Piątek z Martą #48: jak odzyskać motywację, inspirujące linki i jak szybko zrobić sobie różowe włosy

Jeżeli chcecie wiedzieć, jak odzyskać motywację i jak zrobić sobie błyskawicznie różowe włosy – to jest Piątek z Martą dla Was. 🙂

AKCJA DOCENIANIE

Dawno nie było Piątku z Martą. Na początku myślałam, że to dlatego, że nic się u mnie nie działo, ale zorientowałam się, że prawda była inna – mi się WYDAWAŁO, że nic się nie działo, bo wiele zajęć jest dla mnie codziennością. Postanowiłam więc bardziej zwracać uwagę na to, co się u mnie dzieje i najzwyczajniej w świecie, to doceniać.

13628485_1366980089984477_825662714_n

Piszę do was z pociągu do Gdyni. Po raz kolejny jedziemy z Patrykiem na See Bloggers. Jak zwykle Patryk będzie udawał, że jest blogerem i otrzymywał głupie pytania (kiedyś miał na plakietce z imieniem napisane “Marta Pisze” i wszyscy się dziwili, dlaczego Patryk pisze bloga Marta Pisze – a on tłumaczył, że to jego alter ego. 🙂

Lubię takie wyjazdy. Odcinają mnie od zwykłych obowiązków i ładują akumulatory na kolejne wyzwania. I mimo tego, że dostrzegam w tych wszystkich zebraniach dla blogerów dużo wad, to i tak wychodzę zmotywowana do dalszej pracy.

Zdałam sobie sprawę, że ostatnio moja organizacja czasu kuleje, a ja sama wstaję rano po to, żeby pracować. Nie tak to miało wyglądać. Od kilku dni staram się ogarnąć sytuację i wrócić na właściwe – rozsądne! – tory. I jest dużo lepiej. Znalazł się nawet czas, żeby obejrzeć sobie Seks w wielkim mieście (oglądam od nowa po raz setny wszystkie sezony). Mimo wszystkich seriali, które obejrzałam, ten wygrywa. Jest po prostu najlepszy – chociaż jeśli nie oglądaliście go nigdy, ostrzegam, że pierwszy sezon jest najgorszy, a potem wszystko się rozkręca.

13724505_1820808494807613_719936000_n

JAK ODZYSKAĆ MOTYWACJĘ?

Wiadomo, na każdego działa coś innego. Mi pomogły dwie rzeczy – zorientowanie się, ile rzeczy straciłam i jak bardzo jestem w dupie przez swój brak organizacji i lenistwo, a druga – posadzenie tyłka na kanapie, otworzenie kalendarza i zaplanowanie kolejnych działań.

Nie ma co się ze sobą szarpać – trzeba po prostu usiąść i zacząć coś robić, zaplanować i zacząć działać. Nie ma innego wyjścia. Nikt nie da wam jakiegoś niesamowitego sposobu, który w magiczny sposób sprawi, że spłynie na was motywacja. To tak nie działa i im szybciej ogarniemy ten fakt, tym będzie nam łatwiej.

13385673_480102042184934_12701304_n

Czasami osoby, które czytają mnie od niedawna, dziwią się, ze tak wszystko spinam w plany i organizuję. Gdyby nie to, zostałabym zasypana obowiązkami. Chociaż wielu wydaje się, że praca w domu to nie praca, mam niestety przykrą wiadomość – to praca jak każda, a może i czasami trudniejsza, bo nie odbębniasz rzeczy od 8 do 16, tylko musisz sam organizować wykonywanie projektów i swój “etat”. Bez zaplanowania tego, opracowania dat, kiedy muszę co oddać, najprawdopodobniej nie dalibyśmy zupełnie rady. Dodajmy do tego dwa blogi i kanał na yt, treningi (które z jednej strony są moim hobby, ale z drugiej… to część mojego “zawodu”), kilka nowych projektów, które robię sama, no i jeszcze jakiekolwiek życie towarzyskie, robienie posiłków i ogarnianie domu.

Nie wyobrażam sobie robienia tego bez kalendarza, listy zadań do zrobienia i kilku aplikacji, które mi po prostu ułatwiają życie. 🙂

Lubię tą swoją zajętość i lubię to, że robię dużo. Ale właśnie z tego powodu potrzebna mi perfekcyjna organizacja czasu, bo muszę swoją dobę odpowiednio rozszerzyć 🙂

RÓŻOWE WŁOSY

Ach, no i tak – ostatnio furorę robią przecież moje różowe włosy! Gdy powiedziałam mamie przez telefon, że mam teraz róż na głowie, zapytała tylko: “co ci się stało?”. Myślała, że to niechcący 🙂

13696917_1063230857080480_604574508_n

Różowe włosy chodziły za mną od trzeciej liceum. Od tamtego czasu też farbowałam sobie na wakacje końcówki na różowy kolor (najpierw bibułą, a później pianką), ale nigdy nie odważyłam się zafarbować całości. Teraz stwierdziłam jednak, że w sumie wszystko mi jedno – mam wakacje, to tylko włosy, a jak mi się nie spodoba, to je zmyję. I tak zrobiłam.

Wiele osób pytało, czym farbowałam – Schwarzkopf, LIVE Ultra Brights, krem koloryzujący, 0-93 Shocking Pink.

Wyhaczyłam ją w Rossmanie w cenie około 20 złotych. W sklepie widziałam jeszcze niebieski, fioletowy i wściekły czerwony. Za pomocą tej farby można zrobić kilka rzeczy – albo mega jaskrawy róż na głowie (używając całej farby), albo pastelowy róż, jak mam ja (używając bardzo małej ilości farby, rozmieszanej z odżywką), albo końcówki bądź pasemka.

13730601_920163871443962_689276202_o

Więc zrobiłam sobie pastel. Robi się go banalnie: na wilgotne włosy nakładamy mix tej różowej pasto-farby i odżywki (wg instrukcji farby ma być wielkości ziarna grochu, ale ja musiałam nałożyć jakieś 1,5-2 łyżki, bo mam za dużo włosów na głowie :D).

Kolorowe włosy mają dużo zalet, ale mają też sporo wad – zauważyłam to już wtedy, kiedy nosiłam różowe końcówki. Z jednej strony świetnie wyglądają na zdjęciach i w niektórych strojach, z drugiej, kiedy zakładasz sukienkę, coś eleganckiego albo ubranie, które nie pasuje kolorem do włosów, to jest kiepsko. Nie mówiąc już o tym, że w takich włosach najlepiej się wygląda z pełnym makijażem. Tak wygląda naprawdę instagramowe życie albo laski z weheartit. Trzeba mieć tego świadomość.

Piszę do Was już z blond włosami. Pewnie farba utrzymałaby się dłużej (myślę, że tak do 10 myć co najmniej), ale na See Bloggers chciałam jechać z moimi włosami – mimo wszystko czuję się w nich lepiej. Jak wrócę znad morza, to może znów sobie zrobię pastele na głowie 🙂 Farba mi została.

JAK ZMYĆ RÓŻOWY Z GŁOWY?

Z kolorem poradziłam sobie prosto. Najpierw umyłam trzy razy głowę szamponem przeciwłupieżowym (przeczytałam na blogach włosomaniaczek, że pomaga ściągnąć kolor), a następnie zrobiłam maseczkę z wyciśniętej cytryny, rozgniecionych tabletek witaminy C (cały jeden plasterek) i odżywki do włosów. Trzymałam to na głowie przez godzinę, a jak zmyłam, koloru już prawie nie było. Wczoraj miałam jeszcze perłowo-różowy blond, dzisiaj po umyciu głowy mam już swoje włosy.

I chyba to w tych kolorowych farbach jest właśnie fajne! Chcesz mieć – masz, nie chcesz-  zmywasz i tyle.

CIEKAWE LINKI

FILM

Ze wstydem to polecam, bo… wiem, że prawdopodobnie wszyscy ten film już oglądali, oprócz mnie. Na szczęście Patryk tak jak i ja miał dzieciństwo ubogie w wieczorne siedzenie przed telewizorem, więc teraz możemy razem nadrabiać nasze filmowe zaległości. Mamy taki projekt, że w każdy weekend chcemy nadrobić jednego klasyka. 🙂

„Skazani na Shawshank”:

MUZYKA

Nic nie muszę dodawać.

Miłego weekendu!