• Szukaj

Dam radę! | Plany i cele na listopad

Niech ktoś mi wytłumaczy, jak to się stało – jeszcze przedwczoraj, kiedy się kładłam spać, zaczynał się październik, a teraz już przez okno wbija nam listopad?

Nie zaliczam października, po raz pierwszy chyba, do udanych miesięcy. Zazwyczaj jesienią mam mnóstwo motywacji, wszystko mi wychodzi i kocham tę porę roku, ale tym razem, było inaczej. Sparaliżowało mnie.

Wiecie, jak to jest, kiedy macie dużo nauki na różne przedmioty i nie wiecie w co ręce włożyć? Więc siadacie przed książkami i… odkładacie? Siedzicie na fejsie, odpalacie serial, robicie cokolwiek, tylko nie zaczynacie się uczyć, bo paradoksalnie, nie wiecie od czego zacząć?

To tak ostatnio wyglądało moje życie, tylko zamiast oglądać seriale i chociaż się wyluzować w tym czasie, siedziałam zestresowana albo leżałam i chlipałam. Serio. Wiem, brzmi żałośnie, ale tak było.

Podobno złego nie bierze… A jednak. Przymusowe wolne – pozdrawiamy anginowo. 🙁

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Marta (@codziennie_fit)

Mam tyle projektów, celów, obowiązków, że najzwyczajniej w świecie mnie to sparaliżowało. Na tyle, że nie robiłam nic, nie chciało mi się nic, nie miałam do niczego motywacji, bo nie wiedziałam, od czego zacząć, a zaczęcie od czegokolwiek wydawało mi się złe. Czułam, że muszę to wszystko uporządkować i ogarnąć, żeby zacząć działać, a jednocześnie nie wiedziałam, jak wystartować chociażby z tym uporządkowaniem. I w koło Macieju.  Czułam ciągły stres, bo czas mnie gonił, i zamiast zrobić cokolwiek, ciągle się szarpałam ze sobą (ale od czego mam zacząć? jak to uporządkować? Nie ogarniam!!!). Straszne uczucie.

Pewnie, najlepiej byłoby kopnąć siebie w tyłek i po prostu zacząć cokolwiek, ale gdyby to było takie łatwe, to większość ludzi miałaby życie pełne sukcesów, a tak nie jest.

Najgorzej, że zamiast w takim wypadku odpuścić i chociaż odpocząć, to ten czas nierobienia spędziłam na stresowaniu się, więc ani nie popracowałam, ani nie odpoczywałam. Świetnie Marta, po prostu cudownie.

W końcu jednak wzięłam się w garść i obiecałam sobie, że listopad z pewnością taki nie będzie. W końcu to MÓJ MIESIĄC, nie?

NOWY CYKL – DAM RADĘ!

Bardzo lubię czytać takie wpisy u innych blogerek, więc pomyślałam, że może Wam spodoba się taki cykl u mnie? Z planami na kolejny miesiąc? Wiem, jakie to potrafi być motywujące, to raz, a dwa, pomyślałam sobie, że tyle piszę o organizacji czasu i spełnianiu marzeń, a sama nie mówię o tym, co robię, że może ktoś sobie pomyśleć, że jestem gołosłowna. Nie jestem 🙂 Poza tym Wasza reakcja na super-prywatny post z moimi dziwactwami uświadomiła mi, że chyba troszkę lubicie takie bardziej prywatne wpisy.

PLANY I CELE NA LISTOPAD

Mam cztery główne, duże plany:

Wypuścić moje plany treningowe na Codziennie Fit.

To mój pierwszy „produkt” i praca nad nim trwa już dobre pół roku jak nie więcej. Pracujemy nad nim tylko we dwójkę, z Patrykiem – sami robimy zdjęcia, ja opracowałam wszystko i napisałam „mini książkę” do tego (kilkadziesiąt stron), Patryk teraz jest na etapie składania tego wszystkiego w całość. Jest to mnóstwo pracy, ale czujemy, że było warto, mimo tego, że w pewnym momencie wydawało nam się, że to się nigdy nie skończy i to jest takie neverending story….  ale wreszcie pojawiła się jakaś nadzieja na ukończenie wszystkiego. Trzymajcie kciuki, żeby nie było żadnej nieprzyjemnej niespodzianki nagle.

14276464_1786574898253645_1023705319_n

Dokończyć Projekt X.

Dobra, wiem, że nazwa brzmi jak jakaś super wielka tajemnica, ale trochę tak jest. Nie chciałam w nagłówku pisać dokładnie, o co chodzi, bo jeszcze sama w to nie wierzę i boję się o tym mówić. Ale do końca miesiąca muszę oddać książkę. Tak, piszę książkę!!!!!!

Sama naprawdę w to nie wierzę, nie mówię jeszcze o tym głośno, ale pomyślałam, że chociażby ze względu na tematy tu poruszane, lepiej będziecie traktować moje rady odnośnie organizacji czy spełniania marzeń, jeśli będziecie mieli świadomość, że ja naprawdę swoje spełniam.

 

Oficjalnie jeszcze nie podaję nigdzie tej informacji, pewnie prędzej czy później pojawi się na Codziennie Fit, bo to tych tematów będzie dotyczy moje „dzieło”. 🙂 Wszystko brzmi surowo, jak teraz to czytam, ja naprawdę mega się jaram i piszczę za każdym razem jak o tym mówię, ale nie chcę się cieszyć na wyrost, chociaż teoretycznie umowa jest podpisana i wszystko jest zaklepane. Ale wiecie jak jest.  Tylko spokój nas może uratować, zwłaszcza, że deadline blisko i muszę spiąć tyłek. 😀

Zacząć robić cokolwiek z pracą magisterską.

… ponieważ nie robię kompletnie nic, a planuję zakończyć studia w terminie. 😀
Do swojej pracy muszę zrobić badania, blokuje mnie fakt, że nie wiem, czy dobrze sama ustaliłam zasady, a jakoś mi z promotorem nie po drodze… ale to tylko wymówki i wiem, że muszę kopsnąć się na konsultacje i chociaż ZACZĄĆ. Bo będzie kiepsko.

Trening w Warszawie

Jako Codziennie Fit (ach, ta schizofrenia!), spotykam się 26 listopada z czytelnikami w Warszawie na wspólnym treningu. Jeżeli chcecie wpaść, zapraszam -> zapiszcie się tylko TUTAJ, żebym wiedziała, ile osób się spodziewać i jaką salę rezerwować.

fot. Agata Matulka (Fotografia dla biznesu)

Ponieważ zdaję sobie sprawę, że niektórzy nie są zainteresowani fitnessem, a często piszecie mi, że chcielibyście mnie poznać, po treningu będzie czas na rozmowy i tak dalej, można więc przyjść po treningu i wtedy sobie pogadać.

Nie chciałabym robić do tego osobnego wydarzenia, więc po prostu obserwujcie w miarę możliwości na fejsie co się dzieje, na pewno podam dokładne godziny i wspomnę jeszcze o tym w Piątku. Jeśli nie bierzecie udziału w samym treningu to nie dawajcie „biorę udział”, bo chodzi mi o rzeczywistą liczbę osób, która będzie na sali. 🙂

I w międzyczasie…

W międzyczasie oczywiście normalnie pracujemy jako Brandburger (chociaż mamy już zabukowane terminy do końca roku prawdopodobnie), a ja muszę na bieżąco uczyć się na zajęcia, bo nie zdam – serio. Do tego jeszcze regularne treningi + reszta spraw, więc harmonogram mam napięty, ale ciągle się pocieszam, że dam radę, bo po pierwsze, kto jak nie ja, a po drugie, to tylko ostatni taki napięty rok i potem już będzie lepiej. Wszystkie zaciśnięte kciuki się przydadzą, uwierzcie mi 🙂

Moje małe plany

14730579_161361060990590_1914964705688944640_n

Mam też listę małych planów, które chcę zrealizować:

  • przeczytać 1-2 książki dla przyjemności (powieść) i 1-2 książki typowo z mojego zakresu zainteresowań (sport/odżywianie);
  • iść do kina (mam kilka filmów w planie i nie wiem, który wybrać!);
  • wyłączać komputer i internet przynajmniej 45 minut przed snem;
  • udoskonalić metodę organizacji;
  • publikować 3 razy w tygodniu na MP (i robić swoje zdjęcia, koniec ze stockami!)

Dobra. Więc to są moje plany na listopad. 🙂 Mam nadzieję, że Wasze kciuki i sam fakt upublicznienia tego sprawi, że wyjdę ze swojego paraliżu i po prostu zacznę działać! Jeśli macie jakieś plany, też możecie się podzielić nimi w komentarzach – zawsze to jakaś motywacja, prawda?

Napisane przez
Marta Hennig

Jestem Marta, mam 24 lata i próbuję jednocześnie spełniać marzenia, robić swoje i być dorosła, ale to ostatnie nie zawsze mi wychodzi.

Zobacz wszystkie artykuły
Napisane przez Marta Hennig