Piątek z Martą #38: dół, płacz, poparzenie oraz jak wygląda PRAWDZIWA miłość

Jeżeli byłabym Ministrem Od Nazywania Rzeczy Po Imieniu, nazwałabym minione dwa tygodnie masakrą. Albo końcem świata.

Ewentualnie Wielkim Załamaniem Marty, bo jedyne, co chciałam ostatnio robić, to zwijać się w naleśnik i krzyczeć do zagadującego Patryka: „zostaw mnie w spokoju!”. Dni pełne stresu, mnóstwa zajęć i pracy, nieskończonych projektów i obowiązków, które sama na siebie narzuciłam, musiały się wreszcie skumulować i właśnie to zrobiły w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Złączyły się ze sobą jak kocie chrupki po wpadnięciu do miski z wodą i dały mi mocno w kość. Na szczęście, cała afera zakończyła się wczoraj, kiedy wreszcie – no musiało do tego dojść, naprawdę – wylałam sobie wrzątek na stopę, najpierw krzyknęłam, a potem usiadłam na podłodze rycząc i próbując powiedzieć, zapowietrzając się: „ja… już… ma…. mam… wszystki…..ego… DOSY Ć”.

12224633_538915506284706_1581419827_n

Brzmi strasznie, ale okazało się, że właśnie tego mi było trzeba (może płaczu, a nie wrzątku na stopie), bo po wczorajszych zapuchniętych oczach nie ma już ani śladu, a ja wstałam z wielkim kopem energii i wreszcie, pierwszy raz od dłuższego czasu, z pozytywnym nastawieniem i takim wewnętrznym „chce mi się”. No i właśnie, chce mi się. Po prostu.

Czasami chyba po prostu trzeba z siebie wszystko wydusić. Jak z tubki ostatnie resztki pasty do zębów – mocno i na dobre. Cały czas się tego uczę, bo chociaż całe moje życie wskazuje na to, że jestem paskudnym przypadkiem ekshibicjonistki (blogi, instagramy i te sprawy), to swoje problemy zawsze chowam i kumuluję w środku, a przecież wszystkie nie mają prawa się tam zmieścić, bo w końcu mam 162 centymetry wzrostu, do cholery.
Więc uczę się, że płakać też jest dobrze. I mówić, że ma się wszystko dzisiaj w dupie – też.

12357800_198003967211296_1655388385_n

To się chyba nazywa dorastanie, czy coś. Mówcie co chcecie, ale jak dla mnie ten proces będzie trwał całe życie. Nigdy się nie przestaje dorastać, bo przecież ciągle uczysz się czegoś nowego… no, ale nieważne. Nie o tym miało być.

Minęło już kilka miesięcy, a ja nadal jestem zachwycona moimi studiami. Lubię przedmioty, które teraz mam i jeszcze bardziej się jaram, bo przyszły semestr zapowiada się dużo lepiej. O dziwo, gdybyście mieli wątpliwości, na AWFie jest dużo więcej nauki, niż na Uniwersytecie Wrocławskim – i to jest dopiero zabawne. Kto widział, żeby na dziennikarstwie mieć więcej, niż jeden egzamin… no cóż, na AWFie czeka mnie o wiele więcej. I w ogóle mi to nie przeszkadza.

12292839_865394506891129_1244934672_n

Każdy dzień na studiach utwierdza mnie w przekonaniu, że obrócenie swoich planów o sto osiemdziesiąt stopni było ŚWIETNYM rozwiązaniem. Pochłaniam kolejne pozycje z uczelnianej biblioteki i strasznie przyjemne jest dla mnie pogłębianie wiedzy i rozwijanie się. Już nie mogę się doczekać tego, jak w przyszłym semestrze rozpoczną mi się specjalizacje. Brzmię jak kujon, albo Hermiona, ale chyba po prostu tak wygląda człowiek, który dobrze wybrał kierunek studiów i jest na uczelni, na której prowadzący chcą go faktycznie czegoś nauczyć. 🙂

Skoro przeszły mi też „złe dni” i ogólne zniechęcenie, mam także dużo zapału do bloga. Ostatnio zastanawiałam się, w którą stronę teraz iść (kiedy prowadzi się jakieś miejsce długo, co jakiś czas potrzebna jest zmiana) i chyba już wiem co i jak. Mam nadzieję, że będzie to widać w kolejnych postach, a Marta Pisze stanie się miejscem, które lubicie jeszcze bardziej. Dziękuję, że jest was tu tak dużo!

CIEKAWE LINKI

OSTATNIO NA BLOGU

Dlaczego bycie nieogarniętym jest okej

Co cię ciągle blokuje przed robieniem tego, co chcesz robić?

3 straszne rzeczy, przez które boję się chodzić do fryzjera

Zaczęłam spisywać swoje wydatki… i jestem załamana! Akcja oszczędzanie!

BLOGI CZYTELNIKÓW

  • Capsule Beauty – to blog, w którym aspekty pielęgnacji urody i zdrowego stylu życia pozyskasz w jednej kapsułce.
  • Juana – od autorki: „Juana.pl to blog lifestylowy. To moje życie od strony prywatnej. Przeczytasz  tutaj o moich inspiracjach, przemyśleniach, o tym co lubię i polecam.”
  • Życie ze smakiem – od autorki: „Mój blog to w większości mała kraina słodkości, ale coś dla fanów dań wytrawnych również się znajdzie J Słodkości w większości przetestowałam na bliskich- uśmiech po kęsie muffiny lub ciastka to chyba najlepsza rekomendacja i podziękowanie.”
  • Ice Story – od autorów: „O czym jest blog?: Mówiąc najprościej – North, blog & rock’n’roll. Dlaczego warto go polecić?: Bo Północ zawsze jest warta polecenia, zwłaszcza teraz, kiedy szaleją sztormy na zmianę z zorzą polarną :)”.
  • Marzenia w cele – to blog o tym jak zamieniać swoje marzenia w realne i możliwe do osiągnięcia cele. Na blogu znajdują się także artykuły o wolności finansowej, rozwijaniu pasji, planowaniu i samodoskonaleniu.
  • Simplife – o tym jak żyć pięknie tu i teraz i niczego sobie nie utrudniać 🙂

DO POSŁUCHANIA

Nie mogę przestać słuchać tej piosenki – zwłaszcza, kiedy podejrzałam tekst. Jest piękna, jest fajna do śpiewania, jest taka, że moi sąsiedzi pewnie już mają jej dosyć, bo leci w kółko przy moim akompaniamencie (i te wyjące końcówki, jestem w tym niekwestionowanym mistrzem!). Polecam w przerwie między słuchaniem Mariah Carey i Michaela Buble.

DO POCZYTANIA

Ponieważ ja ostatnio zaczytuję się w takich szałowych lekturach jak metodyka treningu sportowca, podstawy treningu lekkoatletycznego czy trening sportowy, nie mam żadnej powieści, którą mogę polecić. Więc teraz prośba do Was – czy macie jakąś pozycję, którą warto przeczytać? Szukam albo wciągającej powieści, która sprawi, że nie będę mogła się od książki odlepić, albo ciepłej książki w sam raz na święta.

I to już chyba wszystko na dziś! Kończę humorystycznym akcentem i życzę wam wszystkim miłego weekendu!

12314108_10207872819769267_2545947247617582891_n