Piątek z Martą #43: jak pokochać swoje studia, zjeść elegancki obiad za 39 złotych i zepsuć telefon

Ten Piątek z Martą to niesamowite źródło informacji. Bo posłuchajcie: można się dowiedzieć, jak zjeść elegancki, wypasiony obiad za 39 złotych, jak w ciągu kilku sekund zepsuć telefon oraz co zrobić, żeby wasze studia zaczęły być fajne (spoiler: należy po prostu dobrze je wybrać).

CO SIĘ DZIAŁO U MARTY

Jest piątek. I nie wiecie, jak niesamowicie się z tego cieszę.

Ostatnie tygodnie były tak DUŻO LEPSZE od poprzednich, że nawet nie wiem, jak to opisać, żeby przekazać Wam mój entuzjazm, szczęście i takie pozytywne zmęczenie. Przeorganizowałam trochę rzeczy, zmodernizowałam mój system organizacji (który już się nie sprawdzał, bo był przystosowany do toku indywidualnego na dziennikarstwie i mniejszej liczby blogowych, jak i brandburgerowych rzeczy), postanowiłam sobie, że już się tak nie będę wszystkim przejmować i…

jest piątek, jestem zmęczona jak cholera, ale jednocześnie jestem wyluzowana, szczęśliwa i nie mam żadnej spiny. Cudownie!! 🙂

A więc… co się działo u Marty? Całkiem sporo.

TELEFON, KTÓRY NIE PRZEŻYŁ

Zacznijmy od tego, że w poniedziałek straciłam telefon, który miał jakieś dziewięć miesięcy. Szłam na zajęcia na AWFie, ktoś biegł po schodach, potrącił mnie, telefon wypadł mi z ręki i widziałam w zwolnionym tempie, jak na filmach, że upada i nic nie mogłam z tym zrobić. Jak go podniosłam, to już wiedziałam, że nie działa. Pęknięta szybka to nic, mogłabym z nią żyć, ale przestał działać dotyk.

IMG_9483cc

Byłam zła, wkurzona, ale jednocześnie pomyślałam, że to jakiś znak, bo już od jakiegoś czasu myślałam o zmianie telefonu. MyPhone Infinity miał być super wyborem, polski telefon, spoko, wszyscy chwalą. Może i tak. Może po prostu to nie jest telefon dla blogerki. 🙂 Robił średnie zdjęcia, snapchat nie działał, zaczął się zawieszać

zdjęcia, które robi mój nowy telefon <3
zdjęcia, które robi mój nowy telefon <3

Dla mnie telefon musi być także sprzętem do blogowania. Żyję tymi blogami, a musiałam czasami wyjmować lustrzankę, żeby zrobić zwykłe zdjęcie, a potem wstawić na instagram. Gdzie jest sens?

Więc kiedy zepsuł się, byłam zła, ale nie szczególnie smutna. Tego samego dnia pojechałam do galerii i wzięłam telefon na abonament (bo i tak o tym myślałam). 🙂 Od kilku dni mam Samsunga Galaxy S6 (bardzo wielu z Was mi go polecało, dzięki!) i jestem więcej, niż zadowolona, kocham ten telefon, robi świetne zdjęcia, chodzi jak strzała i w abonamencie mam niekończący się internet – czyli nie mogło być lepiej. 🙂

STUDIA NA AWF

Kilka osób pytało mnie na moim ASKu, jak tam studia. Powiem jedno: są świetne. Mimo tego, że zajmują mi trochę czasu i czasami naprawdę mam problem, bo nie wyrabiam się ze wszystkim, to… są po prostu świetne, no. Nie mam zapchajdziur (oprócz jednego przedmiotu), zajęcia są prowadzone przez dobrych wykładowców, i zarówno te praktyczne, jak i teoretyczne są dla mnie po pierwsze przyjemne, a po drugie – motywują do dalszej nauki i na pewno pogłębiają moją wiedzę. Takie studia, to ja rozumiem. Nie ma to nic wspólnego z tym, o czym pisałam w poście: Magister z PowerPointa, czyli dlaczego nie lubię swoich studiów.

I mimo tego, że miałam w tym tygodniu dwa sprawdziany, zaliczenie i jedno starcie z wykładowcą, dalej naprawdę lubię tą uczelnię.

RESTAURANT WEEK

20160408_130523
Stek z pieczonym awokado

Trwa Restaurant Week – festiwal, w trakcie którego płacicie 39 zł i idziecie na trzydaniowe „wydarzenie” do wybranej przez was restauracji. Myślę, że to fajna opcja dla tych, którzy chcieliby spróbować innej kuchni, ale się trochę boją lub odstrasza ich cena.

My dzisiaj byliśmy w La Folie we Wrocławiu i mam mieszane uczucia.

Z jednej strony jedzenie było bardzo dobre – lubię taką kuchnię, dobrze wiecie, bo wiele razy pisałam, że moją ulubioną restauracją jest Olszewskiego 128, która jest prowadzona przez zwyciężczynię Top Chefa. Podobają mi się nietypowe połączenia.

20160408_131747
Mus z palonej czekolady

Ale porcje w La Folie były naprawdę małe. W sensie: serio małe. Kilka razy byliśmy już w Olszewskiego i innych restauracjach tego typu i porcje był zdecydowanie większe. Nie wiem, czy to specjalny rozmiar na Restaurant Week, czy po prostu tak to podają… nie mówię o tym, żeby podawano porcję jak w barze mlecznym, ale też nie taką na dwa kęsy – no kaman.

12519553_218366338520762_2034221831_nWiadomo, że do takiego typu restauracji nie idzie się najeść, a dobrze zjeść – ale rozumiecie, o co mi chodzi. Trzy machnięcia widelcem – dosłownie – i po potrawie. Powtarzam: nie chodzi mi o to, żeby tam była wielka porcja, żeby się najeść i wyjść jak pączek. Wiem, na czym polegają takie restauracje, ale tutaj te wielkości dań były zdecydowanie na minus. Po prostu.

NITKA VS. MACIEK

W Wielkanoc Nitka miała się po raz pierwszy spotkać z Maciosławem, niestety to spotkanie nie wyszło im na dobre. Maciek bardzo chciał się zapoznać i był prawdziwym dżentelmenem, ale Nitka – tak, ta sama wredna Nitka – tak się bała, że była w stanie tylko schować się za mną i syczeć za każdym razem, kiedy ten próbował się do nas zbliżyć. No cóż. A liczyłam na kocią przyjaźń!

WAŻNE INFO

Ano właśnie, super ważna informacja. Mam snapchata. Snap: codzienniefit . Jest dużo Nitki, więc możecie mnie obserwować, czy co tam się robi. Odpowiadam też na prywatne snapy, tzn. jeśli są skierowane do mnie.

OSTATNIO NA BLOGU

BLOGI CZYTELNIKÓW

Jeżeli chcesz, żeby Twój blog się tutaj znalazł – wyślij mi maila na kontakt@martapisze.pl z adresem bloga, w tytule KONIECZNIE wpisz #PiątekzMartą. Opisz jednym zdaniem swój blog i napisz, dlaczego jest warty polecenia. Wiem, jak ciężko zdobyć pierwszych czytelników, więc bardzo chętnie polecę Wasze blogi.

  • Pretty Perfection – opis autorki: studiuję medycynę, prowadzę fitbloga, piszę o studiach, psychologii odchudzania, strachu przed życiem i realizacji swoich marzeń. Coś trenuję, mało gotuję, sporo się uczę i realizując swoje cele nie obawiam się nie przespać nocy, bo jak to praca – wszystko może dobrze zaprocentować 🙂
  • Pani od biologii – Piszę o uczeniu się i uczeniu innych, chcę pokazać ludziom że biologia jest super i można ją wykorzystywać w życiu. Interesuje mnie neuroedukacja, czyli nauczanie zgodnie z pracą naszego mózgu – i o tym piszę. Wiadomo, że każdy z nas jest inny, każdy ma inny sposób myślenia – szkoła tego, niestety nie uwzględnia, ale każdy z nas może, podczas nauki w domu. Wystarczy tylko trochę poznać siebie i możliwości 🙂
  • Monotonia szarej codzienności – Emocje bez emocji, anonimowość z imieniem, codzienność z nutką nowości, sens bez sensu. Wszystko w całkowitym ładzie, choć nie zawsze wszystko jest tak oczywiste, zrozumiałe i proste.
  • Psychologia fotografii – od autorki: prowadzę blog o psychologii fotografii. Do tej pory znalazły się posty o tym, dlaczego nie lubimy się na zdjęciach czy też jak z psychologicznego punktu widzenia wygląda „wojna” między użytkowników Canona i Nikona.

 Miłego weekendu!