Jest taki moment, w którym do człowieka zaczyna nagle docierać. Wiele rzeczy. Na przykład fakt, że niektóre sprawy nie są takie ważne, jak się wydawało. Albo że jakieś poglądy, które się miało, z perspektywy czasu są po prostu głupie.
A czasami do człowieka dochodzi, że do niektórych rzeczy nie warto wracać. Już nigdy.
Jest kilka rzeczy, których już nigdy, przenigdy nie chciałabym robić:
1. ŹLE ZAZDROŚCIĆ
Ogólnie zazdrość mnie motywuje – widzę, że ktoś jest w miejscu, w którym ja chciałabym być albo robić coś, co on robi i chociaż czuję ukłucie zazdrości, to jednocześnie dostaję motywacyjnego kopniaka do dalszej pracy nad sobą. Nie życzę komuś źle, nie złoszczę się, że ktoś ma lepiej ode mnie, nie nienawidzę kogoś, bo ma coś, co ja bym chciała mieć – i nigdy nie chciałabym się tak czuć. Wydaje mi się, że to jest właśnie zła zazdrość, kiedy jesteś dla kogoś niemiły, wredny, bo sam chciałbyś być na jego miejscu. 🙂 Cieszę się, że udało mi się to zwalczyć (jeszcze ucząc się w szkole zdarzało mi się być złą z powodu czyichś sukcesów, albo cieszyć się, kiedy komuś lepszemu ode mnie coś nie poszło – bardzo się tego teraz wstydzę, ale z drugiej strony strasznie mi się podoba, że teraz widzę, że to było kompletnie bezsensowne i maksymalnie zawistne).
2. CZEPIAĆ SIĘ INNYCH
Nie wchodzę buciorami w czyjeś życie, nie poprawiam znajomych, bo postawili przecinek nie tam, gdzie trzeba i staram się nie oceniać ludzi po ich poglądach, bo każdy może mieć przecież swoje. Z tym chyba nigdy nie miałam wielkiego problemu – przyjęłam kiedyś zasadę, że mam gdzieś, jak inni działają, dopóki nie robią tym krzywdy mi albo komuś innemu i bardzo bym chciała, żeby taką zasadę mieli też wobec mnie inni ludzie. Nie lubię słuchać, że powinnam być mniej naiwna, robić to, tamto, pisać takie teksty albo myśleć o czymś w inny sposób, bo tak. Nie chcę, żeby ktoś się wtrącał w to, jaka po prostu jestem i tak samo traktuję innych – pozwalam im być jacy są i mam nadzieję, że nigdy się moje podejście nie zmieni.
3. PRZEJMOWAĆ SIĘ RZECZAMI, NA KTÓRE NIE MASZ WPŁYWU
To coś, czego ciągle i ciągle się uczę i dalej mi nie wychodzi tak dobrze, jakbym chciała. 🙂 Przejmowanie się sytuacjami, które są losowe, głupimi ludźmi, którzy i tak zawsze będą istnieć albo czymś w tym stylu – komu to potrzebne? Mimo to często dalej zdarza mi się przeżywać coś strasznie, mimo, że i tak nie mogę nic z tym zrobić. Lepiej odpuścić – a ile mniej stresu!
4. SPOTYKAĆ SIĘ Z TOKSYCZNYMI LUDŹMI
Często wydawało mi się, że gadanie o tych toksycznych znajomych to jakaś ściema, którą wciskają wszelkiego rodzaju trenerzy osobiści i tego typu osoby. Ale od kiedy sama zaczęłam powoli urywać kontakt z ludźmi, którzy byli nieprzyjemni, niemili nawet dla przyjaciół i wiecznie jęczący na wszystko… widzę różnicę. Im więcej w swoim otoczeniu masz pozytywnych ludzi, którzy mają swoje hobby, chcą coś robić, chętnie wychodzą, spotykają się i co najważniejsze – nie zazdroszczą negatywnie – tym lepszym człowiekiem sam się stajesz. Kiedyś czytałam, że człowiek jest wypadkową pięciu swoich najbliższych osób. Może coś w tym rzeczywiście jest?
5. ZAKŁADAĆ, ŻE KTOŚ CHCE MI COŚ ZROBIĆ ZŁEGO
To częste przeświadczenie w naszym kraju – wieczne podejrzewanie, że ktoś ma wobec nas złe intencje. “Jak to tu zostawię, to na pewno ktoś mi to ukradnie”. “Ta babka z infolinii na pewno chciała mi wcisnąć tamto, żeby mieć coś dla siebie”, “z pewnością był dla mnie miły, bo miał w tym interes” i tak dalej. Daję ludziom kredyt zaufania i dopiero, kiedy go nadwyrężą, zaczynam mieć dystans… na razie rzadko kiedy miałam takie przypadki, więc chyba się opłaca. Człowiek przestaje się tak spinać 🙂
Miłego dnia!
Zapraszam na FACEBOOKA.


Ja ostatnio dałam za dużo kredytów za wielu ludziom. Ale to było “coś, na co nie mam wpływu”, więc ograniczyłam zaufanie i po prostu przestałam się przejmować. Działam dalej 🙂
I bardzo dobrze, że lecisz dalej 🙂
Fajnie, że piszesz 🙂
🙂
ehhh uwielbiam Twoje przemyślenia. Wytapetuję to sobie kiedyś, serio!
To strasznie miłe 🙂
Co do tych pozytywnych znajomych, to trudno takich znalezć. Gdybym ja ze swojego życia usunęła wszystkich choćby tylko lekko toksycznych ludzi zostałaby tylko moja przyjaciółka xD
Też mi się wydawało, że trudno, ale to chyba znika, kiedy zaczynasz poznawać dużą ilość ludzi. Wtedy się znajdują ci pozytywni 🙂
Z ostatnim przekonaniem wciąż walczę. Ta podejrzliwość baaardzo łatwo się w człowieku zakorzenia, wystarczy kilka razy się na kimś zawieść i już.
P.S. Q&A było świetne! A co z wtorkami z Martą? 🙂
Rzeczywiście, czasami się człowiek się przejedzie i trudno jest zaufać znów 🙂
PS Właśnie nie wiem, co z wtorkami z Martą, w tamtym roku miałam więcej czasu… z drugiej strony, niesamowicie mi się spodobało Q&A i w ogóle live! Myślę, czy nie iść w tą stronę 🙂
Zauważyłam, że wszystkie punkty odnoszą się, mniej lub bardziej, do innych ludzi. Po prostu za bardzo się przejmujemy innymi, inni mają na nas za duży wpływ. Myślimy o tym, co sobie ktoś pomyśli o nas, czy jest od nas lepszy lub gorszy, dlaczego ma takie zajebiste życie. Czasami lepiej żyć własnym życiem i przestać porównywać się z innymi. Trudne, ale wykonalne i korzystne.
To prawda, inni ludzie mają spory wpływ 🙂 Nie jestem za porównywaniem, ale z drugiej strony lubię pozytywną motywację od innych osób. 🙂
Masz rację z tą pozytywną zazdrością – może być świetnym motywatorem, gdzie zamiast poświęcać energię na hejt, wkładamy ją w to, żeby być jeszcze lepszą wersją siebie 🙂
Dokładnie! Idealny kopniak w tyłek! 😀
Mam podobne przemyślenia, ale jakoś nie umiem zwalczyć braku zaufania i nieustannego zakładania, że każde dobre/złe działanie innych ludzi ma ukryty podtekst. Masz na to jakiś patent czy samo przyszło? 😉
Nie ma chyba jakiegoś sposobu, przestałam się tak spinać po prostu. Zaczęłam mieć więcej rzeczy gdzieś, im bardziej zajmujesz się sobą i mniej interesuje cię cudze życie, tym lepiej potem ci idzie w myśleniu, że ludzie wcale nie muszą mieć złych intencji.
Z niektórymi także nadal mam problem, ale fajnie jest widzieć przyszłą siebie, która się ich wyzbyła i dążyć do tej wizualizacji 🙂 A chyba największy problem mam z dwoma ostatnimi punktami…
Dla mnie najgorsza jest trójka chyba 🙂
Też miałam problem z tzn złą zazdrością i też na szczęście się jej wyzbyłam 🙂 Teraz wolę komuś pogratulować i cieszyć się, że mu się udało.
Ja mam w drugą stronę, jestem zbyt ufna. Każdemu daję białą kartkę i dopóki nie wyrządzi mi krzywdy, ufam mu, bo nie mam podstaw, żeby nie.. I bardzo różnie na tym wychodzę, czasem wolałabym być bardziej podejrzliwa.
Pod pozostałymi punktami podpisuję się wszystkimi łapkami 🙂
Wydaje mi się, że najlepsze jest jakieś wypośrodkowanie tego – żeby też nie być naiwnym i takim, którego ludzie wykorzystują 🙂
Też miałam wszystkie te problemy, części się wyzbyłam, jednak niektóre wciąż zostały – na przykład przejmowanie się rzeczami, na które nie mam wpływu. Nie wszystkimi, oczywiście, ale jest kilka spraw, które nie dają mi spokoju. A ja jestem mistrzynią w zamartwianiu się. 🙂
Będę trzymać kciuki, żebyś wytrwała w swoim postanowieniu nie-robienia tego wszystkiego. 🙂
Dzięki za kciuki i gratuluję wyzbycia się większości tych problemów 🙂
Mam podobnie – też zrezygnowałam z kilku rzeczy. m.in. z tych o których piszesz. Najcięższe z tego wszystkiego jest odcinanie się od toksycznych ludzi 😉
A dla mnie właśnie to nie było takie trudne, chyba to zależy od osoby 😀
Mądrze piszesz;) Ja dodatkowo postanowiłam 15 razy pomyśleć zanim coś kupię. A po drugie być lepsza dla siebie, tzn. kiedy wracam po wielu godzinach z pracy nie muszę zasuwać ze ścierą szorując podłogę, mogę czasem trochę odpocząć i naprawdę świat się od tego nie zawali, a ja będę szczęśliwsza;)
O, to rzeczywiście jest dobre, z tym myśleniem przed kupnem – nie zawsze mi to wychodzi 🙂
I odpoczywaj!
to aż niesamowite jak bardzo mogę się pod każdym z tych punktów podpisać nogami i rękami! kolejny post w samo sedno. + wydaje mi się, że zła zazdrość to domena naszej polskiej mentalności “nie ważne, jak jest mi, ważne, żeby inni mieli gorzej”. to trochę smutne. również, odkąd zyskałam świadomość tego problemu u siebie, walczę, aby z sukcesów innych czerpać jedynie zdrową inspirację, a rywalizować z nikim innym, tylko z samą sobą.
zainteresowała mnie teoria wypadkowej najbliższych pięciu osób – chyba coś w tym jest!
ach, Marta. jesteś moim spełnieniem w polskiej blogosferze 😉 śledzę bloga bez ustanku, życzę jak najwięcej sukcesów i mam marzenie, że uda mi się kiedyś porozmawiać z Tobą na żywo. a jak wiadomo – marzenia są po to, aby je spełniać!
Kamila, dziękuję, jest mi tak miło, z powodu Twojego komentarza <3 <3 Na pewno się uda pogadać, z jakiego miasta jesteś?
z Nałęczowa (pod Lublinem), obecnie mieszkam w Palmanova na Balearach, jednak na początku przyszłego roku przeprowadzam się do Warszawy 😉 może wtedy, będzie bliżej do Poznania!
Miałam bardzo podobne problemy jak ty. Z częścią się uporałam, z częścią nadal walczę. Najważniejsze jest dla mnie nauczyć się patrzeć pozytywnie w przyszłość co niestety jest bardzo trudne. Masz w 100% rację co do toksycznych znajomości. Również w to nie wierzyłam dopóki nie spotkałam takich ludzi w swoim życiu. Po kilku godzinach spędzonych z nimi sama stawałam się niemiła i zgryźliwa :/
Bo tak to działa, rzeczywiście ” z kim przystajesz, takim się stajesz”. 🙂
Nad 3 i 4 jeszcze pracuję. 🙂 Temat toksycznych ludzi przewija się już na trzecim blogu, który dzisiaj czytam… coś jest na rzeczy. 😉
Zablokowałaś mnie na codziennie fit tylko dlatego, że napisałam, że w przepisie na Twoje batoniki lepiej by się sprawdziły płatki owsiane + zapytałam, ile gram cukru jest w 100 gram płatków Nestle.. SERIO?
Wyjaśnij mi, co było złośliwego w tym stwierdzeniu pierwszym: przecież to prawda. i co złego było w pytaniu. Napisałaś, że mniej o 30%, więc ile?
Jestem Twoją czytelniczką od początku istnienia bloga.. fajnie wiedzieć, że masz taki szacunek. Stwierdzenie pierwsze było merytoryczne, nie było złośliwe, a drugie było pytaniem. W tym momencie tracisz jednego, stałego od kilku lat czytelnika. Pozdrawiam.
Nie zablokowałam Cię dlatego, zablokowałam Cię, bo weszłam na Twój profil na Disqusie i się okazało, że to już któryś Twój uszczypliwy komentarz (piewszy na CF, chyba 2-3 na martapisze).
Podpisuje sie pod kazdym punktem tekstu.
Zgadzam się z Tobą, ale nie radzę sobie jeśli chodzi o zrywanie kontaktu z toksycznymi ludźmi. Mam przyjaciółkę, chodzę z nią do klasy, trzymam się głównie z nią. Problem w tym, że ona właśnie na wszystko narzeka, jest taka przymulająca i nie ma żadnego hobby, nic… to mnie ciągnie w dół. 😉
‘Według prowadzącego badanie Nielsa van de Vena, istnieją dwa typy zazdrości, podobnie jak w przypadku nowotworów: łagodny i złośliwy. Pierwszy polega na tym, że wszyscy wiedzą, że na coś zapracowaliśmy, ale i tak zazdroszczą, a drugi na tym, że otrzymaliśmy nagrodę niesprawiedliwie, więc naturalną reakcją innych jest zazdrość. Zgodnie z tym badaniem, wszystko co musimy zrobić, żeby być lepszymi ludźmi, to dostać premię na którą nie zasługujemy, wtedy będziemy chcieli odpłacić otoczeniu dobrym zachowaniem.’
Tak jak mówisz – do człowieka zaczyna docierać wiele rzeczy. Dzieje się to za sprawą nabyciu doświadczeń, dorastania. Musimy to przejść na własnej skórze. Na początku jesteśmy taką gąbką, która chłonie każdą informacje, zachowanie. Przechodzimy różne etapy w Naszym życiu, a potem zaczyna Nas oświecać i pozbywamy się zbędnego balastu 🙂
Do najprostszych prawd najtrudniej się dociera. Tak podsumowałam mój proces zmiany, który trwa do dziś, przerabiałam (tak jak większość) każdy punkt, który tutaj opisałaś.
A tak w ogóle to przyjemnie tutaj u Ciebie, Twój styl do mnie trafia, jestem tutaj od jakiegoś czasu, ale dziś jest mój debiut w komentarzu 🙂
Jak bardzo potrzebne byłoby mi pozbycie się tych zachowań, które wypisałaś. O ile lżej by się żyło gdyby nie to przejmowanie się wszystkim i wszystkimi, ale ile razy sobie nie powtarzam, że to bez sensu, tak zawsze popełniam ten sam błąd. 🙁 A to podejrzewanie ludzi o złe zamiary to przypomina mi o moim dziadku, on zawsze twierdzi że coś ktoś ukradnie, nawet jeśli byłaby to cała zamrażarka mięsa i robotnik pracujący przy remoncie musiałby to wynieść chyba na plecach. 😀 No ale starszy człowiek trochę inaczej myśli 😀
chętnie dostosowałabym się do pkt 3- ale nie potrafię:/ taka już chyba moja natura;p
Ooo 3 i 4 jest dobre, trudno mi się do tego zastosować, ale staram sie 😉
A jak toksyczna osoba to prześladowca? Haha, nie ale serio, przeczytałabym coś o natarczywych znajomych, albo tak bardzo pragnących znajomości, że łapią się kogo się da … i nie puszczają.
Bardzo fajny wpis 😀
claudia-ss.blogspot.com
Chyba każdy ma takie coś w sobie, że robi większość tych rzeczy, a może nawet wszystkie :-/
Ja na przykład mam problem z tymi toksycznymi ludźmi… Niby widzę, że mnie wykorzystują, ale nie potrafię odejść, bo może się zmienią? – życie w różowych okularach, tak właśnie…
Pozdrawiam Cię serdecznie! Czytam bloga i nie mogę przestać!
pozytywna-wibracja.blogspot.com