Piątek z Martą #40: halo, ja się zmieniam

W pewnym momencie albo decydujesz się na zmianę, albo na zawsze stoisz w miejscu. W betonowych butach.

Wreszcie skończyłam sesję i teoretycznie mogę odetchnąć. Teoretycznie, bo w praktyce już pierwszego dnia mojego wolnego cały świat zmówił się, by truć mi tyłek i sprawić, żebym nawet na chwilę nie usiadła. Nie dałam się, ćwiczę asertywność, chociaż na razie słabo mi to wychodzi 🙂

Chcę całe swoje wolne poświęcić na… blogi. To znaczy, jak wiecie, nie do końca mam „wolne”, bo pracuję, ale chcę tak to wypośrodkować, żeby jak najwięcej czasu spędzić nad blogami. Mam nadzieję, że mi się to uda i napiszę wreszcie wszystkie te teksty, które chcę napisać!

Problem z długim pisaniem bloga polega na tym, że blog powinien rozwijać się razem z tobą. Kiedy zaczynałam pisać na Marta Pisze, miałam 19 lat. Teraz mam 22. Przez pewien czas rzeczywiście tak było, że blog zmieniał się razem ze mną: miał różne fazy, pisałam o wielu rzeczach, ale zawsze w zgodzie z tym, co właśnie czułam.

12576065_814075138719503_1138818348_n

 

Ale od jakiegoś czasu zupełnie inaczej wyobrażam już sobie rozwój tego miejsca, ale moim błędem było to, że zamiast trzymać się od razu tej myśli i wprowadzać zmiany na bieżąco, ciągle czekałam na lepszy moment. Aż skończę sesję. Napiszę licencjat. Będę miała wakacje. I tak dalej. Problem zrobił się na tyle duży, że w pewnym momencie już straciłam zapał do tego miejsca, bo nie było takie, jakie chciałabym, żeby było, a jednocześnie nie chciałam go zmieniać, bo czekałam, aż usiądę nad tym „na porządnie”. Rozminęłam się z tym, co chcę robić, a jak to wszystko wygląda.

No cóż, już nie chcę na nic czekać, bo to do niczego nie prowadzi. Mam nadzieję, że pojawiające się na blogu teksty w najbliższych tygodniach jeszcze bardziej przypadną wam do gustu – ale jestem tego prawie pewna, bo sama nie mogę się doczekać, aż je napiszę i Wam zaprezentuję 🙂 Nie wiem, czy zmieni się szata graficzna – pewnie nie, ale teksty na pewno będą ciekawsze, niż te, które ukazywały się tu ostatnio – niestety, bez serca…

Nie czuję wyrzutów sumienia, bo nie było to celowe. Zgubiłam się w pewnym momencie i potrzebowałam czasu, żeby się ogarnąć – jak to w życiu. Cieszę się, że już mam jednak w głowie znów pomysł na to wszystko i że znów wracam na właściwe tory. 🙂

A oprócz blogów, w czasie wolnym zamierzam dużo czytać. I nadrabiać filmy 🙂 Dostałam od was tyle propozycji na FACEBOOKU, że mam w czym wybierać!

OSTATNIO NA BLOGU

CIEKAWE LINKI

BLOGI CZYTELNIKÓW

Jeżeli chcesz, żeby Twój blog się tutaj znalazł – wyślij mi maila na kontakt@martapisze.pl z adresem bloga, w tytule wpisz #PiątekzMartą. Opisz jednym zdaniem swój blog i napisz, dlaczego jest warty polecenia. Wiem, jak ciężko zdobyć pierwszych czytelników, więc bardzo chętnie polecę Wasze blogi.

  • 3 Strony Świata – od autorki: 3 Strony Świata to miejsce, gdzie mama z córką udowadniają, że można się dogadać i świetnie się przy tym bawić. Piszemy o naszych pasjach, remontach, aranżacjach wnętrz, kulinariach i zwykłym życiu.

DO POSŁUCHANIA

Podzielę się dzisiaj z Wami czymś, co naprawdę bardzo cenię – jedną z gotowych playlist na Spotify, które IDEALNIE sprawdzają się na każdej domówce albo spotkaniu towarzyskim. Te piosenki są lekkie, nie przeszkadzają w rozmowie, fajnie się ich słucha, gdy lecą gdzieś w tle. Playlisty słuchamy regularnie od 1,5 roku – więc to mówi samo za siebie 🙂 Myślę, że sprawdzi się też po prostu jako soundtrack na weekend.

DO OGLĄDANIA

W ciągu kilku dni obejrzałam z Patrykiem cały sezon nowego serialu – The Man in the High Castle. Ponieważ obydwoje dzielimy chorą pasję do tematyki drugiej wojny światowej (i naprawdę chorą, bo Patryk lubuje się w tematyce nazistowskich Niemiec i Hitlera, a ja w Powstaniu Warszawskim i społeczno -psychologicznych aspektach okupacji…), to wydawało się, że to IDEALNY serial dla nas. Dlaczego?

The Man in the High Castle opowiada o tym, co by było, gdyby Niemcy wygrali wojnę. Więcej nie powiem, bo serial jest na tyle ciekawy, że musicie sami sprawdzić, jak wyglądałby świat…

A jeśli to was nie przekonuje, to może damską część moich czytelników przekona ten oto pan. Mnie przekonał. To Joe, jeden z głównych bohaterów.