Dziewczyno, żebyś tylko później nie żałowała…

Wszyscy zawsze narzekają na facetów. Że łamią serca, porzucają, zdradzają i są niewątpliwie  przyczyną naszego tycia, zwłaszcza na tych cholernych udach. Wszystkie przecież wiemy, że  jak nie odbiera telefonu, to pewnie obściskuje się właśnie z jakąś cycatą blondyną albo umawia się na drinka z rudą noszącą czerwoną szminkę. Kobiety za to są stroną cierpiącą: to one chlipią i wylewają parę mórz i oceanów łez, a potem wydają całą pensję na buty, coby poprawić sobie humor po bolesnym zerwaniu. Rzeczywiście, niektóre z nas nie łamią serc […]

Wszyscy zawsze narzekają na facetów. Że łamią serca, porzucają, zdradzają i są niewątpliwie  przyczyną naszego tycia, zwłaszcza na tych cholernych udach. Wszystkie przecież wiemy, że  jak nie odbiera telefonu, to pewnie obściskuje się właśnie z jakąś cycatą blondyną albo umawia się na drinka z rudą noszącą czerwoną szminkę. Kobiety za to są stroną cierpiącą: to one chlipią i wylewają parę mórz i oceanów łez, a potem wydają całą pensję na buty, coby poprawić sobie humor po bolesnym zerwaniu. Rzeczywiście, niektóre z nas nie łamią serc: one je wyrywają z męskiej piersi, z chorą uciechą kroją na kawałki, a potem, finalnie, nogami obutymi w urocze kalosze w kwiatki depczą na krwawą miazgę.
A potem cholernie żałują.


SZTAMPOWY POCZĄTEK

Zaczyna się bardzo prosto: on nagle zostaje pieprznięty z całej siły strzałą otyłego Amora, który – nie wiadomo do końca, dlaczego – paraduje po bożym świecie ubrany jedynie w pieluchę i wcale się tego nie wstydzi. Bam, buch, Gandalf tańczący na stole z hobbitami i nagle mamy wielką miłość, rodem z romansideł dla nastolatek i niewyżytych pań po sześćdziesiątce. Facet za nią świata nie widzi: wodzi maślanymi oczami niczym kot za miską z żarciem i nocami kontroluje jej profil na fejsie, żeby czasami nie ustawiła sobie statusu w związku, bo to by oznaczało, że ktoś ją mu zwędził sprzed nosa. Potem chłopaczyna zaczyna się rozkręcać – no wiecie, czerwone róże, lubię to pod każdym jej zdjęciem i nieśmiałe zagadywania na czacie.
Ona z kolei zainteresowana nie jest, ale kwiatki przyjmie, prezentem też nie pogardzi, bo jak to mówiła moja mama, jak dają, to bierz i spieprzaj, zanim ci każą zapłacić. Facet myśli, że skoro ona taka miła, to pewnie też go lubi i wpada w morze miłości po same uszy… w tym samym czasie, w którym ona naśmiewa się z niego z jej wiecznie chichoczącymi koleżankami.
Koniec końców dochodzi do kulminacji gorących uczuć i chłopak wreszcie wydusza z siebie to, co trzyma w sobie od początku: że on ją, no tego, jakby tu powiedzieć, lubi bardziej, niż normalnie.
I to jest moment, w którym ona mu daje chamskiego kosza.

Powodów jest wiele: może on jej się zwyczajnie nie podoba, ona kocha już kogoś innego, albo najzwyczajniej w świecie stwierdziła, że nie chce mieć na razie nic wspólnego z chłopakami, nawet na odległość kija od hokeja.  To nie jest złe: przecież, jak mówią, serce nie sługa i do miłości zmusić nie można. Złe jest jednak zachowanie, w którym ta go wodzi za nos, czaruje i robi mu nadzieję, bo jej jest miło, że ktoś się do niej zaleca.  I nie rozumiem, dlaczego…

DZIEWCZYNA MOŻE, A FACET NIE

Kto dał płci z większymi cyckami prawo do robienia komuś nadziei i bawienia się jego uczuciami?  Tyle się mówi o tym, że faceci łamią serca, zdradzają, bawią się nami i podchodzą do nas przedmiotowo, ale prawda jest taka, że my – baby- wcale nie jesteśmy cholera lepsze.
Niby nam się nie podoba, ale kwiatka chichocząc przyjmiemy, ba, nawet umówimy się w końcu, bo łoś zafunduje nam pizzę albo kolejną czekoladę. Robimy z nich frajerów, którzy wydają całą swoją kasę i przelewają całą swoją uwagę na nasze zakochane w sobie tyłki, a nie potrafimy prosto z mostu powiedzieć, że nic z tego nie będzie i dać szansę chłopakowi na to, by się jakoś pozbierał i otrząsnął.
Tacy źli są ci mężczyźni, tacy podli, tyle można na nich przecież narzekać… szkoda tylko, że w takim zwodzeniu kogoś bijemy ich na głowę*.

KIEDY ONA ZROZUMIE

Czasami bywa tak, że kiedy wreszcie on zobaczy, że kobieta robi z niego frajera i daje sobie spokój, to ona nagle… zmienia zdanie. Ot tak: bo zobaczyła go z inną dziewczyną, bo mu przeszło i zaczął ją olewać, albo bo po prostu zaczęła pojmować, co za wspaniałego chłopaka odrzuciła i jaka z niej jest fujara. Najczęściej jednak wtedy jest już za późno: nasz Pan Zakochany ulokował już uczucia w kimś innym, albo jego wielka miłość zamieniła się w jeszcze wielką nienawiść, co nie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, jak chamsko się go traktowało.
Potem ta jęczy, przeprasza, wypisuje do niego i żali się każdemu napotkanemu człowiekowi, jaka głupia była i co straciła.
No cóż, trzeba było wcześniej myśleć, czyż nie?

MORAŁ DLA KOBIET BEZ SERCA

Co ja się będę rozpisywać: zanim będziecie się bawić czyimś uczuciami, pomyślcie nie raz, nie dwa razy, a pięćdziesiąt. Bo może być tak, że nie będzie czego żałować, ale niesmak do waszej osoby z jego strony pozostanie.A czasami bywa tak, że nagle jego zainteresowanie ustaje, ale to was namierzy gruby Amor i rąbnie strzałą miłości.

No i będzie śliwka. W kompocie, rzecz jasna.

* Zazwyczaj jak dziewczyna zaczyna smolić do chłopaka, który nie uważa ją za atrakcyjną, on jej to mówi. Tak, prosto z mostu. Albo trochę delikatniej. Ale MÓWI, a nie udaje, że może coś z tego będzie, bo w takim wypadku dostanie kwiatka*.
** Czy coś innego, bo faceci chyba nie lubią dostawać kwiatków. My wiemy, co oni lubią dostawać, ale to zbyt niecenzuralne.***
*** Nie, to naprawdę nie są klapsy. Serio.