Mimo wszystko, lubimy obserwować ludzi, którym się udaje.
Ciekawią nas. Z wypiekami na twarzach przemęczamy kciuki, przesuwając w dół instagram i podziwiając idealne białe domy z białymi stolikami i świeżymi kwiatami w wazonie. Spoglądamy na tych, którym coś tam się udało i zastanawiamy się nad jednym: jak, do cholery, oni to zrobili? Szczęście? Znajomości? Kasa?
Wbrew pozorom, zazwyczaj nie. Po prostu potrafią jedną rzecz, której nam ciągle brakuje.

Patrzeć. Po prostu potrafią patrzeć.
I wyciągać wnioski z tego patrzenia, co w dalszej kolejności sprawia, że zaczynają działać i korzystać z okazji.

Wiem, wiem. Jakoś tak wygodniej jest myśleć, że ktoś jest tam, gdzie jest, bo ma kasę, znajomości, szczęście, pieniądze rodziców albo piękne życie. Jeśli jednak wgłębimy się w życiorysy, to nagle okazuje się, że te czynniki naprawdę nie zdarzały się tak często, jak mogłoby się wydawać.

To dla nas ciężka tragedia, bo przecież lepiej usprawiedliwiać to, że komuś wychodzi faktem, że w życiu ma łatwo i przyjemnie, a w dodatku na pewno ma mnóstwo czasu, niż tym, że najzwyczajniej w świecie ruszył tyłek i zrobił coś lepiej od nas.

CO ON MA, CZEGO NIE MAM JA?

Doceniam ludzi, którzy ogarniają. Naprawdę, czasami wcale nie potrzebujesz ani wybitnego szczęścia, ani pełnego portfela, a najzwyczajniej w świecie – trochę oleju w głowie i umiejętności łączenia ze sobą faktów. Tak – to właśnie ten spryt i umiejętność patrzenia, o którym mówię.


Jest wiele sposobów, żeby wspiąć się wyżej i zrobić coś więcej. Trzeba jednak nauczyć się jednego: korzystać z okazji. Brzmi banalnie, co? Kolejny frazes. Można się z tego śmiać, można parsknąć lekceważąco, ale prawda jest taka, że naprawdę mało osób to stosuje. Nie chce nam się, boimy się, że się nie uda, nie mamy ochoty babrać się w ciężkiej pracy albo najzwyczajniej w świecie nie widzimy, bo jesteśmy tak zajęci szukaniem cudownego sposobu, że nie dostrzegamy prostych rozwiązań. Cały czas szukamy głupiej ryby, zamiast zdobyć wędkę. I dostać pięć ryb zamiast jednej.

I właśnie dlatego nam nie wychodzi. To jest ta różnica – coś, co oni mają. A my, najczęściej, niestety nie.

PATRZ NA WYCIĄGNIĘTE RĘCE

Każdy z nas zna kogoś, komu coś tam się udało. Kto z sukcesem prowadzi firmę, jest znany w jakimś kręgu, jest specjalistą w swojej dziedzinie albo po prostu pokierował dobrze swoim życiem i w jakimś tam stopniu mu tego zazdrościmy lub go podziwiamy. Jeśli nie znamy takiej persony osobiście, to kojarzymy kogoś takiego chociażby przez internet – właśnie sieć daje nam okazję, żeby w jakiś sposób mieć z tym kimś kontakt lub się do niego odezwać. W każdym razie: każdy z nas kogoś takiego kojarzy.

Bardzo, bardzo często takie osoby wyciągają do nas rękę – w ten czy inny sposób. Proponują pomoc, poradę, kopa w tyłek, który pomoże nam zacząć, dają materiały, wiedzę, informację, rady.
I co my najczęściej odpowiadamy?

MOŻE PÓŹNIEJ.

FAJNIE BY BYŁO, ALE…

Może, kurde, później. Bo teraz mi się nie chce. Nie mam czasu. Nie dam rady. Nie umiem. Musiałabym coś zrobić. Musiałbym dać coś od siebie. Musiałbym ruszyć tyłek, a w sumie to wymagałoby zrobienia czegokolwiek. A przecież łatwiej jest siedzieć i narzekać, jaki świat jest zły albo jak coś tam chciałbym zrobić.
I co? Jajco. Sami jesteśmy sobie winni.

Fot. Fotografia dla Biznesu Agata Matulka

Nie zliczę, ile razy proponowałam komuś pomoc. Nie dam rady też policzyć, ile razy ktoś też prosił mnie o radę, ja wyciągałam rękę, a temu komuś się nie chciało, bo okazywało się, że wymaga to PRACY. Problem jednak polega na tym, że nie da się w żaden sposób pomóc osobie, która nie chce nic dać od siebie. Same rady nic nie dadzą, dopóki nie będą wprowadzone w życie.

Niestety z moich obserwacji wynika, że ludzie są rozczarowani, kiedy dostają radę, bo chcieliby złotą pigułkę, która w pięć sekund rozwiąże wszystkie problemy, a nie radę, której zrealizowanie wymaga pracy i ruszenia się z miejsca, w którym się aktualnie siedzi.

Chcesz osiągnąć sukces w jakiejkolwiek dziedzinie życia? Zacznij dostrzegać wyciągnięte do ciebie ręce i po prostu, do cholery, je złap! Skorzystaj!

TO NIE DZIAŁA W JEDNĄ STRONĘ

Prawda jest taka, że wszyscy chcemy coś osiągnąć, ale jak najmniejszym kosztem – najlepiej żadnym. Oczekujemy, że ktoś nam pomoże – wypromuje nas, zrobi coś dla nas, podzieli się radą, doświadczeniami – ale najlepiej, żeby ta pomoc była tak rozplanowana, żebyśmy my nie musieli nic robić. Żeby było wygodnie, miło i żeby nie trzeba było się spocić.

A tak to się nigdzie nie dojdzie.

Przykro mi, ale prawda jest taka, że żeby osiągnąć swoje cele, bardzo często trzeba narobić się po łokcie. Nie ma dróg na skróty, cudownych sposobów na, złotych reguł i trików, które pozwolą oszukać życie. Wiem za to z doświadczenia jedno: zapieprz się zawsze sprawdza. Ale można to powtarzać milion razy, a i tak będziemy szukać skrótów, zamiast rozejrzeć się za normalną drogą.

Fot. Fotografia dla biznesu Agata Matulka

Warto dostrzegać szanse. Czasami można coś zrobić dla kogoś, bo ten ktoś zrobi coś dla nas. Albo nawet nie zrobi, ale pozwoli nam się to wypromować czy poznać nowe kontakty.

‚TRZEBA MIEĆ NAJPIERW KOGOŚ”

Iiiii tu do chodzimy do kolejnego argumentu, który słyszę, kiedy zaczynam ten temat.

„Łatwo mówić komuś, kto ma znajomych, którzy mu pomogą„,

„Wszystko pięknie, ale jak mam cokolwiek z tego zrobić, kiedy nie mam takiej osoby, która wyciągnie do mnie rękę?”.

Nie musisz mieć znajomych. Nie musisz mieć kogoś, kto będzie wyciągał rękę. Sam tej ręki poszukaj! Większość okazji, która zdarzyła mi się w życiu i pomogła wynika z tego, że to ja kogoś szukałam, a nie ktoś oferował coś mi. W dobie internetu wymówka, że „nie znam nikogo” jest dla mnie naprawdę pierdołą. Jest tyle grup zainteresowań, forów, blogów, stron, tablic z ogłoszeniami, kursów, szkoleń, książek, materiałów – że gadanie o tym, że „nie masz jak” i „nie masz z kim” to tylko usprawiedliwianie samego siebie.

Kolejny argument jaki słyszę? to argument ludzi, którzy totalnie nie rozumieją sensu tego przekazu i mówią, że nie wolno patrzeć na ludzi interesownie/wykorzystywać ich. Nie wiem do końca, skąd taki wniosek i mam nadzieję, że jest jasne, że ten wpis nie namawia do bycia interesowną osobą, która wykorzystuje innych, tylko osobą uważną, która potrafi dostrzec okazję albo skorzystać z oferowanej pomocy.

JAK OSIĄGNĄĆ COŚ W ŻYCIU?

Otworzyć oczy i zacząć korzystać z tego, co nam życie podsuwa pod nos.
Jak na początek – na pewno wystarczy.

 

  • Popieram w stu procentach! Na szczęście przeszłam już ten etap, na którym są osoby, do których bezpośrednio skierowany jest ten temat. Dobrze, że tak szybko i w pewnym stopniu dzięki Tobie również. Trzymam kciuki za tych co jeszcze nie odkryli tego, że nie istnieje żaden magiczny pstryczek, który w sekundę odmieni całe życie na lepsze. Twój post na pewno im do tego się przyda. Pozdrawiam, buziaki!

    • Rose 🙂 Cieszę się bardzo z Twojego nastawienia 🙂

  • Podpisuję się pod tym. Nie ma nic za darmo i jeśli chcemy coś osiągnąć to też samo nie przyjdzie. Trzeba ruszyć tyłek i iść po swoje!:) poza tym w dobie internetu jest cała masa darmowej wiedzy,ale ludziom nawet tego się nie chce sprawdzić..

  • Aleksandra

    Sama prawda. Ludzie nie potrafią zrozumieć że nic nie jest podawane jak na tacy. Ile od siebie dajesz tyle dostajesz. Czasem jest pod górkę i spotykamy na drodze mnóstwo problemów ale to tylko szlifuje nasz charakter 😉

    • Dobrze to widać w pytaniach na forach czy grupach. Często szybciej byłoby wpisać pytanie w Google, ale wolimy pytać kogoś, żeby nam odpowiedział i podał na tacy

  • Zgadzam się z każdym Twoim słowem. Napisałaś samą prawdę. Trzeba umieć najpierw znaleźć okazję, a potem faktycznie z niej skorzystać. Wysilić się chociaż trochę. I podchodzić do wszystkiego z głową. 🙂

  • karola

    tekst jak zwykle w 100% prawdziwy. ale te zdjęcia… pięknie wyglądasz! 😉

    • Dziękuję! To zdjęcia, które były użyte w mojej książce 🙂

      • karola

        „zamówiłam” ją obie u przyjaciółki jako prezent urodzinowy. już nie mogę się doczekac

  • Magdalena Dolecka

    super tekst i cudowne zdjęcia 🙂

  • Stokrotka

    Jeszcze na koniec kwietnia nie wiedziałam co będę robić po maturze, bo większość ofert pracy była w mieście oddalonym ode mnie o 12 km a z dojazdem problemy.( Mieszkam we wsi zabitej dechami). Aż któregoś pięknego majowego dnia z nudów przeglądałam oferty pracy i nagle patrzę jest. Oferta w sam raz dla mnie w miejscowości 4 km ode mnie. Fajnie bo rowerkiem można podjechać. W czwartek idę na rozmowę. Trzymajcie kciuki. Chciałabym w przyszłości iść na uniwersytet medyczny ale na marzenia trzeba zarobić i nie wolno się poddawać.

    • Trzymam mooocno! Bardzo! Daj znać jak poszło!

    • Marta Z.

      Powodzenia:):):). Realizuj marzenia:)

    • Trzymam mocno kciuki. Powodzenia!

    • Ojj, jak ja znam problem mieszkania na wsi zabitej dechami, gdzie wszędzie jest daleko 🙁 Planuję na wakacje iść do pracy, mam nadzieję, że będę miała podobne szczęście do Ciebie i coś si znajdzie w pobliżu 🙂 Powodzenia kochana w spełnianiu marzeń!

    • Stokrotka

      Cześć dziewczyny. Jestem po rozmowie i dostałam tę pracę. Zaczynam od wtorku.

  • Marto tym postem powaliłaś mnie na kolana (nie dosłownie, bo sobie wygodnie siedzę ;)). W moich oczach urosłaś do rangi przykładu i wzoru. Jesteś po prostu niesamowicie mądra, a przede wszystkim inteligentna, a ten tekst jest zmaterializowaniem Twojego oleju w głowie! Dziękuję niezmiernie i gratuluję takiej dojrzałości i świadomości!

    • Jadwiga, bardzo Ci dziękuję, ten komentarz jest bardzo, bardzo miły 🙂

  • Magda

    Cześć 🙂 bo tak sobie myślę… co jeśli zapieprzam i dalej wychodzę na tym, jak osoby, które nic nie robią? Czy to nie jest kwestia tego, że jednak trzeba mieć zdolności/talent?

    • Może zapieprzasz w złym kierunku? Jeszcze nie znalazłaś swojego?

      • Magda

        Masz na myśli to, że skupiam uwagę w wielu kierunkach zamiast na jednym, czy może to, że nie odnalazłam jeszcze swojego miejsca?

        • To drugie bardziej. Pozwól wytłumaczyć mi na prostym przykładzie : jeśli porównasz rybę do ptaka, to ryba zawsze będzie gorsza w lataniu, nie wiem jakby się starała. Ale tak się skapnie, że ona potrafi pływać, i zacznie to robić, to wtedy nie będzie miała sobie równych 🙂

          • Magda

            A co jeśli lubię latać? 😉

          • To wtedy masz dwa wyjścia: albo zapieprzać ponad przeciętną i pokazać wszystkim ptakom, albo zaakceptować że w lataniu będziesz tylko „dobra” i przejść nad tym do porządku dziennego 🙂

    • A dlaczego zapieprzanie nie przynosi rezultatu?

      • Magda

        Na początku wspomnę, że odnoszę to do studiów (jestem na 3 roku). Chodzi mi o to, że przez cały czas ciężko pracuję na siebie, ale po prostu jest mi smutno, jak widzę, że ktoś osiąga to samo co ja wkładając w to o wiele mniej czasu i poświęcenia. Lubię to co studiuję, ale też nie chce poświęcać całego swojego życia na siedzenie przy laptopie, psując sobie wzrok i zaniedbując bliskich i inne swoje pasje. I w tym momencie nachodzą mnie myśli, czy po prostu jednak się do tego nie nadaję. A rezygnować też nie chcę.

        • Agata

          Po pierwsze to musisz wiząć pod uwagę to, że może ktos o kim myslisz ze olewa wszytsko tak na prawde tez sie uczy I tylko sprawia pozory nieuka. A moze procentuje jakas wiedza, ktora zdobyl przed toba. Nie zawsze tez jest tak, że jezeli ktos dostanie tyle samo punktow co ty to ma to samo w glowie,moze po prostu trafil z pytaniami czy cokolwiek. Musisz patrzec na to co ty masz w glowie I zwracac uwage na to czego potrzebuje rynek.
          Mialas juz praktyki? Bylas na jakis kursach w firmach? A targi pracy? Jezeli poznasz ludzi z ,,branzy” to dowiesz sie czego musisz sie douczyc, co robisz dobrze a co zle.
          Nie wiem co studiujesz wiec ciezko mi to odniesc do czegos, ale moze poszukaj w internecie ludzi, ktorzy zajmuja sie tym czym chcesz I zobacz jak wygladal ich rozwoj np.Linedin ci na to pozwala.
          A moze znajdz bloga, ktorego prowadzi ktos z branzy? Blogerzy chetniej dziela sie swoimi doswiadczeniami I sa przyzyczajeni do kontaktu z obcymi lidzi, wiec nie zdziwi ich twoja wiadomosc.
          I jezeli cos sprawia ci przyjemnosc to nie mysl ze sie do tego nie nadajesz 😀

          Nie wiem czemu sie tak rozpisalam, chyba dlatego, ze sama ostatnio mialam takie rozterki I duzo sie naszukalam porad na ten temat 😀

          Pozdrowienia I sie nie zalamuj ,:p

          • Magda

            Dziękuję bardzo! Są rzeczy, które się wie, ale czasem potrzeba, żeby ktoś inny powiedział to na głos. Jestem na kierunku technicznym. Byłam już na miesięcznym stażu i to co tam zauważyłam u siebie to to ile jeszcze nie umiem i przez to poczułam się hmm, no głupia 😛
            Ale postaram się zastosować się do Twoich rad, mam nadzieję, że będzie lepiej 🙂

  • Szanse nie są równe, ot co

    „Trzeba mieć najpierw kogoś” – owszem, trzeba. Nie ma to jak porady osoby w szczęśliwym związku otrzymanym „z powietrza” w liceum czytane przez kogoś, kto z brakiem jakiegokolwiek zainteresowania nie radzi sobie na granicy wizyty u psychiatry. Bo po prostu BOI SIĘ mieszkać kiedyś sam i nie mieć do kogo się odezwać

    • Szczęśliwy związek też się buduje – to nie jest tak, że to się po prostu ma, taka jest moja opinia. Do tego, żeby grało, też trzeba włożyć dużo pracy i serca, zwłaszcza, kiedy są ciężkie chwile. To, że nie dzielę się wszystkim na blogu, nie znaczy, że żyję w jakiejś bańce bez problemów…

      Jeśli masz takie obawy, to ja radziłabym wizytę u tego psychiatry. To lekarz jak każdy inny, a może pomóc. Chociaż zaczęłabym od psychologa. Dużo wsparcia Ci przesyłam i odwagi do zrobienia pierwszego kroku.

      Pozdrowienia!

    • Też się bardzo bałam, że będę sama, ale wiesz co mi pomogło? Dojrzenie tych wszystkich ludzi dookoła mnie. Dopiero niedawno zrozumiałam, że ogrom osób się tego boi, więc może zamieszkasz z kimś, lto boryka się z tym samym.

    • xy

      Dziękuję za odpowiedzi 🙂
      Na razie podejmuję próbę schudnięcia, żeby wreszcie „ktoś mnie chciał”.. Przez szczęśliwy związek ot, tak, rozumiem raczej sam fakt znalezienia kogoś w liceum (w zestawieniu z zerowym zainteresowaniem, gdy jestem porządnie po liceum). Bez lekarza od głowy pewnie też się nie obejdzie, to trwa od czterech lat w rozmiarach cyrkowych.
      Również pozdrawiam 🙂

  • Susie

    Gorzej, kiedy odszukania osoba okazuje się mieć cię gdzieś, a podana ręka jest nie pomocą, a ciosem w brzuch. Albo wywiedzeniem w pole.
    Zdarzyło mi się podczas pisania pracy naukowej. „Opiekująca się” nami pani profesor miała się wypowiedzieć na temat naszych ankiet pod kątem statystyki. Powiedziala, że wszystko jest super. Jakie bylo moje zdziwienie, kiedy okazalo się, że ankiety są zrobione zupełnie źle, a ja i mój chłopak przed konferencją spędziliśmy całą noc na bezsensownej walce z danymi. Nigdy więcej. Może to było naiwne z mojej strony, ale nadal uważam, że pomocnikom nie warto ufać za bardzo, bo potem budzisz się z ręką w nocniku. :/

    • Pisałam kiedys o tym, akurat jeśli chodzi o biznes bardziej – że trzeba raczej w takich sytuacjach liczyć na siebie 🙁

  • Dominika

    Nawet jeżeli zakładamy, że za dobrostanem i sukcesem jakiejś osoby stoją jej bogaci/wpływowi rodzice, to przecież Ci rodzice musieli jakoś do tej pozycji i bogactwa dojść. Nie ważne jak często cudzy sukces tłumaczymy pieniędzmi, rodzicami, szczęściem to i tak, bliżej lub dalej stoi za tym czyjaś ciężka praca, wzloty i upadki 🙂 świetny tekst!

  • Martula temat cudowny, ale ja chyba chciałabym odbiec od tematu… w opisie na blogu można przeczytać, ze masz 22 lata. Nie żebym Ci liczyła, ale chyba juz wiecej ? :p 😛

    • 23 🙂 Za każdym razem jak zapomnę zmienić, to ktos mi to wypomina i zastanawiam się, co Was tak wszystkich to gryzie 😀 😀

      • Michał13

        „Doceniam ludzi, którzy ogarniają…. trochę oleju w głowie i umiejętności łączenia
        ze sobą faktów. Tak – to właśnie ten spryt i umiejętność patrzenia, o
        którym mówię.” Więc lepiej zamiast dopytywania co wszystkich to gryzie, będzie podziękować za spostrzegawczość i niezwłocznie to poprawić.

        • Michał, nie wiem skąd ta uszczypliwość w Twoim komentarzu. Mój komentarz do Ani był żartobliwy 🙂

          • Michał13

            Mój też w stosunku do Ciebie… na serio widzisz coś tu złośliwego

          • vastupom

            Michał, znajomość emotikon nie zaszkodzi, a na pewno pomoże w komunikacji internetowej.

          • Michał13

            Myślenie też nie zaszkodzi… a osobiście nawiedzę znaków graficznych.
            Mój komentarz był lekką sugestią by zmienić w opisie bloga z lat 22 na 23…

      • Mnie gryzie, bo myślałam że jesteś ode mnie starsza 😀
        A tu się okazuje, że albo mój rocznik albo rok młodsza? :O

  • Korzystanie z okazji jest trudne, moim zdaniem dlatego, że często się boimy spróbować – „bo jeszcze to nie ten moment”. To jest baaardzo trudne, ale warto. 😀 Mi to przypomina stanie na granicy basenu i zastanawianie się, czy skoczyć.

  • Sama prawda to o czym piszesz. U mnie to może nie lenistwo, ale bardziej strach… Sama nie wiem przed czym. Mam okazję wyjechać za granicę do pracy, ale najzwyczajniej w świecie się boję. Tego, że się zgubię, nie poradzę sobie, nie zostanę zaakceptowana, nie będę miała z kim wziąć pokoju.
    Wiem, że to głupie i nawet trochę śmieszne, ale strasznie mnie to blokuje i przez to trudno mi spełniać swoje marzenia.

  • agaaa404

    Marta, a co z wyzwaniem Union Investments i konkursem przez nich organizowanym? Jakoś słuch o tym zaginął, a wiem że pewna część osób wzięła udział w konkursie na opis tego jak wyglądało wyzwanie. Pozdrawiam

    • Kochana, wyniki były już dawno temu na fanpage UI i ja też udostepnialam na swoim profilu fb 🙂

  • ilo

    jak zwykle dajesz wielkiego kopa w…! 🙂

  • No masz absolutną rację! Bez pracy nie ma kołaczy, że tak pojadę klasykiem. Marta, Twoja historia jest najcudowniejszym przykładem, że warto! 🙂

  • Dokładnie tak jak mówisz: patrzeć i dostrzegać. Życie cały czas podsuwa nam nowe możliwości. Grunt to potrafić korzystać z a) własnych doświadczeń, b) doświadczeń osób które znamy, c) okazji, które pojawiają się raz na jakiś czas. Kiedyś ktoś mi powiedział, że każdy ma w życiu jedną jedyną szansę, podjeżdża po Ciebie złota karoca i tylko od Ciebie zależy, czy do niej wsiądziesz. Uważam to za największą możliwą życiową bzdurę. Takich okazji w życiu każdy ma bez liku. Tylko mało kto potrafi to dostrzec.

  • Świetny tekst, muszę go sobie czytać co jakiś czas bo czasami zapomina się, że aby coś osiągnąć trzeba łapać okazje i korzystać. Ciężka praca i pozytywne nastawienie ^-^

  • Bardzo dobry tekst. Mnie samą irytuje jojczenie i szukanie na siłę wymówek, a jeśli coś się chce zrobić, to… po prostu się to robi. Zaczyna i robi, ot. Coś jest w tym, że kto chce, szuka sposób, kto nie chce, powodów. 😉 Sama pisałam o tym ostatnio na swoim blogu i w ogóle poruszam tam tego typu tematy, więc cieszę się, że nie ja jedna chcę ludziom uświadomić, że tak, da się, tylko, i aż, trzeba ruszyć tyłek i po prostu zapindziulać. 😀

  • Justynella

    Mogę zapytać Marto gdzie pracujesz ;)?

    • teraz prowadzę działalność w ramach AIP. 🙂

  • Malwian

    Bardzo dobry wpis. 🙂 Jak z poradnika o pozytywnym myśleniu. Tylko czasami nie sprawdza się w polskich realiach. 🙂

  • Malwina
  • Beata

    Dokładnie tak, ale nie każdy będzie chciał Ci pomóc! Albo najzwyczajniej w świecie podrzucić świnię. Skorzystałam z kilku „rad” znajomych, co okazało się, że bardzo źle trafiłam na ludzi w pracy. Niestety, ale potrzebowałam stanąć szybko na nogi, nie wierząc jeszcze w swoje możliwości. Teraz skontrolowałam listę znajomych i z większością już nie mam o czym rozmawiać. Dobrze, że ich interesowność się skończyła. Mam nadzieję, że poznam jeszcze takie osoby, które z chęcią wyciągną rękę. Ja zawsze staram się pomagać, szkoda, że nie każdy tak ma. 😉 Teraz znowu zaczynam od nowa, mam nadzieję, że tym razem trafię lepiej i uwierzę w siebie. Masz racje co do mówienia, że „może byłoby fajnie, ale innym razem”… Tylko to wynika nie z „niechcemisię”, ale chyba z braku wiary w siebie. Wszędzie wymagają doświadczenia. Chociaż ostatnio koleżanki opowiadały mi jak zdobyły pierwsze prace i wcale go nie miały! Ba! Nawet nie wymagali tego od nich. Więc może tym razem ktoś we mnie uwierzy i będę mogła pokazać jeszcze na co mnie stać hehe ;D Mam nadzieję, że poznam dużo lepszych ludzi! Dzięki Ci wielkie! Naprawdę świetny wpis! xoxo