10 rzeczy, które chcę zrobić przed śmiercią

W pewnym momencie życie się kończy. Po prostu. I chociaż nic na to nie mogę poradzić, to wiem jedno – będę się starać ze wszystkich sił, żeby wykonać te dziesięć rzeczy, zanim przyjdzie po mnie Kostucha.
No, chyba, że znajdę Kamień Filozoficzny i będę nieśmiertelna.
Wtedy spoko. Pełen luz. Zaparzę sobie herbatę i położę nogi na stół – po co się śpieszyć, jak ma się wieczność?

Zawsze miałam dużo marzeń.
Małych, dużych, średnich, potężnych – każdych. Jestem typem marzyciela, w dodatku z wybujałą wyobraźnią, więc zawsze wydaje mi się, że wszystko jest możliwe. I może dlatego większość rzeczy, które pragnę, mi się udaje.
Bo po prostu nie zakładam, że się nie uda.

Jednak kiedy się zastanawiam nad tym, co byłoby dla mnie jakimś szczytem, mam w głowie dziesięć rzeczy, które koniecznie, ale to KONIECZNIE muszę zrobić, zanim kopnę w kalendarz.  Z paru powodów: ponieważ bardzo o nich marzę, bo wiem, że mogę i bo chcę to zrobić, by poczuć, że jestem w pełni zrealizowana, trochę jak lista zadań na biurku.

10 RZECZY, KTÓRE CHCĘ ZROBIĆ PRZED ŚMIERCIĄ

  1. Napisać książkę.
    Co więcej – dobrą książkę! Taką, którą chce się czytać i która ma kartki ubrudzone od palców lepkich po ciasteczkach, chlebie z masłem i rozlanej herbacie, bo była tak dobra, że się ją czytało nawet przy jedzeniu. Tak naprawdę, mam plany na kilka książek, ale wiem, że ta dobra, to musi być powieść. I będzie. Mam nawet wszystko w głowie, tylko gdy siadam, tak się napalam tym, że już wiem, co się stanie, że niecierpliwię się przy pisaniu i nic z tego nie wychodzi. Ale w końcu wyjdzie i będę na wystawie jakiejś księgarni, za szybą. Tak będzie. Mówię wam.
  2. Polecieć do Ameryki.
    Byłabym dziwna, gdybym po latach zachłystywania się amerykańskimi serialami, oglądaniem Disneya i spędzaniem większości czasu na komputerze przeglądając strony zza oceanu, nie chciała sama polecieć do USA i odwiedzić wszystkich tych miejsc, które widzę w wielkich produkcjach. Tak, podoba mi się american dream i nie widzę w tym nic złego. Jarają mnie piosenki, filmy, miejsca, sposób bycia.
  3. Kupić mieszkanie lub dom i urządzić je jak z We Heart It.
    Marzę o własnym, moim mieszkaniu, z łóżkiem przy wieeeeeelkim oknie z pięknym widokiem. O strychu, dużej, przestronnej kuchni, małej siłowni w piwnicy. No i podstawowy warunek: mieszkanie lub dom musi być koło dużego parku lub lasu, żeby można było rano biegać w pięknym otoczeniu. Nie wiem jeszcze, kiedy to marzenie spełnię i jak do tego dojdzie, ale wstępne plany są, więc można działać, cegiełka po cegiełce.
  4. Pojechać na jeszcze jeden koncert Green Day. Koncert w Łodzi był dla mnie niesamowitym przeżyciem i jednym z najlepszych dni ogólnie. Chłopcy robią świetne show i bardzo chcę to zobaczyć raz jeszcze. Oczywiście, z tym samym towarzystwem. I też w pierwszym rzędzie!
  5. Zwiedzić Londyn. Ach, ci Brytyjczycy! Bardzo chętnie zobaczę wszystkie te lokacje, o których do tej pory tylko czytałam albo słyszałam. Nie wiem, czy istnieje coś wspanialszego od takiego poznawania rzeczy, o których już coś wiesz.
  6. Zrobić coś dobrego i odmienić czyjeś życie.  Nie wiem jeszcze w jaki sposób, ale wydaje mi się, że jeśli do tego dojdzie, będzie to ktoś starszy. Mam ogromny szacunek do starszych osób i serce mi się łamie, kiedy słyszę historie o samotnych dziadkach, babciach i zapomnianych członkach rodziny.
  7. Wystąpić w filmie. Oczywiście nie jako główna gwiazda, tylko gdzieś mignąć jako statystka. To taka luźna myśl – nie jest to coś, czego pragnę bardzo mocno, ale kiedy myślę o tym, czego chciałabym spróbować przed śmiercią, właśnie to wyskakuje mi w głowie.
  8. Być z ukochaną osobą do samego końca. Nie ma dla mnie nic bardziej romantycznego niż ludzie, którzy dalej się kochają mimo spędzonych ze sobą lat i sporego wieku. Nic mnie tak nie rozczula jak staruszkowie trzymający się za ręce i patrzący sobie w oczy. Oczywiście, ja nigdy nie będę stara, ale wiecie… jakbym była, to fajnie, żeby obok mnie dalej była ta sama osoba.
  9. Przeprowadzić grupowy trening na ponad 1000 osób. Wow! To by było coś 🙂 A ponieważ wszystko jest możliwe, to… czekam. 🙂
  10. Mieć dzieci. Oczywiście, w liczbie mnogiej. Komuś przecież muszę zostawić hasło do bloga w spadku, prawda?

A wy jakie macie punkty, które chcecie spełnić przed śmiercią? Polecam wam zrobienie takiej listy – nie ma chyba lepszego ćwiczenia, by zorientować się, co jest dla nas naprawdę ważne.

Poza tym, to proste, bo wystarczy zadać sobie pytanie:  co by było, gdybyś miał umrzeć jutro? Czego byś żałował, co byś chciał jeszcze zrobić?