Miłość jest dla szaleńców

Kiedy wpatrywała się przez okno, w jednej ręce paląc papierosa, a drugą głaszcząc potężnego, mruczącego kocura siedzącego na parapecie, pomyślała, że miłość, w gruncie rzeczy, wcale nie jest czymś skomplikowanym lub trudnym.Po prostu czasami tylko boli, jakby ktoś ci żywcem wyrwał serce.Miłość to rozrywka szaleńców. Bo gdy tylko zaczynasz czuć rumieńce na policzkach, kiedy wasze spojrzenia przypadkiem się krzyżują, a twoje tętno zaczyna rosnąć szybciej, niż podczas biegu na tramw […]

Kiedy wpatrywała się przez okno, w jednej ręce paląc papierosa, a drugą głaszcząc potężnego, mruczącego kocura siedzącego na parapecie, pomyślała, że miłość, w gruncie rzeczy, wcale nie jest czymś skomplikowanym lub trudnym.
Po prostu czasami tylko boli, jakby ktoś ci żywcem wyrwał serce. Miłość to rozrywka szaleńców. Bo gdy tylko zaczynasz czuć rumieńce na policzkach, kiedy wasze spojrzenia przypadkiem się krzyżują, a twoje tętno zaczyna rosnąć szybciej, niż podczas biegu na tramwaj, który właśnie odjeżdża, tak naprawdę nie tylko się zakochujesz, ale po prostu tracisz rozum.

Ludzie mają różne miłosne problemy.
Jedni kochają całe życie bez wzajemności. Drudzy są razem, ale kłócą się dzień w dzień niczym dwa wściekłe koty, które najeżone walczą pod śmietnikiem w nocy. Jeszcze inni nie do końca potrafią postawić granicę i z hukiem pakują się w związki bardziej toksyczne niż radioaktywne odpady.

Ale największy problem jest wtedy, kiedy zakochujesz się w kimś, w kim nie powinieneś był się nigdy zakochać.

MIŁOŚĆ W CZASACH ZAGŁADY

Zgasiła papierosa o drewniany parapet, bez ceregieli, kompletnie nie przejmując się tym, że nie wygląda przy tym jak dama. Zasłoniła firanki, kiedy kątem oka zobaczyła na ulicy jakiś ruch – głupotą byłoby niepotrzebne wystawianie się na pokaz. Kot miauknął niezadowolony, kiedy przestała go głaskać. Gramofon z trzaskiem grał w głębi pokoju. Wyciągnęła kolejnego papierosa i łokciami oparła się o parapet, jednocześnie głową cofając się w czasie do tamtego dnia.

~*~

Wystarczyło, że na nią spojrzał. Gdzieś pod tymi wszystkimi warstwami, pod ozdobną broszką, bluzeczką, halką i skórą, ruszyło się coś, co przecież nie miało prawa już drgnąć dla żadnego mężczyzny. Po raz pierwszy od dawna poczuła, że znów bije jej serce. I robi to całkiem mocno.

Pamiętała szczegóły: miękkość jego ust na wierzchu jej dłoni, wymianę uśmiechów i standardowych grzeczności, aż wreszcie to samo powietrze, którym oddychali wręcz równocześnie, trzymając twarze blisko siebie, w odległości kilku centymetrów. Centymetrów, które najchętniej by pokonała jak najszybciej, żeby tylko ustami dotknąć ust i posłuchać serca walącego teraz jak dzwon w kościele przed mszą. Miłość uderzyła im do głowy jak tani, ale mocny alkohol – szybko i skutecznie.

Kiedy wyjechał na chwilę, czekała. Miał przecież wrócić. Ich historia zapowiadała się pięknie, rodem z jakiegoś romansu i nic, dosłownie nic, nie stało na przeszkodzie, żeby kolejna wielka miłość wybuchła niczym fajerwerki na nowy rok. A przynajmniej tak się jej wydawało.
Dopóki nie zaczął się koszmar, zwany wojną.

W okresie, kiedy o internecie i komórkach nikt nawet nie myślał, jedyne, na co mogła liczyć, to list idący przy dobrych wiatrach tylko miesiąc. Jak kochać kogoś, skoro nawet nie wiadomo, czy jeszcze żyje? Jak mieć w pamięci, skoro jedyne, na czym skupiasz swoje myśli to nieznośne burczenie w brzuchu i strach przed łapanką za każdym razem, kiedy wychodzisz z domu?

I najważniejsze: jak kochać kogoś, kogo rodacy krzywdzą twój kraj?

NA PRZEKÓR LOSOWI

Założę się, że takie myśli miała Zuzanna, kiedy Joachim znów wyjechał. Założę się, że przy każdym liście łzy skraplały kartkę, którą tak bardzo chciała zachować. W czasach, w których nie wiesz czy dożyjesz do kolejnego dnia, nie do końca myśli się w kategoriach miłości i romansu.
Raczej używasz znaczników – żywy i martwy.

Joachim był żywy.
I miał nadzieję, że Zuzanna też ma ten status. Mimo dzielących ich kilometrów, wojny oraz faktu, że jako Niemiec nie był raczej najmilej widzianą osobą w okupowanej Polsce, ciągle podsyca swoją miłość do dziewczyny. I kiedy wydawałoby się, że koszmar się kończy i będzie już po wszystkim, zdarzają się jeszcze dwie istotne rzeczy.

Po pierwsze, zakończenie wojny nie jest kolorowe, a szare, przesiąknięte krwią, gruzami, brudem i kolejnymi zmarłymi.
Po drugie, pojawia się ktoś jeszcze.

I wtedy okazuje się, że naprawdę trzeba być szalonym człowiekiem, żeby kochać i znosić cały ten ból bez jednego słowa skargi.

BĄDŹ PRZY MNIE

Jeżeli szukacie książki, która doskonale pokazuje, jak wygląda miłość, musicie to przeczytać.
Jeżeli szukacie książki, która wciągnie was lepiej niż najdroższy odkurzacz i sprawi, że na chwilę wskoczycie do machiny czasu, musicie to przeczytać.
Jeżeli szukacie książki, która bezlitośnie wyciśnie z was łzy, musicie to przeczytać.

A jeżeli chcecie przeczytać tę książkę, to mam dobrą wiadomość – możecie ją wygrać odpowiadając w komentarzu na proste pytanie:

Co byś był w stanie zrobić dla swojej miłości?

Do rozdania mam 5 kompletów książek, składających się z dwóch powieści Bogny Ziembickiej: „Tylko dzięki miłości” i „Bądź przy mnie”.

DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE ODPOWIEDZI. ZWYCIĘZCY DOSTANĄ ODE MNIE MAILA + WYNIKI ZOSTANĄ OGŁOSZONE W SOBOTĘ,  28 MARCA.



Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Otwarte.