Co dzisiaj zrobiłeś, żeby spełnić swoje marzenia? Kilka rad, jak osiągnąć swoje cele

Jeśli liczycie teraz na jakąś instrukcję, która pomoże spełniać wam marzenia, to… no cóż, nie rozczarujecie się, bo serio wam ją podam na tacy, a to od was będzie zależeć, co z tym zrobicie.

Jutro będę mogła odhaczyć kolejne marzenie, które chciałam spełnić – o 17.00 we Wrocławiu poprowadzę pierwszy w życiu grupowy trening i to od razu jako Marta z Codziennie Fit. 🙂 Jestem niesamowicie szczęśliwa i prawdopodobnie nie zasnę dziś w nocy z podniecenia! 🙂

Jeśli chcecie iść na trening, to informacja o nim jest tu: KLIK. 

Ale wracając do tematu: ciesząc się dzisiaj do siebie jak głupi do sera z powodu treningu, zastanawiałam się, dlaczego ludzie tak łatwo się poddają, kiedy przychodzi do spełniania marzeń i… prawda jest taka, że większość z nas nawet nie wierzy, że może je kiedykolwiek spełnić. Czy to nie jest smutne?

ŹLE PODCHODZISZ DO MARZEŃ

Zauważyłam, że większość ludzi źle podchodzi do kwestii marzeń –  z kilku powodów.
Po pierwsze, traktują je jako fantazje, które są tylko przyjemnymi myślami w stylu „co by było gdyby”, więc nawet nie próbują ich spełnić. Wiecie, jak te myśli w stylu: ale super byłoby pocałować Brada Pitta!, które czasami krążą nam po głowie, ale o których nigdy nie pomyślelibyśmy, że możemy je spełniać.  Dlatego u tych ludzi marzenia przez całe życie zostają marzeniami i nic się w tej kwestii nie zmienia, bo takie osoby po prostu nie wierzą, że mogłyby, więc nawet nie próbują.

Po drugie, ludzie traktują też marzenia jako coś, co się spełni kiedyś. Znacie to? Kiedyś będę bogata, kiedyś kupię sobie dom z ogródkiem, kiedyś będę miała psa, kiedyś będę pracować jako projektantka mody i tak dalej. Zawsze jest kiedyś, więc tacy ludzie czekają. Na cud, porwanie ufo albo nagłe przewrócenie świata do góry nogami, które sprawi, że marzenie samo do nich przyjdzie i się spełni. Takie osoby czekają na jakiś napływ odwagi czy większy poziom cukru we krwi, który pozwoli im podejść do szefa i powiedzieć: spadam stąd, wredna bulwo. Oczywiście taki napływ odwagi ani ufo nigdy się nie zdarza, więc ci ludzie także nigdy nie spełniają swoich marzeń, bo ciągle czekają na to wymarzone „kiedyś”.

10347631_306898769511876_6395354803441100825_n
Fot. Patrycja Kastelik

Po trzecie, ludziom się wydaje, że marzenia są dla wybranych. To, że ktoś napisał książkę nie znaczy dla nich, że oni też mogą spróbować ją napisać, ale że ten koleś miał szczęście i mu się udało, a nam się raczej nie uda. Bo przecież w tym świecie trzeba mieć znajomości, kasę, farta i takie tam pierdoły. Że większości ludzi przeznaczone jest szare życie, a tylko wybrańcy mają fajerwerki i piją szampana. Czasami takie osoby nawet próbują spełniać marzenia, ale kiedy tylko im się nie uda, zaczynają myśleć, że to dlatego, że urodzili się tu i tu, mają takich i takich rodziców, albo taki i taki portfel.

Po czwarte, ludziom się nie chce spełniać marzeń. I to jest w tym wszystkim najsmutniejsze.

CO ZROBIĆ, ŻEBY SPEŁNIAĆ MARZENIA?

1. Musisz przestać myśleć o samym marzeniu. Co to znaczy? Czasami ludzie myślą „chciałbym mieć mercedesa„, ale nie zastanawiają się w ogóle nad tym, co trzeba zrobić, żeby go mieć. To nie jest tak, że któregoś dnia zadzwoni do ciebie pan z radia i powie, że wygrałeś merca – to tak nie działa. Żeby mieć mercedesa, musisz zacząć działać w tym kierunku i to najlepiej z głową, a nie na spontanie. Chcesz mieć dom z ogródkiem, certyfikat czegoś tam, pracę w Google albo program w telewizji? Zamiast czekać na gwiazdkę z nieba usiądź i zacznij się zastanawiać JAK to osiągnąć.

2. Zastanów się porządnie, jakimi drogami możesz to marzenie spełnić. Jakie są kolejne etapy spełniania danego marzenia? Rozpisz sobie plan roczny i pięcioletni na kartce. Co musisz zrobić, czego musisz się nauczyć, co należy osiągnąć? Brzmi przerażająco? Soreczka, kochanie, ale spełnianie marzeń to czasami ciężka praca, a nie czekanie na gwiazdkę z nieba. Brzmi surowo, ale taka jest prawda.

3. Podziel ten plan na małe, konkretne cele. Będzie łatwiej je spełniać.

4. Nastaw się na to, że będziesz się potykał. Nie jest łatwo. Czasami dajesz z siebie wszystko, wypruwasz żyły, a się nie udaje. Czasami masz pecha. Czasami okazuje się, że twój plan był beznadziejny, bo nic się w twoim życiu nie zmieniło. Najgorsze, co w takiej sytuacji możesz zrobić, to się poddać. Mało komu udaje się cokolwiek za pierwszym razem, więc głowa do góry 🙂 Siądź nad planem i spróbuj zastanowić się, co robisz nie tak. To jest dla mnie jeden z najtrudniejszych procesów, bo jest po prostu gorzki. Musisz usiąść i samemu sobie powiedzieć: to zrobiłem do dupy, to mogłem zrobić inaczej, tu popełniłem błąd. Ale nie przyznając się do własnych błędów, nie możesz ruszyć dalej, bo będziesz ciągle je popełniał! Nastaw się, że czasami w trakcie spełniania marzeń dostaniesz od życia klapsa i będziesz miał pod górę. Najważniejsze to się nie poddawać.

11745352_731523443641340_1617641552448017145_n

5. Nastaw się na to, że ludzie będą ci mówili, że to głupie. Tak naprawdę większość ludzi nie lubi zmian, więc widząc, że ktoś inny takowe wprowadza, mówi mu, że robi źle. Wolimy stabilne sytuacje i bezpieczeństwo, tyle, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Nie słuchaj ludzi, którzy ci mówią, że nie możesz albo nie dasz rady: ludzie zawsze wątpili i zawsze będą wątpić.  Jedyne rady, które możesz – ale nie musisz – brać pod uwagę, to uwagi od ludzi, którzy cię kochają i którzy obiektywnie mogą ocenić sytuację (chociaż też znam przypadki, kiedy np. nikt w kogoś nie wierzy, nawet rodzina, a tej osobie i tak się udaje).

6. Nastaw się na to, że czasami będziesz miał dosyć. Nie znam osoby, która pracując nad spełnianiem swoich marzeń, nie miała kryzysu. Nie da się! Dajesz z siebie wszystko, poświęcasz wolny czas – prędzej czy później przyjdzie dół, zwłaszcza, jeśli efektów ciągle nie widać. To naturalne i najlepiej to pokonać, robiąc sobie dwudniową przerwę i zastanawiając się nad swoim planem (sprawdzając, czy wszystko idzie tak, jak powinno).

7. Zmień marzenie w cel. Przestań myśleć o marzeniu jako o fantazji, a zacznij myśleć o tym jako o celu, który musisz (chcesz) spełnić. To sprawi, że będziesz bardziej zmotywowany. Kiedy wreszcie uwierzysz, że to wszystko jest możliwe – pięćdziesiąt procent pracy już masz za sobą!

8. Po prostu zacznij robić cokolwiek w tym kierunku, zamiast czekać na cud. Bo cuda zdarzają się rzadko, a ciężka praca zawsze doprowadzi do celu.

9. Pozbądź się przekonania, że ty nie możesz, bo coś tam. Bo jesteś chory, biedny, bez talentu, bo jesteś gorszy, bo nie możesz rzucić pracy. To twoje własne przekonania cię blokują, bo skoro ty sam uważasz, że nie możesz, to jak niby masz cokolwiek zmienić? Nie wolno tak myśleć.

10. Jeśli trzeba, zmodyfikuj swoje marzenie.  Uwaga – to wcale nie znaczy, że się poddajesz. Czasami niektórych marzeń nie da się spełnić, bo są źle sformułowane. Nie możesz cofnąć czasu i np. uniknąć wypadku, w którym tracisz nogę, ale możesz zrobić coś, żeby mieć protezę, która będzie ją znakomicie zastąpić. Nie możesz z dnia na dzień pozbyć się ciężkiej choroby, ale możesz zrobić coś dodatkowego, co może pozwoli ci wyzdrowieć szybciej lub przynajmniej zwiększyć szanse wyzdrowienia. Jeśli kompletnie nie masz talentu, trudno, żebyś został piosenkarzem, ale możesz spróbować zapisać się na kurs i zobaczyć, czy nie da się wyszkolić twojego głosu na tyle, żeby śpiewać w jakimś małym zespole (które przecież też występują przed dużą publicznością!). Rozumiesz? Zawsze jest jakaś inna droga.

Marzenia nie spełniają się same. Marzenia się spełnia. I kiedy to zrozumiesz, świat będzie twój.

Trzymam za was kciuki!