Jeśli kocha, to…ech, co za bzdura!

Z miłością jest jak z odchudzaniem – wśród ludzi krąży tyle mitów, że już sami do końca nie wiemy, co jest prawdą, a co zwykłą ściemą. Jedni myślą, że bez motylków z ADHD w brzuchu się nie obędzie, drudzy deklarują, że muszą być fajerwerki i chemia jak w butelce z Colą, a następni znowuż – hej, to będzie dobre – uważają, że jak związek nie wygląda jak ten z serialu, to jest do dupy. Bo się kłócicie o pierdołę, a nie o to, że on cię zdradził z twoją najlepszą blond przyjaciółką – przecież tak było w piątym sezonie! Bo czasami on zamiast „cześ

Z miłością jest jak z odchudzaniem – wśród ludzi krąży tyle mitów, że już sami do końca nie wiemy, co jest prawdą, a co zwykłą ściemą. Jedni myślą, że bez motylków z ADHD w brzuchu się nie obędzie, drudzy deklarują, że muszą być fajerwerki i chemia jak w butelce z Colą, a następni znowuż – hej, to będzie dobre – uważają, że jak związek nie wygląda jak ten z serialu, to jest do dupy. Bo się kłócicie o pierdołę, a nie o to, że on cię zdradził z twoją najlepszą blond przyjaciółką – przecież tak było w piątym sezonie! Bo czasami on zamiast „cześć kochanie” powie „przymknij się wreszcie”, gdy nadajesz jak najęta i kiedy ty zamiast go pocałować, jak to w serialach bywa, najchętniej walnęłabyś go wałkiem w ten durny łeb.
I jeszcze te wszystkie powiedzonka: „jeśli kocha to poczeka”, „jeśli kocha to wybaczy”, „jeśli kocha, to..”,och, gówno prawda. Jeśli kocha, to nic nie musi.
Boże, co za bzdury.



MITY I KITY

Ludzie naoglądają się ckliwych komedii romantycznych, seriali o rozpieszczonych nastolatkach, naczytają się Zmierzchu na dobranoc, a potem wymyślają. Że jak on ciągle nie pisze, to mu nie zależy, że jeśli ona nie ma ochoty, to na pewno on jej się nie podoba; no i najważniejsze: że jak się kłócą częściej niż raz na pół roku, to chyba do siebie nie pasują, no bo w serialu przecież ciągle trzymali się za ręce i deklarowali sobie wielką miłość, a jak się już pokłócili, to na pewno ktoś kogoś zdradził i koniec. Tragedia.

To teraz niektóre śpiąc królewny uświadomię: tak wygląda związek. Pewnie, że są dni, w których kiedy się na was patrzy, to aż się wymiotuje kolorową tęczą ze słodyczy; są jednak dni, że kiedy wstajecie rano, aż do momentu położenia się spać, iskry latają po pokoju. Razem z talerzami, raniącymi słowami i wałkami. I to nie dlatego, że przestaliście się kochać, do cholery, ale dlatego, że po prostu jesteście parą.
To tak odkrywcze i oczywiste, jak ostatnio modny trzęsący się tyłek Miley Cyrus.

KŁÓCIMY SIĘ, TO KONIEC

Oczywiście, że każdy chciałby mieć słodko-pierdzący związek, w którym ciągle mówi się „moje kochanie” i zawsze ma się na twarzy ten sam uśmiech od ucha do ucha. Ba, ileż życie byłoby łatwiejsze, gdyby faceci rozumieli kobiety, a dziewczyny wiedziały, o co chodzi chłopakom. Kiedy każdy dzień byłby tak samo wspaniały, zaczynał się śniadaniem do łóżka, kończył romantycznym spacerem i wspólnym spaniem w objęciach.
Odkrycie: nawet najlepsze pary się kłócą.
Czemu? Z różnych powodów. Bo ona wstała w złym humorze i zaczęła na niego warczeć niczym pies na kota; bo on zachował się jak ostatni pacan i powiedział coś niemiłego, bo zapomniał użyć mózgu; ba, czasami kłótnie są tylko dlatego, że zupa była za słona, a któreś z nich miało okropny dzień i najzwyczajniej w świecie – chociaż to przecież takie okropne i złe – się na tym drugim wyżyło.

TO KOCHAMY SIĘ CZY NIE?


Miłość nie jest wtedy, kiedy wiecznie jest cudownie, sikacie w majtki ze szczęścia na swój widok i biegniecie przez polanę, a w tle leci muzyka z lat 90. Miłość jest wtedy, kiedy jedno z was wraca zmarnowane po całym dniu do domu, ma wszystkiego dosyć, a wy potraficie wprawić go w dobry humor. Kiedy wrzeszczycie na siebie jak opętani, że cały blok wie, o co poszło, a na koniec potraficie sobie powiedzieć, że się kochacie i w zgodzie pójść spać. Kiedy ty uciekasz, a on cię goni, chociaż najchętniej robiłby to nie dlatego, że to romantyczne, ale dlatego, że chciałby cię zadusić za twoje fochy. Kiedy mimo tego, że nie musisz nigdzie wstawać, ruszasz swój tyłek o siódmej rano i robisz mu kanapki. No i najważniejsze: kiedy kłócicie się jak porąbani, ale potraficie dojść do porozumienia. Kiedy jest na ciebie wściekły, ale i tak kupi ci czekoladę. Kiedy ty masz ochotę go zabić tym nożem, którym kroisz chleb, ale i tak robisz mu kanapki.
To są setki małych rzeczy.
To wcale nie wielkie gesty, deklaracje na fejsie, milion wspólnych zdjęć w necie i bukiet ogromnych kwiatów w każdą miesięcznicę. 

A Wy jak uważacie? Co świadczy o tym, że to jest miłość?