Życie, o którym marzysz

Podobno życie marzeniami jest dla wybranych. Dla gwiazd z programów śniadaniowych, Angeliny Jolie i reszty za oceanem, albo geniuszy-milionerów, którzy wpadli na pomysł z Facebookiem, albo innym Microsoftem. Lubimy sobie tłumaczyć, że ktoś po prostu ma farta, pieniądze albo znajomości i właśnie dlatego żyje sobie na jakiejś plaży, codziennie rano spijając mleczko z kokosa.

Tyle, że to wcale tak nie wygląda.

TYLKO DLA WYBRANYCH

Daliśmy sobie naiwnie wmówić, że tego wszystkiego nie da się mieć. Albo inaczej: że takie rzeczy to mogą sobie posiadać nieliczni. Wybrańcy, którym po prostu „się udało”, „poszczęściło”, albo „jakoś im to wyszło”. Tłumaczymy sobie ciągle, że może i da się marzenia spełniać, ale trzeba mieć do tego odpowiednich znajomych, fundusze i szczęście. A jeśli tego nie masz, to cóż – musisz zadowolić się tym, co jest. I, ewentualnie, narzekać sobie na to, jaki ten świat jest beznadziejny. Zresztą, tak jest łatwiej: powiedzieć sobie, że ktoś coś osiągnął, bo miał kontakty albo kasę i tłumaczyć sobie, że tylko dlatego nie stoisz właśnie w swoim wymarzonym Nowym Jorku,  bo po prostu nie masz warunków.

Problem tylko polega na tym, że to tak nie działa. I że istnieje tylko jedna rzecz, która różni cię od tych wszystkich, którzy mają twoją wymarzoną pracę, twój wyśniony dom z basenem albo mieszkają w miejscu z twoich snów.

Oni pewnego dnia podjęli ryzyko.

TO JA SIĘ JUŻ WYCOFAM

Z jakiegoś powodu nie lubimy ryzykować. Czasami szansa pcha nam się przed nos, krzycząc „weź mnie!” i „ej, ślepy, tu jestem!”, ale my udajemy, że jej nie widzimy, mówiąc, że spróbujemy później. Że teraz jeszcze nie, bo nie jesteśmy gotowi albo nie umiemy zbyt wiele. Że może kiedyś, jak będzie lepsza okazja. A potem się dziwimy, że inni rozwijają kariery, zarabiają miliony, podróżują dookoła świata albo żyją naszym marzeniem, podczas gdy my siedzimy w domu i oglądamy powtórkę „Dlaczego ja?”, bo nic innego w telewizji nie leci.

Tylko jak cokolwiek ma się dziać, skoro ciągle odmawiasz każdej okazji?

Bo nie dam sobie rady. Tak się boimy potencjalnych porażek, że dochodzimy do momentu, w którym nawet nie próbujemy. Jak ma ci się cokolwiek udać, skoro ciągle odrzucasz wszystkie szanse? Jakim cudem masz spełniać swoje cele czy marzenia, skoro ciągle boisz się spróbować? Zawsze jest odkładanie na później (bo z jakiegoś powodu „później” to dla ciebie zawsze „lepiej”), zawsze jest wahanie i mówienie, że nie teraz. A potem budzimy się z ręką w nocniku i orientujemy się, że nasze życie było jednym pasmem nieustannego odmawiania wszelkim okazjom. Bo jeszcze nie teraz. Kiedyś. Nigdy.

Kto nie ryzykuje, ten potem nie pije szampana.

CZYM SIĘ RÓŻNISZ OD SZCZĘŚCIARZY?

dawn-nature-sunset-people-large

Wiesz, czym się charakteryzują ci wszyscy ludzie, którym się udało?  Nauczyli się mówić „tak” i „dobra, spróbuję”. Mieli na tyle odwagi, by rzucać się na główkę na nieznany basen, i mimo tego, że większość osób uważa to za szaleństwo, oni podjęli ryzyko. Tyle.

Tyle i AŻ tyle. Nie ma tu jakiegoś losu, niesamowitego farta, albo czegoś, co ich wybrało. Czy oni mają na czole specjalny znaczek, który upoważnia ich do spełniania marzeń? Nie. Oni mają po prostu w sobie chociaż gram odwagi, który pozwolił im powiedzieć TAK, kiedy była okazja.

I to wszystko. Czy pomogły im znajomości? Może pomogły. Czy mieli łatwiej, bo posiadali finanse? Może mieli. Ale główną rzeczą, która sprawiła, że są tam gdzie są i robią to, co lubią robić jest to, że kiedyś podjęli jakąś decyzję i przestali się bać. W życiu dostajesz milion szans, które zazwyczaj przegapiasz, bo odmawiasz, myśląc, że nie dasz sobie rady. Albo masz tysiące pomysłów, których nie realizujesz, bo są przecież za odważne. Nie są. Wystarczy zagryźć zęby i iść do przodu. I nauczyć się wstawać, kiedy się potkniesz.

Przestań wreszcie tłumaczyć sukcesy innych ludzi tym, że im się udało, bo coś tam. Tobie też by się mogło udać, gdybyś w końcu zaczął mówić TAK. Gdybyś schował wszystkie obawy do kieszeni i chociaż raz w życiu przestał odkładać rzeczy na później, jak będzie lepiej. Bo może lepiej nie będzie, a może to była już ostatnia szansa i właśnie głupio przegrałeś życie. 

Nawet, jeśli ci się nie uda, to przecież zawsze możesz spróbować jeszcze raz. Życie nie jest jak Mario, w którym masz 3 próby, a potem GAME OVER. Szans jest mnóstwo i możesz próbować do skutku, ale żeby to zrobić, sam musisz tego chcieć.

A jak nie chcesz i się boisz, to przestań zwalać winę na innych.