Niektórzy uważają, że tylko stare, pomarszczone staruszki, oglądające dniami i nocami nowe odcinki M jak miłość, jedzące pachnące cukierki z eukaliptusa i monitorujące całe osiedle ze swojego okna, mogą wypowiadać się tego, czego nauczyło ich życie i na prawo i lewo sprzedawać swoje mądrości. Ja jednak myślę, że człowiek uczy się całe życie, a jeśli tak – to każdego roku uczy się czegoś nowego albo odkrywa Amerykę, którą każdy już znał, oprócz niego samego. I nie ma nic w tym złego.
Czasami myślę, że od mojego I roku na studiach minęły jakieś lata świetlne. Wszystko się poprzewracało do góry nogami, pozmieniało, zamieszało i jeszcze raz poprzewracało. Tak, jakby ktoś zapakował moje życie w butelkę i potrząsał nią z wściekłością, bo mu coś zrobiła. Na przykład nie chciała się otworzyć.
Kiedyś miałam wrażenie, że nie powinnam się wypowiadać, bo jestem młoda i głupia. A teraz tak sobie myślę, że nawet będąc młodym możesz się czegoś nauczyć i przekazać to dalej, bo przecież każdego dnia uczysz się czegoś nowego.
Ja uczę się o życiu każdego dnia – to fakt. Ale jest kilka prawd, które leżały gdzieś obok mnie i niby je widziałam, ale jednak przechodziłam obok i w ogóle nie zwracałam na nie uwagi. A teraz sobie myślę, że to są jednak rzeczy, do których rzeczywiście trzeba dojść. Samemu. I czasami muszą zapiec na skórze, zanim zauważysz, jak wyglądają.
Oto 4 rzeczy, których w ostatnim czasie nauczyło mnie życie.
LUDZIE TRAKTUJĄ CIĘ TAK, JAK TY NA TO POZWALASZ
Czasami myślę, że nauczyłam się tego za późno i za dużo razy pozwalałam komuś wejść sobie na głowę – ale może tak miało być. Myślę, że to jedna z najważniejszych prawd, jakie możesz wiedzieć o życiu – tak cię traktują, jak ty na to pozwolisz.
Jeżeli przyzwyczaisz ludzi, że mogą ci wchodzić na głowę, źle traktować i nie szanować – oni dokładnie będą to robić. Z jakiegoś powodu ciągle sprawdzamy, gdzie stawia granicę druga osoba i jeśli tylko postawi ją zbyt daleko, wykorzystujemy ją na tyle, na ile tylko możemy.

Nikt nie zasługuje na to, żeby go traktować gorzej. Dlatego zawsze powinieneś o tym pamiętać – szanuj się, to ciebie będą szanować. Głośno mów, że coś ci nie pasuje. Oburzaj się, kiedy ktoś cię urazi i daj mu to do zrozumienia. Tylko tak jesteś w stanie ustawić taką granicę, która spowoduje, że ludzie będą cię szanować tak, jak ty tego chcesz.
Niestety, powiedzenie daj palec, a weźmie całą rękę jest prawdziwe. Dlatego zawsze należy kontrolować to, ile dajesz.
Bo inaczej zjedzą cię do ostatniego okruszka.
PRZYJACIEL, KTÓRY NIE ZAZDROŚCI – TO SKARB
I należy się go trzymać rękami i nogami. Nie wiem, czy ja miałam takiego pecha do ludzi, czy po prostu więcej jest tych zazdroszczących czy też nie umiejących dobrze życzyć – teraz wiem, żeby doceniać osoby, które ci kibicują i wynosić je ponad wszystko, bo to skarby nie z tej ziemi.
Przyjaciel, który nie zazdrości i nie czuje powodu, by to robić, jest najlepszym możliwym wsparciem. Doradzi najlepiej, jak potrafi, będzie wspierał w trudnych momentach, wyśle smsa przed ciężkim sprawdzianem życiowym. Oczywiście, należy pamiętać, że to transakcja wiązana: on wspiera ciebie, ty powinieneś wspierać go.
Od jakiegoś czasu otaczam się osobami, które naprawdę trzymają za mnie mocno kciuki i to naprawdę dodaje skrzydeł.
ZWIĄZEK NIE JEST SILNY WTEDY, KIEDY JEST DOBRZE; ZWIĄZEK JEST SILNY, JEŚLI PRZETRWAŁ PROBLEM
Łatwo jest żyć razem, kiedy nie ma żadnego problemu. Kiedy kasa się zgadza, w pracy dobrze, żadna trzecia osoba nie ingeruje w wasze życie i kiedy wszystko jest jak z bajki. Mam czasami wrażenie, że każdy – nawet losowo dobrane osoby – potrafią tak żyć w zgodzie i względnej harmonii. Mówiąc wprost: nie jest trudne utrzymanie związku, jeśli nie ma żadnych życiowych problemów.
Natomiast jeśli problem się pojawia – i nie jest to pierdoła, tylko jakiś poważny kłopot – a mimo tego trzymacie się razem, to to jest, moim zdaniem, silny, dobry związek. Nawet zwyczajny życiowy problem może rozwalić najlepiej dogadującą się parę; jeśli to przetrwa i nie ma żadnej rysy, to można mówić o sukcesie. Serio.
NIC CI SIĘ NIE NALEŻY
Czyli to, o czym często piszę – postawa roszczeniowa prowadzi nigdzie. Im szybciej przestaniesz wymagać czegokolwiek od kogokolwiek i zaczniesz próbować żyć na własną rękę/we własny sposób, tym lepiej dla ciebie.
Mam wrażenie, że pieścimy się ze sobą, wydaje się nam, że wszystko (albo prawie wszystko) nam się należy, wymagamy od rodziców, szkoły, instytucji, rządu czegoś, samemu nie dając nic. Im sprawniej pozbawisz się złudzeń o swoim należymisię i zaczniesz rozumieć, że od ciebie zależy, jak wygląda twoje życie, tym łatwiej ci będzie i tym szybciej twoje życie rzeczywiście będzie wyglądać tak, jak chcesz, żeby wyglądało.
Lubimy zwalać winę na innych, oczekiwać czegoś, wymagać – po co? Nie lepiej próbować na własną rękę, a jeśli nie idzie, szukać innego sposobu? Kompletnie nie rozumiem osób, które potrafią tylko marudzić na swoje życie, rząd, rodaków, rodziców, zamiast ruszyć tyłek i wziąć się za siebie. Ja wiem, że nasza sytuacja – polityczna, społeczna, jakakolwiek – nie jest idealna, ale gdybym spędzała dnie zrzędząc na wszystko, zamiast coś robić, to ciągle stałabym w tym samym miejscu. Po co? No właśnie.
I to chyba wszystko: na razie. Bo każdy dzień przynosi jakąś nową lekcję, której lubię posłuchać.
A może wy macie jakieś rzeczy, których ostatnio nauczyło was życie?
Wasze komentarze często są ciekawsze od samego wpisu, więc uwielbiam, kiedy się dzielicie swoimi spostrzeżeniami. Wtedy czuję, że nie jestem tu sama, tylko budujemy to miejsce razem. 🙂
A śpiochom przypominam, że tylko DO JUTRA trwa konkurs z Tymbarkiem! Można wziąć udział przez komentarz, zdjęcie na instagramie czy wysłanie w komentarzu na blogu pracy/zdjęcia. Więcej o konkursie TUTAJ.



Tak, Marto, podejście ludzi do nas to w dużej mierze lustrzane obicie tego, jak sami siebie postrzegamy. Nikt nam nie da szacunku, jeśli sami nie zapracujemy na niego – prawda. Ale z drugiej strony musimy się szanować, by inni to oddali. Pozdrawiam, chętnie tu zajrzę.
“Czasami myślę, że od mojego I roku na studiach minęły jakieś lata świetlne. Wszystko się poprzewracało do góry nogami, pozmieniało, zamieszało i jeszcze raz poprzewracało.” – Jako że jestem na pierwszym roku, to zdanie dało mi nadzieję, że może jednak coś się jeszcze zmieni w moim życiu 🙂
Dziękuję Ci, że uświadomiłaś mi pewną rzecz-że ludzie traktują mnie tak, jak im na to pozwalam. Myślę, że już wcześniej o tym wiedziałam, ale zapominałam, że to takie ważne.
Zawsze byłam nieśmiała (wciąż jestem, ale już nie tak bardzo), a takiej osobie ciężko jest się upominać o swoje. Nigdy nie byłam źle traktowana, obrażana czy coś w tym stylu. Po prostu mam też w sobie mnóstwo empatii i takiej życzliwości, co w jakimś stopniu przeszkadza mi w walce o swoje i byciu asertywną. Czasami trudno mi jest komuś czegoś odmówić, bo od razu wiem, jak wtedy druga osoba będzie się czuć albo że straci do mnie sympatię. Nie wiem, czy rozumiesz, o co mi chodzi, bo być może to nie ma sensu.
Nie jest jednak tak, że daję się mocno wykorzystywać, chodzi o takie bardziej drobne sprawy.
Jedno wiem- to zdanie, takie konkretne i prawdziwe, że ludzie będą mnie traktować tak, jak na to pozwalam, będzie mi siedzieć teraz w głowie, a ja postaram, żeby nie uciekło i pomogło mi działać. Dziękuję!
Jak zawsze motywujący mnie post 🙂 Czytając ten post wyjaśniły się moje skomplikowane, zagmatwane myśli i ułożyły się w jeden ciąg działań by było lepiej. ”Ludzi traktują Cię tak, jak im na to pozwalasz” zdanie, które mówi mi by nie tyle co mieć odpowiednią granice do ludzi, ale i będąc sobą stawać się lepszą i bardziej odważną co może wiele zmienić i bardzo mi pomóc (tak jestem bardzo nieśmiała).
Marta jak zawsze rządzisz! Dziękuje ci! Jesteś wielka! <3
Doświadczenie uczy… że doświadczenie niczego nie uczy. A jak to mądrze kiedyś powiedział Pan Kominek: “w życiu dostajemy tyle na ile się godzimy”. Aby to osiągnąć trzeba mieć w sobie tyle odwagi by na wszystko móc odpowiedzieć “nie”.
Mnie życie nauczyło, że wszystko trzeba zrobić samemu. Można liczyć na cud ale pierwszy sposób gwarantuje dużo wyższą skuteczność w osiągnięciu celu 😉
No i fakt, warto się otaczać dobrymi ludźmi. A niezdrowe relacje szybko i bezlitośnie ucinać.
“ZWIĄZEK NIE JEST SILNY WTEDY, KIEDY JEST DOBRZE; ZWIĄZEK JEST SILNY, JEŚLI PRZETRWAŁ PROBLEM”
“Łatwo jest żyć razem, kiedy nie ma żadnego problemu. […] Mam czasami wrażenie, że każdy – nawet losowo dobrane osoby – potrafią tak żyć w zgodzie i względnej harmonii. ”
Oj, taaak! 1000% racji 🙂
Szczerze mówiąc, smutno mi się robi, kiedy ktoś ma wyrzuty sumienia z tego powodu, że zakończył kiepski związek, albo tęskni za nim, bo: “bo przecież mieliśmy tyle pięknych wspólnych chwil, a tylko momentami tak ostro się kłóciliśmy, że nie mogliśmy ze sobą wytrzymać…” Mi też się wydaje, że na takich zasadach (“jak jest dobrze, to jest dobrze, a jak źle, to kicha”) to może funkcjonować dowolnie losowo dobrana para, bez żadnego większego wysiłku i zaangażowania, i można mieć pierdyliard takich związków, lecz prawdziwą sztuką jest umieć być z tą drugą osobą nie tylko wtedy, kiedy jest dobrze, ale przede wszystkim wtedy, kiedy jest źle…
Tak jak przyjaciół poznaje się w biedzie, tak samo jest z partnerem, zapewne dlatego, że po prostu – trzeba zjeść beczkę soli z drugim człowiekiem, by go naprawdę dobrze poznać. No i nie jest taką prostą sprawą wspierać kogoś, kiedy sami jesteśmy w trudnej sytuacji (kiedy np. utrata pracy partnera, który był jedynym żywicielem rodziny, bezpośrednio nas dotyka finansowo, wówczas ciężko jest zamiast robić mu wyrzuty, jeszcze go wspierać, kiedy sami/e jesteśmy przybici/te) – dopiero w takich, naprawdę ciężkich sytuacjach, wyłazi siła lub słabość charakteru.
“Ani miłość kiedy jedno płacze, a drugie po nim skacze…” – jest taka piękna piosenka Happysadu, która też dobrze opisuje ten fenomen 🙂
Hej hej, zacny wpis. Jak zawsze. Tylko jedna mała uwaga, bo mam wrażenie, że nie było to celowe – lata świetlne to jednostka odległości, nie czasu! 😀
Tylko częściowo zgodzę się z tym postem, ale po kolei 🙂 tytułem wstępu – to prawda, każdy ma prawo wypowiadać się na temat życia, i strasznie wkurza mnie ton, jakim raczą mnie starsze osoby, gdy próbuję im przedstawić swoje racje, bo przecież “co ja mogę wiedzieć”. Mimo młodego wieku pewne rzeczy wiem i też zauważyłam kilka prawidłowości, które rządzą tym światem.
1. Co do traktowania na podstawie własnego zachowania – kiedyś byłam zakompleksioną i niepewną siebie osobą, ale o dziwo albo dobrze grałam i jakoś tych cech nie ukazywałam, albo trafiłam głównie na wyjątkowo wyrozumiałe osoby w otoczeniu. W każdym razie ludzie moich kompleksów nie widzieli, dostrzegali za to moją determinację w dążeniu do celu i o tym mi mówili. Miałam też oczywiście przypadki osób, które próbowały wykorzystać moją niską samoocenę, ale z tymi osobami już kontaktu nie mam.
2. Przyjaciel, który nie zazdrości – czasem nie wie się, czy przyjaciel nam zazdrości, bo może dobrze to ukrywać – wtedy my go mamy za przyjaciela, a tak być nie powinno. Fakt faktem, była w moim otoczeniu osoba, która wiecznie narzekała na swoje życie i gdy próbowałam pomóc tej osobie, pocieszyć (chociaż obiektywnie rzecz biorąc tej osobie się całkiem nieźle powodziło), to cały czas słyszałam, że ja mam lepiej, bo osiągam sukcesy. Tłumaczyłam cierpliwie, że te sukcesy okupione są ogromnym nakładem pracy i gdy nie jestem zadowolona z jakiejś sfery swojego życia, to zastanawiam się jak to zmienić, ale to było jak walenie grochem o ścianę. Teraz mam spokój 🙂
3. Związek nie jest silny, kiedy jest dobrze – tu się nie zgodzę. Z mojego doświadczenia wynika, że po prostu łatwiej jest kochać, gdy… dookoła jest trudniej. Oczywiście, jeżeli ta miłość jest szczera. W moim przypadku było kilka większych problemów, ale właśnie z tych problemów zawsze wychodziliśmy obronną ręką. Ciężej czasem było się odnaleźć w szarej codzienności i wśród błahych problemów, bo wtedy, gdy jest ok, człowiek podświadomie zaczyna wymyślać, co by tu jeszcze poprawić, czy tu na pewno jest wszystko w porządku i takie coś może doprowadzać do nieporozumień. Jedno wiem na pewno – mogę na nim polegać w każdej sytuacji 🙂
4. Nic mi się nie należy – ludzie powinni dostawać na ulicy ulotki z tym napisem i fragmentem tego tekstu, wraz z dopisanym zdaniem: ty jesteś odpowiedzialny za swoje własne życie. To by im się należało 😀 A tak już na serio – ludzie naprawdę powinni zdać sobie z tego sprawę, że na znakomitą większość mają wpływ (pomijam poważne wydarzenia losowe typu choroba, chociaż za powstawanie niektórych chorób też jesteśmy odpowiedzialni) i to od nich zależy najwięcej. Mam nadzieję, że ta sytuacja będzie się zmieniać i ludzie zamiast biadolić, wezmą się do roboty 🙂
Zgadzam się w 100 % 😉
“LUDZIE TRAKTUJĄ CIĘ TAK, JAK TY NA TO POZWALASZ”
Trzeba szanować siebie, żeby szanowali nas inni, a gdy ktoś traktuje nas źle – trzeba dać mu do zrozumienia, że się na to nie godzimy – nawet kosztem tego, że ta osoba nas znienawidzi.
“PRZYJACIEL, KTÓRY NIE ZAZDROŚCI – TO SKARB”
Przyjaciel to ktoś, komu można ufać tak jak sobie samemu, który wspiera, kiedy jest źle i cieszy się razem z nami kiedy jest dobrze – taki człowiek na dobre i na złe.
“ZWIĄZEK NIE JEST SILNY WTEDY, KIEDY JEST DOBRZE; ZWIĄZEK JEST SILNY, JEŚLI PRZETRWAŁ PROBLEM”
Bardzo dobrze kiedy w związku pojawi się jakiś poważny problem – chyba tylko wtedy naprawdę można poznać tą druga osobę. W trudnych sytuacjach poznaje się prawdziwą naturę człowieka.
“NIC CI SIĘ NIE NALEŻY” – trochę smutne, ale prawdziwe 😉
Pierwszego punktu nadal się uczę.. Choć potrafię już głośno mówić: nie, to mi się nie podoba i to jest mój mały sukcesik. Wiem też, że nie mogę być dla wszystkich, na każde zawołanie by wysłuchiwać czyichś problemów, bo to często obciąża psychicznie i człowiek i tak o tym myśli. Stop, tak być nie powinno. Mam szczęście mieć przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć :), nauczyłam się też, że więcej muszę coś robić, szukać alternatyw itd, bo to tylko uczy 🙂
Mnie również wydaje się, że mój świat przewrócił się do góry nogami od czasu rozpoczęcia studiów. Tak, jakby zaczynała je zupełnie inna osoba, osadzona w alternatywnym świecie. Patrząc wstecz myślę sobie, że nie ma chyba ani jednej rzeczy, której mogłabym żałować. Życie jest piękne 😀
Niezwykle trafione. Po raz kolejny się zupełnie podpisuję pod tym, co napisałaś. “Traktują Cię tak, jak na to pozwalasz”. Niestety, miałam podobną sytuację. Nie byłam asertywna i pozwalałam pomiatać sobą innym ludziom… Na szczęście to już przeszłość. Dzięki za tego posta! 🙂
http://rivnally.blogspot.com/
3 mega ważne elementy życia, pod którymi podpisuję się nogami i rękami!!! 🙂
a ja mam inaczej, wydaje mi się, że niedawno byłam w gimnazjum a potem sie budze… że minęło juz 10lat… 😀
Ale fakt, biorąc pod uwagę to jak wyglądało moje myslenie rok temu a jak wyglada teraz – przepasc 😉
Świetny tekst. To prawda co piszesz. Niektórzy ludzie zawsze Cię szanują, a niektórzy jak nie protestujesz wejdą na głowę… Też sobie już na to nie pozwalam. A też zgodzę się z twierdzeniem, że ludzie mają zakodowane “należymisię” za nic. Nic nie robią, ale się należy… Guzik prawda, nie wszystko się należy i nie wszystko można mieć. W obecnych czasach brakuje ludziom pokory.
Trzy razy tak! Przede wszystkim odnośnie punktu pierwszego! Ćwierćwiecze już za mną, powinnam już tę mądrość nad mądrościami posiąść, aczkolwiek ciężko Ci powiem, ciężko. Wieczne robienie z siebie ofiary, która zatańczy jak ktoś zagra już mi wyszło bokiem, dlatego potrzebuję zmiany myślenia. Ostatnimi czasy chłonę motywacyjne blogi, bo próbuję poukładać swoje życie poniekąd od nowa. Pogubiłam się i skupiam na przeszłości, której i tak nie zmienię. Pora zacząć od siebie – ćwiczyć mówienie ‘nie’.
Dzięki, robisz kawał dobrej roboty! 🙂
Znalazłam twojego bloga i mogę napisać, że jesteś niesamowitą osobą. Świetne rady. Ileż ja znam takich ludzi, który wszystko się należy. To jest takie irytujące, że gdy ty się starasz to oni mają to na wyciągnięcie ręki. Ty szukasz rozwiązania, upadasz, wstajesz, a oni powiedzą, że tak ma być i tak się dzieje. Tak jest przez całe życie, czy tylko przez moment? Pozdrawiam 🙂
Kiedy nie potrafię poradzić sobie z tym co przynosi los zaglądam do Twojego bloga. Piszesz świetne motywacyjne teksty, pomogłaś mi zrozumieć wiele rzeczy. 😀
Chciałabym opowiedzieć czego mnie nauczyło życie. Przede wszystkim : nie warto czekać aż coś się wydarzy, bo może to nigdy nie nadejść, czas wstać i samemu zadbać o dobro swoich interesów. Pewnie większość się już o tym przekonała, w mniej lub bardziej ważnej sytuacji. Ja także wiedziałam o tej ”właściwości naszego losu”, ale nie wykorzystywałam tego dopóki nie wydarzyło się coś, przez co każdy mój dzień wyglądał jak kara. Oczywiście w moich oczach był karą, inni nie zauważali żadnego problemu, bo nie mówiłam o swoich uczuciach ( to kolejny wątek który chciałabym poruszyć).
Swoją historię uproszczę najbardziej jak się da. Za pewne każdy z nas dostaje czasem od życia ”coś więcej”, jest wspaniale, endorfiny szaleją tak bardzo, że czujemy się jak na haju. Po prostu jesteśmy podejrzanie szczęśliwi. Ale ten stan nie trwa wiecznie. U mnie powodem jego przerwania było to, że musiałam podjąć pewną decyzję. Oczywiście sądząc,że ”należy mi się, więc po co mam brać ster w swoje ręce?” straciłam bardzo dużo. Bo przecież nikt nie będzie wiecznie za nami biegał. Nikt nie będzie się narzucał. Nikt nie będzie starał się żeby było lepiej, jeśli sami też nie wykażemy takiej chęci…
Kolejna sprawa to mówienie o uczuciach. Wytworzyło się w naszym społeczeństwie jakieś przekonanie o tym, żeby nie gadać nikomu o swoich problemach, bo nikogo to nie obchodzi, lub nikogo nie chcemy martwić. No niestety, ale bez wygadania się, wołania o pomoc, można popaść w na prawdę nieciekawy stan. Udowodniłam to sobie około pół roku temu, w momencie kiedy o mało co nie straciłam każdej bliskiej mi osoby, bo depresja przejęła kontrolę nad tym co mówię czy robię.
Życie nauczyło mnie też tego, że nie powinniśmy się wstydzić tego kim jesteśmy. Wielokrotnie odmawiałam sobie wyjść ze znajomymi, czy nawet rozmowy z kimś nowym ( dziwne prawda? 🙂 ) , przez to, że wstydziłam się swojego wyglądu, sposobu bycia… Przylepiano mi łatkę cichej i grzecznej przez wiele, wiele lat. Choć wewnątrz wszystko krzyczało, to ja i tak milczałam. Miałam dużo do powiedzenia, a zatrzymywałam to dla siebie, bo przecież ” a co jeśli ktoś mnie skrytykuje ?” było moją największą obawą. Pod koniec gimnazjum powiedziałam sobie ” dosyć, będę tym, kim czuję się w środku”. Wyrażałam swoje opinie, otworzyłam się na ludzi, okazało się, że wcale nie jestem jakimś alienem i rozmowa ze mną nie musi w 50% opierać się na przytakiwaniu z mojej strony 😀
Może nie jestem jakoś wybitnie śmiała, ale jedno wiem na pewno : kiedy nie zaczniemy zauważać swojej wartości, pokazywać tego co mamy w sobie najlepsze, to nikt tego nie zauważy, nikt przecież nie ma wglądu w naszą duszę.
Trochę się rozpisałam 😀
dorosle zycie cie czegos nauczyle majac 20 cos lat?? nic cie dziecko nienauczylo xD zycie cie dopiero nauczy po 30 jak nie 40… jak mozna tak pisac ze zycie mnie czegos nauczylo w wieku 20 cos lat… strasznie dziecinne ah te czasy sami blogerzy srogerzy i inne duperele mam nadzieje ze czlowiek bedzie madrzejszy tak jak ja i powie dosyc tak jak ja to zrobilem w ratuszu… a inni tylko pisza a nic z tym nierobia jak tutaj… jakby kazdy byl blogerem i uprawial sport to by nikt wam domow nie budowal, niesprzedawal rzeczy, nie czyscil ulic,i innych waznych rzeczy apropo sportu jak ktos ma z tego duze pieniadze typu lewandowski i inni celebryci jakich to mamy wielu w polsce jak nie najwiecej na swiecie patologia… to to jest klamstwo bo ten kto lubi nie robi tego dla pieniedzy tylko dla wlasnego ciala i wlasnej satysfakcji a nie pozowac w wywiadach i sie spowiadac mediom…. pozdrawiam nie dziwi mnie ze mlodzi chca wyjezdzac stad 0 przyszlosci nawet po maturze itp jak to byly prezydent powiedzial kraj pozyczek i to jest prawda… da sie zyc ale tylko na pozyczkach a w innych krajach w najgorszej pracy i bez pozyczek godne zycie …
“A może wy macie jakieś rzeczy, których ostatnio nauczyło was życie? “1. Odgrodziłam się od zawistnych i zazdrosnych ludzi. Bardzo mi przykro, że ich życie jest tak nudne, że muszą zajmować się moim. 2. Ludzie nie rozumieją tego, że ktoś realizuje swoje marzenia nie oglądając się na opinię innych. Takich ludzi nazywają egocentrykami albo jeszcze gorzej. Zostałam egocentrykiem, bo uważam, że żeby uszczęśliwić kogokolwiek, muszę najpierw sama uszczęśliwić siebie. 3. A niech mnie krytykują! – przecież to tylko słowa: tylko ja decyduję, czy słowa mogą mnie zranić czy nie. 4. Ludzie uważają, że jak ktoś wyjedzie zagranicę, to automatycznie wiedzie mu się lepiej w każdej dziedzinie życia. Wcale niczego za sobą nie zostawia ani nie poświęca, wcale nie tęskni, bo przecież miarą człowieczeństwa są pieniądze, nic więcej. Jak ma się kasę, to ma się wszystko. Nauka z tego taka: nie dyskutuję z takimi ludźmi, bo nie nawrócę ich i koniec.
Kurczę, tyle razy ile o coś nie zapytałam wujka Google I trafiłam na fajną, rzeczywiście dająca coś odpowiedź, tyle razy widzę Ciebie. Zupelnie trafiając z przypadku na Twoje artykuły. Jesteś wspaniała! :-*
Cześć, mam na imię Gosia, mam 12 lat, ale pomimo mojego młodego wieku, życie też mnie dużo nauczyło.
Ludzie, z powodu mojej uległości zaczęli mi wchodzić na głowę, wyśmiewać się ze mnie, i traktować mnie jak nie powiem co. Musiałam zawsze znosić ich humory, często się na mnie obrażali, humorzyli, a ja, biedna najdłużej na kogoś mogę się obrazić tylko na 2 minuty…… Ale i tak spróbowałam. Przyzwyczaiłam ich do wchodzenia mi na głowę, i traktowania jak ku**ę (z góry przepraszam za słownictwo : – ) ), to teraz postanowiłam pokazać, że mi też należy się szacunek. To trochę pomogło, ale nie do końca….. lecz już jest dużo lepiej, mają do mnie większy szacunek, muszę po prostu ich do tego przyzwyczaić.
Dziękuję za poradę Marto, życzę wszystkiego co dobre ( -: