Z motywacją jest jak z dzwonami. Wiecie, tymi spodniami z szeroką nogawką. Niby gdzieś tam jest, każdy ją chociaż raz w życiu widział i nawet czasami się zjawia, ale robi szum tylko na chwilę, po czym znika równie szybko, jak się pojawiła. Wydawałoby się, że pasuje tylko nielicznym, a pozostali mogą jedynie obejść się smakiem. Motywację czują przecież tylko szczęściarze – milionerzy, trenerki fitness i inne osoby, którym się udało.A reszta może mieć usprawiedliwienie na to, że po prostu im się nie chce. […]
Jak znaleźć motywację i NAPRAWDĘ zmienić swoje życie?
Wszyscy mamy plany na swoje życie.
CZY JA NAPRAWDĘ TEGO CHCĘ?
Bywa, że próbujemy żyć marzeniami innych ludzi. Niby lubimy pisać, więc gdy słyszymy, że koleżanka z klasy napisała książkę, myślimy, że w sumie fajnie by było wyprodukować własną. Albo widząc cały szał na fitness i szczupłe sylwetki, zaczyna do nas dochodzić, że nie byłoby źle, gdybyśmy też zaczęli się ruszać i popracowali nad płaskim brzuchem. Próbujemy uczyć się do matury, bo przecież rodzice powiedzieli, że musimy się dostać na dobre studia – więc próbujemy to zrobić.
Mogę tak wymieniać bez końca.
Zamiast zastanawiać się, skąd wziąć motywację, najpierw się zastanów, czy to, co chcesz robić i do czego tej motywacji potrzebujesz, jest na pewno twoim wymysłem, a nie pragnieniem kogoś innego. Może nie chce ci się ćwiczyć, bo wcale trenować nie lubisz, a próbujesz to robić tylko po to, żeby pasować do “kanonów piękna” ? Albo nie potrafisz się zmotywować do nauki, bo to nie ty pragniesz naukowych sukcesów, tylko twoja mama?
Nigdy nie poczujesz motywacji, jeśli cel nie jest twój. Nikomu się nie chce robić dla kogoś innego.
PÓŹNIEJ BĘDZIE LEPIEJ
Ludzie nie zdają sobie sprawy, że ich życie wcale nie musi trwać sto lat, a tylko trzydzieści. Że może potem zamiast mniejszych przeszkód, będą większe. Że może teraz, kiedy jesteś w pełni sił, młody i zwarty, lepiej jest wpakować się w marzenia i próbować COŚ z tym swoim życiem zrobić.
Głównie dlatego, że jeśli ci nie wyjdzie, to będziesz miał jeszcze mnóstwo czasu, by spróbować jeszcze raz.
“Tylko skończę studia”, “tylko jeszcze dokończę kurs”, “tylko popracuję tutaj dwa miesiące“, “tylko jeszcze poczekam, aż dziecko urośnie” – wiecie, co oznaczają te słowa? Białą flagę.
Rzucenie swoich celów, bo przecież ciągle jest coś pilniejszego. No ale skoro ty uważasz swoje marzenia za tak mało ważne, że możesz je ciągle odkładać na bok, to nic dziwnego, że nigdy ci się nie chce. Kto by się tam zajmował pierdołami?
NIE MA PRZEWROTU
Chyba doskonale zdajecie sobie sprawę, ile procent szans jest na to, że wygracie w totka. Nie ma czegoś takiego, jak wydarzenie zmieniające życie. Albo inaczej: żeby coś zmienić, wcale nie musisz przeżyć nagłego zwrotu akcji. Zapomnij o błyskawicach, olśnieniach i niespodziewanej apokalipsie, która sprawi, że wreszcie się ogarniesz.
O to wszystko musisz zadbać sam. Po prostu zaczynając.
PO PROSTU ZRÓB KROK
Możesz czekać do samej śmierci na motywację. Na to, żeby przyszła, zrobiła z tobą porządek i kopnęła cię porządnie w cztery litery, żebyś zaczął działać. I wiesz co? Prawdopodobnie nie przyjdzie.
Głównie dlatego, że motywacja pojawia się wtedy, kiedy zaczynasz widzieć rezultaty. Nawet minimalne. Motywacja zjawia się w momencie, w którym już zacząłeś coś robić. Zacząłeś pracować. Mocno. Porządnie. Wtedy przychodzi.
Swoją drogą, ludzie za bardzo uzależniają wszystko od motywacji. “Nie zrobię tego, bo nie mam motywacji… “. Spoko, więc należy leżeć i pachnieć, czekając na anielskie trąby i motywację spływającą z nieba niczym letni deszcz. Powodzenia z tym. Krzyż na drogę.
Będzie długa i nudna.
Jak znaleźć motywację? Zacznij działać. Brzmi prosto, co? Życie co chwila dowodzi, że najprostsze i najbardziej oczywiste rzeczy są zapominane. Gdyby tak nie było, bajka z panem Hilarym i jego okularami nie miałaby takiego wielkiego sensu. A przecież ma. Miał je przed swoim nosem i nawet się nie zorientował. Co chwila robimy błędy w stylu Hilarego.
I ja już słyszę ludzi mówiących “łatwo powiedzieć“. Zawsze jest łatwo powiedzieć.
Łatwo powiedzieć: “to schudnij”, “to zbuduj rakietę“, “to napisz książkę”, a trudnej zrobić. To oczywiste. Tyle, że bez ciężkiej pracy nie ma kołaczy.
Jeżeli nie wyjdziesz z domu, nic cię przecież nie spotka, bo będziesz zamknięty w swoich czterech ścianach. Jeżeli nigdy nie zaczniesz, to nie masz szans na to, żeby coś skończyć. A jeżeli sam nie zaczniesz walczyć ze swoim “nie chce mi się” i “jeszcze mam czas” to nie spełnisz swoich marzeń. Motywacja to nie jakieś magiczne zaklęcie, które nagle sprawia, że wszystko się zmienia. TY wszystko zmieniasz. Oczywiście, o ile tego naprawdę chcesz.
Nie jesteś księżniczką, po którą ktoś przyjedzie i spełni wszystkie jej marzenia.
Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, musisz zdjąć koronę i sam zacząć działać.

A ja od pewnego czasu zauważyłam, że najłatwiej mi się zmotywować jeśli nie planuję i nie rozważam wszystkiego za i przeciw tylko: robię. Czyli nie daję sobie szans na marudzenie. Coś jak: “szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu”. ;)))
ja tez sobie zapisuje,świetny pomysł! Mimo że motywacji mi nie brakuje;p
Niektórych rzeczy nie da się robić “na siłę”. Na przykład rysowanie, jeśli tego nie czuję, to nic chyba nic się nie da zrobić. Motywacja jest mi diabelnie potrzebna, ale gdy zaczyna się pojawiać, nie potrafię jej złapać. Ucieka… Znika we mgle…
No, ja chętnie przykuję motywację do kaloryfera i to w każdym pokoju 🙂 mi najłatwiej się zmotywować, jak każdemu nagadam co za fajne rzeczy planuje i wtedy wstyd nie robić, więc robię 🙂 a tak naprawdę, to im więcej mam zajęć, tym łatwiej to wszystko ogarnąć i z motywacją też łatwiej
No to jutro wstaję rano o 6 i idę na rower. Cały tydzień już to planuję. Mam nadzieję, że się nie rozpada. ;D
Taaak, to ja czekam niecierpliwie na drugą część wpisu… Co by okiełznać brak motywacji do czegokolwiek, co chciałabym zrobić (autorski program zajęć dla dzieci, codzienne regularne ćwiczenia zamiast 4 zrywów w tygodniu…).
ALE TO NIE JEST TAKIE PROOOSTEEE… Musiałabym poszukać kartki, żeby sobie coś zapisać. I chyba nie mam taśmy, którą mogłabym sobie tą kartkę z celem przykleić. No widzisz, nie da się.
Uwielbiam jak piszesz na tego typu tematy, bo nie wiem jak to robisz, ale twoje słowa naprawdę potrafią zmotywować i dać kopa 🙂
Podziwiam wszystkich ludzi, którzy mają motywację, bo Bóg wie ile razy sama próbowałam i kończyło się jak zawsze. Łatwe to to nie jest. 🙂
Święte słowo ujęłaś wszystko co najważniejsze w tym poście 🙂
Strasznie podoba mi się porównanie do piosenek Britney 🙂
Mam to szczęście, że motywacji mi nigdy nie brakowało. Jak już sobie coś powiedziałam, to muszę to doprowadzić do końca, choćby nie wiem co. Takie coś, co by nie poczuć się gorzej, a dobry nastrój to coś, na czym najbardziej mi zależy 😀
Ja mam największy problem z pierwszą częścią czyli z uświadomieniem sobie że naprawdę chcę coś zrobić i to jest mój cel. Najlepszym przykładem jest to że powinnam schudnąć, no właśnie POWINNAM bo tak mi tłucze mama i babia i chociaż wiem że mają rację to nic z tym nie robie bo mam nienawidzę gdy ktoś mi coś narzuca i gdy mam osiągać jakiś cel na siłę.
Dobrze jest jeśli trzeba trzymać się określonych terminów, wtedy ma się dobrego kopa do zrobienia czegoś. Opowiadanie o swoich postępach innym jest świetnym motywatorem, aż głupio mówić, że przebimbało się cały dzień 🙂
Jeśli masz towarzysza, który wpiera Cię i mobilizuje do osiągania upragnionego celu, to razem możecie nawet zdobyć świat!:)
Dobrze napisane 😀 Ja prawie w każdym miejscu w domu mam porozwieszane karteczki z moimi dużymi i małymi celami 🙂
Codziennie staram się robić jak najwięcej.
Może warto by założyć jakąś grupę wsparcia? Wzajemna motywacja, radość z sukcesu.. ogólnie towarzystwo.
Jak ktoś zainteresowany to pisać :
fireflysheart@gmail.com
Muszę poprawić swój imidż.
Bieganie jest straszne! Bieganie jest niefajne! Motywacja jest niefajna! Buuuu!
^^
ja notuję skrupulatnie w kalendarzu i zaraz po wykonaniu danego planu dnia, odhaczam podpunkt 😀 zazwyczaj notuję, który to dzień ćwiczeń, ile hulałam hula hopem lub z kim danego dnia mam się spotkać:) Czasem to motywuje (jeśli chodzi o ćwiczenia), ale czasem muszę dane rzeczy przenieść na inny dzień, bo albo mam zły nastrój, albo jestem zmęczona:)
“Jeśli cel nie jest Twój, motywacji nigdy nie znajdziesz” – kurczę, czyli nigdy nie uda mi się zmotywować do pisania pracy magisterskiej? Bo osobiście wcale nie mam takiej potrzeby;)
z autopsji mogę powiedzieć, że motywację najtrudniej utrzymać jest przez pierwsze dwa, trzy tygodnie. Potem pojawia się regularność i przyzwyczajanie, obowiązek – wtedy jest już łatwiej. Tak to działa przynajmniej u mnie. Ale metoda zapisywania obietnic składanych samemu sobie zawsze działa – trudniej się wymigać, bo wyrzuty sumienia silniejsze.
A ja jestem miSZCZem świata. Ostatnio zapłaciłam 99,80 zł za karę w bibliotece, gdyż okazało się, że zmienily się zasady naliczania kary. I sory, że piszę to w tym miejscu, ale mój żal nie ma granic i muszę to z siebie wciaż wyrzucać. (Na szczęście wszystkie 4 książki przeczytałam.)
Nie potrzebna motywacja. Ludzie mają aż nadto energii. Ty też masz aż nadto energii. Tylko masz amnezje, zapomniałeś jak zajebistym człowiekiem jesteś! Eh… już nawet nie trzeba wstawać rano i powiedzieć na głos. Wystarczy, że czytasz i rozumiesz ten tekst, to motywację masz gwarantowaną.
Największą motywacją jest dobry i sprecyzowany cel, na którego osiągnięciu nam naprawdę zależy. Co innego jak sobie tylko powiemy np “chce schudnąć” a co innego jak cel będzie sprecyzowany: “chcę schudnąć 10 kg w ciągu 5 miesięcy ponieważ muszę w wakacje świetnie wyglądać leżąc na plaży”. To jednak nie wystarczy, trzeba zacząć natychmiast działać. Ale co robić? Po pierwsze zapytajmy siebie: Jaką jedną najważniejszą rzecz należy zdobić, ale taką, przy której inne są mało ważne, a która przybliży nas do celu. Ja polecam lekturę książki “Jedna rzecz – Zaskakujący mechanizm niezwykłych osiągnięć” G.Keller (link u mnie w spisie lektur obowiązkowych http://marcingizycki.blogspot.com/p/io.html ) Pozdrawiam 🙂
Marcin, zgadzam się w całej rozciągłości. Wiem jednak, że jedni motywują się wewnętrznie a inni zewnętrznie. Ja należę do tych drugich. Nawet jak mam dobry cel, to trud dochodzenia do tego celu musi mi ktoś wesprzeć. W sprawie odchudzania i kondycji to widać najbardziej. Chcę schudnąć 20 kg i poprawić kondycję aby być w stanie bez zadyszki dogonić autobus czy pójść na 4-5 godzinną wycieczkę pieszą czy rowerową i nie paść po niej ze zmęczenia. Fajnie, a rozjeżdżam się na wytrwałości.Ni o gdybym (w sprawach fitness i diety) nie znalazła trenera osobistego takiego jak Ania Matusik z Warszawy to stałabym w miejscu. Ustala plan i pilnuje rzetelnej realizacji.A może to tylko wygodnictwo w oddawaniu komuś odpowiedzialności za siebie?
Swietny artykul! Ja tez uwazam, ze najwazniejsze, aby zrobic ten pierwszy krok! Jak juz odwazych sie go zrobic, stanie sie on Twoim pierwszym sukcesem, ktory zmotywuje Cie do dalszego dzialania!
Zapraszam takze na moj blog http://www.lovelifelovespain.com po wiecej inspiracji jak zyc z pasja oraz wskazowek co robic i co zobaczyc w Barcelonie 🙂
Serdecznie Cie pozdrawiam Marta!
To moj ulubiony tekst jak do tej pory, dokladnie to co ja sama mysle 🙂
zgadzam się w 200% ! nie ma zdania, piosenki, filmu, wykładu, zdjęcia, który magicznie zmieni Twoje życie. może dać ci kopa, skłonić do refleksji, ale cały sukces tkwi w po prostu robieniu czegoś. czegokolwiek. znalezieniu celu. gdy cel jest prawdziwy, szczery, nasz to z uśmiechem na ustach będziemy pokonywali przeszkody 🙂 ( może koloryzuje, ale na pewno będzie znacznie łatwiej ! )
🙂 True story!
Zawsze trafiasz wpisami w moje aktualne rozkminy ;d Uzależnienie od tego bloga rośnie xd
Ale super! 😀 Cieszę się z tego 🙂 Chociaż dilerem nie jestem 😀
Idealnie trafiłaś z tym wpisem. Koniec świąt, od dłuższego czasu planuje jakoś ogarnąć życie ale ciągle nie ma tego odpowiedniego momentu. Odpoczęłam, teraz czas się wziąć do pracy i znów powiedziałabym, że nie mam motywacji ale dzięki twojemu wpisowi coś zrozumiałam i teraz mi się chce ;D
Bardzo fajnie jest czytać takie słowa! Do dzieła, Kasiu 🙂
Dokładnie tak. Bujanie w obłokach jest przyjemne, ale jeżeli się chce, żeby coś było zrobione, to trzeba zakasać rękawy i to zrobić. Innej drogi nie ma. Świetny wpis!
Dziękuję! <3
Święta racja!
Mam motywację do ćwiczeń i biegania, bo czuję, że moje ciało staje się twardsze, silniejsze; nie mam już zadyszki, gdy biegnę na tramwaj.
Nigdy też z taką ochotą nie zaczynam uczyć się obcych języków, jak wtedy, gdy poznaję kogoś z zagranicy. Nawet jeśli tylko pyta mnie o drogę.
Działanie -> rezultat -> motywacja -> działanie…
Najważniejsze to nie pomylić kolejności i nie czekać w nieskończoność, aż zjawi się pani na M.
Dokładnie 🙂
Nie wiem co Ty w sobie masz, ale zawsze trafiasz z każdym tekstem w moje potrzeby. Czasem mam tak, że motywacji do działania mam aż nadto. A raczej chęci, bo czuję, ze mogę i że chce. A to właśnie słowo klucz – chce mi się. Ale mam też takie dni, kiedy odpuszczam, ale to tak bardzo, że zdecydowanie za. Mam wszystko w nosie a te wszystkie marzenia i robienie czegoś żeby je osiągnąć to powiem jedno między bajki można sobie włożyć. I taka huśtawka kilka tygodni dobrze kilka dni źle. Ale może jest mi to potrzzebne taki reset? W sumie nie wiem 🙂 ale tekst super budujący do działania! 🙂
Jest mi bardzo miło to czytać 🙂
A dni “mam wszystko w nosie” są normalne. 🙂 Ja bym się tym w ogóle nie martwiła, nie jesteśmy robotami 🙂
Dlatego nie przejmuję się dniami słodkiego i błogiego lenistwa 😉 i trochę też w tym Twojej zasługi! 🙂
<3
Oj Marta, dzięki <3 🙂 święte słowa – najpierw zmuś się i coś zrób, a rezultaty, nawet małe, dadzą Ci takiego kopa, że już nie zrezygnujesz. Właśnie ostatnio zastosowałam na sobie i – fanfary – działa! Potwierdziłaś 😉 pozdrawiam!
🙂 Magiczna tajemnica motywacji rozwiązana!
Świetny post. Znalazłam twój blog jakiś tydzień temu i tak mi się spodobał, że teraz sie uzaleznilam od twoich postów. Ciągle je czytam. Myślę, że w ten sposób pomagasz wielu osobą m.in. pomoglas mi. Za wszystko bardzo dziękuję ! Jeżeli chodzi o ten post to jest genialny! Masz w 100% rację zawsze chciałam sie jakoś zmotywować żeby zacząć biegać. Jak już zaczęłam to było juz za późno, ponieważ okazało się że mam problemy z kolanami. Życzę wszystkim, żeby przeczytali ten post i sie ruszyli z kanapy nim będzie za późno. Pozdrawiam <3
Justyna, bardzo mi miło czytać ten komentarz. Mam nadzieję, że zostaniesz na blogu na dłużej 🙂
Mądre słowa. Na księcia przestałam czekać już dawno i powoli ogarniam się sama 🙂
PS Korony nie zdejmuje ale działać zaczynam (a w sumie zaczęłam wcześniej ale każdy motywujący tekst na wagę złota!)
Pozdrawiam
Super 🙂 Cieszę się bardzo!
Też akurat pisałam o motywacji 😉 Widać, więcej ludzi tez po świętach jest aktualnie w takich klimatach… ;D
Wiesz, wiosna, zmiany, te sprawy 🙂
Bardzo się cieszę, że ostatnio tak regularnie publikujesz 🙂 Czytamy, czytamy 🙂 Dzięki Tobie przemyślałam jeszcze raz moje marzenia 🙂
Zawsze wrzucam post co drugi dzień, nic się nie zmieniło 🙂
To nie wiem czemu jakoś ostatnio takie wrażenie odniosłam 😉
😀 Jak nie będzie notki dłużej niz 3 dni, to znaczy, że coś mi się stało 😀
Wow, wpis naprawdę dobry! Ostatni akapit-zapisuję !
Dziękuję! Bardzo się cieszę, że się Wam podoba!
Naprawdę, naprawdę dobry wpis. udostępniam!
Bardzo dziękuję!!!!!!!
Najprawdziwsza prawda, zgadzam się w 100%. Uwielbiam Twoje teksty, a tym zrobiłaś i dałaś mi coś niesamowitego. Dziękuję.
wszystko masz w skrzynce c;
Dziękuję!
PS Spoko avatar! <3
Czasem naprawdę czegoś się pragnie, a i tak się człowiek boi zacząć. Bo wydaje mi się, że właśnie ZACZĄĆ jest najtrudniej – potem motywacja jest. Jednak lęk, obawy, brak wiary w siebie i często zwątpienie otoczenia w szanse na powodzenie powodują, że człowiek nawet nie podejmuje tego pierwszego kroku. 🙂
Zacząć rzeczywiście trudno, ale czasami wytrwać też 🙂
To ja jednak będę zmieniać w koronie. Ładnie się błyszczy, szkoda zdejmować… Ja jestem mistrzynią w “nie potrafię tego zrobić, bo mi się nie chce”. Znaczy byłam. Nauczyłam się walczyć.
Uwielbiam Twoje wpisy! (chciałam napisać jakiś długi i mądry komentarz, o tym ze nigdy nic nie komentuję, o tym jak mnie motywujesz do działania itd. ale w sumie pierwsze zdanie wszystko załatwia ;)) Pozdrawiam poświątecznie!
Dziękuję!
Bardzo dobry post Marto. Masz absolutną rację, nie można wiecznie czekać na motywacje, życie nie jest takie piękne i przyjemne, że wszystko przychodzi samo, włącznie z chęcią do działania. Jeśli czegoś pragniemy to musimy walczyć także ze sobą, taka prawda. Czasem się boimy spełniać swoje marzenia, ale gdy ma się tego świadomość, łatwiej coś z tym zrobić.
Dziękuję. 🙂
Rzeczywiście, dobrze jest mieć świadomość, że to od nas sporo rzeczy – o ile nie wszystko – zależy.
Dzięki podniosłaś moją motywację z 65% na 650% więc zabieram się za to co odkładałam ok kilku długich tygodni 🙂
:)!
Wiecie co najbardziej motywuje ? Zagrożenie życia. Dopiero wtedy dociera do nas jak bardzo kruche jest to życie i jak cholernie CHCEMY żyć, choćby nie wiem jak głęboka depresja nas wcześniej nawiedzała. Dzisiaj miałam straszny dzień, który skojarzył mi się z wpisem Marty o motywacji, bo nic mnie nie zmotywowało do tego, żeby cieszyć się na pozór głupią szklanką soku pomarańczowego, jak dzisiejsze słowa mojego lekarza “ma Pani dużego guza w tarczycy, w piątek zrobimy biopsję”. Nawet głupie “proszę się nie bać” nie może człowieka uspokoić kiedy słyszy takie słowa w wieku 20 lat. Nie czekajcie na taki sygnał. Nie korzystałam z życia.. Wierzę, że nic nie dzieje się bez powodu i wierzę, że to jest dla mnie kop w dupę. Przysięgam, że jeżeli wszystko będzie dobrze, to już nigdy nie zapłaczę z byle powodu, nie będę narzekać na błahostki i nie zmarnuję żadnego dnia. To jest największa motywacja. Stay strong 😉
Marcelina, trzymam za Ciebie kciuki! Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Trzymaj się mocno i ściskam Cię porządnie!
Bardzo szczerze zycze aby wszystko sie udalo – ja tez mam probklemy z tarczyca i zaniedbalam leczenie , zawsze mialam jakies wymowki ,,,,,Ale to nie o mnie tu chodzi -wierze ze wszystko sie dobrze ulozy POZDRAWIAM
Przeglądałam Twój blog i trafiłam na ten post. Czułam się jakby krzyczał do mnie: “Rusz się i zrób coś ze sobą”. Już pół roku jestem osobą bezrobotną, szukam pracy (ale uświadomiłam sobie, że nie robię tego skutecznie. Zawsze można byłoby się bardziej postarać), narzekam (chociaż nie robię niczego żeby było lepiej), chciałabym zmian (ale strasznie się ich boję). Chciałabym tyle zmienić w swoim życiu, nadać mu kierunek, obrać jeden ale konkretny cel! Zamiast tego siedzę na tyłku, trochę poczytam, posiedzę na portalach społecznościowych, a kiedy znajomi mówią, żebym do nich wpadła mówię, że nie mam czasu. Czuję, że za to jak wygląda moje życie nie jestem odpowiedzialna ja a wszyscy wokół. Błąd! Aż boję się co sobie teraz pomyślicie o mnie ;/ Kurcze, teraz doszłam do wniosku, że może brak mi motywacji. Może nie znalazłam jeszcze tego co chciałabym w życiu robić na 100proc. Może cały czas szukam. Może czekam na uderzenie piorunu czy łut szczęścia. Tylko po co? Nic takiego pewnie się nie wydarzy dopóki JA nie zdobędę się na odwagę.
Pozdrawiam
Ania
Ania, trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że znajdziesz w sobie chęci i siłę do działania 🙂
Mam bardzo podobne myśli…
Swoją drogą zorganizowałam 30-dniowe wyzwanie: 30 dni dla Ciebie. Myślę, że dosyć ciekawe, zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach ciężko jest znaleźć chwilę dla siebie, a myślę, że to dosyć ważne jest. Zapraszam. 😉
https://www.facebook.com/events/814839165256110/
Czytam Twojego bloga od pewnego czasu i teraz zdecydowałam się skomentować 🙂 Bardzo dobry post. Motywacja to najtrudniejsza rzecz do znalezienia, ale kiedy widzisz pierwsze efekty… Wiesz, że warto 🙂 U mnie tak było z odchudzaniem. Wiedziałam, że kobieta z prawie 80kg na wadze może przerażać, ale dalej żarłam słoik Nutelli na raz. A teraz? Obecnie prawie 20 kg mniej (przynajmniej tak było jeszcze przed Świętami) ;). Warto. Wystarczy tylko naprawdę CHCIEĆ i wiedzieć, że wszystko wymaga czasu i cierpliwości.
Pozdrawiam!
PS Zapraszam też na mojego bloga – http://inspireyourself24.blogspot.com/
Chcenie jest jednym z najważniejszych czynników. Gratuluję!
Za każdym razem gdy rozpaczam, że nic mi się nie udaje przypominam sobie cytat “Rozczulanie się jest do kitu. Jeśli jest coś w twoim życiu co Ci nie pasuje zmień to. Jeśli nie da się tego zmienić naucz się z tym żyć. Rozczulanie się nad sobą nic nie pomoże i może tylko zepsuć humor”.
Bardzo fajny cytat!
Świetny wpis.
Trafiłaś w samo sedno. Motywację znajdziemy wówczas, kiedy zaczniemy działać. Choć samo rozpoczęcie nic nam nie da, jeśli zbyt szybko się poddamy. Mój problem właśnie na tym polega. Zaczynam, ale nie kończę bo w trakcie jakoś gubię swój cel. Teraz jednak rozpoczynam zupełnie nowy rozdział. Postawiłam sobie ‘wyzwania’ za swój cel. Czas popracować nad swoją motywacją, jak i pewnością siebie. Stąd moja decyzja o napisaniu komentarza. Bardzo ciężko było mi się do tego zabrać, ale uznałam, że jednak nie gryziesz. W końcu czytam cię już od dłuższego czasu.
Zabieram się z nową siłą za pracę nad sobą!
Świetny wpis, z wielką przyjemnością przeczytałam od deski do deski i mimo że ze swoją motywacją do działania nie mam problemów- wręcz przeciwnie, ciężko mi przestać jak się w coś wkręcę- to tekst dał mi do myślenia i pewnie będzie sobie siedział trochę z tyłu głowy:) a bloga dodaję do listy tych, na które z uśmiechem wracam!
Czytając ten wpis jak bym czytała o sobie. Już chyba od dwóch lat miałam ćwiczyć i mieć płaski brzuch….motywacja jest ale na krótko. Czas na działanie…bardzo lubię czytać Twoje wpisy.
Ostatnio pisałam w podobnym tonie, o tym jak Ja zaczęłam spełniać marzenia. Chyba o to własnie chodzi, żeby po prostu zacząć 😉 Pozdr
Mądre słowa. Często wolimy żyć wizualizacją naszego wymarzonego życia, zamiast zakasać rękawy i zacząć budować rzeczywistość z marzeń. Zapominamy o tym, że życie jest tu i teraz, a nie “kiedyś”.
Ostatnio siedzę mocno w temacie motywacji, bardzo fajny wpis 🙂 Szukam wszystkiego, co związane ze zmianami w życiu – kupuję książki (poza Walkiewiczem wpadła mi w ręce “Jak działa życie” Andrew Matthewsa), czytam blogi i chodzę na spotkania. Czas się ogarnąć i zacząć żyć naprawdę 🙂
Wszystko fajnie, bo przecież tyle razy chcemy, a nie potrafimy podnieść tyłka z fotela.
A co z ludźmi, którzy nie mają marzeń? To chyba inny problem.
Kiedyś miałam, chciałam znać parę języków. Teraz równie dobrze mogę się przycisnąć i umieć je na takim poziomie jak wcześniej chciałam tylko po co?
Mogę skończyć studia. Właśnie, tylko po co? To miałoby sens, z bliską osobą u boku, dla której to tez miałoby znaczenie. A stawianie sobie za cel “znaleźć bliską osobę”, no cóż. Na siłę się nie da.
Panowie w okularach i laboratoryjnych fartuchach wymyślili, że najsmutniejszy dzień w roku to 19 stycznia. Jeden z powodów: mniej więcej wtedy najwięcej ludzi uświadamia sobie, że postanowienia noworoczne mogą włożyć między bajki. Czyli 19 dni i tyle z motywacji.
Jak znaleźć motywację? Weź się do roboty.
Moim zdaniem twój blog jest świetny! Przeczytalam juz wiekszosc twoich artykułów chociaż moim zdaniem nie zawsze ma się możliwości do “spełniania marzeń” bo zauważyłam po przeczytaniu większej ilości twoich postów ze skupiasz się na tym co dzieje się w większych miastach a w małych miejscowościach i wsiach nie ma takich wielkich możliwości udzielania się pójść do kina lub do teatru lub dostać się do jakiegoś zespołu.
Pomogły mi twoje słowa..
Moje życie tak właściwie traci powoli sens, kilku znajomych totalnie o mnie zapomniało i wypadłam z tego wiru kiedy miałam co robić i wszystko się jakoś kręciło. Ćwiczyłam jakieś dwa tygodnie i przez jeden dzień kiedy powiedziałam NIE CHCE MI SIĘ straciłam szansę na to by już pewnie dziś cieszyć się efektami ćwiczeń. Trafiłam na ten wpis przypadkowo i świetnie ujęłaś tą jakby definicję motywacji. Wracam do życia i do ćwiczeń od dziś, nie od jutra.
Powodzenia! I wytrwałości! 🙂
Wspaniały wpis, że ja dopiero to dziś odkryłem, przez 2 lata nic mnie tak nie zmotywowało do działania jak przeczytanie tego dziś w sumie tylko przypadkiem, dziękuję Ci za to.
Polecamy wszystkim ta stronkę https://16motywatorow.pl/ Motywacja wcale nie musi być trudnym zadaniem i można spokojnie wprowadzić ją do swojego życia.
po tym co przeczytałam już wiem czemu nie skończyłaś dziennikarstwa:)
chyba się jednak zabiję:)
chyba się jednak zabije:)
Super artykuł!
Mistrzowski wstęp. 😀 Tak się wkręciłem w czytanie, że aż znalazłem motywację do działania w kontekście bloga. 🙂