Dlaczego w życiu warto być naiwniakiem

Od kiedy pamiętam, zawsze znalazł się ktoś, kto mi mówił, że czegoś nie mogę.

Albo że coś jest niemożliwe. Że muszę być bardziej rozsądna, że ludzie mnie zranią, że świat jest do dupy, a życie jest w większości przypadków szare, bo ciągle przepełnione kredytami, problemami, chorobami i pracą – tak, że nie ma już miejsca na jakieś tam marzenia czy ponadprzeciętne plany. Kiedy mówiłam rodzicom o swoich wymysłach, często słyszałam: o, daj ci Boże, ciekawa jestem, trzeba mieć znajomości albo daj spokój, nie wygłupiaj się, to tylko na filmach.

Nic to jednak nie dawało, bo czy chcę tego czy nie, jestem jedną z tych osób, która zachowuje się jak wiecznie pijana – kiedy mówię, że coś zrobię, a ktoś mi mówi, że to niemożliwe, podwijam rękawy, podaję mu puszkę i mówię:

Ja tego nie zrobię? Ja nie dam rady? Poczekaj, potrzymaj mi piwo!

I próbuję. Po prostu.

NAIWNI WYGRYWAJĄ

Jestem naiwna i bardzo to w sobie lubię z jednego powodu: to dzięki mojej naiwności robię to co robię, jestem tam gdzie jestem i właśnie dlatego często mi się coś udaje zrealizować. To właśnie dzięki postrzeganiu świata w stylu:  a czemu by nie spróbować? Uda mi się! ludzie idą dalej. Gdybyście zobaczyli moje plany na 2016 rok, połowa osób uznałaby, że upadłam na głowę i chyba mi od tych wszystkich zajęć kompletnie odbiło, a do listy celów powinnam dopisać jeszcze podbicie świata i zostanie papieżem. Tyle, że ja WIEM, że większość tych rzeczy zrealizuję.
A przynajmniej będę próbować.

SCHOWAJ SCEPTYCZNOŚĆ DO KIESZENI

Żeby nie było, nie urwałam się z choinki. Nie jestem też dzieckiem, które ma wszystko i dlatego mu łatwo. Ja po prostu pozwalam mojej naiwności działać, bo dzięki niej potrafię dużo. To, że w coś wierzę – że wierzę w to, że się uda – sprawia, że nie boję się próbować. A że nie boję się próbować – to statystycznie po prostu, mi to wychodzi. Ot, cała tajemnica spełniania marzeń i realizowania swoich planów w stu procentach.

Owszem, życie to także ciężkie choroby, które zabierają ci ukochane osoby (tak jak kilka dni temu nowotwór zabrał mojego wieloletniego trenera), atakują ciebie i podstawiają kłody pod nogi. Życie to także kredyty, które ciężko spłacić, decyzje, których nie da się podjąć, problemy, które trudno przeskoczyć. Ale dlaczego mam tylko na nie patrzeć? Sceptyczność wolę zostawić na decyzje finansowe i momenty, w których będę myśleć o tym, którą lokatę założyć i jakie oprocentowanie się bardziej opłaca. Bo w życiu bycie sceptycznym nie pomaga, a przeszkadza.

11899496_747119225454716_2110898821_n

Bycie silnym realistą i sceptykiem powoduje, że nie próbujesz bo wiesz, że może grozić ci porażka. A jak ma być przegrana – to po co w ogóle startować w zawodach? I TO JEST CAŁE SEDNO. Tu nie chodzi o to, że ty nie potrafisz, że nie jesteś osobą, która umie się tak zorganizować i zmotywować, że to się zdarza tylko szczęściarzom, jak wygrana w totka.

Ludzie mają dziwną tendencję do zakładania, że coś się nie uda albo że coś jest takie i takie, BO IM SIĘ TAK WYDAJE. Nie sprawdzają, czy to prawda, nie próbują, nie szukają informacji, tylko WYDAJE IM SIĘ i dlatego tak jest i koniec, kropa. Życie jest przesrane i tyle, a wielką chatę z basenem i światową karierę to może mieć tylko Beyonce, bo się wypromowała. Przez znajomków, rzecz jasna.

A prawda jest taka, że wygrywają po prostu ci, którzy się nie boją i próbują. Naiwni. Te głupki, z których każdy się śmiał i którzy zawsze powtarzali „jeszcze zobaczysz, ja ci pokażę!„. Bo wierzą w siebie.

WOLĘ SIĘ ROZCZAROWAĆ, NIŻ NIE PRÓBOWAĆ

Ludzie widzą moją naiwność jako wadę, bo jak spadnę, to z dużej wysokości i poobijam sobie tyłek.  Bo jestem jak dziecko, które sobie wymarzyło, że będzie strażakiem i myśli, że jak ma strój, to może próbować.

Ale w sumie – czemu nie?

Jak spadnę, to spadnę. Poobijam się i po jakimś czasie posklejam, ale będę wiedziała, że dałam z siebie wszystko i że może po prostu czegoś nie przeskoczę. A może ten upadek sprawi, że wymyślę inny sposób i następnym razem mi się uda? Może.

Wygrywają ludzie, którzy nie boją się próbować, a nie ci, którzy tylko wiecznie snują plany.