Jedna rzecz, którą powinieneś zacząć robić jak najszybciej – inwestowanie w siebie

Nie ukrywajmy, jest mnóstwo rzeczy, które warto dla siebie robić. Jeść zdrowo. Ćwiczyć. Odpoczywać. Kupować ładne ubrania, żeby ładniej się czuć. Nie przejmować się wszystkim. Szczerze, to lista „rzeczy, które powinieneś dla siebie robić”, ciągle się wydłuża i nigdy się nie kończy.
Ale jeśli chcesz zrobić coś, za co będziesz sobie potem dziękował, to czasami wystarczy tak naprawdę tylko jedno.

Inwestycja – to słowo, które bardzo źle kojarzy. Inwestować trzeba pieniądze, więc coś trzeba stracić. Inwestycje kojarzą się z bankami, finansami i firmami, czyli niezbyt ciekawymi tematami, o których gadają zwykle starsi panowie w garniturach.

Z kolei „inwestować w siebie” to tak utarty slogan, że wszyscy już od niego mają odruch wymiotny. W szkole każą nam inwestować w siebie. I na studiach. Powtarzają nam to rodzice, wujkowie i couchowie, którzy chcą zmienić swoje życie.  To też brzmi nudno.

Ale dzisiaj chcę wam o tym powiedzieć. I wierzę, że nie będziecie ziewać. Opowiem wam, w jaki sposób inwestuję w siebie, żeby to mi się zwracało w opłacalny sposób.

INWESTYCJA W SIEBIE TO NIE SLOGAN

… tylko czynność, która mądrze wykonywana, sprawia, że po pierwsze, możesz się rozwinąć, po drugie, mieć fajną pracę, a po trzecie, zarabiać dobre pieniądze. I w ogóle, dobrze żyć.

Inwestowanie w siebie odróżnia nas od innych ludzi – na przykład naszej zawodowej konkurencji. Sprawia, że mimo tego samego zawodu albo tej samej ukończonej szkoły, jesteśmy jedyni w swoim rodzaju.

Inwestycja nie musi być kosztowna – to jest najlepsze. Czasami jedyne, co musisz dać, to swój własny czas.

JAK INWESTOWAĆ W SIEBIE?

Bezpłatne sposoby:

  • wypożyczanie z biblioteki książek z twojej branży lub z twojego kręgu zainteresowań;
  • branie udział w darmowych warsztatach organizowanych w twoim mieście, np. przez dom kultury. We Wrocławiu był kiedyś darmowy kurs pierwszej pomocy, po którym normalnie dostawało się certyfikat ukończenia;
  • czytanie najnowszych badań i artykułów na temat swoich zainteresowań w sieci;
  • korzystanie z dostępnych darmowych pdfów i ebooków. Teraz większość uczelni ma dostęp do systemu IBUK, gdzie po zarejestrowaniu masz możliwość przeczytania niektórych tytułów online za darmo;
  • chodzenie na otwarte wykłady i szkolenia z tematu, który cię interesuje;
  • zapisanie się na facebooku do grupy, która zajmuje się tym, co ty;
  • branie udział w darmowych webinarach czy warsztatach online;

Płatne:

  • inwestowanie w dobre książki;
  • chodzenie na kursy, szkolenia i konferencje (ale takie, na którym rzeczywiście dostajesz wiedzę)
  • inwestowanie w sprzęt – aparat, komputer, programy komputerowe, mikrofony, kamery, sprzęt sportowy, sprzęt techniczny – wszystko, co jest potrzebne do twojej pracy/rozwijania twoich zainteresowań;
  • kurs językowy (ale taki, na którym rzeczywiście się uczysz)

Sposobów jest mnóstwo. Tak naprawdę, wystarczy tylko chcieć.

JAK JA INWESTUJĘ W SIEBIE?

Korzystam z obu wersji – płatnych i bezpłatnych. Aktywnie korzystam z biblioteki AWF-u i wypożyczam regularnie kolejne pozycje, które pozwalają mi być lepszym trenerem. Jednocześnie płacę – i to dużo – za specjalistyczną literaturę, która np. przedstawia nowe i rzetelne teorie, ale nie ma jej jeszcze w bibliotekach. Takie książki kosztują ok. 90-110 złotych za sztukę. Boli mnie czasami portfel, ale każda taka przeczytana książka i zdobyta wiedza, to moje lepsze wykształcenie.

To z kolei sprawia, że jestem lepszym trenerem, a mój blog Codziennie Fit ma lepsze treści. Zaczynam się odróżniać od innych ludzi robiących to samo, w związku z czym jestem w stanie dyktować wyższe stawki. Nie dlatego, że jestem przemądrzała, tylko dlatego, że inwestuję mnóstwo czasu w swój rozwój i wiedzę, a za profesjonalistę się płaci. W każdym zawodzie, spokojnie to możecie przełożyć na swój. 🙂

Korzystam też z biblioteki online, do której jest podłączony AWF i tam czytam za darmo. Prenumeruję rzetelną gazetę przeznaczoną dla trenerów. Jednocześnie za darmo czytam anglojęzyczne artykuły i oglądam filmy innych instruktorów, żeby się czegoś poduczyć.

Kupiłam lustrzankę, mikrofon – do blogów. Patryk do swojej pracy kupił komputer za dobre kilka tysięcy. Takie inwestycje poprawiają jakość twojej pracy. Jeśli nie masz funduszy, zawsze jest na uczelni czy w szkole komputer z jakimś oprogramowaniem, które może ci się przydać. Są kursy, jak robić ładne zdjęcia telefonem… i tak dalej. Wszystko się da.Te wszystkie rzeczy to inwestycje. Płacisz raz, a potem ci się zwraca, w różny sposób.  Nie tylko pieniędzmi, ale chociażby awansem czy większą ilością klientów.

NAJGORSZE, CO MOŻESZ ZROBIĆ, TO STAĆ

I wiecie, wcale nie chodzi o to, żeby chodzić na każdy kurs, każdego roku odbębnić milion szkoleń i tak dalej. W ogóle. Lepiej iść na jeden kurs, ale porządny. Odbyć jedno szkolenie, ale takie, po którym naprawdę będziesz wiedzieć więcej. Inwestować też trzeba z głową. Po co zamawiać piętnaście książek, jeśli potrzebna ci tylko jedna?No właśnie.

Ale najgorsze, co możesz zrobić, to stać. Uznać, że już wiesz wszystko i nic więcej ci nie potrzeba do szczęścia. Twierdzić, że inwestowanie jest przereklamowane. Nie jest. Jeśli nie zwróci się w pieniądzach, to w szacunku klientów, w awansie, w jakimś rozwoju, czasami niekoniecznie związanym z pieniędzmi. Ale się zwróci, jeśli tylko zrobiłeś to mądrze 🙂

Jeśli miałabym komukolwiek dać jedną radę, jak coś osiągnąć, powiedziałabym mu, żeby inwestował w siebie. Nawet za darmo, za pomocą warsztatów z domu kultury i książek z biblioteki. Inwestujesz wtedy nie pieniądze, a swój czas, który jest jeszcze bardziej ważny.

A jak ty inwestujesz w siebie? Jestem ciekawa, może znacie też fajne sposoby, o których ja nie pomyślałam 🙂