Spójrz prawdzie w oczy i powiedz: jaki z Ciebie komentator?

W całej sieci ich jest mnóstwo. Jedni piszą po to, by ktoś oprócz ich własnej mamy posłuchał, co mają do powiedzenia , drudzy leczą kompleksy z gimnazjum przez obrażanie wszystkiego, co tylko chadza na tym świecie, trzeci czują się samotni – „kto z Wrocławia, łapka w górę!” – a reszta… cóż, reszta to robi, bo ma do tego prawo, i słusznie. Komentatorzy – czy chcemy czy nie, są wszędzie, gdzie tylko mogą wcisnąć swój – czasami wścibski jak twoja sąsiadka spod czwórki – nos. I chociaż raz nam podnoszą ciśnienie prawie tak, jak akcja w „Szklanej pułapce”, a raz […]

W całej sieci ich jest mnóstwo. Jedni piszą po to, by ktoś oprócz ich własnej mamy posłuchał, co mają do powiedzenia , drudzy leczą kompleksy z gimnazjum przez obrażanie wszystkiego, co tylko chadza na tym świecie, trzeci czują się samotni – „kto z Wrocławia, łapka w górę!” – a reszta… cóż, reszta to robi, bo ma do tego prawo, i słusznie. Komentatorzy – czy chcemy czy nie, są wszędzie, gdzie tylko mogą wcisnąć swój – czasami wścibski jak twoja sąsiadka spod czwórki – nos. I chociaż raz nam podnoszą ciśnienie prawie tak, jak akcja w „Szklanej pułapce”, a raz sprawiają, że czujemy się boscy niczym ten na górze, to jedno jest pewne – bez nich życie w internecie nie miałoby większego sensu.
Bo jak to tak – funkcjonować tylko z lajkami?




#1 UDAJĘ, ŻE PRZECZYTAŁEM

Czyli komentujący, który komentuje po to, by… no, po prostu, bo nie ma nic innego do roboty, a chce się pochwalić, że coś tam przeczytał, obejrzał lub wysłuchał. W przypadku artykułów i wpisów wybiera zazwyczaj jedno zdanie z całości i odnosi się tylko do niego – nie patrząc na to, że jest wyrwane z kontekstu jak ząb przez Wróżkę Zębuszkę. Jeśli zaś chodzi o obrazki, muzykę lub film – ogranicza się do zdawkowego „fajne” – coby się za bardzo nie napracować, ale zostawić jakiś ślad w nieskończonej otchłani internetu.
I z czystym sumieniem móc przejść do dalszego komentowania.

#2 NIENAWIDZĘ WSZYSTKIEGO, BO JESTEM HEJTEREM

Pierwsza zasada – nienawidź wszystko, co nie pochodzi od ciebie, a nawet jeśli to twoje, to i tak walnij hejtem na prawo i lewo, coby cię inni nie podejrzewali o dobre serce. Koleżanka dodała zdjęcie w bikini? Pochwal, że ładny z niej wieloryb. Nowa piosenka krąży po sieci? Powiedz, że beznadziejna i kiedyś były lepsze, a potem włącz oldschoolową muzykę i koniecznie skomentuj, że przestarzałe i prawie tak okropne, jak toalety na stacjach benzynowych.
Więcej zasad, tak naprawdę nie ma, bo wszystko ogranicza się – do czasami zupełnie nieprzemyślanego – komentarza, w którym zawrzesz całą swoją nienawiść do świata. Słowem mówiąc – byle dorypać. A to, że hejtujesz nawet obrazki słodkich kotków, które mają tak cudowne pyszczki, że z ust wylewa się kolorowa tęcza? No cóż. Nawet koty w takim wypadku trzeba znienawidzić.


#3 JAKIE TO CUDOWNE

Nawet jeśli to artykuł o nowej modzie, polegającej na noszeniu na głowie worka na śmieci i owijaniu się wysuszoną kapustą – pamiętaj, wszystko ma swoje powody, dlatego też jest pomysłowe i świetne. Jeśli autor tak uważa – tak po prostu jest: przepięknie i cudownie. Tona lukru nigdy nie zaszkodzi.

#4 A U MNIE TO JEST TAK…

Dzięki komentarzom tego typu możesz poznać historię tej osoby, jego brata, siostry, babci i pra-pra-pra dziadka, którego wujek miał ciotkę, której mąż razem z siostrą kiedyś zadawali się z kuzynem, który właśnie miał taki sam problem, jak ten opisany lub przedstawiony w danym materiale. Nigdy nie ustosunkuje się do tego, co komentuje: widzi tekst „wypadek na moście” i od razu informuje, że on też miał takowy, tylko że nie na moście, a kładce, i nie tramwajem,  rowerem, a w sumie to był jego dziadka sąsiad, ale w sumie to tak, jakby to był on sam, prawda?

#5 WEJDŹ DO MNIE – CZYLI PRAWDZIWY SPAMER

Bo czymże byłby świat bez komentarzy proszących o komć za komć, lajk za lajk albo ja cie obserwuję i liczę na rewanżyk? Może i jest to stara jak internet forma autoreklamy, ale na Boga, tak irytująca, że czasami masz ochotę wziąć delikwenta za kołnierz, przebrać za chłoptasia z One Direction i wepchnąć do dziury pełnej ich psychofanek. A niech go rozszarpią, za to piekielne „wpadnij do mnie!”.

Ale poza tym są też normalni komentatorzy – i czuje się najszczęśliwsza na świecie, bo 99 procent z tych, którzy są na blogu, należy do tej kategorii. Nie ma nic lepszego niż przeczytanie NORMALNEJ wypowiedzi pod swoimi wpisami. Dziękuję Wam wszystkim 🙂
A Wam z jakimi komentatorami zdarzyło się zetknąć? Znacie inne gatunki?