Czy tego chcecie, czy nie, dobra organizacja czasu jest czymś cudownym. Z jednej strony pozwala upchnąć wam w dobie tak wiele zadań, że wasz harmonogram wygląda jak gruba serdelka, z drugiej strony umożliwia wreszcie znalezienie chwili dla siebie i ogarnięcie swojego życia. Jak jednak się organizować, żeby było najlepiej? Poznajcie 5 moich ulubionych (a przynajmniej ostatnio lubianych) narzędzi do organizacji czasu.

Gdyby nie organizacja czasu, stałyby się dwie rzeczy.
a) byłabym leniwą kluską, której się nic nie chce (bo nawet nie stawia sobie żadnego celu);
b) obowiązki pochłonęłyby mnie tak, że nie miałabym ani tego bloga, ani życia prywatnego, ani chwili na zrobienie sobie herbaty albo zaczepienia Nitki stopą.

Na szczęście jednak na dość wczesnym etapie, bo gdzieś w liceum, odkryłam, że dobra organizacja czasu to skarb, którego nie można tracić. Oczywiście co chwila uczę się czegoś nowego, a z powodu tego, że moje życie ciągle się zmienia i wszystko wygląda inaczej, muszę też dość często zmieniać moje sposoby organizacji i narzędzia, których używam.

Dzisiaj pokażę wam pięć darmowych narzędzi/aplikacji/no wiecie, rzeczy – które sprawiają, że jeszcze nie siedzę na środku pokoju i nie płaczę, że mam za dużo na głowie/że nic mi się nie chce i na nic nie mam czasu 🙂

Zaczynamy?

TIMENEYE

To narzędzie, które odkrył Patryk dwa tygodnie temu i to jemu należą się brawa. Chodzi o to, że możemy w nim tworzyć projekty/zadania którymi się zajmujemy (albo w ogóle wszystko, czym się zajmujemy) i odliczać, ile nad daną rzeczą siedzimy. Zobaczycie, że dwa dni poużywacie Timeneye i przekonacie się, że tracicie mnóstwo czasu na pierdoły, a w rzeczywistości jakaś rzecz wcale nie zajmuje wam 3 godzin, tylko pół godziny, a reszta to czytanie portali o głupotach i siedzenie na facebooku.

organizacja czasu
Tutaj pierwszy tydzień korzystania z apki – jeszcze nie wpisywałam wszystkiego

NIC mnie ostatnio tak nie zmotywowało jak ta apka. Śledzi po prostu szczerze to, nad czym ile siedzimy i naprawdę potrafi sprawić, że człowiek przejrzy na oczy i zobaczy, że jego „brak czasu” to tak naprawdę rozwlekanie zadań jak starych gaci.

Jedyną wadą jest to, że na samym początku człowiek zapomina… jej włączyć! Wiadomo, nikt nie jest przyzwyczajony, żeby przy każdym zadaniu włączać start, a gdy tylko zrobimy sobie przerwę – pauzę. Ja jednak po dwóch dniach już złapałam nawyk, Patryk też. Jako że obydwoje pracujemy razem w domu, bardzo nam się przydało – było jak kubeł zimnej wody na głowę, bo okazało się, że niektóre projekty możemy robić sto razy szybciej, tylko po prostu nie skupiamy się wystarczająco.

Dostępna w wersji online + na telefon.

TRELLO

Trello to mój sprzęt do sprzątania myśli. Wypisuję tam wszystkie zadania w odpowiednich listach i dzięki temu nie muszę myśleć o tym, co mam do zrobienia w tym tygodniu. Każda tablica (czyli właśnie taka lista) pozwala na stworzenie pozycji, które z kolei można zamienić w listę do odhaczenia, notkę z obrazkiem i tak dalej.

trello1

Ja trello używam bardzo prosto: na jednej tablicy mam zapisanych wszystkich aktualnych klientów w pracy. W drugiej tablicy wrzucam tych, których koniecznie trzeba obsłużyć w tym tygodniu. Inna tablica to pilnowanie przelewów (uwierzcie mi, mnóstwo ludzi się z tym spóźnia – straszne to jest), kolejna to plany i zadania na przyszłość i tak dalej. Mam też osobny folder z przepisami do wypróbowania, książkami do przeczytania, filmami do obejrzenia i tak dalej.

Tablice można mieć też wspólne – dzielić je ze znajomymi. To świetna sprawa, jeżeli z kimś współpracujemy, albo robimy jakiś projekt.

trello2

Trello to świetna sprawa, trzeba tylko poświęcić na to z godzinkę, żeby zorientować się, gdzie co jest i jak to obsłużyć.

Też dostępne online i na telefon.

GOOGLE KALENDARZ & GOOGLE GOALS

Wiadomo, najpopularniejszy kalendarz i moim zdaniem – najlepszy. Mam wersję na telefon i komputer. W kalendarzu mam zapisany mój plan lekcji, a także spotkania, wizyty i daty. Kiedy bukuję hotel, Google sam mi robi powiadomienie w kalendarzu od kiedy do kiedy trwa moja wizyta.

kalendarz

 

Warto wspomnieć, że Google Kalendarz ma opcję współdzielenia kalendarza – jeżeli macie grupę znajomych i udostępnicie im podgląd swojego kalendarza, albo przynajmniej informacje, kiedy macie zajęty termin, a kiedy wolny, łatwiej coś razem dogadać.

Ostatnio pojawiła się też nowa opcja – Google Goals. Polega na tym, że piszemy, jaki mamy cel (np. bieganie 3 razy w tygodniu), a Google Kalendarz sam nam szuka terminu, w którym możemy to zrobić i zapisuje go w kalendarzu. To świetna opcja dla tych, którzy ciągle mówią, że nie mają czasu, a chcą zacząć robić coś nowego.

ZWYKŁY KALENDARZ

Mimo Kalendarza Google, dalej potrzebuję papierowej wersji. W niej zapisuję daty, ale także listę rzeczy do zrobienia na dany dzień, ważne sprawy, o których nie mogę zapomnieć i tak dalej. Dodatkowo przy każdym tygodniu przyklejam dużą samoprzylepną karteczkę, na której piszę główne zadania, które mam zrobić w pracy w tym tygodniu – bardzo pomaga podsumować to, ile zrobiliśmy w ciągu tych siedmiu dni!

12965714_1744738479104858_1104671644_n

Papierową wersję zabieram prawie wszędzie. Kiedyś kierowałam się głównie wyglądem kalendarza i kupowałam kalendarze z serii Simon’s cat, ale one są grube i nieporęczne. Nie podobają mi się też mini-kalendarze. Stanęło wiec na takim, który ma format notatnika, nie jest ciężki, nie jest też gruby, ale jest na tyle duży,że wszystko jest czytelne, a miejsca na jeden dzień jest bardzo dużo. I o to chodziło 🙂

POMOTODO

A to wtyczka, której nie używam regularnie. Bo czasami po prostu o niej zapominam. Nie zmienia to jednak faktu, że jest bardzo przydatna i jeśli już sobie przypomnę o jej istnieniu, to mam bardzo produktywny dzień.

pomotodo

Pomotodo to wtyczka do przeglądarki Chrome działająca na zasadach techniki Pomodoro (mówiącej o tym, żeby pracować 25 minut, potem robić 5 minut przerwy i znów pracować 25 minut – poprawia produktywność). Odpalam Pomotodo, które w tle liczy mi czas. Po upływie 25 minut dzwoni budzik, a Pomotodo zaczyna odliczać 5 minut przerwy.

Na początku byłam bardzo sceptyczna, ale u mnie to naprawdę działa, mimo mojej podejrzliwości 🙂 W jakiś sposób zawsze staram się wyrobić w te 25 minut i dzięki temu skupiam się tylko i wyłącznie na zadaniu, nie robiąc niczego innego. Super sprawa!

ORGANIZACJA CZASU

To jest pięć moich podstawowych narzędzi do organizacji czasu 🙂 Ponieważ mam od jakiegoś czasu w życiu moment, że nie do końca wiem, co dalej i co chcę robić, bo chcę robić wszystko (i przez to zadań mam niesamowicie dużo), to naprawdę te narzędzia i tak uratowały mi tyłek przed utonięciem pod ciężarem obowiązków. Polecam z czystym sercem!

A może Wy macie jeszcze jakieś fajne apki do organizacji czasu?

Zapraszam Was na FACEBOOK i INSTAGRAM.

  • Google goals?! Nie miałem pojęcia o tej opcji, a brzmi ciekawie… Dzięki! 🙂
    Ja polecam jeszcze stronę e.ggtimer.com Możemy na niej włączyć odliczanie np. 45min przeznaczonych na pracę nad danym projektem dzięki czemu nie rozjedzie się to do 1godz 45 min. 😉 Strona umożliwia również opcje pomodoro.
    Dawid

  • Marta W.

    Niby lubię porządek, ale chaos uwielbiam. wtedy wiem co gdzie jest. Tak trochę niezgodnie z prawem, ale ważne, że działa

  • Przydatne rzeczy. Skorzystam, dzięki! 🙂

  • Mukika

    Bardzo dużo ciekawych narzędzi, zastanawiam się jak Ty się w tym nie gubisz 🙂 Ja mam tylko papierowy kalendarz, właściwie to zeszyt w którym sama rozpisuję sobie zadania i plan na tydzień. Żaden kupiony kalendarz mi nie odpowiadał na 100%, a nie lubię korzystać z aplikacji na komputer/telefon 🙂

  • Niestety nie potrafię przekonać się do tych wszystkich aplikacji, przez długi czas (i w sumie nadal) nie potrafię się przekonać do zwykłego kalendarza, już jest lepiej, ale i tak zapisuję tam tylko najważniejsze rzeczy :/

  • ja bardzo lubię trello i mój tradycyjny kalendarz – planner (no może nie tak tradycyjny bo robię go sama, w formie bullet journal) 🙂 ta apka timeneye zaciekawiła mnie ogromnie! 🙂

  • Ja do organizacji potrzebuje kalendarza i aplikacji Evernote Touch. Po prostu piszę listę rzeczy do zrobienia i je robię 🙂

  • Ewa

    Pewnie twój chłopak zna to timeneye od Kłosińskiego 😀 . Akurat sama czegoś szukałam i zaczęłam używać toggl.com a na drugi dzień Kłosiński napisał o tracktime i przy nim już zostałam :).

  • randkiswatki

    Ja uwielbiam zwykły tradycyjny kalendarz…Pozdrawiam

  • Wszyscy chwalą Trello, a ja jakoś nie mogę się do niego przekonać. Już kilka razy go instalowałam i po dwóch dniach o nim zapominam. Może do mojego trybu życia po prostu nie pasuje. Zdecydowanie wolę mój zwykły papierowy zeszyt i kalendarz 😉 Zaciekawiła mnie natomiast aplikacja Timeneye i będę testować 😉 Kiedyś używałam Rescue Time (to chyba coś podobnego), ale często źle kwalifikował moją aktywność i zwalniał mocno komputer.

  • Mój tradycyjny kalendarz rządzi 😀 Bez niego nie istnieję 🙂

    • Taka-a-nie-inna

      u mnie tak samo 🙂 tam jest wszystko i nie wyobrażam sobie, że mogłabym bez niego funkcjonować jeśli chodzi o wszelkie terminy

  • Kinga Wolsza

    Świetny blog 🙂 zapraszam do mnie http://kingawolsza.blogspot.com/

  • Tak samo jak Pomotodo działa Brain Focus na androida, to z kolei moje ostatnie odkrycie. Możesz dowolnie ustawić sobie czas pracy i czas przerwy a także dłuższą przerwę, która uruchomi się po określonej przez Ciebie ilości cykli 😉 jest mega prosta, żadnych upiększaczy, przez co jest wygodna 🙂 polecam sprawdzić!

  • dużo różnych systemów 🙂 ale dobre podsumowanie. Ja jaram się nozbe, całkowicie mi starcza. A do rejsetracji czasu pracy korzystam z SaveMyTime albo RescueMyTime – obie działają trochę bardziej automatycznie (ta pierwsza działa w otwartej becie – szczegóły u mnie)
    Jeśli chodzi o nieregulane przelewy – to problem całej gospodarki. Polecam Ci wystąpienie Michała Szafrańskiego podczas BlogConferencePoznań – zapowiadał, że rozprawi się z nierzetelnymi blogerami i nierzetelnymi agencjami.