Encyklopedia facetów: tylko przyjaciel

Jest cudowny. Wysłuchuje twojego chlipania po kolejnym nieudanym związku, nawet, jeśli właśnie przerwałaś mu oglądanie meczu, mówi ci wprost, że te buty są ohydne i przypominasz w nim koczkodana, którego ktoś ubrał w ubrania z H&Mu,  bez pardonu i udawania wielkiego dżentelmena wpieprza ci ostatni kawałek pizzy sprzed nosa i najważniejsze – nie jest jednym z tych palantów, co to chodzą po świecie i łamią serca zupełnie niewinnym dziewczątkom. Takim jak ty.Twój przyjaciel. Który, nawiasem mówiąc, jest facetem. […]

Jest cudowny. Wysłuchuje twojego chlipania po kolejnym nieudanym związku, nawet, jeśli właśnie przerwałaś mu oglądanie meczu, mówi ci wprost, że te buty są ohydne i przypominasz w nim koczkodana, którego ktoś ubrał w ubrania z H&Mu,  bez pardonu i udawania wielkiego dżentelmena wpieprza ci ostatni kawałek pizzy sprzed nosa i najważniejsze – nie jest jednym z tych palantów, co to chodzą po świecie i łamią serca zupełnie niewinnym dziewczątkom. Takim jak ty.
Twój przyjaciel. Który, nawiasem mówiąc, jest facetem.


SAME ZALETY?

Spójrzmy prawdzie w oczy: męski przyjaciel to jedna z najfajniejszych rzeczy na świecie, która może spotkać kobietę. No, może poza wygranym bonem na kupę pieniędzy, który możesz zrealizować w swoim ulubionym sklepie i randką z Bradem Pittem, który następnie rzuci dla ciebie Angelinę i zapomni o tych wszystkich dzieciach, które adoptowali.
Wracając jednak do tematu: te, które mają, to wiedzą, natomiast te, które nie posiadają, muszą mi uwierzyć na słowo. Oczywiście, że taki rodzaj przyjaźni ma parę wad – nie pojęczysz na bolący z okresu brzuch albo obrzmiałe cycki, które prawie eksplodują przy każdym zejściu ze schodów – ale ma też wiele zalet. Między innymi taką, że twoja przyjaciółka nie jest kobietą,  a co za tym idzie – koniec fochów o byle bzdetę i taką samą koszulkę.
No, chyba, że twój przyjaciel też ma na niego chrapkę.

ŻEBY NIE BYŁO TAK RÓŻOWO

Nie mówię, że przyjaźń z facetem jest lepsza od tej z dziewczyną; ja tylko sugeruję, że to naprawdę ciekawe doświadczenie.  Wyobraźcie bowiem sobie, drogie panie, że ich wcale nie interesuje, co wczoraj kupiłaś w galerii i że w tych dżinsach czujesz się prawie tak grubo, jak Christina Aguilera po tym wielkim efekcie jojo, co ją dopadło ostatnimi czasy. Jeśli jednak liczysz na seans obgadywania znajomych, których razem nie lubicie  – w większości przypadków świetnie trafiłaś, bo faceci to jeszcze gorsze plotkary niż baby.
Ja jednak uważam, że jedną z ich najlepszych zalet – chociaż trochę bolesną, kiedy pytasz o to, jak wyglądasz – jest szczerość i brak fałszywej obłudy. Jeśli twój przyjaciel powie ci, że wyglądasz w tym swetrze jak zdesperowana, emerytowana nauczycielka matematyki, to tak wyglądasz. Przykro mi.

Faceci to też fajne źródło spędzania czasu: zamiast zakupów w galerii zafunduje ci rywalizację w grze albo spróbuje nauczyć brzdąkać na gitarze. No i może mieć przystojnych kolegów… a to też jakiś plus, jak sądzę.


UWAGA, NIEBEZPIECZEŃSTWO

Jest tylko jedno ryzyko przyjaźni z facetem: możliwe uczucie. Jeśli jest obopólne, to można grać fanfary, szykować listę gości na wesele i zbierać pieniądze na podróż poślubną, bo z tego co zaobserwowałam, związki oparte na przyjaźni to jedne z tych, które udają się najlepiej. Gorzej, jak jedno kocha, a drugie na samą myśl o pocałunku dostaje drgawek obrzydzenia prawie tak mocnych, jak Maciek, kiedy podsuwasz mi jakiś owoc pod koci nos.
Bo co jak co, ale przyjaźń się z osobą, która w ogóle nie słucha tego co mówisz, bo patrzy na ciebie maślanymi oczami i leci mu ślinka na myśl o wspólnym pobycie na basenie, gdzie będziesz musiała wcisnąć się w bikini.
 I jak tu takiemu opowiadać o złamanym sercu i przesranej sesji? No nie da się.