Dlaczego warto fantazjować?

Ludzie boją się marzyć i tworzyć dziwne, czasami niestworzone scenariusze w głowie.  Dlaczego? To proste: nie lubimy się rozczarowywać. Nie podoba nam się to, że moglibyśmy wysnuć jakieś plany, a potem je zakopać, bo coś by poszło nie po naszej myśli.

A to błąd. Bo może gdybyśmy fantazjowali częściej, więcej rzeczy by się po prostu spełniało.

Kiedy jesteśmy dziećmi, ciągle marzymy – praktycznie non stop. Marzymy o dużym psie, rudym kocie, wypasionym domku dla lalek albo rowerze, którego pozazdrości połowa osiedla. Fantazjujemy, jak by to było spotkać gwiazdę naszej ulubionej bajki albo serialu.  Myślimy o tym, że będziemy kiedyś strażakami, kosmonautami albo piosenkarkami i cały czas rysujemy te nasze marzenia na kartkach albo mówimy o nich na lewo i prawo.

A potem to wszystko gdzieś gaśnie, bo przychodzi dorosłość. Bo przychodzi słuchanie o tym, jak to studia, na które chciałeś się wybrać, nie dadzą ci pracy. Bo ktoś ci powie, że bycie archeologiem to najgłupszy pomysł na świecie – przecież wszystko już wykopali.  Bo przecież nie możesz zostać piosenkarzem, bo można się wybić tylko za pomocą piersi, nagiego tyłka albo znajomości. Bo to, bo tamto, bo tak naprawdę wszystkie swoje dziecięce marzenia powinieneś zakopać gdzieś głęboko, 10 metrów pod ziemią, bo przecież NIE JESTEŚ JUŻ DZIECKIEM.

Nie powinieneś już zajmować się „głupotami”.

Bo widzicie, według niektórych marzenia to takie „głupoty”. Coś, czym nie warto zawracać sobie głowy. Po co czegoś chcieć, skoro wiadomo, że się nie uda (bo przecież życie jest takie złe i niesprawiedliwe)?

Pewnie. Przecież najlepiej, żebyśmy wszyscy chodzili do pracy, której nie lubili, męczyli się w związkach, w których nie chcemy być, płacili kredyty, których nie chcemy płacić i zastanawiali się, dlaczego tak bardzo nic nam się nie chce.

Przecież wszyscy tak mają. Marzenia są dla głupich.

Kolejny błąd. Bo im więcej marzysz, tym większa szansa, że uda ci się te marzenia zrealizować.

MARZENIA TO MOTYWACJA

Zanurzanie się w planach, marzeniach i fantazjach to jeden z moich najskuteczniejszych sposobów na motywację. Myślę o tym, co chciałabym mieć i co chciałabym robić, zastanawiam się, jak widzę swoje życie za kilkanaście lat, w jakim domu chcę mieszkać, jakiego psa chcę mieć, gdzie chcę pracować… i zaczynam mieć taki poziom motywacji, że dziwię się, że jeszcze do tej pory nie wybuchłam z nadmiaru tego wszystkiego. Im więcej sobie wyobrażam  – tym bardziej chcę to mieć. Im bardziej chcę to mieć – tym bardziej chcę już zacząć działać. Im bardziej chcę działać – tym intensywniej myślę co zrobić, żeby te marzenia osiągnąć.

Słyszałam już od ludzi miliony razy te same teksty: jesteś naiwna, to się nie uda, przestań się wygłupiać, skończysz jako bezrobotna, ciekawe, za co się utrzymasz, czy ty jesteś normalna? Żeby się wybić, trzeba mieć szczęście, żeby być dziennikarzem, trzeba mieć znajomości, nie zakładaj firmy/działalności, bo zbankrutujesz, nie poświęcaj się blogom, bo nic z tego nie ma, zacznij żyć normalnie i zwyczajnie. Zapomnij o marzeniach i zacznij żyć według schematu, który przecież jest wygodny i brakuje w nim ryzyka. Tylko tak nie zginiesz.

Boże, co za bzdury. Cieszę się, że zawsze byłam „naiwna” i tego nie słuchałam, nawet, kiedy mówili mi to moi rodzice 🙂

Marzenia i fantazje są najlepszym sposobem na motywację i na dowiedzenie się, czego tak naprawdę chcesz od życia. Co więcej – to pierwszy krok, żeby to życie sobie narysować.

„JAK MAM TO OSIĄGNĄĆ?” – CZYLI DZIAŁANIE

Im więcej fantazjujesz i im częściej wyobrażasz sobie swoje idealne życie, tym więcej motywacji zaczynasz mieć. To dobrze: zmotywowany człowiek zaczyna kombinować. Bo jakby tutaj kupić ten dom bez kredytu? Co by tu zrobić, żeby dostać tą pracę? Za jakie sznurki pociągnąć, żeby wyjechać do Stanów? Im więcej kombinujesz i próbujesz, tym lepiej. Istnieje tylko jedna, ważna zasada: nie wolno się poddawać.

Bo sama droga do marzeń nie zawsze jest łatwa i przyjemna. Nie biega się przez łąkę pachnącą kwiatami do sukcesu, tylko zapierdziela się taplając w błocie, wchodząc w krowie placki i brudząc sobie swoje najlepsze buty. Tak jest. Ale porażki i trud nie są niczym złym – są kolejną nauką, która pozwala potem robić rzeczy lepiej.

Marzenia i wyobrażanie sobie efektu sprawiają, że zaczynasz tworzyć plany, które pozwalają ci do nich dążyć – i to jest świetne! Napędzają cię do tego, żeby próbować nawet, jak ktoś ci już zatrzasnął drzwi. W życiu nie ma czegoś takiego jak utrata jedynej szansy, bo najczęściej są inne sposoby, żeby coś dostać albo do czegoś dojść.

I na sam początek wystarczy pofantazjować, żeby na ten sposób wpaść.

JESTEŚ WOLNYM CZŁOWIEKIEM

Posłuchajcie tej piosenki, proszę:

Słyszycie? Jesteś wolnym człowiekiem. To nie życie ma ci mówić, co masz robić, tylko ty masz trzasnąć życie, jeśli te do ciebie pyskuje i pokazać mu, czego ty chcesz. I o czym ty marzysz. To TY decydujesz o tym, jak to ma wszystko wyglądać.

I chociaż ta piosenka (Nico & Vinz – Fresh Idea) jest stworzona na potrzeby kampanii Nestea (This social campaign is powered by REDPILL ) – swoją drogą całkiem udany product placement – to i tak świetnie nadaje się jako nowy soundtrack pod twoją nadchodzącą sesję marzeń. Mi silnie kojarzy się z wakacjami, a wakacje kojarzą mi się z tym, że wszystko jest możliwe, bo jesteś totalnie wolnym człowiekiem. 🙂

Połóż się i pofantazjuj trochę. A potem możesz mi w komentarzu napisać, o czym tak naprawdę marzysz w swoim życiu 🙂

Marzenia nie są dla naiwnych. Marzenia są dla ludzi, którzy wiedzą, czego chcą.

OGŁOSZENIE PARAFIALNE: Jesteście szaleni! Na Facebooku przekroczyliśmy 5 TYSIĘCY ludzi, na instagramie – 2 tysiące. Z tego powodu…. zdecydowałam, że zrobię Q&A na żywo! Będziecie mnie widzieć i będziecie mogli zadawać pytania, a ja będę się wygłupiać przed kamerą. Termin: sobota, godzina 17.00. Będziecie obecni? Zapiszcie to sobie gdzieś! Boję się trochę, że będę gadać do siebie, a Nitka będzie zadawać pytania. 🙁

OGŁOSZENIE PARAFIALNE 2: do północy trwa konkurs – KLIK.

Post powstał we współpracy z marką Nestea i powered by REDPILL.