Jeśli myślałeś, że styczeń jest od tego, żeby zmienić swoje życie, zacząć realizować postanowienia i robić to, co zawsze chciałeś robić – wydawało ci się. Wszyscy dobrze wiemy, że najwięcej energii mamy na wiosnę.
I właśnie dlatego powinieneś teraz zrobić kilka rzeczy, żeby ogarnąć swój bałagan.
Gwoli wyjaśnienia: tak, oczywiście, w styczniu też można zacząć realizować swoje cele i postanowienia, jednak spójrzmy prawdzie w oczy – połowa ludzi tego nie robi. Styczeń, luty, marzec – to czas, kiedy jeszcze jesteśmy jak otyłe niedźwiedzie w śnie zimowym i na pewno ostatnie, co chcemy robić, to działać. Na dworze zimno, w domu czeka grzaniec – komu by się chciało sprzątać, ogarniać swoje życie, układać swoje sprawy, skoro pogoda do tego nie zachęca?
Ale wreszcie pojawiły się ciepłe dni i nie wiem jak wy, ale ja poczułam, jakby ktoś mi włączył dodatkowe zasilanie. Wreszcie mniej się dołuję, nie przeraża mnie ogrom pracy, jestem bardzo entuzjastyczna i moja mama pyta, czy na pewno nie jem za dużo cukru, bo już dawno nie widziała mnie takiej pobudzonej (to niech przestanie robić takie dobre, wielkanocne ciasta!).
W te święta dużo czasu spędziłam na osobności, tak wyszło i dobrze mi to zrobiło. Miałam dużo czasu, żeby przemyśleć pewne rzeczy, postanowić kilka nowych, pomyśleć. Dużo zdziałał też u mnie projekt: ogarniam życie – poukładałam sobie wszystko jak dobre klocki Lego. Jak widzicie, na blogu nowy wygląd, jeszcze muszę go podrasować, ale ogólnie wraca też stały cykl pisania co dwa dni. Mam nadzieję, że kogoś to w ogóle jeszcze cieszy 🙂
Chciałabym bardzo, żebyście też poczuli wiosennego kopa, bo chyba nie ma nic lepszego, niż nadchodząca wiosna, rozpierająca energia i jednocześnie ogarnięte życie! 🙂 Przygotowałam dla Was kilka rzeczy, które warto zrobić właśnie wiosną, żeby sobie wszystko w głowie poukładać, posprzątać, ogarnąć i zorganizować. Po co? By żyło się lepiej, by projekty same wychodziły i by łatwiej było spełniać swoje cele.
To co, zaczynamy?
ZMINIMALIZUJ OBOWIĄZKI
Pierwszą rzeczą, na którą zwracał uwagę każdy mój znajomy było to, że mam za dużo rzeczy na głowie. Wiecie, jestem osobą, która zawsze mówi eee,dam radę i dowala sobie kolejny projekt.
Prawda jest taka, że połowa (no, albo może znaczna część) rzeczy, które robimy, to pierdoły, które marnują nasz czas i nerwy, a którymi nie warto się przejmować i nie warto ich robić.

Dlatego na wiosnę zrób sobie herbatę, usiądź z kartką i długopisem i wypisz wszystkie swoje obowiązki, zobowiązania, hobby, zajęcia – wszystko to, co robisz na co dzień. Na kolorowo zaznacz rzeczy, które nie sprawiają ci przyjemności, są stresujące, marnują twój czas. Zaznacz kółkiem te, których wcale nie musisz robić, ale robisz je w sumie nie wiadomo, dlaczego. Zastanów się, czy na pewno możesz je wykreślić i jeśli tak – zrób to. Obetnij swój dzień z rzeczy, które są stresujące, nie sprawiają ci przyjemności, nie są obowiązkowe i najprawdopodobniej robisz je z przyzwyczajenia, albo dlatego, że ktoś cię prosił, a ty nie jesteś asertywny.
Co więcej, na tej liście zaznacz też rzeczy – innym kolorem – przy których możesz poprosić kogoś o pomoc, ktoś może je zrobić za ciebie, albo możesz je zlecić.
Podam może na moim przykładzie:
- kiedyś pracowaliśmy z klientką, która była bardzo problemowa. Wiedziałam, że nic z tego nie będzie, a i tak marnowałam nasz czas, zgadzając się na kolejne poprawki, chociaż miałam przeczucie, że i tak jej nie zadowolę. W końcu po zrobieniu takiej listy napisałam do niej, że czas rozwiązać umowę. Zakończyliśmy współpracę. Brak tego zlecenia nie wpłynął znacząco na nasze finanse – nie potrzebowaliśmy go, żeby się utrzymać, a tylko sprawialiśmy, że ja miałam mnóstwo stresu, a reszta projektów także zaczynała być opóźniona. Wiele problemów, by zadowolić kogoś, kogo i tak się nie da zadowolić.

- kiedyś mieliśmy w naszych usługach również copywriting (moja część roboty). Nie były to jednak dobrze płatne zlecenia, a wymagały masę pracy i czasu. Zrezygnowałam z ich przyjmowania całkowicie na rzecz rozbudowy blogów.
- nie rozpisuję już planów treningowych znajomym. Dlaczego? W większości przypadków nie brałam za to pieniędzy, poświęcałam na to kilkanaście godzin, a moi znajomi i tak z nich nie korzystali, bo mieli słomiany zapał – ja się narobiłam po to, żeby ktoś sobie wytarł gębę moją pracą. Nie ma czegoś takiego już, skończył się dzień dziecka dla koleżanek 🙂

- na Codziennie Fit prowadzę obecnie Przemianę – projekt, do którego wzięłam ponad 40 czytelniczek. W skrócie: odchudzam je. Jest jednak kilka osób w grupie, które nie przykładają się, nie wywiązują się ze swoich obowiązków i nie szanują mojej pracy. Dałam im tydzień na decyzję, czy jadą dalej i się biorą w garść, czy rezygnują – pomoc osobie, która tej pomocy nawet nie chce, to kolejne marnowanie czasu i mojej pracy.
To tylko kilka przykładów, ale mam nadzieję, że może trochę wam oświecą o co chodzi w tym punkcie i jak zmniejszyć swoje obowiązki.
ZACZNIJ ROBIĆ COŚ DLA SIEBIE
Znajdź jedną rzecz, która sprawia ci przyjemność, rozwija cię lub poprawia ci humor – i zacznij ją robić. To mogą być ćwiczenia, zdrowe jedzenie, czytanie większej ilości książek, nadrabianie zaległości filmowych – to, co uważasz za słuszne. Fajnie, gdyby to była nowa rzecz, nowe hobby (to zawsze dodaje zapału), ale nie musi być.
Moje postanowienia na wiosnę:
- dalej czytać więcej książek – powieści, a nie tylko naukowych (sportowych) – dla relaksu!
- trening kalisteniczny 2 razy w tygodniu;
- nauczyć się wreszcie regularności w jodze i rozciąganiu, bo to mi totalnie nie idzie;
- pisać więcej rzeczy – wpisów, ale też… innych rzeczy (opuszczam kurtynę tajemnicy, tadam!)
Pomyśl po prostu, co ciągle chcesz robić i nie masz na to czasu i … zrób to. Najlepiej już od dzisiaj. 🙂
OGARNIJ WRESZCIE SZAFĘ

Coś, czego ja się boję, bo jak otwieram szafę, to mnie ubrania atakują. Niemniej jednak wszyscy mamy w komodach rzeczy, których już nie nosimy, czekamy, aż do nich schudniemy czy coś tam. Takie oświecenie – jeśli nie ubrałeś czegoś przez rok, to raczej już tego nie ubierzesz. Ja mam zamiar przewertować szafę, zadbane/nowe rzeczy wystawić na jakimś portalu, resztę oddać potrzebującym i zminimalizować garderobę do rzeczy, które naprawdę noszę i są mi naprawdę potrzebne.
Warto poświęcić na to cały weekend – z doświadczenia wiem, że jak próbuję robić to jednego dnia, to od razu się zniechęcam, bo tych rzeczy jest zdecydowanie ZA DUŻO.
ZWERYFIKUJ SWOJE PLANY
Na pewno masz jakieś cele czy marzenia, do których dążysz. Usiądź na spokojnie i przeanalizuj, czy w ogóle idziesz w ich kierunku i cokolwiek robisz, by się spełniły. To jest naprawdę coś, co powinien robić każdy, a tak naprawdę mało kto o tym pamięta. Halo, minął już pierwszy kwartał – spokojnie więc możesz zobaczyć, czy coś się ruszyło w kierunku twojego “idealnego życia”.
Ja ostatnio przejrzałam swoje plany i wiem, że czeka mnie jeszcze dużo pracy, ale te trzy miesiące dały mi też nowy pogląd na sprawę. Trochę zmieniłam kierunek, dopasowałam środki i mogę działać dalej. Tak naprawdę, przeglądanie swoich celów co jakiś czas to nie tylko sposób na motywację, ale też dobry patent na to, żeby je nieco przyspieszyć lub podkręcić swoje sposoby. 🙂 Polecam!
ZACZNIJ PLANOWAĆ I ORGANIZOWAĆ
Nie masz czasu?
Planuj.
Nigdy się nie wyrabiasz?
Planuj.
Ciągle narzekasz, że miałeś coś zacząć, ale…?
Planuj.
Nie mówię, żeby planować całe życie, ale obowiązki i rzeczy, które powinieneś/chcesz zrobić – jak najbardziej! Ja obecnie, po kilku latach rutyny, zaczynam zmieniać swój plan organizacji, więc pewnie niedługo pojawi się post z nowymi sposobami. Zacząć możesz od listy rzeczy do zrobienia i kalendarza.
Planowanie to świetny nawyk, który naprawdę pozwala zaoszczędzić MASĘ czasu. MASĘ. Zamiast robić coś 5 godzin, można to samo zrobić w 1,5 czy 2 godziny i mieć potem wolne – na bliskich, na pasję, na randkę albo kolejny odcinek Seksu w wielkim mieście.
Wiosna to idealny czas, żeby ruszyć tyłek i zacząć się organizować i planować, bo im cieplej będzie, tym częściej będzie chciało wyjść się na dwór… lepiej mieć wszystkie obowiązki z głowy, takie jest moje zdanie 🙂
A PRZEDE WSZYSTKIM – CIESZ SIĘ!
Mam nadzieję, że rady Wam się przydadzą. A tu taka dodatkowa – uśmiechnij się! Widziałam już dojrzewające kwiatki na drzewach, niedługo wszystko będzie piękne i zielone: nic, tylko być pozytywnym i cieszyć się z życia, ludzie!
I tego Wam życzę (i sobie w sumie też)
Miłego dnia!
Dołącz do mnie na FACEBOOKU i INSTAGRAMIE !


I ja potwierdzam wiosenne turbodoładowanie! Przede wszystkim nauczyłam się żyć z kalendarzem planowanie bardzo pomaga! I zawsze wiem, że wieczorem czeka mnie nagroda w postaci filmu, odcinka ulubionego serialu czy też książki. Troszkę zatraciłam się w uczelnianym życiu i wiem, że nad tym punktem muszę popracować(chcę mieć więcej czasu dla siebie, przyjaciół a nie myśleć “Boże, muszę jeszcze zrobić to i tamto!”). Odświeżenie garderoby hmm u mnie bardziej wyciąganie starych rzeczy i kombinowanie, zestawianie, świetnie się sprawdza 🙂 Marto, powiem tyle jesteś genialna! Ćwiczę z Tobą i bardzo cenię to, że pokazujesz ćwiczenia, które może wykonać KAŻDY, a nie, że patrzę na filmik i zastanawiam się o co właściwie chodzi i jak to wykonać xD. Żartuję, ale przede wszystkim widzę efekty! 🙂 Żałuję, że o projekcie Przemiany dopiero teraz przeczytałam, ale o tym już napiszę w osobnej wiadomości!
Bardzo mi miło, że moje ćwiczenia Ci się podobają! 🙂 Cieszy mnie to niezmiernie.
A co do odświeżenia – ja raczej starych rzeczy już nie noszę – jeśli przestałam je nosić, to był ku temu jakiś powód (zazwyczaj jeśli lubię jakieś ubrania, mogę je nosić codziennie) 🙂
Też cułam wiosenne doładowanie. Potem pojechałam na święta do rodziny i się zaraziłam, teraz mam 39 stpni gorącki i zero chęci do życia. Czemu choroby dopadają mnie zawsze gdy robi się ciepłooo.
Życzę zdrowia!
Wow, nowy wygląd bloga jest świetny. Wpis też super. Mnie planowanie jeszcze czeka, ale z jogą idzie trochę lepiej, bo prawie codziennie ćwiczę 🙂
Cieszę się, że się podoba! 🙂
Hej! Tekst naprawdę motywuje do działania, pozytywny, ale konkretny:) Oby ciepłych dni było jak najwięcej.
Będzie coraz więcej, super, że idzie lato! 😀
Są osoby, które cieszą się z regularności pojawiających się postów! Na przykład ja! 😀 i pewnie wielu wielu wielu innych
Miło mi to słyszeć, wiem, że ostatnio trochę mnie nie było 🙂 🙂
Hej Marta 😀
Zaczęłam czytać Twojego bloga kilka dni temu, gdy szukałam czegoś pozytywnego i motywującego, co pomoże mi się ogarnąć
Jesteś świetna ^^
Przeczytałam już co najmniej połowę postów
Właśnie zrobiłam The Bucket List
Kalendarz na kwiecień
Konto na Pinterest
Wywaliłam połowę niepotrzebnych rzeczy
I mam nadzięję, że będziesz pisać jak najczęściej ;*
Hej! Witaj na blogu 😀 Mam nadzieję, że Ty zostaniesz na dłużej!
Mega pozytywnie 🙂
🙂
Co do planowania, to chętnie dodam od siebie: warto patrzeć realistycznie na swój plan dnia! Ja przez cały czas popełniałam podstawowy błąd – przeceniałam swoje możliwości, wpisywałam zbyt wiele rzeczy do kalendarza i ostatecznie albo byłam sfrustrowana, bo nigdy nie udało mi się wykonać całości, albo przez cały dzień nie zrobiłam nic, bo patrząc na tę listę, byłam po prostu zniechęcona. Od niedawna wpisuję odpowiednią ilość rzeczy do zrobienia i z reguły udaje mi się wykonać 100%, a jak nie, to na spokojnie przepisuję to na inny dzień. 😉
P.S.: Jestem czytelniczką Codziennie Fit od… wczoraj i nie wiedziałam o akcji Przemiana. Czy będzie kolejna edycja? 🙂
Też jestem od wczoraj i dołączam się do pytania!
O, to prawda – ja też staram się po napisaniu listy zawsze zadać sobie pytanie: czy ja naprawdę dam radę to zrobić? 🙂 I skreślałam rzeczy
PS Jeszcze nie wiem 🙂
To już wiem skąd u mnie taki zapał ostatnio:) Przed Świętami zabrałam się do zmiany stylu życia. Przez Święta odpuściłam dietę, ale za to energii mi przybyło na aktywność fizyczną. Wczoraj przeszłam ok. 5 km przed południem, a rowerem przejechałam kolejne 11 km po obiedzie. Dzisiaj dwie wycieczki rowerowe – w sumie 20 km. Wiem, że to nie jest za wiele, ale próbuję wciągnąć w to również 7-letnią córkę, a że dotychczas aktywna byłam tylko podczas zmiany biegów w samochodzie, to taki dystans jest dobry dla nas obu:) Od jutra wracam również do zdrowszej diety:)
Jaki nick! <3 Haha 😀
Świetnie, i tak to jest bardzo dużo! Powinnaś właśnie pozytywnie patrzeć na każdą próbę zrobienia czegoś – trzymam kciuki za zdrową dietę i aktywność!
Mam podobnie i chodź bardzo chciałabym przeczytać jakąś książkę, to jedyne co “mogę”, to podręczniki, więc żadna w tym przyjemność, niestety. Brakuje mi lektury, w trakcie której czytania nie miałabym w podświadomości faktu, że powinnam pamiętać każde przeczytane zdanie. Ale poradzimy sobie, jesteśmy na finiszu, więc co ma być, to będzie.
Przerabiałam to, ale dziewczyny, nie łamcie się – to nie potrwa długo! 🙂 Głowy do góry!
Właśnie, szafa! Muszę ją posprzątać
Podoba mi się ten plan! 🙂 <3
Na pewno wcielę Twoje rady w życie, bo właśnie potrzebowałam takiego kopa do działania! Dzięki Marta! 🙂
Coś wspaniałego 😉
Podoba mi sie… znalezc czas dla siebie ten punkt najbardziej 😉
planuję…. pranie na jutro. Niby głupie, ale jednak, jak się czegoś nie skreśli z listy, to dzień taki zmarnowany 😉
Nazywam się Fazie Uciekinier, ponieważ tylko tak mogę się Wam przedstawić. Chciałbym powiedzieć o sobie coś więcej, niestety nie mogę. Muszę ukrywać się pod pseudonimem, bo gdyby nie on, szybko by mnie znaleźli.
http://uciec-od-mafii.blogspot.com/
Dzięki Marta! Mi wiosna też daję kopa. Budzę się jak niedźwiedź z zimowego snu. I już teraz jak skończę pisać zabieram się za szafę:)
A ja sobie zaplanowałam nordic walking na wczoraj i poszłam, nawet spędziłam na tym więcej czasu niż zaplanowałam, mimo że pogoda była niesprzyjająca :). Mój plan na wiosnę: zacząć się ruszać, bo dupsko rośnie 😉
U mnie też wiosna i ogólnie słońce w końcu daje mega powera. A zminimalizować obowiązki muszę, bo jakoś ciężko mi się ogarnąć z czasem!
Tekst mnie zmotywował dostatecznie by nieco uprościć listę obowiązków i pomyśleć o sobie. W końcu, beze mnie też dadzą sobie radę 🙂 przez długi czas robiłam tyle, że bałam się wypisać listę rzeczy, w które aktualnie jestem zaangażowana, bo ona była niewiarygodnie długa. Później pewne okoliczności i właściwe osoby pokazały mi, że nie o to chodzi. Ekhm, najważniejsze, że czuję, że to właściwa droga 🙂
Od pierwszego posta jakiego przeczytałam na Twoim blogu dawno temu nic się nie zmieniło w jednej kwestii- nieustannie mnie motywujesz, napędzasz do działania i za każdym razem gdy tutaj wchodzę mam banana na twarzy, tym razem także. Głównie dlatego, że ostatnio zapomniałam się cieszyć. Po prostu gdzieś w całym pędzie przestałam zauważać to co dobre, piękne, śmieszne, a skupiałam się na tym, co trzeba zrobić, co przytłacza.
Dzięki za ten post, bo po części dzięki niemu (i pięknej pogodzie za oknem w ostatnich dniach) zaczęłam biegać, pisać nowego bloga, zdrowiej jeść i zrobiłam remont w pokoju 😀 Niech uśmiech będzie z Tobą, Marta! Dzięki, hejka! 🙂
Inspirujące i to bardzo. Przeszłam wszystkie kroki, oprócz czyszczenia szafy. Bardzo interesuje mnie temat organizacji czasu i ciekawie podchodzisz do tych zagadnień. Dziękuję za wpis:)
Ja od dobrych kilku lat sprzątam szafę tak dwa razy do roku – jak robi się cieplej i mam ochotę dać do przodu te krótkie spodenki i bluzki na ramiączkach i na zimę jak wyciągam swetry. Chyba najbardziej polecam sprzątać rodzajami ubrań – np. dzisiaj ogarniam spodnie, potem krótkie spodenki, jak będę mieć siłę/chęć to jeszcze ogarnę sukienki. Na następny dzień bluzki z krótkim rękawem, potem swetry itd.
Wtedy to aż tak nie męczy (bo ja przymierzałam większość tych rzeczy żeby sprawdzić czy pasują i mi się podobają jeszcze) i mimo że schodzi parę dni dłużej to jakoś tak łatwiej 🙂
A z planowaniem się próbuję zaprzyjaźnić, ale mi słabo idzie :< chociaż już w miarę ogarniam planowanie posiłków 😀
Twoje zdjęcia komputerów z otwartym Lightroomem tylko mi przypominają o czekających zdjęciach do obrobienia z wyjazdów 😀
I taaaaaaaak na nowe posty czekam 😀
Tak tak ja sie cieszę że wracają posty co 2 dni! I myśle że nie tylko ja 🙂
Ps. Wiadomo kiedy będzie rozstrzygnięcie konkursu WyzwanieOszczedzanie?
Pozdrawiam 🙂
Ten mini-poradnik stosuje od dawna. I muszę przyznać, że nic tak dobrze nie wprowadza mnie w odpowiednie rytmy. 🙂