W dzisiejszym Piątku z Martą o tym, że datę Walentynek warto przesunąć (ja już jestem po), jak znów mnie wkurzają ludzie kradnący moje teksty oraz kolejne ciekawe linki, w sam raz na weekend.
Ach, no i dlaczego nie musisz mieć talentu. W ogóle.

To moje ostatnie dni wolności. Kończą mi się ferie i wracam na moje studia 🙂 Cieszę się z tego, dostałam plan zajęć, podoba mi się. Nie mogę się doczekać.
Boże, brzmię trochę jak Hermiona.

Jak tam Walentynki? Moje już za mną – jeśli planujemy na to święto coś na mieście, wolimy zrobić to kilka dni przed, unikając dzikich tłumów i zapewniając sobie trochę intymności w restauracji. Wczoraj wybraliśmy się do Olszewskiego 128 – restauracji prowadzonej przez zwyciężczynię Top Chefa, Katarzynę Daniłowicz. Kocham tam chodzić – to jedzenie jest tak dobre i inne, że są to zawsze niezapomniane wieczory. Nie przypomina to w żadnym stopniu potraw, które gotujecie sami w domu albo jecie w takich normalnych restauracjach – tutaj wszystkie smaki przenikają się nawzajem i za każdym razem mówię do Patryka: ej, nigdy czegoś takiego nie jadłam!

Zakochałam się w cieście daktylowym z polewą toffee i lodami waniliowymi. Jadłam je drugi raz i gdybym mogła, to jadłabym je codziennie. Najwyżej zamieniłabym Codziennie Fit na Codziennie Fat. A tam, dla takiego ciasta warto!

Już więc święto zakochanych mam za sobą. Prezent kupiłam już tydzień temu i został już dawno odkryty i skonsumowany (wrocławskie piwa z Browaru Stu Mostów), ja swój dostanę jutro (oczywiście sama sobie wybiorę, Zosia Samosia).

Chociaż bloguję od trzech lat, za każdym razem, kiedy odkryję kradzież moich tekstów, zdjęć czy czegośtam, to wkurzam się tak samo. Zdaję sobie sprawę, że to walka z wiatrakami i że naprawdę ciężko jest walczyć z niewiedzą ludzi, ale kiedy widzę mega popularny blog, który kopiuje sobie moje przepisy z Codziennie Fit nie pytając mnie o zgodę i wkleja je w całości do siebie, podpisując „przepis zaczerpnięty z codzienniefit.pl”, to mnie szlag trafia. Kto niby czyta te podpisy? Na pewno nie ludzie, którzy korzystają z tych przepisów.

Taki tip: jeżeli przeklejasz całą treść z mojej notki na swojego bloga i podpisujesz „zaczerpnięte z www.nazwabloga.pl” to wcale nie znaczy, że już jest ok.

Nie wiem, czego ludzie w tym nie kumają, naprawdę. Czy naprawdę tak trudno napisać do kogoś, zapytać o zgodę na powielanie jego treści? A może wynika to z faktu, że prawie wszystkie treści na tym blogu to kopia czyichś artykułów – nie wiem. Zawsze w takich chwilach się denerwuję, wiem, że niepotrzebnie, ale szlag mnie trafia, że ktoś wykorzystuje moją pracę bez pytania i jeszcze na tym korzysta, zdobywając nowych czytelników i wzbogacając swojego bloga.

1

OSTATNIO NA BLOGU

POLECANE LINKI

BLOGI CZYTELNIKÓW

Jeżeli chcesz, żeby Twój blog się tutaj znalazł – wyślij mi maila na kontakt@martapisze.pl z adresem bloga, w tytule wpisz #PiątekzMartą. Opisz jednym zdaniem swój blog i napisz, dlaczego jest warty polecenia. Wiem, jak ciężko zdobyć pierwszych czytelników, więc bardzo chętnie polecę Wasze blogi.

  • Wredotek – od autorki: Wredotek to miejsce, w którym autorka bloga chwali się i żali; motywuje, recenzuje, edukuje i wyraża swój światopogląd. Języki obce, literatura, podróże, przemyślenia – to cztery główne, najchętniej aktualizowane i czytane kategorie bloga, aczkolwiek jest tego dużo więcej – w końcu lifestyle ciężko zamknąć w tak wąskim zakresie.
  • Blogeryk – od autora: Czasem z sensem, czasem bez, lecz zawsze na poważnie, z przymrużeniem oka. Istnieje podejrzenie, iż normalni ludzie uciekną stąd z krzykiem. Ale kto jest dzisiaj normalny?
  • Lovedbyjoee– od autorki: Ten zakątek sieci rozwija się wraz ze mną. Znajdziesz tu subiektywne opinie początkującej dziennikarki i studentki (z domieszką konstruktywnej krytyki dla naszej codzienności) oraz pasje i przemyślenia. Zapraszam do obserwacji życia i otoczenia dziewczyny takiej, jak Ty!
  • fit inaczej – od autorki:  mój blog jest warty polecenia ponieważ nie jest stekiem bzdur nt. zdrowego stylu życie na które można się natknać w blogosferze. Pokazuje, że bycie ‚fit’ to nie tylko jedzenie warzyw i owoców a wręcz w przypadku niektórych schorzeń coś zupełnie niewskazanego.

DO POCZYTANIA

Pierwszy raz miałam styczność z twórczością Agaty Christie. Wiem, że to klasyka, ale nigdy nie było nam po drodze. Wreszcie w bibliotece napatoczyłam się na „12 prac Herkulesa” i wsiąknęłam. Wpadłam jak śliwka w kompot. Dobra książka, polecam na leniwy weekend – jak najbardziej!

Co myślicie o nowym wyzwaniu książkowym?

Sobota. 🙂

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Marta (@codziennie_fit)

Miłego weekendu!

  • Kocham Agathę Christie <3 "12 prac Herkulesa" to była druga jej książka, jaką przeczytałam 🙂

  • panafax

    Marta, moje walentynki też przełożne, ale o tydzień później. Ukochany dostał dziś drobiazg za pomocą tradycyjnej poczty i cieszył się jak małe dziecko (m.in. zrobiłam mu kartkę handmade zainspirowaną jego starymi walentynkami z 2 klasy szkoły podstawowej). Niestety dzieli nas pół Polski i widzimy się dopiero za tydzień… Ale może i dobrze – krakowskie knajpki nie będą tak oblegane. 🙂 Przeczytaj „I nie było już nikogo” Agaty Christie. Klasyka, coś wspaniałego. 🙂 Miłego weekendu. 🙂

  • GOOD TASTE BIBLE

    Ja walentynki także obchodziłam wcześniej, postanowiliśmy z moim Panem R. obdarować się książkami – ich nigdy za wiele prawda? Rozumiem Twoją frustrację dotyczącą kradzieży tekstów, nic tak nie wkurza jak fakt, że ktoś kompletnie ignoruje czas jaki poświęcamy naszej pracy.
    Co do blogów, pochwalę się moim (dumna autorka u progu pisania, nie ma co): goodtastebible.blogspot.com
    Czytam Cię już od dłuższego czasu (pamiętam jeszcze Twój stary blog) i jestem ciekawa Twojej opinii.
    Pozdrawiam, Julia

  • Też od poniedziałku wracam na studia i naprawdę nie mogę się doczekać 😉
    W tym roku szaleję z Walentynakami- robimy sobie cały weekend dla nas;)

  • Jeżeli chodzi o Christie to bardzo polecam „I nie było już nikogo” – dla mnie to jej najlepszy kryminał spośród tych, które czytałam. Właśnie oglądam mini serial na podstawie właśnie tej książki i również jest genialny.

    • Ja chyba znam tą książkę pod tytułem Dziesięciu Murzynków 🙂 Właśnie miałam ją polecić Marcie! 🙂

      • Tak, to ta sama książka:)

        • Dee

          Też miałam ją polecić 🙂 jest naprawdę dobra.

  • aleksandra

    Ja walentynki raczej cały rok obchodzę dlatego jakoś zbytnio wyjątkowo tego dnia dnie traktuje aczkolwiek te wszystkie serduszka reklamy są uroczę 🙂 ważne, że ludziom się chce. Poza tym kobiety, które nie są doceniane raz w roku pójdę do knajpki. Co do kradzieży tekstów się nie spotkałam z tym ale wszystko przede mną niestety. Przykre bo Ty się napracujesz a ktoś robi kopiuj wklej i tyle.

    http://okiemlesbijki.blogspot.com

  • dziękuję 🙂
    Hermiona… jak nie mam juz sil i checi na nauke, mysle o niej i jej postawa zawsze mnie motywuje. Nigdy przeciez nie wiem, do czego ta wiedza może mi się przydac 🙂
    ja Walentynek w ogóle nie obchodzę, staram się je mieć na codzień, a nie lubię napędzania komercji… zreszta, uważam, że kochac sie trzeba… codziennie 🙂 jak ktoś obchodzi, to fajnie. Ale wpieniają mnie np ludzie z mojego roku ‚oh egzamin dzień przed walentynkami?! oh kolejne walentyki mam spedzic w Lublinie? ah oh’

    fakt to takie istotne gdzie je spędzisz… 🙂 😛

  • Dobrze, ze nie jestem odosobniona w kontaktach z twórczością Agaty Christie. A raczej w ich braku 😉 muszę to kiedyś w końcu zmienić 😉

  • Angela

    Ludzie czasami nie wiedzą ile to pracy trzeba w to włożyć :/
    Jaki blog od ciebie kopiuje?

  • Joe Mary

    Bardzo dziękuję za polecenie mojego bloga ‚lovedbyjoee’! Również denerwuje mnie kopiowanie cudzych pomysłów. Moim zdaniem każdy blog powinien wyróżniać się czymś charakterystycznym dla autora.
    Osobiście nie przepadam za walentynkowym kiczem. Oczywiście spędzamy ten dzień wspólnie, ale bez tej całej słodkiej oprawki, spontaniczne wyjście lub wieczór w domu z ciekawym filmem i butelką dobrego wina 🙂

  • My co prawda Walentynki świętujemy dzisiaj, ale połowę prezentu daliśmy sobie już w środę. Śmialiśmy się, że to z okazji Środy Popielcowej. 🙂 Jutro będzie tłum na mieście, więc idziemy dziś, a jutro będziemy rozkminiać nową i skomplikowaną planszówkę. 🙂

  • Gdy ktoś kopiuje Twój tekst z takim dopiskiem, to przynajmniej od razu można mu napisać, że sobie tego nie życzysz. Ja mam bardziej problem z czymś takim, że kilka razy weszłam na blogi, w których widziałam skopiowaną treść mojego wpisu, z tymże np. punkty były podane w innej kolejności i dajmy na to rady były zapisane innymi słowami. Okej może się zdarzyć, że ktoś napisał podobny wpis nie wiedząc o moim, chociaż ja zawsze staram się googlować przed napisaniem wpisu, czy ktoś tego już nie zrobił. Ale jeżeli wiem, że ta osoba zaglądała już kiedyś do mnie, to wydaje mi się to takie dziwne. Właściwie to nie wiem, co w takiej sytuacji zrobić. Mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi. 🙂

  • Też uważam, że nie ma sensu pchać się w Walentynki do obleganych restauracji czy kina 😉 A polecaną przez Ciebie restaurację z przyjemnością sprawdzę! Pozdrawiam 🙂

  • Marta, podobno plagiat jest najwyzsza forma uznania, choc dziwi mnie to, ze jak piszesz przepis w ten sposob wykorzystuje osoba prowadzaca popularnego bloga, bo wydaje mi sie, ze im bardziej wzrasta popularnosc w sieci, tym bardziej wzrasta odpowiedzialnosc i koniecznosc swiecenia przykladem. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Dziękuję za polecenie Marta. 🙂

  • Ponury Grajek

    Kilka razy spotkałam się z kradzieżą moich tekstów. Piszę opowiadania i czasem udawało mi się znaleźć całe rozdziały żywcem wzięte w moich (w których – i to nie zawsze! – zmieniano bohaterom jedynie imiona czy jakieś cechy wyglądu, jak kolor oczy czy włosów) i aż się w człowieku coś piekli, coś rusza, gdy widzi, że ktoś, zupełnie bez najmniejszego wkładu pracy, bierze coś naszego, wstawia i odnosi sukcesy.
    Dlaczego? Dlaczego ludzie nie mają w sobie takiego znaku stop, który mówi im „ejże, to czyjaś własność, czyjeś własne zaangażowanie, praca, nie możesz tego se tak, o, wziąć”? Czy nie czują pewnych wyrzutów sumienia? Pewnej goryczy, gdy ktoś zachwyca się tekstem, który nie jest ich? Dla mnie to jest niepojęte, że nie uznają tego, co znajdą w internecie jako „kradzież”.
    (PS, A jeśli o Agathę Christie chodzi, to mogę z czystym sumieniem polecić „Lalkę krawcowej” – idealna i krótka opowiastka, w sam raz na coś do poczytania w autobusie. A jeśli coś dłuższego, na zimowe jeszcze wieczory, to może „Zwierciadło pęka w odłamków stos” czy „Tajemnica Bladego Konia”? 😉 )

    I właśnie, dzięki temu wpisowi, odkryłam twój blog o byciu fit. Wierz mi – jest bardzo inspirujący, a od jutra, ferie się skończyły przecież, trzeba być znowu fit. Przyda się poczytanie przepisów, przyda się też i coś inspirującego do ćwiczeń! Dziękuję <3

  • Czytałam „Morderstwo w Orient Expressie” i ‚Spotkanie w Bagdadzie A.Ch. Polecam Express.

    Znów w tej samej restauracji? Chyba wreszcie dam Ci się przekonac i tez się tam wybiorę 😛

  • Konkurs

    Zgarnij bilety na NAJWIĘKSZE koncerty w Polsce Zapraszam

    http://otokonkurs.ml/Bilety-frikoo

    Mi już się jeden udało wygrać