzam się ze wszystkimi, od siebie dodałabym jeszcze strach. Bardzo często widzę, że najzwyczajniej w świecie boimy się rozwinąć w pełni skrzydła, bo co jeśli… Inna sprawa, że nawet jak już spełni się nasz najgorszy scenariusz, to mamy mimo wszystko lepsze samopoczucie niż trwając w wiecznej stagnacji. Banalne, ale prawdziwe.

  • Beata Gałuszka

    Trafione w punkt. Wszystkie zmiany zaczynają się nie w świecie zewnętrznym, a w naszej głowie. 🙂 Szkoda, że upatrujemy sensu w tym co poza naszym wnętrzem podczas, gdy szczęście możemy dać sobie sami. Byłoby mi bardzo miło jeśli zajrzałabyś na mojego bloga:

    http://tematzycie.pl/pokolenie-ikea-pokolenie-stracone/

  • Klaudia Jędrygas

    Idealne wyczucie czasu z postem 🙂 Od miesiąca czuję, że stoję w miejscu, mam w cholerę planów, których nie wykonuję (lub staram się bez efektów – dobijające) To tak jakbym czytała o sobie, wiecznie niezadowolona z tego co mam, gdyby zebrać wszystko to czego zazdroszczę każdej osobie to chyba byłabym swoim ideałem 😛 Niestety ciężko sobie radze z zaakceptowaniem tego, że ktoś inny ma coś lub umie coś co ja bym chciała. Masz jakieś sposoby na to jak się nie dołować z tego powodu ? 🙂

  • wezsieszanuj

    kupa banałów. straciłem tylko czas.

  • Ostatni punkt jest w tym zdecydowanie najważniejszy – wszystko zależy od nas i od naszego sposobu myślenia 🙂

  • Bardzo wartościowy wpis! Umiesz zmotywować… Muszę przyznać, że ostatnio sama głowię się co tu z życiem począć, jak na początkującą studentkę przystało, waham się czy to do czego dążyłam przez pół życia, jest dokładnie tym czego chcę dzisiaj… Czasem trzeba zmienić plan – mądrze powiedziane, w końcu życie to nie linia prosta i bywa nieprzewidywalne. Dałaś mi do myślenia, dzięki 🙂

  • Katarzyna

    Świetny post Marta, oby więcej takich.
    Pozdrawiam!