Ludziom się poprzewracało. Powiedziałabym, że w dupach, ale niedobrze jest używać takich brzydkich słów we wstępie, więc powiem tylko: poprzewracało im się.
I to bardzo.

Z jakiegoś powodu wydaje nam się, że skoro ktoś działa – czy to w necie, czy w mediach, to mamy pełne prawo go oceniać i go o tym powiadamiać. Nie widzimy problemu, żeby napisać komentarz w stylu:

  • „jesteś brzydka”
  • „ale ona jest gruba”
  • „gdzie ty masz piersi?”

Dodatkowo, jeśli ktoś próbuje zwrócić uwagę, że nie wypada, że to chamskie, że trochę nie na miejscu, zazwyczaj słyszy argument, który zwala z nóg:

JEST WOLNOŚĆ SŁOWA.

Wolność słowa, hę? Nie wiedziałam, że wolność słowa upoważnia cię do bycia chamem.

SAMA SIĘ POKAZUJESZ

Czasami przez facebooka przewija mi się obrazek, na którym pisze coś w stylu: nie narażasz się na krytykę tylko wtedy, kiedy niczego nie robisz. Zgodzę się z tym i nawet to kalkuluję: wiem, że będąc blogerką czy trenerką, ludzie będą mnie chwalić, ale będą też mnie krytykować; jednym się nie spodoba moje zdanie we wpisie na martapisze, inni pomyślą, że moje sposoby diety na codzienniefit są złe. Ok, rozumiem. Zdanie jest jak dupa – każdy ma swoją. Trzeba się z tym pogodzić.

Ale wiecie, nie pamiętam, żebym kiedykolwiek podpisywała jakąś zgodę na to, żeby ludzie oceniali sobie mój wygląd, bo wrzucam siebie do sieci. Wiecie, dlaczego?
Bo jak wychodzę na ulicę i się pokazuję światu, to też nie pozwalam, żeby ktoś do mnie podchodził i mi mówił w twarz, co myśli o moich włosach.
Głównie dlatego, że nikt czegoś takiego by nie zrobił, bo to chamstwo. Ale napisać to samo w internecie – luz, przecież jest wolność słowa.
I o ile zdaję sobie sprawę, że mój wygląd zawsze będzie oceniany, bo jestem trenerem, to jakoś uważam, że pisanie mi o tym, jakie to mam małe piersi albo że powinnam wyglądać bardziej jak kulturystka jest po prostu… nie wiem. Przegięciem?

W NECIE MOGĘ WSZYSTKO

Zauważam, że życie online poprzewracało nam w głowach w dwóch aspektach:

  1.  Z jednej strony ciągle nam się wydaje, że mamy prawo komentować wszystko i wszystkich oraz poruszać tematy dotyczące wszystkiego. Nie ma tabu ani dobrych manier: komentujemy czyjeś piersi, chorobę, tuszę, strój, związek, wszystko. Wydaje nam się, że nasze zdanie jest najważniejsze. I że nasza opinia jest tak istotna, że musimy koniecznie ją wypowiedzieć – zwłaszcza, jeśli jest negatywna. Nie widzimy nic złego w tym, że wytykamy komuś jego wady/wygląd… a jak ten ktoś ma pretensje, to znaczy, że nie potrafi przyjąć krytyki. 🙂 Bo oczywiście wszyscy powinniśmy przyjmować z uśmiechem to, że ktoś nam mówi, że jesteśmy brzydcy czy wybrakowani. O, i jeszcze nastawiać drugi policzek – to jest wtedy dystans do siebie!
  2. Mamy jakieś chore oczekiwania względem innych – wszyscy „na świeczniku” zawsze są niewystarczająco: niewystarczająco eleganccy, piękni, fit, szczupli, w formie, modni…. ciągle czegoś brakuje i ciągle coś jest nie tak. Zabawne, że najczęściej obserwuję, że osoby, które wymagają bycia idealnym od innych, w tych wymaganiach nigdy nie biorą pod uwagę siebie. Ich bycie perfekcyjnym jakoś nie dotyczy 🙂

Czy nie wydaje wam się to chore? Mi strasznie.

TO, ŻE JESTEM ONLINE…

To, że jestem online, nie oznacza, że możesz mnie bezkarnie oceniać. Nie trafia do mnie ten argument. Każdy z nas jest online. Większość ma profil na fejsie albo innym portalu – czy więc każdy z nas daje przyzwolenie na to, by ktoś inny wytykał jego wady lub braki?

No nie.

Możesz oceniać moją pracę, działanie, możesz się nie zgadzać z moim zdaniem, ale ocenianie kogoś po wyglądzie albo próba zdołowania go jakimiś komentarzami odnoszącymi się do jego fizyczności to nie wolność słowa.

To bycie burakiem.

  • Joanna Wu

    Brawo Marta! Bardzo trafnie! Przykre, ze mamy teraz czasy w których nikt nie liczy sie z uczuciami drugiej osoby. Mocno uogólniając – wszyscy mamy sie w dupie, chyba ze komuś sie lepiej powodzi – wtedy trzeba dowalić i sprowadzić do parteru jednym celnym ciosem. Nie zgadzam sie na to! Mam juz dość tego chamstwa i wiecznego krytykanctwa w internecie. Nie bawią mnie vlogi/blogi w których jeden drugiego atakuje czy gdzie przeklina sie w jakichś kosmicznych ilościach slow. To nie jest zabawne. Tak jak obrażanie innych. To jest słabe, prostackie i niekulturalne. I ja czemuś takiemu mowie stanowcze nie! Z chamstwem trzeba twardo.

    • To prawda Asiu 🙂 Tak jak się nie zgadzam z wmawianiem komuś jego braków czy wywierania presji, by wyglądać tak lub inaczej. W trudnych czasach żyjemy, jeśli chodzi o samoakceptację czy bycie sobą.

  • Rojer

    Internet jak używki – nie dla każdego. 🙂

  • Zawsze gdy ktoś mi mówi „chyba mogę wyrazić własne zdanie, mamy wolność słowa?” odpowiadam, że oczywiście, i o ile mi wiadomo to bycie burakiem nie jest nielegalne 😀
    Marta, jak zawsze w punkt!
    (wciąż leję z akcji z sokowirówką :DD)

    • Hahaha Ania śmiechłam 😀

    • Musisz Ania kiedyś do nas przyjechać, Patryk co chwila takie akcje odwala 😀

    • Ewelina K

      Ania chyba skorzystam kiedyś z tej riposty, bo póki co mam ochotę odp.” nie, nie możesz”, ale Twoje jakieś celniejsze i chyba lepiej trafi do takiego delikwenta

    • Chciałam w podobnym guście skomentować ten wpis, ale zobaczyłam komentarz Ani i w tym krótkim zdaniu powiedziane zostało już wszystko! 😀

  • usłaneróżami

    jak ktoś nie ma kompleksów , jest pewny siebie, zna własną wartość to nie będzie się przejmował opinią innych ludzi, ani tym bardziej wylewał żale o tym w necie. tyle w temacie.

  • Dokładnie. I jeszcze „chyba mam prawo wyrazić swoją opinię?” – no masz, ale jeżeli ta opinia to „jesteś brzydka, gruba i masz wszy jak czołgi”, to może lepiej zachować ją dla siebie 😉

  • Mam wrażenie, że najgorsze w takim zachowaniu jest to, że osoby, które działają w ten sposób, przeczytałyby ten post i powiedziały „Phi, jesteś osobą publiczną, musisz wiedzieć, że nie będziemy ci jedynie wystawiać laurek”. Żeby to dotarło chociaż do jednej na 5 takich osób… 😉

    • o, to prawda 😀 Ale i tak widzę sens pisania takich wpisów, nawet, jak ma dotrzeć do jednej, jedynej osoby 🙂

      • Jasne, nigdzie nie napisałam, że to nie ma sensu 🙂 Sama to robię, wierząc, że można coś zmienić 🙂

  • 高見彩乃

    Ja nawet od x czasu przestałam udzielać się w komentarzach pod postami na różnych portalach, bo zauważam, że coraz częściej wyrażenie swojego zdania równa się temu, że ktoś kto ma odmienne poglądy zaraz postanowi cię z tego powodu zgnoić i obrazić.

    Eh, gdzie się podziała ta kultura…

  • Nicole

    Na Twoim miejscu w ogóle bym się tym nie przejmowała. Hejt był, jest i będzie, w takiej czy innej formie i nic z tym nie zrobisz. To jest i tak mały procent ludzi którzy Cię śledzą w necie, większość Cię szanuje i lubi 🙂 A tym ludziom którzy myślą, że zawsze mogą powiedzieć coś żeby Ci dopiec lub zranić, po prostu współczuj bo są zazdrośni, nieszcześliwi i mali i boli ich to, że Ty jesteś szczęśliwa i masz coś czego oni nie mają. Pozdrawiam 🙂

    • Dzięki 🙂 Przez tak długi okres blogowania już się przyzwyczaiłam i raczej nie płaczę z powodu komentarzy po nocach, ale dalej nie mogę przeżyć, że ktoś uważa takie zachowanie za normalne i za należące mu się (bo ma prawo do czegoś tam 😀 ). Nie rusza mnie tak to, że ktoś mnie obraża, bo nawet tej osoby nie znam, co raczej to, że jeśli ktoś zwraca takiej osobie uwagę, to ta jest wielce oburzona, bo przecież ma prawo/o jezu, to już nie wolno krytykować?!/ jest wolność słowa/ ktoś nie umie przyjąć krytyki.

      Pozdrowienia!

  • Po części się zgadzam. Z tym, że na końcu piszesz coś takiego -> „Możesz oceniać moją pracę, działanie, możesz się nie zgadzać z moim zdaniem”
    I tu już wypracowywany od pierwszy liter artykułu pogląd zawalił się. Już tłumaczę:
    Otóż skoro można oceniać Twoją pracę, ale nie wygląd to… co w końcu można? Te dwie rzeczy nierzadko się łączą – czeszesz włosy, układasz fryzurę, nakładasz makijaż, wybierasz ciuchy z szafy, wybierasz buty z szafy, nakładasz farbę na włosy… To wszystko praca prowadząca w prostej drodze do tego jak wyglądasz. Innymi słowy mówiąc -> „Masz paskudne włosy” tak na prawdę oceniam to co Ci biologicznie z głowy wyrasta, czy też pracę, którą włożyłaś w to, żeby one wyglądały tak jak wyglądają?
    Podobnie mamy w drugą stronę -> Pisząc ten komentarz oceniam tak na prawdę pracę włożoną w to, aby ten artykuł powstał, czy też Twój światopogląd, to co masz w głowie?
    Być może ja się czepiam, ale powstaje mi tu pewien poważny zgrzyt zawarty w jednym, przytoczonym zdaniem z Twojej notki. Taka fałszująca nutka w świetnie zgranym chórze instrumentów i muzyków.

    I jeszcze jedno – jeśli podszedłbym do Ciebie na ulicy i powiedział -> „Pięknie pani wygląda. Pasuje do Pani ten styl”, uśmiechnęłabyś się i podziękowała, czy opieprzyła, że śmiem oceniać Twój wygląd?

    • Tu chodzi raczej o kulturę osobistą 😉
      Krytyka jest w porządku, ale nie poprzez obrażanie kogoś.

      • No niby tak, z tym, że Marta pisze konkretnie o ocenianiu wyglądu, a nie o hejcie jako takim. Widzę, że dopuszcza krytyczne zdania na temat jej pracy, ale już na temat wyglądu nie. Innymi słowy przebaczone będą mi słowa „to co robisz jest straszne. Idź się lepiej zajmij konsumpcją ogórków”, ale zostanę zadźgany i powybija mi wszystkie zęby po czym wstawi i wybije jeszcze raz jak powiem „wyglądasz dzisiaj brzydko”.

        • No Jakub, czepiasz się troszkę. Przecież wiadomo, że chodzi o bycie niemiłym i chęć dogryzienia komuś 🙂

          Swoją drogą uważam, że mówienie komuś, że wygląda brzydko jest niemiłe. 🙂 Jestem świadoma, że każdy tak czy siak ocenia wygląd, tacy już jesteśmy, natomiast uważam, że to od nas i naszego wychowania albo po prostu empatii zależy, co z tą oceną zrobimy.

          • Odebrałem to raczej jako hejt na urodę, niż hejt sam w sobie. Mocniejszy wydźwięk ma to, że denerwujesz się jak ktoś mówi, że źle wyglądasz, niż to, że w ogóle cokolwiek mówi.

          • Kasia Nowak

            Wydaje mi się, że Marcie chodzi o krytykę tego, na co nie mamy tak naprawdę wpływu. Skoro jest trenerką, to oczywiste, że zgrabna i szczupła sylwetka jest przydatna, bo to niejako wizytówka w zawodzie. Ale czy na niewielki biust Marta czy ktokolwiek inny ma jakiś wpływ? Otóż nie. Teraz piszą, że „masz mały biust”, a gdyby, dajmy na to, zdecydowała się operacyjnie powiększyć piersi, to byłoby gadanie, że są sztuczne, że silikon, głupia, że po co to zrobiła itd., ot tak, żeby dogryźć. Tak samo włosy – ja np. mam cienkie i delikatne i czego bym nie zrobiła, nie sprawię nagle, że będą wyglądały niczym bujne loki rodem z telewizyjnych reklam. Niby dlaczego ktoś ma sprawiać mi przykrość, krytykując coś, na co ja nie mam wpływu? Żeby sobie poprawić humor? Może lepiej niech sam spojrzy w lustro najpierw i oceni siebie. Sprzed komputera to łatwo, bo adresat nie ma właściwie żadnej możliwości obrony.

          • Jeśli ktoś krytykuje coś na co nie mamy wpływu, tak na prawdę wystawia świadectwo sobie, a nie osobie krytykowanej. To tak jakby ktoś napisał, że głupia jesteś, bo w puszczy amazońskiej wycinają lasy. Albo że ja jestem niepoważny, bo we Francji ktoś wjechał samochodem w przystanek autobusowy. Ale czy tak na prawdę ktoś obraził Ciebie, lub mnie? Raczej dał upust swojej głupocie i świadectwo wystawił o sobie, a nie o nas.

    • 高見彩乃

      „(…) czeszesz włosy, układasz fryzurę, nakładasz makijaż, wybierasz ciuchy z szafy, wybierasz buty z szafy, nakładasz farbę na włosy… To wszystko praca prowadząca w prostej drodze do tego jak wyglądasz (…) Masz paskudne włosy” tak na prawdę oceniam to co Ci biologicznie z głowy wyrasta, czy też pracę, którą włożyłaś w to, żeby one wyglądały tak jak wyglądają? ”

      Wg mnie to zależy czym „handlujesz”. Jeśli jesteś blogerką urodową to owszem, oceniasz pracę jaką ktoś wkłada w wygląda w swój wygląd. To samo z Martą, jest blogerką fitness, ciało to jej „towar”, więc tu także oceniasz pracę. Tylko, że jest różnica między powiedzeniem komuś, „nie podoba mi się makijaż jaki zrobiłaś” i „nie podobają mi się ćwiczenia w filmiku”, a stwierdzeniem „masz brzydką cerę, bez makijażu nie jesteś w ogóle ładna” czy „masz za mało zgrabny tyłek, poćwicz nad nim.”

      Chamstwu i buractwu mówimy nie 🙂

      • Ok, ale w necie Marta pokazuje się ubrana w jakieś ciuszki, pomalowana i uczesana. Niecodziennie można ją podziwiać w necie bez ubrania i bez makijażu. Nie możemy zatem ocenić jak ona wygląda naturalnie. To tak jakby spotkać kobietę w ciemnym pokoju, śpiącą w łóżku i powiedzieć do niej „masz piękne oczy”. To raczej źle świadczy o tym który to mówi i takimi ludźmi nie ma się co przejmować, bo to zwykli debile są. Zakładamy więc, że widzimy Martę taką jaka się pokazuje – w makijażu, który sama nałożyła, w ubraniu, które sama wybrała i fryzurą którą sama sobie zrobiła. W tym momencie, jeśli ktoś kiedykolwiek jej powiedział „ale jesteś brzydka, lalka”, to tak samo jak powiedzieć śpiącej osobie „nie patrz na mnie takim wzrokiem”. I to raczej też źle świadczy o osobie która to mówi i takiego kogoś też lepiej olać i się nie zadawać z kimś takim.

  • Bardzo trafnie napisane. Ludzie czują się zbyt pewnie w internecie. W moim odczuciu takie osoby zwyczajnie próbują dowartościować samego siebie, zagłuszyć własne kompleksy i słabości, chociaż raz i przez chwilę poczuć się górą – nawet jeśli to złudne uczucie. Ważne, aby być ponad to i nie dać ściągnąć się do ich poziomu.
    Pozdrawiam 🙂

    • Ewelina K

      Sama prawda, zwłaszcza jak zna się dobrze osoby wypowiadającą się i widzi się, że najnormalniej kłamie, przedstawia swój fałszywy obraz w sieci. Najmądrzej nie dyskutować i chyba dlatego w necie tyle głupoty, bo ci mądrzejsi nie tracą czasu i sił na polemiki

  • Podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami!

  • No zdecydowanie się w dupach poprzewracało. Mamy taki głupi sposób myślenia, że jak już ktoś, gdzieś się pokazuje, to przecież powinien „wyglądać”, bo jak to tak do Internetów z taką dupą, czy twarzą. Wolność słowa może i jest, ale nie jest równoznaczna z wolnością do obrażania innych. Poza tym nie do końca rozumiem co stwierdzenie „Jesteś gruba” albo „Nie masz piersi” ma do rzeczy. Czy ktoś grubszy nie może mieć nic mądrego do powiedzenia? Czy trenerka nie może mieć małych piersi. Gorzej przez to ćwiczy? Im dalej w Internet, tym więcej hejtu. Nie przejmuj się Marta, rób swoje, bo robisz to dobrze.
    Pozdrawiam!

  • Oj bardzo się zgadzam. Strasznie mnie to denerwuję jak widzę te wszystkie komentarze buraków, którzy nie wiedzą co zrobić ze swoim wolnym czasem.

  • Ewelina K

    Mnie się wydaje, że do takiego człowieka to nie dotrze. Też zauważyłam, że w internetach ludzie potrafią napisać taką rzecz, któej raczej nie odważyliby się powiedzieć stojąc twarzą w twarz. I to np. na grupach na fb lokalnych, gdzie NIE jest się aninimowym. Od kiedy spotkała mnie taka fala hejtu za pewien post, gdzie kobiety zgadzające się ze mną wypowiadały się kulturalnie i rzeczowo a większość tych przeciw dosłownie mało mnie nie zjadła, baardzo ograniczyłam tzw. „udzielanie się”. Swoje poglądy zachowuję dla siebie i widząc co się dzieje, dochodzę do wniosku, że te rozsądniejsze osoby też tak robią, a prym wiodą właśnie tacy wariaci hejterzy (mam na myśli głównie fb). Dlatego popieram, gdy blogujący moderują komentarze, bo naprawdę nie można dać wleźć sobie na głowę, wolność słowa wolnością słowa ale kultura też obowiązuje – WSZYSTKICH, tych o przeciwnych poglądach również

    • A szkoda. Na prawdę szkoda. Właśnie coraz mniej jest ludzi mających swoje zdanie. Coraz częściej przez pojedynczego człowieka przemawia tłum. Ludzie nie lubią, nie chcą hejtu, a każdy hejtuje i kółko się zamyka. Lepiej siedzieć cicho, niż choćby próbować zrobić coś innego niż życzy sobie tłum. Brakuje takich ludzi, bardzo brakuje. Wśród ludzi zaczyna panoszyć się nuda i jest karmiona właśnie tym, że każdy się boi odezwać, aby nie zostać zjedzonym. Coraz trudniej zobaczyć coś wyjątkowego, coraz ciężej przeczytać wyjątkowy artykuł, a znalezienie jakiegoś świeżego spojrzenia graniczy z cudem. Szkoda. Ale wiem jak to jest. Mam swoje spojrzenie na wiele kwestii, i skrupulatnie je opisuje na swoim blogu, ale każda nowa notka to lecenie mi po ambicji, wyśmiewanie się i hejtowanie. Bo staram się wyjść na przeciw i trochę zmotywować ludzi do indywidualnego myślenia, a nie grupowego.
      W moich zainteresowaniach widzę to bardzo często. Przykładowo – fotografia. Jestem zapisany do kilku grup na FB czy G+ strikte fotograficznych. Znaleźć tam perełkę, jest na prawdę ciężko. Większość to powtarzalność. Np. Klasyczne i opatrzone portrety, które zdobywają mnóstwo lajków i 300 pochwalnych komentarzy. Portretów jakich tysiące w internecie krąży. Jak już się znajdzie perełkę, to ta dostaje 5 lajków i dobrze jeśli w ogóle jakiś komentarz. A jeśli już ktoś skomentuje to napisze „to nie powinno być, a to trzeba zmienić, tu jest źle”… itd. To takie sprowadzanie czyjejś wizji do parteru, do spojrzenia ogóły, zapomnienia o swoim świecie i przyjecie świata innych. Trzeba mieć zajebiście mocną psychikę, aby to wytrzymać. Przyznaje, sam czasem gram trochę pod publiczkę. Dla świętego spokoju. Dowartościowania innych, a nie siebie. Dlatego chyba nie ma co się przejmować hejtami, one były, są i będą. Taki jest świat. Ludzie stworzyli go tak, aby wszyscy byli równi, byle tylko nikt się nie wybijał za bardzo.

  • Mnie też wręcz boli takie obrażanie się on line. Jakoś na żywo nikt nie ma takiej odwagi, a w internecie każdy jest pierwszy, by podbudować swoje ego mówiąc drugiej osobie coś przykrego. Wytykając coś, co my „mamy lepsze”. Niestety, zauważyłam, że coraz większa fala hejtu wypływa od ludzi, którzy albo kompletnie nie znają się na temacie albo mają po 12 lat i… sama nie wiem dlaczego takie „małe nastolatki” to robią, ale myślę, że to boli najbardziej, bo widzimy ich brak wychowania a takim najtrudniej przemówić do rozumu. Z chęcią zrobiłabym jakąś światową akcję „bądźmy dla siebie mili w internecie”, bo to co się dzieje, to koszmar.

  • Uważam, że konstruktywna krytyka jest jak najbardziej wskazana, ale powinna dotyczyć tematów, które takowej ocenie rzeczywiście podlegają. Bardzo słabe jest czepianie się czyjegoś wyglądu albo ocenianie osoby pomimo, że nigdy się z nią nie zamieniło słowa. Po za tym powiedzmy sobie szczerze, mało jest osób, które przedstawiają własne zdanie czy wyrażają opinie na dany temat a zdecydowanie więcej takich, które po prostu hejtują i plują jadem. I to jest bardzo smutne. Szkoda też, że tak łatwo usłyszeć od drugiej osoby nieprzychylny komentarz gdy popełnimy błąd, a tak trudno o dobre słowo gdy zrobimy coś fajnego.

    Dobry post Marta, czekam na kolejne! 😉

  • Jedna sprawa krytykować konstruktywnie i wyrażać swoje zdanie – również odmienne – na pewne tematy, a co innego obsmarować kogoś z zazdrości, bo „powodzi jej się, to napiszę jej, że ma tłusty tyłek, niech poczuje, że nie jest taka super, jak myśli”.
    Bo to tak już jest. „Sama nie mam, to i innym nie pozwolę mieć.” 😉 A internet tylko ośmiela – wystarczy założyć fake konto bez zdjęcia i już można dokopywać innym, bo to takie „anonimowe”. Ciekawe, co by było, jakby tak ktoś chciał powiedzieć to prosto w twarz, czy byłby tak samo odważny, jak po drugiej stronie monitora.

  • Masakraaaaaaaa, nie rozumiem internetów ;/

  • Katarzyna Weremkooo

    https://uploads.disquscdn.com/images/e44db0b25af4efec7efc9929f7b6369bc4dfe4ea40949b9660ae1bd31850ad93.jpg

    Hejterzy próbują zwrócić na się uwagę i zniszczyć co to ktoś coś próbuje tworzyć.
    Sami nie zaczną nic robić, tylko komentować..

    http://prosposoby.pl/jak-szybko-schudnac-dieta-odchudzanie/

  • Dagmara Miłek

    Nie wiem co się może komuś nie podobać w Twoich włosach? Przecież to Twój znak rozpoznawczy. Tak jak pieprzyk Cindy Crowford i plisowana, biała sukienka Marylin Monroe. Dzięki tej blond czuprynie kojarzysz mi się ze skandynawskimi wojowniczkami z serialu „Wikingowie”. No i najważniejsze, po skończonym treningu Twoja fryzura nadal jest puszysta, gdy ja po rozgrzewce wyglądam jak mokra mysz 🙂

  • Katarzyna Jóźwiak

    Z całą treścią posta się zgadzam, tylko tak się zastanawiam: czy gdyby ktoś napisał „Jesteś piękna”, to też powstałby wpis o niekomentowaniu wyglądu? Oczywiście rozumiem, że chodzi o komentowanie negatywne, nieprzyjazne i złośliwe, ale w poście padło:

    „Ale wiecie, nie pamiętam, żebym kiedykolwiek podpisywała jakąś zgodę na to, żeby ludzie oceniali sobie mój wygląd, bo wrzucam siebie do sieci. (…) jak wychodzę na ulicę i się pokazuję światu, to też nie pozwalam, żeby ktoś do mnie podchodził i mi mówił w twarz, co myśli o moich włosach.”

    Z tego wynika, że mówimy o opiniach na temat wyglądu w ogóle. Coś mi się jednak wydaje, że pozytywny komentarz o fizyczności spotkałby się tylko z uśmiechem i podziękowaniem za komplement. 😉 Jeżeli tak, to mamy tu pewną niekonsekwencję. 😛

    Z hejterami się nie wygra, najlepiej zignorować i robić swoje. 🙂

  • muffin

    AMEN.

  • Paulina

    NIE OCENIA SIĘ KSIĄŻKI PO OKŁADCE. W ogóle się tym nie przejmuj! Ja doszłam dawno do takiego wniosku, że ludzie krytykują, bo zazdroszczą nam tego co mamy. Myślą, że poczują się lepiej jak znajdą obiekt do hejtu. Zwykli tchórze. Myślą, że im wszystko wolno. G***o prawda, że tak powiem!

  • Nie do końca dobry człowiek

    Ach te teksty „wystąpił publicznie, więc powinien liczyć się z tym, że ludzie go będą krytykować” :D. Na tej samej zasadzie jak się ma czarną skórę i sąsiadów rasistów to się nie powinno wychodzić z domu :D. A jak pobiją to jeszcze przeprosić. No ale jak wiadomo, trudno, żeby ludzie bez kultury, uczyli jej innych.