Jak być Martą?

Czasami (na szczęście rzadko) ludzie mówią, że chcą być jak ja. Wiecie, w miarę organizować swoje życie, nie bać się wizyty Perfekcyjnej Pani Domu, cieszyć się drobnostkami i uśmiechać się do ucha do ucha. Problem w tym, że ludzie mówią takie głupoty, bo nigdy mnie nie widzieli w prawdziwej akcji.  Znaczy się, w życiu. Zwykłym.

Gdyby tylko mnie poznali, to gwarantuję, że by się im odwidziało.

Parę z tych historii mogą znać moi czytelnicy z fanpage – lubię się czasami dzielić swoim upośledzeniem życiowym. Jeśli chcecie poznać tajemną sztukę bycia Martą, to poradnik właśnie dla was:

JAK BYĆ MARTĄ?

ODCINEK 1.

1. Zbieraj się dwa miesiące do wypożyczenia z biblioteki uniwersytetu książek potrzebnych ci do ukończenia licencjatu.
2. Wreszcie rusz tyłek i wejdź na stronę biblioteki. Odkryj, że można założyć konto online. – O, jak miło – powiedz sama do siebie.
3. Utwórz konto i odkryj, że aby działało musisz udać się do biblioteki. – Nic nie szkodzi, od razu wezmę książki – pomyśl optymistycznie.
4. Biblioteka jest stosunkowo daleko, więc wsiądź w tramwaj (dzięki Bogu, że bezpośredni) i udaj sie w podróż swojego życia niczym Bilbo z Gandalfem . Tyle, że nie masz Gandalfa.
5. Pójdź do biblioteki i aktywuj konto. Hurra!
6. Musisz zamówić online książki.
7. Jezu. Seriously?
8. Zamów książki na komputerze w bibliotece. Nareszcie!
9. Dowiedz się, że teraz musisz czekać godzinę, aby móc je odebrać.
10. Fuck.
11. Nie możesz czekać godziny, bo masz pilne sprawy i musisz wracać.
12. Wyjdź z biblioteki z niczym.
13. Wróć do domu bez książek i uświadom sobie, że bez nich trochę jesteś w dupie.

ODCINEK 2.
1. Wyprowadź na spacer psa, który nie jest twój (ale z którym masz przyjazne stosunki).

12
Sprawczyni całego zamieszania.

2. Gdy już wejdziecie na tereny, na których nikt nie chodzi, spuść go ze smyczy. Tak, jak jego właściciele zawsze robią. Przecież nic nic nie może pójść źle, co nie? To mądry pies.
3. Obserwuj jak pies sobie hasa. Jak miło!
4. Obserwuj, jak pies hasając wchodzi w rosnące, wysokie zboże i powoli znika ci z oczu.
5. Zawołaj psa.
6. Pies ma cię gdzieś.
7. Zorientuj się, że zgubiłaś psa, który waży jakieś 30 kilo.
8. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie.
9. Zacznij zdzierać gardło, wołając psa do siebie.
10. PSIEEEEEEEEEEEEEEE! TUTAJ CHO!
11. W tym cholernym zbożu nawet go nie widać. Pies dalej ma to w dupie.
12. Zacznij panikować.
13. Cholera jasna, zgubiłam psa. Zgubiłam psa. Zabiją mnie.
14. PSIEEEEEEE! CHODŹ TU!!!!! *nieudolne gwizdanie*
15. Weź głęboki oddech. Co robić, co robić, co robić?
16. Popraw swoją torebkę w kształcie kota, zrób wydech i zacznij biec przez zboże, które sięga ci do piersi.
17. Przez jakieś 100 metrów przedzieraj się przez cholerne zboże, wołając ciągle psa i przeklinając pod nosem. Zboże jest całe w rosie, więc twoje leginsy całkowicie przemokły.
18. Szurszurszurszur. Przedzieram się przez zboże. Buszująca Marta w zbożu. Gdzie ten cholerny pies?
19. Z sapaniem dotrzyj do końca zboża i ścieżki.
20. Ujrzyj psa, który grzecznie leży na ścieżce i widocznie czeka, aż przyjdziesz.

 

ODCINEK 3.

1. Szukaj noclegu w Warszawie. Miej w zakładce otwarty stary hotel, w którym wcześniej spałaś i który był sprawdzony i bez wad, ale trochę drogi. Szukaj innego hotelu. Znajdź ekstra okazję, w stylu O-Mój-Boże-Jak-Tanio-Helena-Bierz-Póki-Dają. Sprawdzaj na mapie, gdzie to jest.

11168516_368283143373438_4468310591049735789_n

– Patryk, zobacz jak blisko ten hotel, a jak tanio! Prawie jak tamten stary! Zobacz, tutaj są Łazienki, możemy iść z buta. O, a tutaj już Marszałkowska.

– Marta… – słyszysz, że Patryk próbuje coś powiedzieć, ale nie słuchaj go, po co go słuchać, czy on nie rozumie, że tutaj dzieje się coś wspaniałego?

2. Podjaraj się. Zacznij się cieszyć, że znalazłaś hotel idealny.

– I zobacz Patryk, zobacz, nawet jest blisko metra! Ekstra, za taką cenę, ja już tu klikam, zamawiam, biorę go! – wołaj z entuzjazmem, machając rękami i prawie zwalając laptopa z nóg.

– Marta…. – Patryk znów próbuje truć ci tyłek, o co temu człowiekowi chodzi?

– No i zobacz, ty, Patryk, on jest koło Marszałkowskiej, na Placu Konstytucji! Prawie jak ten ostatni hotel!

– Marta – wreszcie zdecyduj, że dasz mu coś powiedzieć, niech ma – Marta, to jest ten sam hotel, co ostatnio.

3. W ostatniej chwili usuń kursor myszki spod przycisku „zarezerwuj”. Schowaj się w bluzie i udawaj, że ci nie ma, bo palisz się ze wstydu. Boże.

ODCINEK 4.

11055613_939036929453274_60642094_n

1. Dostań w podarunku od jednej z firm sportowych bilety na fitnessową imprezę.

2. Postanów, że pojedziesz z chłopakiem.

3. Zacznij rezerwację. Najpierw zamów swój bilet.

4. Rezerwując bilet chłopaka zagadaj się i klikaj bezmyślnie „dalej”.

5. Ściągnij wygenerowany bilet i zorientuj się, że jest na ciebie. Dokładnie tak, jak POPRZEDNI.

6. Zacznij panikować, bo skąd weźmiesz dwie Marty Hennig?

7. Cholera. Jak przekonasz obsługę, że dwumetrowy facet w brązowych włosach to twoja siostra o tym samym imieniu?

8. W panice wydzwaniaj do firmy sprzedającej bilety.

9. „Żeby połączyć się w sprawie rezerwacji, wybierz 1. Aby pogadać z konsultantem, wybierz 2. Jeśli chcesz upiec ciasto, wybierz 3”. Blablabla. Dwójkę. Dwójkę wybierz!

10. Powiedz pani konsultantce o twoim upośledzeniu umysłowym,

11. Pani konsultantka mówi, że nikt nie sprawdza nazwisk, tylko same bilety.

12. Jak zwykle to samo.

ODCINEK 5.

JAK CAŁKOWICIE I SKUTECZNIE OBRZYDZIĆ SOBIE SWOJĄ WŁASNĄ PRACĘ LICENCJACKĄ – PORADNIK W 10 KROKACH:

1. Znajdź temat, który całkowicie cię jara.
2. Zgłoś temat, który całkowicie cię jara i zacznij zbierać książki, bo tak bardzo jesteś nim podniecona, że chcesz już pisać. Opowiadaj ludziom na domówkach jak ci się podoba temat i molestuj klientów, streszczając im z podnieceniem, jaką fascynującą będziesz miała pracę.
3. Napisz pierwsze dziesięć stron w jeden dzień i pokazuj wszystkim, jaki masz ciekawy licencjat i podkreślaj, jak bardzo cię to jara. Czytaj to kilka razy i bądź dumna, że masz taki ciekawy temat.
4. Idź do pani promotor.
5. Promotor mówi, że super, ale że doda ci jeszcze jeden rozdział z przodu.
6. Promotor mówi, że w sumie to doda rozdział z przodu i jeszcze wykreśla ci cały drugi rozdział, bo zbyt szczegółowy. Drugi rozdział był według ciebie najciekawszy, więc patrzysz w milczeniu i cierpisz po cichu.
7. Rozdział dodany przez promotor nie jest nawet w 1 procencie związany z twoją pracą licencjacką i nijak się ma do jej tematu.
Dodatkowo, w rozdziale od pani promotor masz pisać o prawie prasowym, które nie obowiązywało jeszcze w okresie, o którym piszesz licencjat.
8. Promotor wczuwa się w twój spis treści i koniec końców zostawia ci łaskawie ostatni rozdział z dwoma podpunktami, który rzeczywiście mówią o temacie twojej pracy i cię jarają.
9. Wróć do domu i patrz smutno na spis treści z podrozdziałami, które są dopisane przez panią promotor. Zorientuj się, że twoja praca wcale nie jest na temat, na jaki miałaś pisać, tylko o jakiejś tępej teorii, która jest nudniejsza niż dziesięć odcinków Klanu pod rząd.
10. Otwórz piwo. Zamknij plik z pracą i pożal się całemu światu, jak bardzo ci smutno.

Smutłam.

ODCINEK 6.

marta

JAK ŚNIĆ JAK MARTA.

Patryk mnie budzi i coś tam mi mówi. Na co ja (śpiącym głosem):
– Wiesz co, Nitka jest bardzo miła, że zebrała na mnie te wszystkie orzechy.
– Jakie orzechy? – pyta Patryk.
– No na Bloga Roku. Jak jej się udało ponad 400 orzechów zebrać… ja sobie tego nie wyobrażam.
– A od kiedy orzechy głosują? – pyta Patryk, śmiejąc się ze mnie pod nosem.
– No głosują. Ale Nitka jest trochę wredna, bo najpierw zbierała orzechy dla mnie, a potem zbierała dla innego bloga. Ja jej kuwetę sprzątam, a ona co? A jakby tamten blog mnie wyprzedził o 5 orzechów?
– A co jeśli Nitka kupiła te orzechy? – dopytuje Patryk, zapewne mając ze mnie niezły ubaw.
– Nie, nie – odpowiadam, poprawiając kołdrę – ja jestem uczciwa i Nitka pewnie też. Na pewno by mi tego nie zrobiła.
Cisza.
– Wiesz co, Patryk? Ty jako jedyny pamiętałeś – mówię.
– Co pamiętałem?
– Żeby wziąć te kozaki z czubkiem na orzechy.

Kurtyna w dół.

Pierwsze i ostatnie zdjęcie – fot. Patrycja Kastelik.