Traktują cię tak, jak na to pozwalasz, czyli czego nauczyło mnie dorosłe życie

Niektórzy uważają, że tylko stare, pomarszczone staruszki, oglądające dniami i nocami nowe odcinki M jak miłość, jedzące pachnące cukierki z eukaliptusa i monitorujące całe osiedle ze swojego okna, mogą wypowiadać się tego, czego nauczyło ich życie i na prawo i lewo sprzedawać swoje mądrości. Ja jednak myślę, że człowiek uczy się całe życie, a jeśli tak – to każdego roku uczy się czegoś nowego albo odkrywa Amerykę, którą każdy już znał, oprócz niego samego. I nie ma nic w tym złego.

Czasami myślę, że od mojego I roku na studiach minęły jakieś lata świetlne. Wszystko się poprzewracało do góry nogami, pozmieniało, zamieszało i jeszcze raz poprzewracało. Tak, jakby ktoś zapakował moje życie w butelkę i potrząsał nią z wściekłością, bo mu coś zrobiła. Na przykład nie chciała się otworzyć.

Kiedyś miałam wrażenie, że nie powinnam się wypowiadać, bo jestem młoda i głupia. A teraz tak sobie myślę, że nawet będąc młodym możesz się czegoś nauczyć i przekazać to dalej, bo przecież każdego dnia uczysz się czegoś nowego.

Ja uczę się o życiu każdego dnia – to fakt. Ale jest kilka prawd, które leżały gdzieś obok mnie i niby je widziałam, ale jednak przechodziłam obok i w ogóle nie zwracałam na nie uwagi. A teraz sobie myślę, że to są jednak rzeczy, do których rzeczywiście trzeba dojść. Samemu. I czasami muszą zapiec na skórze, zanim zauważysz, jak wyglądają.

Oto 4 rzeczy, których w ostatnim czasie nauczyło mnie życie.

LUDZIE TRAKTUJĄ CIĘ TAK, JAK TY NA TO POZWALASZ

Czasami myślę, że nauczyłam się tego za późno i za dużo razy pozwalałam komuś wejść sobie na głowę – ale może tak miało być. Myślę, że to jedna z najważniejszych prawd, jakie możesz wiedzieć o życiu – tak cię traktują, jak ty na to pozwolisz.

Jeżeli przyzwyczaisz ludzi, że mogą ci wchodzić na głowę, źle traktować i nie szanować – oni dokładnie będą to robić. Z jakiegoś powodu ciągle sprawdzamy, gdzie stawia granicę druga osoba i jeśli tylko postawi ją zbyt daleko, wykorzystujemy ją na tyle, na ile tylko możemy.

Nikt nie zasługuje na to, żeby go traktować gorzej. Dlatego zawsze powinieneś o tym pamiętać – szanuj się, to ciebie będą szanować. Głośno mów, że coś ci nie pasuje. Oburzaj się, kiedy ktoś cię urazi i daj mu to do zrozumienia. Tylko tak jesteś w stanie ustawić taką granicę, która spowoduje, że ludzie będą cię szanować tak, jak ty tego chcesz.

Niestety,  powiedzenie daj palec, a weźmie całą rękę jest prawdziwe. Dlatego zawsze należy kontrolować to, ile dajesz.
Bo inaczej zjedzą cię do ostatniego okruszka.

PRZYJACIEL, KTÓRY NIE ZAZDROŚCI – TO SKARB

I należy się go trzymać rękami i nogami. Nie wiem, czy ja miałam takiego pecha do ludzi, czy po prostu więcej jest tych zazdroszczących czy też nie umiejących dobrze życzyć – teraz wiem, żeby doceniać osoby, które ci kibicują i wynosić je ponad wszystko, bo to skarby nie z tej ziemi.

Przyjaciel, który nie zazdrości i nie czuje powodu, by to robić, jest najlepszym możliwym wsparciem. Doradzi najlepiej, jak potrafi, będzie wspierał w trudnych momentach, wyśle smsa przed ciężkim sprawdzianem życiowym. Oczywiście, należy pamiętać, że to transakcja wiązana: on wspiera ciebie, ty powinieneś wspierać go.

Od jakiegoś czasu otaczam się osobami, które naprawdę trzymają za mnie mocno kciuki i to naprawdę dodaje skrzydeł.

ZWIĄZEK NIE JEST SILNY WTEDY, KIEDY JEST DOBRZE; ZWIĄZEK JEST SILNY, JEŚLI PRZETRWAŁ PROBLEM

Łatwo jest żyć razem, kiedy nie ma żadnego problemu. Kiedy kasa się zgadza, w pracy dobrze, żadna trzecia osoba nie ingeruje w wasze życie i kiedy wszystko jest jak z bajki. Mam czasami wrażenie, że każdy – nawet losowo dobrane osoby – potrafią tak żyć w zgodzie i względnej harmonii. Mówiąc wprost: nie jest trudne utrzymanie związku, jeśli nie ma żadnych życiowych problemów.

12445800_264171580586876_478640562_n

Natomiast jeśli problem się pojawia – i nie jest to pierdoła, tylko jakiś poważny kłopot – a mimo tego trzymacie się razem, to to jest, moim zdaniem, silny, dobry związek. Nawet zwyczajny życiowy problem może rozwalić najlepiej dogadującą się parę; jeśli to przetrwa i nie ma żadnej rysy, to można mówić o sukcesie. Serio.

NIC CI SIĘ NIE NALEŻY

Czyli to, o czym często piszę – postawa roszczeniowa prowadzi nigdzie. Im szybciej przestaniesz wymagać czegokolwiek od kogokolwiek i zaczniesz próbować żyć na własną rękę/we własny sposób, tym lepiej dla ciebie.

Mam wrażenie, że pieścimy się ze sobą, wydaje się nam, że wszystko (albo prawie wszystko) nam się należy, wymagamy od rodziców, szkoły, instytucji, rządu czegoś, samemu nie dając nic. Im sprawniej pozbawisz się złudzeń o swoim należymisię i zaczniesz rozumieć, że od ciebie zależy, jak wygląda twoje życie, tym łatwiej ci będzie i tym szybciej twoje życie rzeczywiście będzie wyglądać tak, jak chcesz, żeby wyglądało.

1

Lubimy zwalać winę na innych, oczekiwać czegoś, wymagać – po co? Nie lepiej próbować na własną rękę, a jeśli nie idzie, szukać innego sposobu? Kompletnie nie rozumiem osób, które potrafią tylko marudzić na swoje życie, rząd, rodaków, rodziców, zamiast ruszyć tyłek i wziąć się za siebie. Ja wiem, że nasza sytuacja – polityczna, społeczna, jakakolwiek – nie jest idealna, ale gdybym spędzała dnie zrzędząc na wszystko, zamiast coś robić, to ciągle stałabym w tym samym miejscu. Po co? No właśnie.

I to chyba wszystko: na razie. Bo każdy dzień przynosi jakąś nową lekcję, której lubię posłuchać.
A może wy macie jakieś rzeczy, których ostatnio nauczyło was życie?
Wasze komentarze często są ciekawsze od samego wpisu, więc uwielbiam, kiedy się dzielicie swoimi spostrzeżeniami. Wtedy czuję, że nie jestem tu sama, tylko budujemy to miejsce razem. 🙂

A śpiochom przypominam, że tylko DO JUTRA trwa konkurs z Tymbarkiem! Można wziąć udział przez komentarz, zdjęcie na instagramie czy wysłanie w komentarzu na blogu pracy/zdjęcia. Więcej o konkursie TUTAJ.