To ty uważasz, że jesteś gorszy

Kiedy z każdej strony bombardują cię jasne zdjęcia z idealnie przygotowanym śniadaniem, kiedy zanim otworzysz oko, już widzisz na instagramie, że pięć osób w czasie, kiedy ty spałeś, pociło się na siłowni, kiedy ciągle przesuwasz palcem do kolejnych fotek i widzisz pięknie urządzone pokoje i chude, opalone nogi, trudno sobie nie pomyśleć, że może jesteś trochę do dupy i chyba musisz się bardziej postarać.
Tyle, że wcale tak nie jest.

Nie umiem zrobić prostej kreski na powiekach. Nie potrafię. Oglądałam tutoriale, przeglądałam instrukcje, siedziałam godzinami przed lustrem z oczami tak wymęczonymi, że jedno mi łzawiło, a drugie miało zeza, a i tak zawsze na jednej powiece kreska wygląda tak, a na drugiej zupełnie inaczej.

Nie umiem też zrobić sobie innej fryzury, niż kitka. W sensie, czekajcie, błąd: umiem. Umiem zrobić dwie fryzury. Kitkę z grzywką i kitkę bez grzywki. To już chyba coś, prawda? Byłoby dużo łatwiej, gdyby mój kot nie podpierdzielał mi gumek do włosów z każdego miejsca, gdzie tylko je zostawię, ale trzeba sobie w życiu radzić.

Ale warkocz, dobierany, jakiś kok na środku głowy? Błagam was. Nie potrafię nawet zrobić porządnego czegoś na środku głowy, ananasa, czy jak to się tam nazywa. Jestem upośledzona pod tym względem i ile tutoriali bym nie oglądała, jak długo nie słuchałabym różnych koleżanek – włosowych artystek, to i tak jedyne, co mi wyjdzie, to kitka. Pogodziłam się z tym, że dopóki ktoś mi czegoś na głowie nie zrobi, to albo będę miała moją standardową szopę, albo kitkę. Da się z tym żyć.

Daleko mi do super modnej dziewczyny, kupuję sobie dużo ciuchów, a potem i tak łażę w tym samym. Mama się za to na mnie denerwuje i ciągle mówi, że skaranie boskie, ile można w jednej koszulce chodzić. Powiem wam, ile – długo. 

Jestem też blada jak dupa, chociaż nie wiem akurat, dlaczego mówi się, że jak dupa? Bo się jej nie wystawia na słońce? Znam takich, co nie mają z tym problemu. W każdym razie, jeśli już się opalam, to na czerwono, jak rak a i tak zajmuje mi to sto lat. Do solarium nie pójdę, bo się zatrzasnę i umrę. A kremy brązujące na mnie nigdy nie wysychają i potem nie tylko ja jestem opalona, ale też cały świat wokół mnie.

I czasami kiedy tak przeglądam internet i widzę te dobierane warkocze, idealnie pomalowane paznokcie (wspominałam, że moje odpryskują po 2 godzinach od malowania?), opalone ciała, posprzątane, nowiutkie pokoje i makijaże, które robią cuda na twarzy, to… to czasami sobie właśnie myślę, że daleko mi do tego wszystkiego. Wiecie, to takie uczucie jak wtedy, kiedy umawiacie się z koleżanką i przychodzicie w leginsach i bluzce z Beatlesami, a ona ma na sobie szpilki, obcisłą sukienkę, czerwone usta i pachnie jak jakieś drogie perfumy. To właśnie coś w tym stylu.

Że taka jestem, trochę gorsza.Kiedy z każdej strony bombardowany jesteś zdjęciami „dziewczyn z sąsiedztwa”, które wyglądają zawsze tak, jakby dopiero co miały sesję u makijażystki, fryzjerki i kosmetyczki, kiedy wszystkie śniadania innych ludzi wyglądają tak, jakby zrobił im je Gordon Ramsay, kiedy ich pokoje z jakiegoś powodu wyglądają jak wnętrze Ikei, to można sobie pomyśleć – co jest ze mną nie tak i dlaczego ja nie wyglądam w ten sposób, chociaż się staram?

Tyle, że to nie jest odpowiednie myślenie.
Nie zrozumcie mnie źle: idealne zdjęcia są super. Perfekcyjne wnętrza, przepięknie prowadzone instagramy, bardzo ładne dziewczyny – to nie w nich leży problem. Tu nie chodzi o to, żeby teraz wszyscy wrzucali brzydkie foty, żeby ktoś mógł poczuć się lepiej. To my musimy inaczej patrzeć na te perfekcyjne obrazki.

Niech one będą źródłem inspiracji. Może trochę motywacją. Ale na pewno nie powinny służyć do porównywania się, bo porównywanie się samo z siebie jest głupie. Głównie dlatego, że nie można się dobrze porównać do osoby, która nie jest tobą.Może nie umiem kreski na powiece, ani warkocza dobieranego. Może lubię chodzić ciągle w tym samym typie koszulek z napisami. Ale potrafię coś innego. I Ty też.

Nie jesteś do dupy, bo nie jesteś taki perfekcyjny i idealny jak ludzie z internetu. Jesteś sobą. I to jest super. Możesz być w byciu sobą perfekcyjny, ale nie próbuj być perfekcyjny próbując żyć życiem kogoś innego i wyglądać jak ktoś inny, bo to nigdy nie wyjdzie. Nikt nie lubi ludzi, którzy kopiują. A oryginał zawsze jest najlepszy.

Może nie masz opalonych, szczupłych nóg. Ja też nie. Ale mam w sobie dużo uśmiechu i to bardzo lubię. Czy ta dziewczyna ze szczupłymi, opalonymi nogami też ma? Tego nie wiem, ale wiem na pewno, że nigdy nie będzie lepszą Martą ode mnie, bo ja jestem najlepszą możliwą Martą, jaką mogę być, a przynajmniej się staram. Ja natomiast nigdy nie będę miała takich ładnych, opalonych nóg jak ona, chyba, że zabawię się we Frankensteina, ale wolałabym nie. I też dobrze. Jej nogi inspirują mnie do tego, żeby poczytać coś na temat tego, jak się dobrze opalić, ale nie powinny mnie dołować w żadnym stopniu. Bo nie o to w tym chodzi.

 

Czas wreszcie zrozumieć, że to nie inni ludzie czynią nas tymi gorszymi. To nie ta dziewczyna ze zdjęcia sprawia, że czujesz się źle.
To Ty. 

I chyba to trzeba zmienić, prawda? 🙂