Jeśli kiedykolwiek chcesz iść na randkę – nie rób tego.

Skąd my to znamy: trzy godziny szykowania się na spotkanie z chłopakiem, multum kosmetyków na łazienkowej półce, pół tony ubrań ledwo upchanych w szafie i smakujące jak tektura chlebki light w kuchni. Nie ma wątpliwości: kobiety chcą wyglądać dobrze – i, bądź co bądź, to im się chwali.  Gorzej jednak, kiedy starając się za bardzo, osiągamy efekt odwrotny do zamierzonego: zamiast wyglądać kusząco jak Marilyn Monroe, kiedy podwiało jej sukienkę, upodabniamy się do Lindsay Lohan po tygodniowej imprezie.Niezbyt seksownie, jak sądzę. […]

Skąd my to znamy: trzy godziny szykowania się na spotkanie z chłopakiem, multum kosmetyków na łazienkowej półce, pół tony ubrań ledwo upchanych w szafie i smakujące jak tektura chlebki light w kuchni. 

Nie ma wątpliwości: kobiety chcą wyglądać dobrze – i, bądź co bądź, to im się chwali.  
Gorzej jednak, kiedy starając się za bardzo, osiągamy efekt odwrotny do zamierzonego: zamiast wyglądać kusząco jak Marilyn Monroe, kiedy podwiało jej sukienkę, upodabniamy się do Lindsay Lohan po tygodniowej imprezie.
Niezbyt seksownie, jak sądzę.


#1 ACH, TE MAJTKI…

Wydawałoby się, że moda na ażurowe t-shirty, Britney Spears, teledyski z Vivy i tak modne na początku dwutysięcznego roku wystające majtki to zamierzchła – i nieco wstydliwa – przeszłość popkultury. Nic bardziej mylnego:  istnieje bowiem jeszcze wiele niezbyt uświadomionych przedstawicielek kobiecego rodu, które uważają, że bielizna wystająca znad spodni to topowy symbol erotyzmu i seksapilu. No cóż, jeszcze gdyby to był kawałek koronkowej, subtelnej bielizny, który lekko wystaje i jest prawie niewidoczny – okej, akceptuję. Szkoda tylko, że w większości przypadków to albo wielkie pantalony w jakimś obleśnym kolorze, albo prawie całe stringi, które jednocześnie odsłaniają nie zawsze sympatyczny tyłek. Drogie panie, wiem, że kiedyś Britney była seksbombą, a Christina seksownie prężyła się na swoich teledyskach upaprana błotem i majtkami na wierzchu…
Tylko, że to było dziesięć lat temu.

#2 TRANSFORMACJA W KROWĘ

Nie wiem dlaczego, ale niektóre dziewczyny po prostu nie potrafią żuć gumy. Mieli tą szczęką, kłapie zębami, otwiera paszczę jakby zaraz miała połknąć największego hamburgera z McDonalda w całości i sprawia, że reszcie ludzi na tym świecie błyskawicznie znika apetyt.
Ciapie, siorbie, cmoka i żuje tak, jakby miała to być co najmniej ostatnia guma w jej całym żywocie – a potem wyciąga z paczki następną… i ku rozpaczy obserwatorów, pokaz uzębienia zaczyna się od nowa.

#3 CO ZA DUŻO, TO NIE ZDROWO

Co jest jeszcze gorsze od całkowitego niedbania o siebie? Brak umiaru.

 Podkład nakładany szpachlą, tusz do rzęs odciskający się przy każdym mrugnięciu i bardzo rażące cienie do powiek – to tylko kilka przykładów nieudolnych prób upiększania, które z zapałem stosują niektóre kobiety. Stoi taka przed lustrem, tapiruje włosy, spryskuje lakierem i na wdechu próbuje wcisnąć się w przymałe lateksowe spodnie, kupione gdzieś od babci na bazarku, a potem chodzi po mieście niczym potwor, strasząc ludzi obcasami, które mogłyby dorównać butom scenicznym Lady Gagi. I gdzie tu te piękno?
Zniknęło gdzieś pod przebraniem seksbomby z lat dziewięćdziesiątych i makijażem, który waży więcej niż obie bliźniaczki Olsen razem wzięte.

#4 OBRAŻONA KRÓLEWNA

To chyba mój osobisty faworyt: idzie śliczna dziewczyna, odwalona jak stróż w Boże Ciało, wypachniona tak, że woń perfum sunie za nią jeszcze przez dwa kilometry i z miną, jakby ktoś jej podłożył pod nos psie -przepraszam wszystkich delikatnych – gówno.
Marszczy nos, patrzy się agresywnie i sprawia, że przechodnie pierzchają w popłochu, bojąc się, że obrażona królewna zaraz rzuci się i zaatakuje. Nigdy nie udało mi się dowiedzieć, kogo tak próbuje takie dziewczę odstraszyć – albo co jej się tak nie spodobało, że ma taki wyraz twarzy – ale jedno jest pewne: cel osiągnięty. Wszyscy w promieniu pięciuset metrów przerażeni prawie tak, jak Maciek, kiedy w kuchni stoi pusta miska.
No i po co tak grymasić?